Miniony tydzień zdominował bez reszty Antoni Macierewicz - nie tylko listy prezydenta i niesatysfakcjonujące odpowiedzi ministra stanowiły sygnał, że w obozie władzy coś mogło zacząć pękać, ale minister obrony narodowej ogłosił publicznie, że "Donald Tusk był winien zdradzie dyplomatycznej", a armijne czystki sięgnęły admirałów w Akademii Marynarki Wojennej

  • Kronika Jana Skórzyńskiego w OKO.press - deklaracja autora

    Jesienią 2015 roku życie publiczne w Polsce nabrało gwałtownego przyspieszenia. Zwycięski w wyborach obóz polityczny, choć realnie zdobył poparcie około 20% obywateli i nie ma mandatu do zmian konstytucyjnych, rozpoczął z impetem gruntowną przebudowę państwa polskiego. Jej kierunek to cała wstecz w stosunku do przemian podjętych w 1989 roku. Z lojalną asystą prezydenta rząd PiS podjął energiczny marsz do tyłu. Przekreśla zasadę podziału władz, dziesiątkuje armię i dyplomację, a z państwowego radia i telewizji uczynił instrument propagandy. System szkolny cofa do epoki Edwarda Gierka, próbuje politycznie modelować oblicze polskiej kultury, uzależnić wymiar sprawiedliwości i ukrócić samodzielność samorządów. Wypracowane w świecie euroatlantyckim reguły demokracji liberalnej chce zastąpić nieokreślonym bliżej projektem demokracji „suwerennej” albo „narodowej”. W rezultacie odpycha Polskę od centrum cywilizacji Zachodu, kieruje nas na peryferie szarej strefy pomiędzy Europą a Rosją.

    W nawałnicy wprowadzanych przez PiS zmian nie mamy czasu na refleksję. Bombardowani niemal codziennie informacjami o dymisjach kolejnych generałów i projektach „polonizacji” tej czy innej sfery życia publicznego, z trudem nadążamy za biegiem spraw, próbując zrozumieć, co się właściwie dzieje i dokąd to wszystko zmierza. Stąd pomysł OKO Kroniki mającej być kalendarium tzw. dobrej zmiany, lakonicznym zapisem podejmowanych działań i ich często równie bulwersujących uzasadnień. Nie będzie to, oczywiście, zapis kompletny. OKO Kronika to autorski wybór wydarzeń i opinii, które ilustrują przestawianie zwrotnicy na torze, po którym Polska porusza się od 1989 roku. Obserwowany „na żywo” przebieg tej operacji chcę stopniowo uzupełniać sięgając wstecz. Toteż OKO Kronika będzie miała także charakter retrospektywny, pokazując minione etapy rozpoczętej w 2015 roku eskapady, o których często już nie pamiętamy.

    W roli kronikarza zamierzam wykorzystać zarówno swoje doświadczenie dziennikarskie (w tym 12 lat pracy w „Rzeczpospolitej”), jak warsztat historyka. Sporo aspektów „dobrej zmiany” przypomina ludziom starszej daty scenerię PRL-u. Mam wszelako mocną nadzieję, że jeśli nawet historia się powtarza, to tylko jako farsa.

    Jan Skórzyński

24 marca. Przymusowy urlop wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego

Wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego, Stanisław Biernat, chciał 1 kwietnia wrócić do pracy po blisko trzech miesiącach urlopu, na który skierowała go prezes TK Julia Przyłębska w styczniu tego roku, zaraz po przejęciu przewodnictwa trybunału. Pani prezes uważa jednakże, że Biernat musi wykorzystać jeszcze 57 dni zaległego urlopu. Oznaczałoby to, że nie podejmie już obowiązków do końca swojej kadencji. Natomiast zdaniem wiceprezesa Biernata, zaległy urlop wcale mu nie przysługuje, gdyż uległ przedawnieniu. „Nie chcę w żaden sposób odbierać świadczeń mi nienależnych. Ponadto, jako osoba wykonująca funkcje publiczną, mam obowiązek w pierwszej kolejności wykonywać swój obowiązek wobec państwa” – napisał, jak informuje PAP, 14 marca w oficjalnym liście do pani Przyłębskiej. Sędzia Biernat twierdzi, że przymusowe wysyłanie go na urlopy pozwala dokonywać zmian w składach orzekających, wyłączyć go z udziału w orzekaniu i pozbawić możliwości pełnienie funkcji wiceprezesa TK.

„Z przykrością i smutkiem odebrałam Pana korespondencję” – odpowiedziała, jak podaje portal Wirtualna Polska, sędziemu szefowa Trybunału 24 marca. Poinformowała wiceprezesa TK, że nie może się zrzec urlopu wypoczynkowego, nakazując jego wykorzystanie w dniach 1 kwietnia – 26 czerwca.



23 marca. Nie wolno krytykować „żołnierzy wyklętych”

Kierownictwo IPN zamierza wyrzucić z pracy Macieja Sobieraja z lubelskiego oddziału Instytutu. Historyk sprzeciwił się nadaniu jednej z ulic imienia Leonarda Zub-Zdanowicza, żołnierza Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych. Zub-Zdanowicz został wysłany do okupowanej Polski jako cichociemny, ale porzucił służbę w Armii Krajowej. „Przybył do Polski jako żołnierz AK, a służył w części NSZ, która odmówiła scalenia z Armią Krajową. Potem był szefem sztabu Brygady Świętokrzyskiej NSZ. To znaczy, że był dezerterem. Jedynym legalnym wojskiem w czasie wojny był Związek Walki Zbrojnej, a potem AK” – powiedział Sobieraj „Gazecie Wyborczej”. Za krytyczną wypowiedź o jednym z tzw. żołnierzy wyklętych badaczowi grozi utrata pracy. Od dyrektora oddziału usłyszał, że centralne kierownictwo IPN utraciło do niego zaufanie i chce, by sam odszedł, „a jak nie, to znajdzie się sposób, by mnie zwolnić’.

Maciej Sobieraj pracuje w lubelskim oddziale IPN od 17 lat, ukończył historię na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, przed 1989 r. działał w opozycji i Solidarności, należał do redakcji niezależnego pisma młodych katolików „Spotkania”, był nękany przez SB.



22 marca. Dymisja prezesa PZU

Prezes PZU Michał Krupiński został niespodziewanie odwołany przez Radę Nadzorczą. Stał na czele kontrolowanej przez państwo firmy ubezpieczeniowej przez trzynaście miesięcy – od stycznia 2016 r. W ubiegłym roku PZU osiągnął najgorszy wynik od dziesięciu lat.



21 marca. Korespondencji między prezydentem a ministrem ciąg dalszy

„Prezydent nie jest usatysfakcjonowany odpowiedziami pana ministra Antoniego Macierewicza. Tym samym nosi się z zamiarem kontynuowania tej korespondencji” – powiedział dyrektor Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta Marek Magierowski. Dodał, że prezydent wystosuje na pewno do ministra Macierewicza kolejny list lub kolejne pisma, a w przyszłym tygodniu biuro BBN skieruje oficjalne zaproszenie do szefa MON na rozmowę z prezydentem.

Rzecznik prezydenta nie poinformował dlaczego, aby spotkać się z ministrem prezydent musi wysyłać specjalne zaproszenie, ani dlaczego do tej rozmowy dojdzie dopiero za tydzień. Do korespondencji między Pałacem prezydenckim a MON odniósł się także rzecznik rządu Rafał Bochenek, który powiedział, że nie ma nic nadzwyczajnego w korespondencji między prezydentem Andrzejem Dudą, a szefem MON Antonim Macierewiczem. „Najważniejsze osoby w państwie bardzo często wymieniają między sobą różne pisma” – podkreślił.



Macierewicz: Tusk winien zdrady dyplomatycznej

Do departamentu wojskowego Prokuratury Krajowej wpłynęło zawiadomienie szefa MON w sprawie podejrzenia zdrady dyplomatycznej ws. katastrofy smoleńskiej – poinformowała PAP rzeczniczka PK. Zawiadomienie, podpisane przez ministra obrony narodowej, dotyczy art. 129, przewidującego karę do 10 lat więzienia dla osoby, która w stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją, działa na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej. „Moim zdaniem nie chodzi o zaniedbania, ale o przestępstwo. Premier Donald Tusk zawarł z Władimirem Putinem nielegalną umowę na szkodę Polski i za to powinien odpowiadać karnie” – powiedział Macierewicz w „Gazecie Polskiej Codziennie”.



20 marca. Prezydent pisze do ministra Macierewicza

Jak poinformował TVN 24, prezydent Andrzej Duda wystosował dwa listy do ministra obrony narodowej, w których wytknął brak obsady ataszatów wojskowych w ważnych państwach NATO oraz dopytywał się stan przygotowań do powołania Dowództwa Wielonarodowej Dywizji w Elblągu. Według PAP prezydent napisał do ministra Macierewicza 16 marca, że jego wątpliwości „budzi utrzymujący się od dłuższego czasu brak obsady stanowisk attaché obrony w kluczowych państwach Sojuszu”. „Dotyczy to przede wszystkich ataszatów w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Ponadto z podobną sytuacją mamy do czynienia m.in. w Szwecji, Bułgarii, a nawet na Ukrainie, której wspieranie w przeciwstawieniu się rosyjskiej agresji leży w polskim interesie narodowym. […] W związku z powyższym, oczekuję od Pana Ministra niezwłocznego podjęcia stosownych działań w celu rozwiązania tej sytuacji” – napisał prezydent. „Pan prezydent, jako zwierzchnik sił zbrojnych, wyraził w swoich pismach do ministra Antoniego Macierewicza zaniepokojenie. Według prezydenta te wakaty należy wypełnić jak najszybciej. […] Poprosił także o pełną informację na temat tempa prac nad utworzeniem Dowództwa Wielonarodowej Dywizji w Elblągu” – oświadczył dyrektor Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta Marek Magierowski. MON wysłało pisemną odpowiedź na list prezydenta dopiero po czterech dniach, 20 marca.

Konieczność kontaktów listownych między Andrzejem Dudą a Antonim Macierewiczem wydaje się świadczyć, że relacje między prezydentem a ministrem obrony nie są tak dobre, jak przedstawiał je kilka dni wcześniej dyrektor Magierowski. 14 marca mówił on w TVN 24, że prezydent „utrzymuje regularny, stały kontakt z ministrem Macierewiczem i często pyta go także o kwestie personalne. Uzyskuje w pełni satysfakcjonujące go wyjaśnienia dotyczące zmian kadrowych w armii. Większość tych zmian to są rezygnacje ze strony oficerów, więc też trudno zatrzymywać ich siłą w armii”. Według dyrektora Biura Prasowego prezydent nie jest zaniepokojony odejściami generałów. „Uważa, że polityka personalna w tej chwili prowadzona przez ministra Macierewicza nie daje powodów do szczególnego niepokoju”.



19 marca. Admirałowie nie będą uczyli oficerów Marynarki Wojennej

Z Akademii Marynarki Wojennej usunięto trzech admirałów w stanie spoczynku, którzy byli wykładowcami. Stało się tak, jak informuje Onet, na polecenie wiceministra obrony narodowej Wojciecha Fałkowskiego. Od nauczania następnych generacji oficerów zostali odsunięci admirał Ryszard Łukasik, były dowódca Marynarki Wojennej i członek Rady Bezpieczeństwa Narodowego, wiceadmirał Henryk Sołkiewicz, były szef Sztabu Marynarki Wojennej, oraz kontradmirał Zbigniew Badeński, były szef Szkolenia – zastępca dowódcy Marynarki Wojennej i szef Sztabu Marynarki Wojennej. „Na uczelniach wojskowych odbywa się jakaś dziwaczna >>czystka<<, która służy jedynie temu, by pozbywać się najbardziej doświadczonych oficerów. Teraz będą uczyć innych ci, którzy sami powinni się jeszcze długo uczyć” – powiedział Onetowi wysoki rangą wojskowy. W ubiegłym roku MON zwolnił kilkudziesięciu profesorów z Akademii Obrony Narodowej przemianowanej Akademię Sztuki Wojennej.


Abonament na wolność słowa

Historyk i politolog, wykładowca Collegium Civitas. W PRL uczestnik ruchu opozycyjnego, jeden z założycieli Samorządu Studentów Uniwersytetu Warszawskiego. Członek Klubu Inteligencji Katolickiej w Warszawie. Pracował w redakcjach „Przeglądu Katolickiego”, „Tygodnika Solidarność”, „Spotkań”, był zastępcą redaktora naczelnego „Rzeczpospolitej” i szefem dodatku „Plus-Minus” (2000-2006). Jest redaktorem naczelnym pisma naukowego „Wolność i Solidarność”.
Napisał m.in. „Rewolucję Okrągłego Stołu”, biografię Lecha Wałęsy, historię Komitetu Obrony Robotników, „Krótką historię Solidarności 1980-1989”. Ostatnio wydał „Nie ma chleba bez wolności. Polski sprzeciw wobec komunizmu 1956 – 1980”. Jego książki były trzykrotnie nominowane do Nagrody Historycznej im. Kazimierza Moczarskiego.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym