0:00
13 marca 2022

Ludzie Ziobry ścigają sędzię chroniącą swoje dziecko, a Żurkowi wytaczają 20. dyscyplinarkę

Sędziemu Żurkowi założono właśnie trzy nowe sprawy dyscyplinarne. Ścigana jest też sędzia, która nie chciała ujawnić choroby swego dziecka, a kolejną karnie przeniesiono za stosowanie prawa UE

Wydrukuj

Na zdjęciu: sędzia Paulina Asłanowicz 15 września 2018 roku ogłasza wyrok w sprawie rozpatrywanej w trybie wyborczym, w którym nakazała premierowi Morawieckiemu sprostowanie nieprawdziwej wypowiedzi o budowie dróg lokalnych za rządów PO-PSL. Pisaliśmy o tym w OKO.press. Teraz jest ścigana za odmowę ujawnienia nazwy stowarzyszenia, do którego należy z powodu choroby swego syna.

W poniedziałek 7 marca sędzia Waldemar Żurek z Sądu Okręgowego w Krakowie odebrał listy z poczty. Z otwartych kopert wyjął aż pięć zawiadomień dotyczących wytoczonych mu spraw dyscyplinarnych. Dwa dotyczyły już trwających spraw, a trzy właśnie wszczętych nowych postępowań.

W sumie sędzia ma już 20 postępowań o charakterze dyscyplinarnym. I ma ich najwięcej w Polsce - za obronę wolnych sądów jest najbardziej prześladowanym sędzią. Trzy nowe sprawy przeciwko niemu toczą się na polecenie prezes krakowskiego sądu Dagmary Pawełczyk-Woickiej, członkini neo-KRS. Prezeska wystąpiła też o dyscyplinarne ściganie kolejnego krakowskiego sędziego Macieja Czajki.

Dyscyplinarkę zrobiono też sędzi Paulinie Asłanowicz z Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Zarzuty dyscyplinarne postawił jej zastępca rzecznika dyscyplinarnego Michał Lasota. „Winą” sędzi jest to, że należy do stowarzyszenia, które pomaga osobom chorym na pewną przewlekłą chorobę. Choruje na nią również jej dziecko.

Asłanowicz ujawniła przynależność do stowarzyszenia składając stosowne oświadczenie, które wymusiła na sędziach i prokuratorach ustawa kagańcowa PiS. Nie podała jednak nazwy organizacji, by nie było publicznie wiadomo, na jakie schorzenie cierpi jej dziecko. Nie spodobało się to jednak Lasocie, który za to postawił jej zarzuty dyscyplinarne.

Represje administracyjne spadły też na sędzię Annę Ptaszek z Sądu Okręgowego w Warszawie. Wiceprezes sądu Przemysław Radzik - jednocześnie zastępca głównego rzecznika dyscyplinarnego - właśnie przeniósł ją karnie do innego wydziału w sądzie. Sędzia nie będzie już sądzić ważnych procesów karnych, tylko będzie wykonywać orzeczenia innych sędziów.

To kara za to, że sędzia wykonując wyroki ETPCz i TSUE nie chciała orzekać z neo-sędzią.

Jak prezeska od Ziobry uwzięła się na Żurka

Trzy nowe sprawy dyscyplinarne przeciwko sędziemu Waldemarowi Żurkowi z Sądu Okręgowego w Krakowie wszczął 21 lutego 2021 roku zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Krakowie Tomasz Szymański. Postępowanie na razie ma charakter wyjaśniający - może się zakończyć odmową ścigania sędziego lub zarzutami dyscyplinarnymi.

Lokalni rzecznicy dyscyplinarni są jednak niezależni. Sędziów znanych z obrony praworządności ścigają przede wszystkim główny rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab i jego dwaj zastępcy Przemysław Radzik i Michał Lasota.

Lokalny rzecznik dyscyplinarny Szymański musiał wszcząć postępowania dotyczące Żurka, bo zażądała ich prezes krakowskiego sądu okręgowego Dagmara Pawełczyk-Woicka. Jest skonfliktowana z krakowskimi sędziami i stosuje wobec nich represje administracyjne. Zawiesiła też na miesiąc dwóch sędziów, którzy wykonali wyroki ETPCz i TSUE, Macieja Fereka i Annę Głowacką. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Pawełczyk-Woicka zażądała, by lokalny rzecznik dyscyplinarny ścigał Waldemara Żurka za trzy sprawy:

  • Niepoinformowanie jej o wytoczeniu procesu przeciwko redaktorowi naczelnemu „Wiadomości” TVP. Żurek domagał się od „Wiadomości” sprostowania materiału z 2020 roku, w którym cytowano zeznania świadka wiążące go z nieprawidłowościami w krakowskim sądzie apelacyjnym. W styczniu 2022 roku stołeczny sąd apelacyjny prawomocnie oddalił pozew Żurka.

Prezeska zarzuca Żurkowi, że nie poinformował jej o tym procesie, do czego zobowiązuje artykuł 90 ustawy o ustroju sądów. Sędzia mówi OKO.press, że wydaje mu się, że informował o tym prezes sądu. Podkreśla, że w biegu jest kilkadziesiąt spraw - w tym dyscyplinarnych i w prokuraturze - które go dotyczą. I ciągle są wszczynane przeciwko niemu kolejne sprawy z błahych powodów. A w sądzie jest obłożony pracą, bo system losujący ciągle wyznacza go do rozpoznania nowych pozwów cywilnych.

  • Złożenie we wrześniu 2021 roku oświadczenia, że nie chce być losowany do składów orzekających z neo-sędziami. Sędzia był jednym z pierwszych w Polsce, który złożył takie oświadczenie, wywodząc konsekwencje z faktu, że status neo-KRS i nominowanych przez nią neo-sędziów podważyły w swoich wyrokach ETPCz i TSUE.

W krakowskim sądzie w sumie takie oświadczenia złożyło 14 sędziów. Prezeska postraszyła, że wystąpi do ministra sprawiedliwości o usunięcie ich z zawodu sędziego.

Sędzia Żurek nie wycofuje się ze swojego oświadczenia. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

  • Za rozmowę z dyrektorem Sądu Okręgowego w Krakowie Piotrem Słabym, nominatem resortu Ziobry. Zarzuty dyscyplinarne w tej samej sprawie grożą też sędziemu Maciejowi Czajce. Żurek wraz z Czajką i sędzią Dariuszem Mazurem w styczniu 2022 roku poszli do Słabego, by zapytać, gdzie jest ich choinka, którą postawili w holu sądu przed Świętami Bożego Narodzenia .

Sprawa choinki stała się głośna. Były na niej symboliczne ozdoby, nawiązujące do bieżących wydarzeń - praw osób LGBT, uchodźców, czy praworządności, a także takie z napisem „Konstytucja" oraz flagą UE. Choinka najpierw została uszkodzona - zbito wszystkie bombki z flagą UE - a po uzupełnieniu ozdób ktoś ją zabrał.

Sędziowie chcieli choinkę odzyskać. Dostali odpowiedź, że trafiła do biura rzeczy znalezionych, mimo że wcześniej informowali, że to ich choinka. Widocznie dyrektor sądu poczuł się dotknięty tą rozmową i sporządził z niej notatkę, która jest teraz podstawą wszczęcia postępowania wyjaśniającego przeciwko sędziom Żurkowi i Czajce.

Pisaliśmy o aferze choinkowej w OKO.press:

Sędzia Żurek: mogę mieć nawet 100 dyscyplinarek

„To jest rekord. Nie chcą mnie zawiesić, tylko wytaczają mi kolejne postępowania dyscyplinarne. Chcą sprawić żebym przestał pracować, bo zajmowanie się tymi postępowaniami zajmuje mi dużo czasu” - mówi OKO.press sędzia Żurek. Dodaje: „Chcą mnie zamęczyć, a potem ogłosić, że nie radzę sobie w pracy”.

Podkreśla: „Powiem to, co mówiłem już wiele razy. Choćbym miał 100 dyscyplinarek, dalej będę na pierwszej linii walki o praworządność. Nie dam się złamać. Mam dużo siły i wytrwale będę dążyć do przywrócenia praworządności. W sumie to im współczuję, bo to oni w przyszłości poniosą za to konsekwencje”.

Sędzia Waldemar Żurek jest najbardziej prześladowanym sędzią w Polsce. Ma już nie tylko 20 spraw dyscyplinarnych – postępowania w jego sprawie prowadzi też Prokuratura Krajowa. Grożą mu absurdalne zarzuty karne za to, że był ofiarą wypadku w pracy (prokuratura założyła, że mógł chcieć wyłudzić odszkodowanie) i za wieszanie w sądzie plakatów w obronie represjonowanego kolegi.

W tej drugiej sprawie w połowie lutego 2022 roku prokuratura przesłuchiwała krakowskich sędziów. Prokuratura założyła, że sędzia Żurek i sędzia Wojciech Maczuga mogli słownie znieważyć dyrektora sądu Piotra Słabego, który zrywał ich plakaty. Sprawa jest dęta, bo pomiędzy dyrektorem i sędziami doszło do wymiany luźnych, ironicznych uwag.

Pisaliśmy o ściganiu Żurka w OKO.press:

Kara za opiekę nad chorym dzieckiem

Kontrowersyjna jest też sprawa sędzi Pauliny Asłanowicz z Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Zastępca rzecznika dyscyplinarnego Michał Lasota zrobił jej dyscyplinarkę za to, że w oświadczeniu, w którym ujawniła przynależność do pewnego stowarzyszenia, nie wpisała jego nazwy. Takie oświadczenia wymusiła na sędziach ustawa kagańcowa, bo PiS chciał wiedzieć, do jakich organizacji należą sędziowie i prokuratorzy. Chodziło głównie o to, by ujawnili się członkowie stowarzyszeń sędziowskich Iustitia i Themis oraz stowarzyszenia niezależnych prokuratorów Lex Super Omnia. Są one krytyczne wobec Zbigniewa Ziobry.

Jednak nie wszyscy sędziowie i prokuratorzy złożyli takie oświadczenia, bo to narusza ich prawo do działalności społecznej, prawo do prywatności i jest sprzeczne z Konstytucją. Za ich brak nikt sędziów nie ściga. Pisaliśmy o tym w OKO.press:

Sędzia Asłanowicz tymczasem oświadczenie złożyła i ma dyscyplinarkę. Nie podała nazwy stowarzyszenia, do którego należy, bo w jego nazwie jest wskazana przewlekła choroba, na którą cierpi jej dziecko. Gdyby ją podała, wszyscy by się o niej dowiedzieli. Oświadczenia są bowiem jawne i każdy może się z nimi zapoznać w internecie. Poinformowała tylko, że to stowarzyszenie osób i rodziców dzieci cierpiących na chorobę przewlekłą.

Sędzia miała intuicję - z jej oświadczeniem zapoznała się jedna ze stron procesu i doniosła na nią twierdząc, że ta jest nieuleczalnie chora. Efektem donosu jest dyscyplinarka, którą zrobił Lasota. Zarzucił sędzi Asłanowicz naruszenie ustawy kagańcowej i godności urzędu sędziego. Zastępcę rzecznika dyscyplinarnego nie przekonały tłumaczenia sędzi.

„Nie chcę podać nazwy stowarzyszenia, bo chronię swoje dziecko przed publiczną stygmatyzacją i hejtem” - mówi OKO.press sędzia Paulina Asłanowicz.

Dodaje: „Powinno chronić się sędziego, a nie napiętnować go za to, że chce zapewnić bezpieczeństwo dziecku”. Podkreśla, że nie działa w stowarzyszeniu. Jest tylko jego członkinią i bierze udział w spotkaniach, na których jest przekazywana wiedza o chorobie.

Michał Lasota, zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego
Zastępca głównego rzecznika dyscyplinarnego Michał Lasota. Fot. Krzysztof Ćwik/Agencja Wyborcza.pl

Karne przeniesienie sędzi za stosowanie prawa UE

Represje uderzyły też w ostatnich dniach w sędzię Annę Ptaszek z Sądu Okręgowego w Warszawie. To sędzia z 30-letnim stażem orzekania. Od 20 lat orzeka w VIII wydziale karnym, w którym sądzi sprawy jako sąd I instancji. Od kwietnia 2022 roku nie będzie jednak już prowadzić procesów karnych, bo została przeniesiona do wydziału, który zajmuje się wykonywaniem orzeczeń wydanych przez innych sędziów. I będzie tu pracować sama.

Pod decyzją o przeniesieniu sędzi z piątku 11 marca 2022 podpisany prezes stołecznego sądu okręgowego Piotr Schab. Ale wydał ją z jego upoważnienia jego zastępca Przemysław Radzik. W decyzji powołano się na ustawę covidową - oficjalnie sędzia ma wzmocnić wydział wykonywania orzeczeń w czasie epidemii. W rzeczywistości jednak to kara za odmowę orzekania z neo-sędzią.

Anna Ptaszek na początku marca złożyła bowiem oświadczenie, w którym poinformowała, że nie może orzekać w jednej ze spraw z neo-sędzią Iwoną Szymańską. To sędzia, której awans do sądu okręgowego przyznała neo-KRS. Prywatnie jest żoną ministra ds. UE Konrada Szymańskiego.

Sędzia Ptaszek napisała, że nie może z nią orzekać z powodu wadliwości jej powołania przez neo-KRS. Powołała się na wyroki TSUE, ETPCz i polskiego SN, w których podważono legalność neo-KRS i dawanych przez nią sędziom nominacji.

Sędzia złożyła takie oświadczenie jeszcze z jednego powodu. Już wcześniej - pod koniec 2021 roku - zakwestionowała status Szymańskiej. Ptaszek rozpoznawała wtedy wniosek o wyłączenie jej z orzekania w sprawie senatora Krzysztofa Kwiatkowskiego i podjęła taką decyzję z dwóch powodów. Po pierwsze, jej mąż jest członkiem obecnego rządu (sędzia Szymańska sama wnosiła o wyłączenie z tego względu), ale też dlatego, że awans zawdzięcza neo-KRS. Składając w marcu swoje oświadczenie sędzia Ptaszek po prostu była konsekwentna.

Za to oświadczenie wiceprezes Sądu Okręgowego w Warszawie Przemysław Radzik (jest jednocześnie jednym z dwóch zastępców głównego rzecznika dyscyplinarnego) wydał wobec niej jeszcze tzw. wytyk służbowy. Zarzucił w nim, że z powodu jej odmowy orzekania z neo-sędzią, w trybie pilnym trzeba było wyznaczyć do prowadzenia sprawy inną osobę. Ptaszek zapowiada, że odwoła się w tej sprawie do sądu dyscyplinarnego.

Przesunięcie sędzi do innego wydziału spowoduje, że zostawi ponad 40 spraw karnych, które prowadziła. To sprawy gospodarcze, o zabójstwa, czy znęcanie się nad dziećmi. Nie wiadomo, czy sędzia będzie musiała je skończyć. Jeśli nie, to będą musiały toczyć się od nowa, co uderzy w strony procesów.

Ptaszek: sędzia musi stosować orzeczenia Trybunałów

Sędzia Anna Ptaszek tak komentuje OKO.press swoje przeniesienie: „Nie słyszałam, by wydział wykonywania orzeczeń, gdzie mnie przeniesiono, wymagał wzmocnienia. W moim wydziale jest dużo spraw do osądzenia”.

Dodaje: „Przed obecnymi rządami sprawy na wyznaczenie pierwszego terminu rozprawy czekały po kilka miesięcy, a teraz czekają po 2-3 lata”.

Podkreśla, że kilku sędziów w VIII wydziale nie dostaje nowych spraw, bo prowadzą duże procesy karne. Jak jej zabraknie, wszyscy pozostali sędziowie zostaną jeszcze bardziej dociążeni pracą. A przecież poza procesami karnymi sędziowie rozpoznają jeszcze wnioski dotyczące postępowań prokuratury, np. wnioski o areszty, czy wnioski o niesłuszne zatrzymanie.

Sędzia Ptaszek nie żałuje jednak swojej decyzji. „Przeniesienie uważam za represję, bo kompletnie nie ma ona uzasadnienia merytorycznego w sytuacji kadrowej sądu i jest szkodliwa dla sądu oraz stron”.

I jeszcze jedna jej wypowiedź: „Jestem sędzią polskim i europejskim. Zastosowałam orzeczenia europejskich Trybunałów, które mnie wiążą jako sędziego. I nie zmienię mojego poglądu prawnego. Nie mogę orzekać w składzie, który może stwarzać zagrożenie dla uchylenia wyroku oraz zagrożenia wypłaty przez państwo odszkodowania”.

Podobnie jak Ptaszek w 2021 roku potraktowano sędziego Piotra Gąciarka, który odmówił orzekania z neo-sędzią Stanisławem Zdunem (kandyduje teraz na II kadencję neo-KRS). Najpierw został odsunięty od rozpoznawania spraw karnych i również trafił do wydziału wykonywania orzeczeń. Gdy drugi raz odmówił orzekania z neo-sędzią, został zawieszony przez nielegalną Izbę Dyscyplinarną. Pisaliśmy o tym w OKO.press.

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne