Rzecznik PO alarmuje, że ustawa o Wojskach Obrony Terytorialnej dopuszcza użycie ich “przeciwko Polakom”. To prawda, ale tylko w wyjątkowych okolicznościach


PiS odrzucił w Sejmie poprawkę zabraniającą użycia Wojsk Obrony Terytorialnej Macierewicza przeciwko Polakom. Aż tak bardzo się boją?

Jan Grabiec, Twitter - 16/11/2016

Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta .


PiS odrzucił poprawkę, ale nie zabraniała użycia WOT przeciwko Polakom.


PiS odrzucił wszystkie poprawki do ustawy ustanawiającej WOT zgłoszone w drugim czytaniu przez PO, PSL i Nowoczesną. Żadna z nich nie mówiła jednak wprost o zakazie używania WOT przeciwko Polakom.

Od Czesława Mroczka, członka komisji obrony narodowej, byłego wiceszefa MON w rządzie PO-PSL, dowiedzieliśmy się, że chodzi o zaproponowany przez PO dopisek do artykułu 11c ustawy o powszechnym obowiązku obrony Rzeczpospolitej Polskiej. Mówi on, że Dowódca Wojsk Obrony Terytorialnej podejmuje decyzje o udziale WOT w:

zwalczaniu klęsk żywiołowych, ochronie mienia, akcjach poszukiwawczych, ratowaniu lub ochronie zdrowia i życia ludzkiego oraz zarządzaniu kryzysowym.

Propozycja posłów PO polegała na zastrzeżeniu, że te działania “nie mogą naruszać zasady neutralności politycznej Sił Zbrojnych”.

Rzeczywistość wygląda więc nieco inaczej, niż przedstawił ją Jan Grabiec, rzecznik PO. Zgłoszona poprawka nie gwarantowałaby wcale, że WOT nie zostaną użyte przeciwko Polakom ani nie zwiększałaby zakresu neutralność politycznej WOT. Jedną i drugą kwestię regulują już inne przepisy. Ale czy dają one wystarczające zabezpieczenie przed nadużyciami?

Apolityczna Obrona Terytorialna?

Zasada neutralność Sił Zbrojnych obowiązywałaby i bez odrzuconej poprawki. Jest zapisana w Konstytucji (art. 26):

„Siły Zbrojne zachowują neutralność w sprawach politycznych oraz podlegają cywilnej i demokratycznej kontroli”.

Konstytucyjny zapis doprecyzowują ustawy. Ustawa o żołnierzach armii zawodowej zakazuje żołnierzom (art. 106) „być członkiem partii politycznej ani stowarzyszenia, organizacji lub ruchu obywatelskiego, stawiających sobie cele polityczne, brać udziału w zgromadzeniach o charakterze politycznym, prowadzić działalności politycznej”, a nawet nosić mundur podczas zgromadzeń związanych z „wyborami władz państwowych i samorządowych”. Z kolei zgodnie z ustawą o powszechnym obowiązku obrony Rzeczpospolitej Polskiej żołnierze mogą pozostać członkami innych organizacji i stowarzyszeń, jeśli należeli do nich w czasie wstępowania do służby, ale muszą powiadomić o tym swojego dowódcę.

Wszystkie te przepisy obowiązują także żołnierzy WOT. Można mieć jednak wątpliwości, czy wystarczająco chronią one WOT przed politycznymi ingerencjami ministra obrony narodowej w decyzje dowódców oraz przenikaniem w ich szeregi członków radykalnych organizacji o politycznych celach. Jak wykazywaliśmy wcześniej, ustawa o WOT i działania MON nie dają takich gwarancji. Według ustawy Dowództwo WOT będzie bezpośrednio podporządkowane Antoniemu Macierewiczowi, w przeciwieństwie do pozostałych Sił Zbrojnych podlegających Dowódcom Generalnemu oraz Operacyjnemu. Resort zapewnia, że to tylko tymczasowe rozwiązanie, ale jeszcze nie wiadomo, co je zastąpi.

Nie wzbudza zaufania także system weryfikacji członków organizacji proobronnych, którzy będą mieli prawo wstępować do WOT w pierwszej kolejności. Jak pisaliśmy, MON wysłał zaproszenie do WOT krakowskiemu Stowarzyszeniu Jednostka Strzelecka 2039. W jej skład wchodzą członkowie Falangi (organizacji nawiązującej do tradycji przedwojennego, nacjonalistycznego i antysemickiego Obozu Narodowo-Radykalnego Falanga) oraz działacze prorosyjskiej partii Zmiana.

Wspomniana przez Jana Grabca poprawka PO nie rozwiązałaby żadnego z tych problemów i nie zmieniłaby zakresu neutralności WOT. Zapytaliśmy Czesława Mroczka czemu miała służyć.

“Co do zasady Siły Zbrojne są używane w zakresie militarnym. Chcieliśmy to wyraźnie podkreślić. Ich użycie pozamilitarne powinno być objęte szczególnymi regulacjami, a reżim tych regulacji nie powinien pozostawiać wątpliwości” – odpowiedział Czesław Mroczek w rozmowie z OKO.press.

Były wiceszef MON zasugerował, że zadania Wojsk Obrony Terytorialnej wymienione w artykule ustawy, który PO chciało poprawić, są dla Sił Zbrojnych nietypowe i brakuje przepisów, które by je regulowały. Jedno i drugie nie jest prawdą.

Kiedy WOT może wyjść na ulice

Siły Zbrojne przede wszystkim służą ochronie niepodległości państwa i niepodzielności jego terytorium oraz zapewnieniu bezpieczeństwa i nienaruszalności jego granic (art. 26 Konstytucji). Zgodnie z ustawą o powszechnym obowiązku obrony RP mogą jednak także:

  • brać udział w zwalczaniu klęsk żywiołowych i likwidacji ich skutków,
  • działaniach antyterrorystycznych i z zakresu ochrony mienia,
  • akcjach poszukiwawczych oraz ratowania lub ochrony zdrowia i życia ludzkiego,
  • oczyszczaniu terenów z materiałów wybuchowych i niebezpiecznych pochodzenia wojskowego oraz ich unieszkodliwianiu,
  • a także w realizacji zadań z zakresu zarządzania kryzysowego.

Jak łatwo zauważyć, te zadania niemal całkowicie pokrywają się z “pozamilitarnymi” zadaniami Wojsk Obrony Terytorialnej, zapisanymi artykule ustawy o WOT, który posłowie PO uznali za niebezpieczny.

Okoliczności i zakres wykorzystania wojska do tych zadań nie zależą tylko od woli dowódców czy ministra obrony narodowej. Regulują je przede wszystkim konstytucyjne i ustawowe zapisy o stanach nadzwyczajnych, czyli o stanie wojennym, stanie wyjątkowym i stanie klęski żywiołowej. Poza stanami wyjątkowymi Antoni Macierewicz nie ma prawa do “używania WOT przeciwko Polakom”. A w trakcie ich obowiązywania to prawo także jest ograniczone.

Stany nadzwyczajne

Konstytucja pozwala na wprowadzenie stanu nadzwyczajnego tylko w wypadku szczególnych zagrożeń i o ile “środki konstytucyjne są niewystarczające” do zapewnienia bezpieczeństwa.

Decyzję o wprowadzeniu stanu wojennego lub wyjątkowego podejmuje Prezydent na wniosek rządu. W ciągu 48 h musi przedstawić Sejmowi rozporządzenie o jego ogłoszeniu, a Sejm może je uchylić bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy posłów.

Z kolei do wprowadzenia stanu klęski żywiołowej wystarczy wniosek wojewody, a decyzję o jego wprowadzeniu sam może podjąć minister obrony narodowej. Tylko w tym ostatnim przypadku Antoni Macierewicz mógłby „wyprowadzić WOT na ulice” bez zgody prezydenta i premier. Stan klęski żywiołowej nie uprawnia jednak żołnierzy do działań przeciwko obywatelom, a jedynie przeciwko żywiołom.

Powodem do ogłoszenia stanu wojennego może być zagrożenie napaścią na terytorium RP (lub obrona innego państwa wynikająca z umów międzynarodowych), działaniami terrorystycznymi lub w cyberprzestrzeni.

Zagrożenie terroryzmem, w tym cybernetycznym, może być też podstawą do ogłoszenia stanu wyjątkowego, a oprócz niego także “szczególne zagrożenie konstytucyjnego ustroju państwa” oraz “bezpieczeństwa obywateli lub porządku publicznego”. Zgodnie z prawem użycie Sił Zbrojnych w stanie wyjątkowym jest jednak dopuszczalne tylko pod warunkiem, że wcześniej wyczerpano już siły pozostałych służb.

Zadania Sił Zbrojnych w stanie wyjątkowym wyznacza minister obrony narodowej (obecnie Antoni Macierewicz) w porozumieniu z ministrem spraw wewnętrznych (obecnie Mariuszem Błaszczakiem).

Żołnierz może tyle, co policjant

Co ważne, zadania te są ściśle ograniczone. Stan wojenny ani stan wyjątkowy nie uprawniają żołnierzy do traktowania obywateli RP podejrzanych o działania terrorystyczne (lub inne antypaństwowe) tak, jakby byli żołnierzami wrogiego państwa na froncie. Przysługują im jedynie te uprawnienia, jakie mają policjanci, włączając w to ograniczenia w użyciu broni palnej. Nawet w stanie wyjątkowym żołnierze, w tym żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej, nie mają prawa strzelać do nieuzbrojonych demonstrantów.

Takim właśnie scenariuszem straszą politycy Platformy. Stefan Niesiołowski podczas debaty o ustawie o WOT wytykał posłom PiS z sejmowej mównicy: “To mogą być siły do tłumienia wewnętrznych protestów, czyli użyte do walki o wasz skompromitowany  rząd”.

Za tą obawą – jak można się domyślać – stoi mniej więcej takie rozumowanie: jeśli dziś PiS nazywa „ustawami naprawczymi” ustawy paraliżującą Trybunał Konstytucyjny, a według Jarosława Kaczyńskiego manifestacje KOD-u są „szkodliwą działalnością antypolską”, to jutro obroną terytorialna może posłużyć do zwalczania właśnie tej działalności, a nie wroga zewnętrznego.

Ta obawa jest zrozumiała. Ewentualne nadużycie siły wobec protestujących przez służby czy wojsko wciąż jednak byłoby złamaniem prawa. Ustawa o WOT, która ma wejść w życie w styczniu, nic pod tym względem nie zmieni.


Powiązane:

Lubisz nas?

Powiedz o tym innym