0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: fot.Katarzyna Kojzar/OKO.pressfot.Katarzyna Kojzar...

Dobre wieści dla ochrony przyrody! Rezerwat Madohora, który dziś obejmuje 71 ha, ma zostać powiększony aż sześciokrotnie. Ruszyły konsultacje społeczne w tej sprawie.

W marcu 2026 pisaliśmy, że jest szansa na powiększenie go do powierzchni 400 hektarów w dwóch województwach – śląskim i małopolskim. Okazało się jednak, że między małopolską Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska a przyrodnikami nie było zgody co do terenów, które powinny wejść w granice rezerwatu. RDOŚ proponował znacznie „uboższą” wersję rezerwatu. Jak argumentowała Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot, przyjęcie takiej wersji nie chroniłoby tego, co w Madohorze najcenniejsze – a mowa tu nie tylko o starych drzewach i ważnych siedliskach, ale również o źródle wody pitnej dla mieszkańców Andrychowa.

Wszystko wskazuje jednak na to, że ta historia ma happy end.

Tylko 71 ha rezerwatu

O sprawie Madohory pisaliśmy już w 2023 roku. To cenny przyrodniczo teren w Beskidzie Małym. Z jego zboczy wypływają źródła rzeki Wieprzówki, która zaopatruje Andrychów w wodę pitną. „Tutejszy las to swoista »gąbka«, która akumuluje wodę i wolno ją oddaje” – wskazuje Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot.

Las pełni nie tylko ważną funkcję wodochronną – jest również domem dla wilków, rysi, puszczyków uralskich czy sóweczek. Najwyższe partie wzniesienia Madohora porasta górnoreglowy bór świerkowy, uznawany za jedno z najniżej występujących stanowisk tego zbiorowiska w polskich Karpatach – wskazuje Klub Przyrodników.

Na tym terenie istnieje już rezerwat – ale zbyt mały, żeby chronić cenny obszar.

„Aby naturalne procesy ekologiczne w ogóle mogły zachodzić, powierzchnia leśnego rezerwatu musi być duża. 300 ha to niezbędne minimum” – wskazywał Radosław Ślusarczyk z Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot.

Dlatego od lat przyrodnicy, ramię w ramię z andrychowskim samorządem, starali się o powiększenie rezerwatu Madohora – szczególnie że na cennym terenie planowane były duże wycinki. Petycję w sprawie wstrzymania prac leśnych stworzyli również mieszkańcy. „Jeśli wytną stare drzewa, zaszkodzą nie tylko lasowi, ale też źródłom Wieprzówki, która może zupełnie wyschnąć” – mówił nam Marcin Drużkowski, mieszkaniec Andrychowa zaangażowany w obronę Beskidu Małego.

O lepszą ochronę źródlisk Wieprzówki apelował były już burmistrz Andrychowa, Tomasz Żak. „ Obszar proponowany do włączenia w granice rezerwatu [...] ma piękne, stuletnie okazy świerka, jodły i buka. Pragniemy zachować ten drzewostan z uwagi na jego wodochronny charakter, jak również na walory turystyczne i edukacyjne” – pisał w liście do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Krakowie.

Przeciwko powiększeniu rezerwatu od początku były Lasy Państwowe. Szczegóły walki o Madohorę opisywaliśmy m.in. tutaj:

Przeczytaj także:

Żeby teren był w pełni chroniony, potrzeba było zgody Regionalnych Dyrekcji Ochrony Środowiska zarówno z Katowic, jak i z Małopolski.

Konsultacje w katowickim RDOŚ w sprawie powiększenia rezerwatu skończyły się 7 kwietnia 2026. Śląska część ma zwiększyć się aż o 265 ha. Zarządzenie w tej sprawie ma być przyjęte jeszcze w tym roku.

To jednak dopiero połowa sukcesu. Tymczasem krakowski RDOŚ od miesięcy unikał odpowiedzi na pytania o powiększenie chronionego obszaru po małopolskiej stronie.

Głosowanie bez konkretów

Dyrekcja nie publikowała żadnych szczegółów dotyczących tego projektu, nie były dostępne mapy rezerwatu. O informacje prosiliśmy kilkukrotnie. W korespondencji z marca 2026 RDOŚ ograniczył się do krótkiego komentarza: „Ostateczne granice rezerwatu, a więc też docelowa powierzchnia będzie znana w momencie rozpoczęcia procesu opiniowania i konsultacji społecznych”.

Brak konkretów może dziwić, bo Regionalna Rada Ochrony Przyrody (RROP), czyli organ doradczy RDOŚ, głosowała w sprawie powiększenia rezerwatu Madohora już w połowie lutego 2026 i zaopiniowała go pozytywnie. Nieoficjalnie otrzymaliśmy projekt zarządzenia, w którym RDOŚ proponuje, aby po zmianach małopolska część Madohory miała 99,55 hektarów.

Do tej pory rezerwat po małopolskiej stronie zajmował 38 hektarów – przyjęcie tej propozycji oznaczałoby powiększenie go o nieco ponad 61 hektarów.

Miało być więcej

„To za mało” – mówiły nam osoby, które brały udział w pracach nad ochroną tego terenu. Anna Treit w opracowaniu dla Klubu Przyrodników proponowała, aby rezerwat zwiększył się o 110 hektarów.

„Celem powiększenia rezerwatu jest objęcie ochroną cennych płatów siedlisk przyrodniczych dotychczas niereprezentowanych (ziołorośla górskie, torfowiska zasadowe) lub słabo reprezentowanych (ściany skalne i urwiska krzemianowe) oraz ochrona siedlisk dużych ssaków drapieżnych (niedźwiedź brunatny, ryś, wilk) i zlewni wód powierzchniowych istotnych dla zapewnienia wody pitnej mieszkańcom gmin w sąsiedztwie rezerwatu” – czytamy w opracowaniu. Jako główne zagrożenie dla tego cennego terenu wymieniono „usuwanie drzew starych i dziuplastych oraz martwego drewna”, a jako propozycję działań ochronnych: „zakaz pozyskania drewna”.

Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot i inne organizacje interweniowały w RDOŚ, sprzeciwiając się tak „oszczędnemu” projektowi poszerzenia rezerwatu. Przyrodnicy argumentowali, że wydzielenia leśne, które miały się znaleźć w granicach rezerwatu, a zostały wykluczone przez RDOŚ, muszą być chronione.

Wskazywali, że rosną tam stare drzewostany bukowo-jodłowe „w wieku ok. 145 lat”. Pełnią też „istotną funkcję siedliskową, buforową, retencyjną i przeciwerozyjną, zwłaszcza ze względu na położenie na stromych stokach oraz udział w ochronie procesów źródliskowych”.

„Pozostawienie tych terenów poza rezerwatem oznaczałoby ochronę jedynie fragmentu funkcjonalnego układu przyrodniczego, z pominięciem obszarów niezbędnych dla jego trwałości” – pisali do RDOŚ.

Ochronić źródliska

Profesor Mariusz Czop specjalista z zakresu gospodarki wodnej i ochrony wód z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie opracował analizę hydrologiczną dla tego terenu. „Z hydrologicznego i hydrogeologicznego punktu widzenia wydzielenia pozostawione poza granicą projektowanego rezerwatu należą do strefy niezbędnej dla zachowania integralności źródlisk Wieprzówki i bezwzględnie powinny zostać włączone do granic rezerwatu” – pisał.

Dyrekcja argumentowała, że nie może włączyć do granic rezerwatu wszystkich wskazywanych przez przyrodników wydzieleń, bo to utrudni dojazd do znajdujących się na tym terenie enklaw — obszarów, które są w rękach prywatnych i nie podlegają Lasom Państwowym. Profesor Czop w swojej opinii zaznaczał, że RDOŚ kierował się „przesłankami gospodarczymi i własnościowymi”, a w mniejszym stopniu przyrodniczymi.

Opinie ekspertów i rozmowy z RDOŚ – jak się okazuje – przyniosły skutek.

„Merytoryka wygrała”

W maju Regionalna Rada Ochrony Przyrody ponownie głosowała w sprawie Madohory. Przegłosowała wariant zakładający powiększenie rezerwatu o 111 hektarów. To propozycja znacznie szersza niż proponowane wcześniej powiększenie o 60 ha. „Merytoryka wygrała” – cieszy się Radosław Ślusarczyk z Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot.

Tuż przed długim weekendem czerwcowym RDOŚ oficjalnie ogłosił konsultacje społeczne w tej sprawie i opublikował mapy oraz planowany teren chronionego obszaru. Dyrekcja tym razem wzięła pod uwagę wydzielenia leśne, które przyrodnicy od początku chcieli włączyć do granic rezerwatu. Konsultacje w tej sprawie potrwają do 24 czerwca.

Po przyjęciu zarządzenia, małopolska część Madohory będzie wynosiła 150 hektarów. Cały rezerwat, leżący na terenie dwóch województw, będzie miał aż 448 hektarów. To sześciokrotnie więcej niż do tej pory.

„Od początku pokazywaliśmy, że wszystkie argumenty przyrodnicze i hydrologiczne przemawiają za włączeniem do rezerwatu całego kompleksu wskazywanych działek, a nie za jego okrojeniem. Chodzi o realną ochronę źródlisk rzeki Wieprzówki oraz lasów, które pełnią funkcje retencyjne, przeciwerozyjne i siedliskowe. Gdyby te fragmenty pozostały poza rezerwatem, ochrona byłaby niepełna i osłabiona już na starcie” – mówi Ślusarczyk i dodaje: „Cieszymy się, że argumenty oparte na danych i analizach zostały uwzględnione. Nowy projekt daje szansę na pełną ochronę tego, co w Madohorze najcenniejsze: źródlisk, stromych stoków, starodrzewów i naturalnych procesów leśnych. To pokazuje, że konsekwentny, merytoryczny udział organizacji społecznych w procedurach ochrony przyrody ma sens i może realnie poprawiać decyzje administracji”.

Na zdjęciu Katarzyna Kojzar
Katarzyna Kojzar

Dziennikarka, reporterka, redaktorka, współkierowniczka działu społeczno-gospodarczego (razem z Jakubem Szymczakiem). Zarządza również pracą zespołu klimatycznego. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim prawami zwierząt, ochroną rzek, lasów i innych cennych ekosystemów, a także sprawami dotyczącymi łowiectwa, energetyki i klimatu. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego za reportaż o Odrze i nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego za "bezkompromisowość i konsekwencję w nagłaśnianiu zaniedbań władz w obszarze ochrony środowiska naturalnego". Urodziła się nad Odrą, mieszka w Krakowie.

Komentarze