Rezerwat Madohora obejmuje niewielki wycinek lasu w Beskidzie Małym. Od kilku lat samorząd, przyrodnicy i mieszkańcy walczą o jego powiększenie – dzięki temu chronione byłyby źródliska rzeki Wieprzówki. Dziś powoli otwierają szampana – RDOŚ podaje, że rezerwat może być poszerzony jeszcze w tym roku, mimo sprzeciwu leśników
Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.
Przejdź do ankietyMadohora w Beskidzie Małym to niewielki, bo liczący zaledwie 72 ha, rezerwat na granicy Śląska i Małopolski. Tuż przy jego granicy swoje źródła ma rzeka Wieprzówka. Przyrodnicy i samorządowcy od kilku lat postulowali powiększenie rezerwatu, a Wieprzówka jest jedynym własnym źródłem zaopatrzenia w wodę pitną dla gminy Andrychów.
Starania zaczęły się w 2019 roku. Lasy Państwowe, mimo apeli i próśb, dalej planowały przy granicy rezerwatu prace leśne i tworzyły drogi zrywkowe.
Dziś zwolennicy rezerwatu mogą powoli otwierać szampana. Powiększenie Madohory pozytywnie zaopiniowały Regionalne Rady Ochrony Przyrody z Katowic i Krakowa. Przeciw byli jedynie przedstawiciele Lasów Państwowych.
To już prosta droga do zatwierdzenia nowych granic Madohory – rady ochrony przyrody są organami doradczymi Regionalnych Dyrektorów Ochrony Środowiska, którzy decydują o powoływaniu nowych rezerwatów lub poszerzaniu już istniejących.
Rezerwat w nowym kształcie będzie obejmował aż 400 hektarów na terenie dwóch województw.
Dlaczego rezerwat Madohora jest tak cenny? Wyjaśnia to Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot: „Rola ochrony obszaru źródliskowego rzeki dla poprawy sytuacji jest bardzo duża. Tutejszy las to swoista »gąbka«, która akumuluje wodę i wolno ją oddaje. Lasy starszych klas wieku najlepiej pełnią rolę w magazynowaniu wody. Pozyskiwanie drewna z tego obszaru, tak by nie ingerować w koryto potoku, jest praktycznie niemożliwe”.
W wydanym przez Klub Przyrodników opracowaniu z 2024 roku czytamy m.in., że rezerwat Madohora „stanowi ostoję dla ptaków i ssaków związanych z lasami górskimi, m.in. jarząbka, sóweczki, puszczyka uralskiego, dzięcioła białogrzbietego, dzięcioła czarnego, dzięcioła trójpalczastego, wilka szarego i rysia euroazjatyckiego”.
„Najwyższe partie [wzniesienia Madohora] porasta górnoreglowy bór świerkowy”, uznawany za jedno z najniżej występujących stanowisk tego zbiorowiska w polskich Karpatach.
Profesor Mariusz Czop, hydrogeolog z krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej, mówił w 2023 roku: „Zlewnia rzeki jest ważna nie tylko dla lepszej ochrony Madohory, ale też stanowi bezcenną wartość dla całej społeczności mieszkańców miasta i gminy Andrychów. Powiększenie rezerwatu Madohora łączy problem ochrony przyrody i wody – niezbędnej do życia, która kreuje bogactwo bioróżnorodności”.
Przypomnijmy po kolei kalendarium walki o ochronę źródlisk rzeki Wieprzówki:
„Kluczowym momentem w tej historii było wpisanie powiększenia Madohory na shadow list” – mówi nam Radosław Ślusarczyk z Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot.
Shadow list to lista przygotowana przez przyrodników i ekspertów z Klubu Przyrodników, „na której znalazły się obszary proponowane do objęcia ochroną rezerwatową ze względów na szczególne wartości przyrodnicze, naukowe, kulturowe i krajobrazowe” (cytat za gdańskim RDOŚ).
W sumie zawiera ona 1 512 obszarów, które obecnie weryfikują RDOS-ie w całej Polsce. Ten proces wspiera Ministerstwo Klimatu i Środowiska, które od początku swojej kadencji stawia na rezerwaty. Pierwsze 100 nowych rezerwatów powstało z okazji 100-lecia Lasów Państwowych. Kolejne mają powstawać właśnie na bazie listy Klubu Przyrodników.
„Dzięki shadow list RDOŚ, szczególnie krakowski, który był dość sceptyczny do tego projektu, zmienił zdanie” – mówi Radosław Ślusarczyk.
„Mamy tutaj do czynienia z ewenementem, bo o powiększenie rezerwatu od początku apelowała gmina Andrychów. Proponowała nawet 30 hektarów miejskiego lasu w zamian za objęcie wodonośnych skał w dolinie rzeki Wieprzówki ochroną rezerwatową. Leśnicy kilka lat temu tę propozycję odrzucili. Andrychów to jedna z nielicznych gmin, która w obliczu kryzysu wodnego zobaczyła, że ochrona przyrody wszystkim się »opłaca« i warto o to walczyć” – dodaje Ślusarczyk.
Podobnych przykładów zaangażowanych samorządów nie ma wiele, dodaje przyrodnik. Rada Miasta Bielska-Białej poparła powoływanie lasów społecznych i rezerwatów, zachodniopomorskie gminy wspierały powołanie Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry (zawetowanego przez prezydenta Nawrockiego), Gdańsk, Gdynia i Sopot są za lepszą ochroną Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego.
Jak tłumaczy Radosław Ślusarczyk, dbanie o przyrodę opłaca się gminom – i to dosłownie, bo dzięki wprowadzonej w 2025 roku subwencji ekologicznej otrzymują wsparcie finansowe za rezerwaty i parki narodowe na swoim terenie. Gmina Białowieża dostała 2,6 mln zł w 2025 roku. Jeśli Madohora będzie powiększona, również Andrychów będzie mógł liczyć na zastrzyk gotówki.
O powiększenie Madohory walczyli więc przyrodnicy, organizacje pozarządowe, samorząd i sami mieszkańcy. Od początku przeciwne temu projektowi były Lasy Państwowe.
„Uczestniczyłem na pewnym etapie rozmów z leśnikami z Nadleśnictwa Andrychów – wtedy dało się odczuć całkowity brak chęci zrozumienia społecznego podejścia do niekończącej się eksploatacji lasów wodochronnych. Rozmowy były pozorowane albo wręcz uciekano od interakcji z mieszkańcami i NGO-sami” – relacjonuje Marcin Drużkowski, mieszkaniec Andrychowa zaangażowany w walkę o Madohorę.
W 2020 roku dyrektor RDLP w Katowicach swój sprzeciw uzasadnił tym, że „gospodarka leśna jest prowadzona w sposób zrównoważony, zgodnie z wymogami dobrej praktyki w zakresie gospodarki leśnej oraz nie powodując zagrożeń” dla źródlisk Wieprzówki. Takie wyjaśnienia cytował katowicki RDOŚ, odpowiadając gminie Andrychów, która ubiegała się o poszerzenie rezerwatu.
Kiedy opisywaliśmy sprawę w 2023 roku, Nadleśnictwo Andrychów utrzymywało, że ten „las, o którym się mówi, że jest cenny, to de facto las gospodarczy, sadzony i pielęgnowany rękami leśników”.
Radosław Ślusarczyk relacjonuje, że przez lata, mimo zmiany władzy, stanowisko leśników pozostało takie samo. „Jako członek Regionalnej Rady Ochrony Przyrody uczestniczyłem w wizji terenowej w rezerwacie. Uczestniczyli w niej również leśnicy z RDLP Katowice i ewidentnie nie zgadzali się na poszerzenie rezerwatu w zaproponowanym kształcie” – mówi. „Argumentowali, że dobrze zarządzają lasem, mają przyjęty Plan Urządzenia Lasu, który przez najbliższe lata nie zakłada prac na terenach projektowanego rezerwatu. Ale PUL jest przyjmowany na 10 lat, więc nie jest żadną formą stałej ochrony tego terenu. Co więcej, jest to plan, który mówi o gospodarce, a nie o ochronie. Najlepszą trwałą ochroną jest rezerwat, więc jeśli Lasy Państwowe tam nie prowadzą prac, powinny się po prostu na niego zgodzić” – mówi Ślusarczyk.
Zanim RDOS-ie w Katowicach i Krakowie zdecydują o nowych granicach Madohory, opinię w tej sprawie musiały wyrazić Regionalne Rady Ochrony Przyrody. Ich oceny nie są w takich sytuacjach wiążące, ale finalne decyzje są podejmowane w oparciu o głosowania Rad. W ich skład wchodzą m.in. naukowcy, przyrodnicy, leśnicy, samorządowcy i myśliwi.
17 lutego krakowska Rada poparła powiększenie Madohory. 4 marca to samo zrobiła Rada katowicka.
Głosy przeciwko oddali przedstawiciele Lasów Państwowych. Zapytaliśmy o powody tej decyzji. Piotr Kempf, dyrektor krakowskiej RDLP, odpowiada:
"Głosowanie poprzedził brak:
Dalej informuje, że bez tych opinii i dokumentacji „podjęcie odpowiedzialnej decyzji o powiększeniu rezerwatu nie było możliwe”.
Poszerzeniu Madohory w proponowanym kształcie sprzeciwił się również członek Rady z ramienia RDLP w Katowicach, „wskazując na swoje wątpliwości w zakresie: realnego zasięgu terytorialnego dużych drapieżników, presji turystycznej, innych obcych naniesień, struktury własności, wymagań pielęgnacyjnych drzewostanów młodszych klas wieku i już wyłączone obszary w ramach sieci Natura 2000 czy zweryfikowane pozytywnie propozycje starolasów” – podaje Magdalena Świtka, rzeczniczka RDLP.
Jak dodaje w mailu do OKO.press: „Leśnicy nie są przeciwko powiększeniu rezerwatu Madohora. W trakcie prac kameralnych i zeszłorocznych uzgodnień z RDOŚ, Nadleśnictwo Jeleśnia oraz RDLP w Katowicach wyraziły zgodę na powiększenie rezerwatu o ok. 100 ha”.
Tymczasem rezerwat może się powiększyć o ok. 100 hektarów w woj. małopolskim i 298 hektarów w woj. śląskim. Dodatkowo wyznaczona zostanie jego otulina.
Co dalej? Katowicki RDOŚ odpowiada, że ogłoszone zostały konsultacje społeczne w tej sprawie. „Prace nad poszerzeniem trwają i szacujemy, że zarządzenie zostanie podpisane w tym roku” – informuje RDOŚ. Załącza również mapę śląskiej części rezerwatu:
„Konsultacje nie są wymogiem ustawowym, ale to dobra praktyka. Uważam, że to jest ważna sprawa, w której społeczeństwo powinno się wypowiedzieć” – ocenia Radosław Ślusarczyk.
RDOŚ w Krakowie do momentu publikacji tekstu nie odpowiedział na pytania OKO.press. Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot wnioskowała o powiększenie małopolskiej części o 110 hektarów. Widać to na poniższej mapie:
„Poszerzenie powierzchni rezerwatu Madohora to jest świetna wiadomość dla ludzi i innych organizmów-mieszkańców Beskidu Małego” – komentuje Marcin Drużkowski, mieszkaniec Andrychowa. Dodaje: „Ale patrząc pod kątem realnej ochrony naszych jedynych źródeł wody pitnej dla całej gminy, należy wstrzymać wycinkę na większej ilości karpackich zboczy, gdzie są źródliska potoków i rzek. Osobiście chciałbym, żeby prawdziwie chronione przed ciężkimi pracami leśnymi były wszystkie lasy ze statusem wodochronnym w naszych górach. Tylko tak można starać się zapobiegać suszy w regionie i na nizinach”.
Dziennikarka, reporterka, redaktorka, współkierowniczka działu społeczno-gospodarczego (razem z Jakubem Szymczakiem). Zarządza również pracą zespołu klimatycznego. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim prawami zwierząt, ochroną rzek, lasów i innych cennych ekosystemów, a także sprawami dotyczącymi łowiectwa, energetyki i klimatu. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego za reportaż o Odrze i nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego za "bezkompromisowość i konsekwencję w nagłaśnianiu zaniedbań władz w obszarze ochrony środowiska naturalnego". Urodziła się nad Odrą, mieszka w Krakowie.
Dziennikarka, reporterka, redaktorka, współkierowniczka działu społeczno-gospodarczego (razem z Jakubem Szymczakiem). Zarządza również pracą zespołu klimatycznego. W OKO.press zajmuje się przede wszystkim prawami zwierząt, ochroną rzek, lasów i innych cennych ekosystemów, a także sprawami dotyczącymi łowiectwa, energetyki i klimatu. Absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Szkoły Reportażu, laureatka Polsko-Niemieckiej Nagrody Dziennikarskiej im. Tadeusza Mazowieckiego za reportaż o Odrze i nagrody Fundacji Polcul im. Jerzego Bonieckiego za "bezkompromisowość i konsekwencję w nagłaśnianiu zaniedbań władz w obszarze ochrony środowiska naturalnego". Urodziła się nad Odrą, mieszka w Krakowie.
Komentarze