20 sierpnia 2020

Mała encyklopedia tożsamości płciowej. Jak mówić do osób niebinarnych

On? Ona? Polska opinia publiczna nie potrafi poradzić sobie z opisywaniem aktywistki Margot (na zdjęciu). O tożsamości płciowej i byciu dobrym sojusznikiem osób trans dla OKO.press piszą trzy osoby niebinarne. Chcecie bronić ich praw, to poznajcie ich wrażliwość

Zbigniew Ziobro nazywa tożsamość płciową “bełkotem lewicowo-liberalnych środowisk o marksistowskich korzeniach”, mimo że zjawisko to od dawna znane jest zarówno psychologii, jak i medycynie. Przede wszystkim jest rzeczywistością życia wielu osób, które wiedzą kim są i w niełatwym procesie dochodzą do rozumienia swojej tożsamości.

10 sierpnia minister sprawiedliwości w wypowiedzi dla Polskiego Radia 24 nazwał Małgorzatę Szutowicz, znaną również jako Margot, mężczyzną. Według Ziobry fakt, że w dokumentach Margot widnieje litera "M" w miejscu oznaczenia płci, oznacza, że osoba legitymująca się tymi dokumentami była, jest i zawsze będzie mężczyzną. Płeć nie zawsze jest jednak tak oczywistym zjawiskiem, jakby się wydawało, nawet gdy chce tego przedstawiciel rządu.

Osoby autorskie to:

Emilia Wiśniewska, niebinarna trans kobieta, używa zaimków żeńskich, Fundacja Trans-Fuzja

Stanisław Orszulak, osoba niebinarna, po polsku używa zaimka "on", ale po angielsku zaimka "they", Fundacja Trans-Fuzja

Wiktor Dynarski, osoba niebinarna używająca w języku polskim głównie męskich form gramatycznych. W języku angielskim używa zaimka "they". Przygotowuje doktorat w Ośrodku Badań Społecznych nad Seksualnością Uniwersytetu Warszawskiego. Pracuje w Programie Zdrowia Publicznego Open Society Foundations. Mieszka w Nowym Jorku.

Czym jest tożsamość płciowa

Tożsamość płciowa to wymiar tego, kim jesteśmy. Określa poczucie przynależności do płci. Słowo „poczucie” może sprawiać wrażenie zbyt subiektywnego, jednak mówimy o czymś, co jest osadzone w tożsamości danej osoby, coś, co jest częścią jej samowiedzy, świadomości i rozumienia siebie.

Każda osoba najlepiej wie i rozumie, kim jest. To “poczucie” nie oznacza, że ktoś czuje się kobietą, mężczyzną czy osobą niebinarną, tylko że właśnie taką a nie inną osobą jest.

Transpłciowość to termin-parasol, szerokie pojęcie obejmujące szereg różnych tożsamości płciowych, które są rozbieżne z płcią metrykalną danej osoby.

Pod ten parasol wchodzą binarne osoby transpłciowe (trans kobiety i trans mężczyźni) oraz osoby niebinarne, o których zaraz powiemy więcej.

Transpłciowość to cecha, tak samo jak kolor oczu czy włosów, dlatego słowa “trans” używa się jako przymiotnika (“trans kobieta” albo „transpłciowa kobieta”, a nie „transkobieta”).

Z kolei osoby cispłciowe to osoby, które nie są trans. Ich tożsamość płciowa odpowiada ich płci metrykalnej. Sztucznym i wykluczającym podziałem będzie więc np. sformułowanie “mężczyźni i trans mężczyźni”. Implikuje ono, że prawdziwymi mężczyznami są mężczyźni cispłciowi (przy czym fakt ich cispłciowości zostaje tutaj w domyśle), a ci transpłciowi to jakaś zupełnie inna kategoria ludzi, której odmienność trzeba podkreślić. Informujemy w tym miejscu, że nie trzeba, a nawet nie należy.

Transpłciowość nie jest jednak rozbieżnością między płcią biologiczną a tożsamością płciową danej osoby. Sformułowanie “płeć biologiczna” jest tak przezroczyste w użyciu, że aż fałszujące rzeczywistość. Trafniej byłoby mówić o biologicznym aspekcie płci, niż o płci biologicznej ze względu na to, że także na poziomie biologii nie sposób zamknąć płci człowieka w dwóch wielkich zbiorach tego, co uznajemy za kobiece bądź męskie.

Budowa i funkcjonowanie organizmów wielu ludzi nie daje zamknąć się w jednej z tych dwóch kategorii. Mówimy wówczas o interpłciowości, czyli takiej kondycji ciała, w której różne jego cechy (m.in. chromosomy, wewnętrzne i zewnętrzne narządy płciowe, ustrój hormonalny) nie wpisują się w utarte definicje ciał męskich bądź żeńskich. Interpłciowość dotyczy budowy i funkcjonowania ciała, nie zaś tożsamości. Nie należy jej mylić z transpłciowością, choć osoby interpłciowe mogą być również osobami trans.

Mówienie o płci metrykalnej (bądź płci przypisanej przy urodzeniu) przy definiowaniu transpłciowości jest bardziej precyzyjne – odnosimy się w ten sposób do tego, jak płeć osoby została zidentyfikowana po narodzinach na podstawie zewnętrznych narządów płciowych, czyli jednego aspektu biologicznego wymiaru płci, i jak następnie zgodnie z tym przypisaniem osoba została wychowana.

I jeśli mówimy o osobie transpłciowej, to jej tożsamość jest rozbieżna właśnie z tym wychowaniem, socjalizacją, oczekiwaniem, kim ta osoba będzie, wyrażonym już w pierwszych godzinach jej życia.

Świat nie dzieli się tylko na kobiety i mężczyzn

A teraz o pierwszoplanowych postaciach w naszej opowieści. Osoby niebinarne nie są ani w 100 proc. kobietami, ani w 100 proc. mężczyznami.

Ich tożsamość może być połączeniem tych dwóch płci, może w płynny sposób przechodzić między nimi, być trzecim oddzielnym punktem (zamiast binarnego spektrum lepiej jest sobie wyobrazić trójwymiarowy wykres), lub być kompletnym brakiem płci.

Tak naprawdę jest tyle niebinarnych płci, co niebinarnych osób. Osoby niebinarne mogą wyrażać swoją płeć w przeróżny sposób – ubierać się w ubrania stereotypowo uznawane za „damskie” lub „męskie”, nosić bardziej androgyniczne ubrania, mieć kolczyki, kolorowe włosy czy tatuaże, albo niczym się nie wyróżniać z tłumu. To, jak osoba wygląda, nie jest jednoznacznym wyznacznikiem jej płci oraz nie może warunkować tego, czy będziemy ją traktować z szacunkiem.

W postawach społecznych wobec osób niebinarnych możemy zauważyć wielką skalę niezrozumienia dla faktu, że można nie być ani mężczyzną, ani kobietą.

Uprzedzenia w stosunku do osób niebinarnych nazywamy enbyfobią. Większościowe społeczeństwo, w którym dobrze się mają twarde normy płciowe, oczekuje trzymania się przypisanej przy urodzeniu płci albo przynajmniej “zdecydowania się na coś”.

Według większości społeczeństwa można być jedynie albo mężczyzną, albo kobietą. Tymczasem doświadczenie bycia osobą niebinarną nie przystaje do podziału świata na dwie płcie, czy raczej, skoro mówimy tu o równości osób niebinarnych i o tym, że ich tożsamość jest nie mniej godna szacunku, niż tożsamość innych ludzi – to skostniały binaryzm płciowy nie pasuje do tego, jak naprawdę wygląda życie osób niebinarnych.

Tożsamość płciowa a polskie prawo i rzeczywistość

W przeciwieństwie do tego, co twierdzi minister sprawiedliwości, zmiana oznaczenia płci w Polsce jest nie tylko możliwa, lecz także ma za sobą długą historię. Jak wskazują zapisy historyczne, pierwszych publicznych narracji o istnieniu zarówno osób trans-, jak i interpłciowych możemy doszukać się już w latach 30-tych XX wieku. Mniej znane postaci w polskiej historii występują już w początkach XX wieku, a zatem ponad sto lat temu.

Procedurę uzgodnienia płci zaś, pomimo braku odpowiedniej ustawy, potwierdziły kolejne wyroki sądów, w tym Sądu Najwyższego, nie dalej niż w 2019 roku. Brak jednoznacznej kodyfikacji tego procesu sprawia, że jest on niesamowicie czasochłonny i stresogenny – osoby trans są zmuszane pozywać swoich rodziców do sądu, a następnie po raz kolejny udowadniać, że to kim są, nie jest ich widzimisię.

Ten proces może trwać latami, być bardzo kosztowny, ale przede wszystkim jest upokarzający. Osoby transpłciowe i działające na rzecz ich praw grupy od lat postulują, żeby w Polsce wprowadzić ustawę o uzgodnieniu płci z prawdziwego zdarzenia.

Gwarancje możliwości przeprowadzenia prawnej korekty płci znajdziemy chociażby w ratyfikowanej przez Polskę Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Dokumentami, które nie odpowiadają tożsamości ich posiadacza, legitymuje się codziennie tysiące ludzi. Niemal każda osoba transpłciowa spotkała się z trudnościami w dostępie do dóbr lub usług właśnie z powodu tego problemu. Niezgodność dokumentu tożsamości i wyglądu naraża ponadto osoby transpłciowe na dyskryminację i przemoc, a także wpływa negatywnie na ich dobrostan.

Uznanie tożsamości nie kończy się jednakże na aspektach prawnych. Bardzo ważny w tym przypadku jest również język. Jak wykazują badania opublikowane w “Journal of Adolescent Health”, zwracanie się do osoby transpłciowej bądź niebinarnej w odpowiedniej formie gramatycznej znacznie poprawia samopoczucie i dobrostan, zmniejszając również ryzyko samobójstwa.

Gdzie w tym wszystkim osoby niebinarne? Siłą rzeczy mają duży problem z przeprowadzeniem tranzycji czy z prawną korektą płci w Polsce. Wielu lekarzy prezentuje dalece niezadowalający poziom wiedzy, a niektórzy są też na bakier z etyką zawodową. Można spotkać się z makabrycznymi relacjami z gabinetów. Takie fatalne doświadczenia ze specjalistami były częścią tego, z czym zmagała się Milo Mazurkiewicz, która zmarła samobójczą śmiercią.

Dla osób niebinarnych prawna korekta jest na razie wyborem mniejszego zła. W Polsce nie istnieją niebinarne oznaczenia płci. Osoby niebinarne decydują się na prawną korektę, bądź nie, w zależności od tego, z którym oznaczeniem płci będą bezpieczniejsi.

Poza tym, jak już wspomnieliśmy, osoby niebinarne są różnorodne – części z nich blisko do kobiecości czy męskości, choć nie odnajdują w nich pełni siebie. Dla tych osób korekta może być przybliżeniem ich prawnej płci do ich tożsamości, ekspresji i tego, jak funkcjonują w społeczeństwie.

Z drugiej strony, ze środowiska nawet słychać głosy, że dobrze, że nie mamy opcji X, bo nikt nie czuje się bezpiecznie wiedząc, że rząd potencjalnie miałby listę wszystkich osób niebinarnych w Polsce. Niektóre osoby w związku z tym decydują się na zmianę imienia na neutralne, co również może stanowić problematyczny proces.

Sytuacja prawna na świecie

Są już na świecie kraje, w których na poziomie legislacji bądź orzeczeń sądów dostrzeżono sytuację osób niebinarnych i potrzebę dostosowania do niej prawa i praktyki jego stosowania.

Jednym z rozwiązań jest poszerzenie katalogu oznaczeń płci w dokumentach, wcześniej ograniczającego się do dwóch opcji. Takie rozwiązania (często jako oznaczenie “X”, a potocznie określane jako “trzecia płeć”) przyjęto m.in. w Nepalu, Indiach oraz w dwóch stanach USA - Oregonie, Kalifornii.

Do listy dołączają kolejne kraje i jednostki administracyjne. W tym roku przewidywane jest wprowadzenie takiej możliwości na Tajwanie. Niekiedy w przyjętych rozwiązaniach prawnych takie oznaczenia płci w dokumentach przewidziane są niestety także dla binarnych osób transpłciowych, dla których lepsze byłoby umożliwienie im zmiany oznaczenia płci w dokumentach na kobiecą bądź męską.

Innym rozwiązaniem jest usunięcie wszechobecnych oznaczeń płci przynajmniej z dokumentów. Tak postąpiono np. w 2017 w kanadyjskiej prowincji Ontario z kartami ubezpieczenia zdrowotnego. W 2018 roku dwie osoby niebinarne w Argentynie uzyskały akty urodzenia bez zawartego w nich oznaczenia płci.

Warto zaznaczyć, że często opcja „trzeciej płci” jest wprowadzania z myślą nie o osobach niebinarnych, lecz dla uregulowania sytuacji osób interpłciowych. To, co dla pierwszej grupy może być dobrym rozwiązaniem, dla tej drugiej już niekoniecznie.

Dotyczy to Niemiec, gdzie wprowadzono możliwość oznaczenia płci X dla dzieci interpłciowych. Spotkało się to z wieloma krytycznymi głosami, zwracającymi uwagę m.in. na możliwą stygmatyzację osób posługujących się dokumentami z “X” wpisanym w miejscu oznaczenia płci.

Często zmiany w prawie odzwierciedlają tradycje kulturowe żywe w danym kraju. Binaryzm płciowy jest domeną świata wyrosłego z rozprzestrzeniania się wpływów europejskich. W wielu społeczeństwach istnieje większe przyzwolenie na płciową nienormatywność, sięgające jeszcze czasów sprzed podboju kolonialnego. Indie są tutaj bodajże najbardziej znanym przykładem.

W kulturach tych istnieją kategorie tożsamościowe, w których mogą funkcjonować osoby nie odnajdujące się w przypisanych im rolach kobiecych bądź męskich. Wymieńmy tu kothi z Indii, fa’afafine z Polinezji czy Two-Spirit z wielu rdzennych kultur Ameryki (m.in. muxe wśród Zapoteków z Meksyku, winkte wśród Lakotów).

Czasami w odniesieniu do tych kategorii używa się wspomnianego już przez nas określenia “trzecia płeć”. Ale właściwie jest to nieścisłość i filtrowanie innych kultur przez zachodnie wyobrażenia.

Te kategorie są bardziej swoiste dla danej kultury i odpowiadają temu, jak w tej kulturze myśli się o płciowości i seksualności człowieka. Zawiera się w nich niekiedy zarówno tożsamość płciowa, jak i orientacja seksualna, praktyki seksualne i pewne szczególne role społeczne (np. w Indiach, rdzennych kulturach Ameryki czy w wietnamskiej religii Dao Mau osobom nienormatywnym płciowo i seksualnie przypisuje się bliższy kontakt ze światem nadprzyrodzonym).

Różne kraje przyjmują odmienne rozwiązania, często niedoskonałe albo generujące nowe trudności w miejsce problemów wcześniej dotykających osób niebinarnych. Recepta na dobre prawo jest tutaj względnie prosta: wsłuchiwanie się w postulaty społeczności i oparcie legislacji na prawie do samostanowienia.

Ideałem jest takie prawo, które za warunek konieczny do zmiany oznaczenia płci w dokumentach przyjmuje oświadczenie woli przedstawione w odpowiednim urzędzie (takim jak polski Urząd Stanu Cywilnego), bez uzależniania decyzji od opinii lekarzy czy wyroku sądu.

***

To, co powiedzieliśmy o samostanowieniu, przyświecać powinno nie tylko prawodawcom, ale nam wszystkim w codziennym życiu. Używanie właściwych zaimków, nieprzypominanie osobom niebinarnym o ich imieniu nadanym przy urodzeniu, którego nie używają, szanowanie prywatności, podchodzenie do czyjejś tożsamości płciowej bez niezdrowej ciekawości - to filary sojuszniczego savoir-vivre’u, którym powinny się kierować osoby cispłciowe.

Słyszymy ciągle, że żądamy nie wiadomo czego, a tymczasem są to kwestie elementarne i nie tak trudne do przyswojenia. Dla osób trans, binarnych czy niebinarnych, są to kwestie na tyle ważne, że będziemy o nich przypominać do skutku, czyli zmiany społecznej i prawnej.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne