W grudniu 2025 roku Małgorzata Manowska zażaliła umorzenie postępowania w sprawie dr Gizeli Jagielskiej. Prokuratura zażalenia nie przyjęła, więc Manowska złożyła kolejne zażalenie. 19 lutego Sąd Okręgowy we Wrocławiu go nie uwzględnił. Orzeczenie jest prawomocne
„Każda metoda przerwania ciąży, zgodna z aktualną wiedzą medyczną i na którą wyraziła zgodę pacjentka, jest dopuszczalna i legalna” – stwierdziła Prokuratura Rejonowa w Oleśnicy w grudniu 2025 roku i umorzyła postępowanie w sprawie dr Gizeli Jagielskiej.
OKO.press opublikowało wtedy fragmenty uzasadnienia prokuratury:
Śledztwo w sprawie przerwania 37-tygodniowej ciąży w szpitalu w Oleśnicy przez dr Jagielską prokuratura wszczęła w maju 2025 roku. W marcu 2025 roku historię pani Anity opisała Paulina Nodzyńska w „Gazecie Wyborczej”. Pani Anita przez wiele tygodni była zwodzona przez lekarzy, którzy stawiali sprzeczne diagnozy i nie informowali jej o rzeczywistym – ciężkim – stanie płodu. Gdy w 37. tygodniu okazało się, że płód cierpi na poważny typ wrodzonej łamliwości kości i może nie przeżyć porodu, pani Anita zdecydowała się na aborcję, którą przeprowadziła Jagielska.
Po ujawnieniu historii do szpitala w Oleśnicy włamał się europoseł Grzegorz Braun i przez jakiś czas więził personel szpitala, a jego dyrektorkę zmusił do odpowiadania na pytania przed jego własną kamerą. Sprawa stała się głośna i prokuratura „na podstawie doniesień medialnych” wszczęła postępowanie. Które umorzyła.
„To jest bardzo ważny głos prawniczy dla pacjentek. Sankcjonuje to, że pacjentka, korzystając z aborcji zgodnej z ustawą, ma prawo do wyboru metody aborcji, spośród wszystkich zgodnych z wiedzą medyczną, także z użyciem chlorku potasu. To oświadczenie pomoże także zapobiegać przemocy położniczej, którą jest narzucenie metody rozwiązania ciąży. To taka sama przemoc jak np. brak znieczulenia” – mówiła wtedy OKO.press dr Jagielska.
Postępowanie toczy się natomiast w sprawie Brauna – o tym w dalszej części tekstu.
Umorzenie postępowania nie spodobało się Małgorzacie Manowskiej, I Prezes Sądu Najwyższego. Złożyła do prokuratury zażalenie w tej sprawie. Złożyła je jako prezeska Sądu Najwyższego. Wrocławska prokuratura zażalenia nie przyjęła, argumentując to w ten sposób:
„Zarządzeniem z dnia 18 grudnia 2025 roku prokurator odmówił przyjęcia zażalenia jako wniesionego przez osobę nieuprawnioną. Wśród kompetencji Pierwszego Prezesa SN nie wskazano jego aktywności w zakresie monitorowania mediów i składania zawiadomień o przestępstwach powszechnych w imieniu Sądu Najwyższego. Nie zachodzą także przesłanki do przyznania dr hab. Małgorzacie Manowskiej uprawnień innej osoby zawiadamiającej o przestępstwie (...), gdyż przedmiot postępowania nie mieści się w katalogu przestępstw wymienionych w tym przepisie, a ponadto postępowanie karne nie zostało wszczęte w wyniku jej zawiadomienia”.
Manowska mogła złożyć zażalenie na tę decyzję do sądu i to zrobiła. 19 lutego 2026 roku prokuratura we Wrocławiu poinformowała, że Sąd Okręgowy we Wrocławiu nie uwzględnił tego zażalenia, uzasadniając to w podobny sposób jak wcześniej prokuratura:
„W uzasadnieniu postanowienia Sąd wskazał, że niewątpliwie informacja o przestępstwie będącym przedmiotem śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową w Oleśnicy nie została powzięta przez Pierwszą Prezes Sądu Najwyższego w związku z działalnością instytucji państwowej, którą reprezentuje. Przepis art. 304 § 2 k.p.k. co prawda nakłada na m.in. instytucję państwową obowiązek zawiadomienia o przestępstwie ściganym z urzędu, jednak informacja o tym musi być powzięta w związku z działalnością danej instytucji. Interpretując ten przepis w kontekście przepisu ar. 306 § 1a k.p.k., który wskazuje, jakim podmiotom przysługuje prawo do złożenia zażalenia na postanowienie o umorzeniu śledztwa, nie można – zdaniem Sądu – zignorować konieczności istnienia interesu prawnego (tzw. gravamen) danej instytucji w zaskarżeniu rozstrzygnięcia. Brak tego interesu limituje bowiem prawo zaskarżalności”.
Prokuratura we Wrocławiu prowadzi także śledztwo w sprawie Grzegorza Brauna. 16 kwietnia 2025 roku wtargnął on do szpitala w Oleśnicy, by dokonać „obywatelskiego zatrzymania” dr Gizeli Jagielskiej. Cała Polska mogła zobaczyć (w relacji live samego Brauna), że europoseł jest całkowicie bezkarny, utrudnia pracę personelowi szpitala, „aresztuje” lekarzy i utrudnia im przemieszczanie się po szpitalu. I dyskutuje z policją wezwaną na miejsce. Na nagraniu widać też, jak siedzi w pokoju z dyrektorką szpitala i każe jej odpowiadać na swoje pytania.
Pierwsze przesłuchanie Brauna miało odbyć się w styczniu, ale europoseł przedstawił zwolnienie lekarskie. Na kolejne wezwanie 17 lutego Braun się stawił i miał usłyszeć zarzuty dotyczące pozbawienia wolności lekarki, naruszenia nietykalności osobistej, pomówienia i znieważenia. Ale nie usłyszał, bo zawnioskował o wyłączenie z postępowania rzeczniczki prokuratury Karoliny Stocek-Mycek. Dopóki wniosek nie zostanie rozpatrzony, nie można postawić zarzutów.
Swoją historię pani Anita opowiedziała "Gazecie Wyborczej: Najpierw wada płodu miała być niewielka. Tak niewielka, że po urodzeniu może jej nawet nie być widać. Potem okazało się, że do wrodzonej łamliwości kości może dojść małowodzie. W szpitalu je wykluczyli. Dopiero w kolejnym szpitalu studenci towarzyszący lekarzowi podczas obchodu uświadomili Anicie, że wada bynajmniej nie jest niewielka. Kolejna lekarka potwierdziła, że wada jest ciężka. Dziecko może nie przeżyć porodu. Wada, zdaniem lekarki, była widoczna już w 20. tygodniu. A był 35.
Następny etap to oddział psychiatryczny i izolatka. Zamknięto ją tam, bo uznano, że ma myśli samobójcze w związku ze stanem zdrowia płodu. Po wyjściu złożyła podanie o aborcję, wsparła ją adwokatka FEDERY, mec. Kamila Ferenc, wspierały ją także aktywistki Aborcyjnego Dream Teamu. Lekarze zgodzili się zakończyć ciążę, ale okazało się, że chodzi o cesarskie cięcie i żywe urodzenie.
Pani Anita wyszła więc ze szpitala i rozpoczęła kolejną rundę diagnostyczną, żeby potwierdzić, jaki to typ wady. Okazało się, że ten najgorszy. Pojechała z mężem do Oleśnicy i tam dr Jagielska zgodziła się przeprowadzić aborcję metodą indukcji asystolii płodu (zastrzyk, który zatrzymuje akcję serca).
Całą historię pani Anity można poznać tutaj.
Naczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (osoby LGBTQIA, osoby uchodźcze), prawach kobiet, Kościele katolickim i polityce. Wcześniej pracowała w organizacjach poarządowych (Humanity in Action Polska, Centrum Edukacji Obywatelskiej, Amnesty International) przy projektach społecznych i badawczych, prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/edukatorek, realizowała badania terenowe. Publikowała w Res Publice Nowej. Skończyła Instytut Stosowanych Nauk Społecznych na UW ze specjalizacją Antropologia Społeczna.
Naczelna OKO.press, redaktorka, dziennikarka. W OKO.press od początku, pisze o prawach człowieka (osoby LGBTQIA, osoby uchodźcze), prawach kobiet, Kościele katolickim i polityce. Wcześniej pracowała w organizacjach poarządowych (Humanity in Action Polska, Centrum Edukacji Obywatelskiej, Amnesty International) przy projektach społecznych i badawczych, prowadziła warsztaty dla młodzieży i edukatorów/edukatorek, realizowała badania terenowe. Publikowała w Res Publice Nowej. Skończyła Instytut Stosowanych Nauk Społecznych na UW ze specjalizacją Antropologia Społeczna.
Komentarze