0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Piotr Skornicki / Agencja Wyborcza.plFot. Piotr Skornicki...

Szklana buteleczka o pojemności do 200 ml może wreszcie wejść do systemu kaucyjnego, o co od początku jego funkcjonowania apelują organizacje społeczne. Chodzi przede wszystkim o tak zwane małpki – małe porcje najczęściej wysokoprocentowych alkoholi – zaśmiecające polskie miasta

Producenci napojów i sieci handlowe straszą kosztami. Według nich niektóre ze sklepów mogą nie przetrwać. Klienci sięgający po „małpki”, dziś kupujący często w niewielkich sklepach, mogą zmienić swoje nawyki i przenieść się do marketów i dyskontów – sugerują przedstawiciele Polskiej Izby Handlu.

Większe sklepy są objęte obowiązkiem zbierania opakowań kaucyjnych i zbierają butelki PET o pojemności do 3 litrów oraz puszki po napojach o pojemności do jednego litra. Dla małych placówek handlowych nie jest to obowiązkowe i wiele niezależnych sklepików do niego nie przystępuje.

— Dodanie kolejnej, zupełnie nowej frakcji, czyli szkła jednorazowego po alkoholu, do systemu, który dopiero buduje społeczne zaufanie i rutynę, byłoby na tym etapie działaniem skrajnie nieodpowiedzialnym wobec branży handlowej oraz konsumentów – stwierdził Maciej Ptaszyński, prezes Polskiej Izby Handlu, który apeluje o przynajmniej kilkuletni okres przejściowy. Nie brakuje jednak przeciwnych głosów. — W tej chwili system kaucyjny jest nieszczelny, a objęcie nim małpek wydaje się oczywiste — zwraca uwagę Paweł Pomian z EKO-Unii.

Przeczytaj także:

Efekt kaucji? Czystsza Odra

— Nie da się mówić o szczelnym systemie, jeśli od początku zostawia się w nim dziurę. A jednorazowe szkło jest właśnie taką dziurą. 64 proc. Polaków mówi wprost: brak tych butelek w systemie to więcej śmieci w przestrzeni publicznej. I trudno się z tym nie zgodzić, bo jeśli czegoś nie obejmuje kaucja, to znacznie częściej kończy na chodniku czy w krzakach niż w obiegu — przekonuje Paweł Pomian, powołując się na badania pracowni YOTTA. A że kaucja działa, widać choćby po rzekach, w których pływa coraz mniej szklanych, metalowych i plastikowych odpadów — wskazują organizatorzy Akcji Czysta Odra.

— Po pierwszych akcjach sprzątania Odry i jej dopływów w ramach tegorocznej edycji widzimy, że znacznie zmniejszyła się liczba plastikowych butelek i aluminiowych puszek. Nadal jednak problem stanowią butelki po alkoholu, tzw. małpki. Wyłączono je z systemu, mimo że to jedne z najczęściej znajdowanych odpadów. Jeśli będą podlegać kaucji, możemy liczyć na jeszcze czystsze środowisko i więcej tego cennego surowca w recyklingu — zauważa Dominik Dobrowolski, ekolog i współorganizator akcji.

Już 80 proc. opakowań w systemie

Sukces odtrąbiło również Ministerstwo Klimatu i Środowiska. Według informacji z czerwca 2026 r. po starcie systemu do kaucjomatów wracało około 80 proc. puszek i butelek objętych kaucją.

„W ramach systemu kaucyjnego do końca kwietnia 2026 roku zostało zwróconych około 1 mld pustych opakowań po napojach. 81 proc. tej puli stanowią opakowania zwrócone za pośrednictwem automatów kaucyjnych, które funkcjonują w 12,5 tys. lokalizacji. W całym kraju mamy 57 tys. miejsc, w których można oddać opakowania” — przekazywali urzędnicy resortu.

Dzięki systemowi kaucyjnemu mamy osiągnąć bardzo wysoki poziom selektywnej zbiórki opakowań plastikowych – w której plastik i metal są oddzielone od innych odpadów. W tej chwili powinniśmy osiągać poziom przynajmniej 77 proc. selektywnej zbiórki plastiku PET, do 2029 roku – 90 proc. To normy unijne.

Dzięki kaucji udaje się od razu i skutecznie zebrać materiał nadający się do recyklingu w jednym miejscu. Wcześniej musieliśmy polegać na sortowniach, które oddzielały go od innych odpadów znajdujących się w żółtych workach i pojemnikach.

Na półkach wciąż jednak można znaleźć opakowania bez polskiego symbolu kaucji. Oddać nie można na przykład puszek i butelek importowanych napojów, w sklepach wciąż dostępne są też opakowania wyprodukowane przed wprowadzeniem systemu kaucyjnego — na przykład te, do których rozlewa się niszowe piwa rzemieślniczych browarów. Można też pomijać system kaucyjny i nadal wyrzucać opakowania do żółtego worka lub pojemnika na odpady.

Jeśli komuś nie przeszkadza utrata 50 groszy na opakowaniu – droga wolna.

Polski system kaucyjny ruszył nieźle na tle Europy

80 proc. zwróconych opakowań kaucyjnych to dużo, ale wciąż sporo brakuje nam do europejskich liderów. Prymusem pod tym względem są Niemcy, gdzie do automatów trafia 98 proc. wszystkich objętych kaucją opakowań.

Jak wyglądają poziomy zbiórki w innych państwach? W Szwecji to 88 proc., w Danii – 93 proc., w Finlandii – 97 proc. To liczby z krajów, które prowadzą zbiórkę od ponad 20 lat, a w przypadku Finlandii – od 30 lat. Nieźle radzą sobie jednak i kraje Europy Środkowo-Wschodniej. Na Słowacji poziom zbiórki wynosi około 92 proc., na Litwie – 90 proc., w Chorwacji – 86 proc.

Świetnie wyglądamy jednak na tle niektórych krajów, które raportują poziomy zbiórki, choć nie wprowadziły do tej pory systemu kaucyjnego. Nie ma takiego obowiązku: UE nie interesuje, jak państwa osiągną wyznaczone cele, byleby spełniły wymagania. Jasne jest jednak, że bez kaucji będzie o to trudno.

W Portugalii, Włoszech i Francji wartości te nie przekraczają 50 proc. Jest jednak wyjątek – Czechy, gdzie kaucjomaty w sieciach dyskontowych są popularne mimo braku odgórnych regulacji. Poziom zbiórki sięga tam 83 proc.

410 tys. małpek każdego ranka

Resort klimatu po tym sukcesie chciałby rozszerzyć system kaucyjny o kolejne typy opakowań. Najważniejsza ze zmian mogłaby dotyczyć właśnie szklanych butelek, przede wszystkim tzw. małpek o pojemności 100 lub 200 ml.

Wprowadzenie kaucji na te opakowania mogłoby zadziałać na dwa sposoby: zniechęcić do ich kupna, a jeśli już zostaną zakupione – zniechęcić do pozostawiania ich na skwerach, trawnikach, krawężnikach czy parapetach kamienic. Według danych firm badawczych NielsenIQ i CMR w 2025 roku sprzedaż małpek wyniosła 494 mln sztuk.

Według szacunków „Rzeczpospolitej” z 2024 roku co rano z półek sklepowych znika 410 tysięcy sztuk małpek. To rynek wart miliardy.

O możliwości rozszerzenia systemu mówiła już w kwietniu wiceministra klimatu i środowiska Anita Sowińska, zastrzegając, że wdrożenie zmian mogłoby potrwać.

„Niewiele krajów zdecydowało na włączenie szkła do systemu kaucyjnego. Zrobiła to Rumunia i rzeczywiście wiąże się to z wyzwaniami. Choć są zadowoleni z wdrożenia tego systemu, słyszałam też głosy, że gdyby robili to jeszcze raz, poczekaliby dwa, trzy lata. Woleliby najpierw wprowadzić PET i puszki, a dopiero następnie szkło, ponieważ jest to zupełnie inny proces” – mówiła wówczas Sowińska. Jak wyjaśniła, szkło jest ciężkie, konieczne może być więc wprowadzenie zmian w tym, jak działają kaucjomaty.

Biznes: Ostrożnie z tym rozszerzaniem

Do planu zmian sceptycznie podchodzi branża handlowa, która od początku próbowała skłonić władze do opóźnienia lub zupełnego porzucenia planów wprowadzenia systemu kaucyjnego. Według branży rozszerzenie regulacji o „małpki” dobije małe sklepy, gdzie najczęściej kupowane są niewielkie buteleczki z alkoholem. Klient zwykle kupuje napoje tam, gdzie zwraca opakowania. Dlatego mniejsze placówki handlowe, chcąc utrzymać klienta, będą musiały pomyśleć o wprowadzeniu u siebie zbiórki butelek (a także puszek).

Polska Izba Handlu (PIH) straszy kosztami, bo ceny kaucjomatów sięgają 60–70 tysięcy złotych. Z drugiej strony – można je też dzierżawić lub prowadzić zbiórkę ręczną, choć wymaga to od sklepikarzy wygospodarowania dodatkowej przestrzeni na zebrane opakowania. Odpływ klientów byłby bolesny, a wraz z nimi najmniejsze sklepy mogłyby stracić 30 proc. przychodów – ostrzega Izba.

Małe sklepy wchodzą w kaucję

„Wdrożenie obecnego systemu okazało się kosztowniejsze, niż zakładano. Przy obecnej skali oznacza to dla małych placówek stratę rzędu nawet 2 000–2 500 zł miesięcznie” – wskazuje PIH w swoim stanowisku.

„Włączenie »małpek« dramatycznie pogłębiłoby te problemy. Jednorazowe butelki szklane wymagają zupełnie innej infrastruktury przyjęcia – inne butelkomaty, inna logistyka odbioru, inne warunki składowania kruchego surowca. Koszty inwestycji obciążyłyby przede wszystkim małe i średnie sklepy, które już dziś działają pod silną presją konkurencyjną. W ciągu ostatnich 10 lat liczba małych sklepów detalicznych w Polsce spadła o blisko 25 000. Pochopne rozszerzenie systemu może ten trend znacząco przyspieszyć” – twierdzą przedstawiciele Izby.

Ministerstwo Klimatu i Środowiska wskazuje jednak, że do systemu dobrowolnie przystąpiło już 32 tys. mniejszych punktów handlowych. Wśród nich są wszystkie Żabki – czyli ponad 12 tysięcy sklepów. Okazuje się więc, że większość małych placówek przyjmujących opakowania kaucyjne to sklepy niezależne od potentata rynku detalicznego. Eksperci mimo to ostrzegają, by system rozszerzać z rozwagą.

— Dla dużych sieci handlowych wdrożenie obsługi systemu kaucyjnego jest kolejnym elementem rozwijania oferty usługowej. W przypadku mniejszych sklepów sytuacja jest bardziej złożona. Ograniczona powierzchnia, koszty inwestycji oraz kwestie organizacyjne sprawiają, że wielu detalistów obawia się nowych obowiązków — zauważa Grzegorz Podziewski, dyrektor zajmujący się doradztwem rynkowym w Centrum Innowacji Retail.

— Jednocześnie brak możliwości przyjmowania opakowań może oznaczać stopniowe ograniczanie liczby regularnych wizyt klientów. W handlu detalicznym nawet niewielkie zmiany w częstotliwości odwiedzin mogą mieć długofalowy wpływ na wyniki sprzedażowe — dodaje Podziewski.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego z polskiego krajobrazu co roku znika kilka tysięcy sklepów o powierzchni do 99 metrów kwadratowych. W 2024 roku było to ok. 8 tys. lokali. To smutne — tak samo jak to, że ich istnienie może zależeć od przedpołudniowej sprzedaży buteleczek wódki.

Na zdjęciu Marcel Wandas
Marcel Wandas

Reporter, autor tekstów dotyczących klimatu i gospodarki. Absolwent UMCS w Lublinie, wcześniej pracował między innymi w Radiu Eska, Radiu Kraków i Off Radiu Kraków, publikował też w Magazynie WP.pl i na Wyborcza.pl. Jeden ze współautorów podcastu "Drugi Rzut Oka". Interesuje się tematyką transformacji energetycznej, transportu publicznego, elektromobilności, w razie potrzeby również na posterunku przy tematach popkulturalnych. Mieszkaniec krakowskiej Mogiły, fan Eurowizji, miłośnik zespołów Scooter i Nine Inch Nails, najlepiej czujący się w Beskidach i przy bałtyckich wydmach.

Komentarze