0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.plFot. Kuba Atys / Age...

Jak ustaliło OKO.press pozew Małgorzaty Manowskiej, neo-sędzi na stanowisku I prezesa Sądu Najwyższego – na zdjęciu u góry – trafił do Sądu Okręgowego w Warszawie. Został złożony pod koniec listopada 2023 roku, czyli miesiąc po wygranych przez partie demokratyczne wyborach.

Manowska żąda w pozwie 329 723 złotych. Z odsetkami daje to kwotę blisko 400 tysięcy złotych. Pozwani to:

  • Skarb Państwa – minister sprawiedliwości, którym obecnie jest Adam Bodnar,
  • Sąd Najwyższy, którym kieruje Manowska,
  • Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury. Są oni pozwani solidarnie.

Manowska żąda setek tysięcy złotych za okres, gdy była dyrektorką Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, która podlega ministrowi sprawiedliwości.

Na to stanowisko została powołana w 2016 roku przez ówczesnego ministra Zbigniewa Ziobrę, gdy była jeszcze sędzią Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Za pełnienie funkcji dyrektora dostawała dodatek funkcyjny i specjalny (jest on niezależny od pensji sędziego). To dodatkowe kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie.

W październiku 2018 roku Manowska została powołana na neo-sędzię SN z nominacji nielegalnej neo-KRS. Została wtedy delegowana przez ministra Zbigniewa Ziobrę do pracy w KSSiP.

Problem w tym, że sędziowie SN nie mogą podlegać służbowo politykom i władzy wykonawczej, a minister sprawiedliwości jest i politykiem, i przedstawicielem władzy wykonawczej. Ponadto ustawa o SN zakazuje sędziom dodatkowego zatrudnienia poza pracą dydaktyczną i naukową.

Z tego powodu łączenie przez Manowską funkcji sędziego SN i dyrektora KSSiP zakwestionowała ówczesna I prezes SN Małgorzata Gersdorf. A Kolegium SN wniosło do rzecznika dyscyplinarnego SN o wszczęcie postępowania wyjaśniającego przeciwko Manowskiej.

Przeczytaj także:

Rzecznik odmówił, ale z uwagi na znikomą społeczną szkodliwość czynu. Stwierdził jednak, że Manowska nie miała prawa zignorować sprzeciwu ówczesnej I prezes SN ws. jej pracy dla KSSiP. Ustawa o SN nie dawała bowiem możliwości zaskarżenia sprzeciwu. Zażalenie na odmowę wszczęcia postępowania przez rzecznika złożyło Kolegium SN, ale do dziś jego nie rozpoznano.

SN, którym wówczas kierowała prezes Gersdorf, zdania jednak nie zmienił i nie wypłacał jej dodatków za pełnienie funkcji dyrektora KSSiP. Gersdorf, ale i ówczesny prezes Izby Cywilnej Dariusz Zawistowski – to w tej Izbie orzeka Manowska – twardo stali na stanowisku, że wiele razy nowelizowana przez PiS ustawa o SN nie zezwalała ministrowi sprawiedliwości na delegowanie sędziów SN. A skoro tak, to delegacja dla Manowskiej do KSSiP nie wywołała skutków prawnych.

Manowska postawiła się Gersdorf. Nie zrezygnowała z funkcji dyrektora KSSiP. Nie dostawała jednak za to z SN dodatkowego wynagrodzenia. Jednak te dodatki, przyznane przez ministra, były waloryzowane i urosły aż do kwoty 18 tysięcy złotych miesięcznie.

Problem rozwiązał się w 2020 roku, gdy Gersdorf skończyła się kadencja I prezesa SN i zastąpiła ją na tym stanowisku Manowska, którą powołał prezydent. Wybór Manowskiej może być podważany, bo legalni sędziowie SN zgłaszali szereg zastrzeżeń do przebiegu Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN, które wybrało kandydatów na I prezesa.

Prowadzili je tzw. komisarze prezydenta Dudy, którzy lekceważyli głos legalnych sędziów. Wraz z powołaniem na stanowisko I prezesa SN Manowska przestała pełnić funkcję dyrektora KSSiP.

W pozwie domaga się teraz zapłaty za czas, gdy nie dostawała dodatków za tę funkcję, czyli w okresie listopad 2018 – czerwiec 2020. Pozwu nie złożyła jednak wcześniej, gdy ministrem sprawiedliwości był Zbigniew Ziobro, tylko w ostatnich tygodniach rządu PiS, gdy było wiadomo, że wkrótce będzie nowy minister sprawiedliwości.

Jak dowiaduje się OKO.press, minister sprawiedliwości Adam Bodnar nie uznaje roszczenia Manowskiej. Podobnie jak była I prezes SN Małgorzata Gersdorf uważa, że będąc sędzią SN nie mogła ona pełnić funkcji dyrektora KSSiP i służbowo podlegać pod ministra Ziobrę.

Aktualizacja. Już po publikacji tekstu Małgorzata Manowska w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” poinformowała, że pozew złożyła w 2021 roku. Został on jednak zwrócony przez sąd pracy. I w listopadzie 2023 roku złożyła go po raz drugi. Pozwanym jest m.in. Skarb Państwa – minister sprawiedliwości. W 2021 roku gdy pozew został po raz pierwszy złożony ministrem był Zbigniew Ziobro. Gdy złożono go po raz drugi w ostatnich tygodniach rządu PiS, na stanowisko ministra sprawiedliwości był szykowany Adam Bodnar, który w grudniu został powołany.

Adam Bodnar pozuje do zdjęcia na tle flag polskiej i UE
Minister sprawiedliwości Adam Bodnar. Nie uznaje on roszczenia Manowskiej. Fot. Mariusz Jałoszewski

Jak Manowska uzasadnia żądanie setek tysięcy złotych

Z informacji OKO.press wynika, że Małgorzata Manowska w pozwie podtrzymuje swoje stanowisko. Uważa, że minister sprawiedliwości mógł ją delegować do pełnienia funkcji dyrektora KSSiP.

Przekonuje, że w szkole nie była ani zatrudniona, ani w podległości służbowej wobec ministra. Uważa, że niewypłacanie jej dodatków za prezesury Gersdorf może być postrzegane jako uporczywe naruszanie praw pracowniczych. Manowska narzeka, że z powodu uporu Gersdorf miała pełne obciążenie w SN i na pracę musiała poświęcać większość wolnego czasu.

Potwierdza, że w ustawie o SN nie ma przepisu mówiącego o tym, że minister sprawiedliwości może delegować sędziów SN, ale dodaje, że ustawa tego też nie zabrania. A w sprawach nieuregulowanych należy posiłkować się ustawą o ustroju sądów powszechnych, która reguluje delegowanie sędziów sądów powszechnych.

Manowska twierdzi, że prawo nie zabrania też sędziom SN pełnienia funkcji dyrektora KSSiP, a jej delegowanie do Szkoły jest pochodną powołania ją na tę funkcję.

Przekonuje, że podlegała tylko przepisom ustawy o KSSiP i miała autonomię. Wykonywała swoje obowiązki, ale nie dostała za nie wynagrodzenia.

Dlatego pozwała KSSiP, bo uważa, że ta bezpodstawnie się wzbogaciła, korzystając z jej pracy. Pozwany jest też minister sprawiedliwości, bo to on wydał decyzję o dodatkach za pełnienie funkcji w szkole. Manowska uważa, że poprzedni minister nie zagwarantował jednak ich wypłaty, mimo że powołał ją na dyrektorkę i pełni nadzór nad szkołą. Trzecim pozwanym jest Sąd Najwyższy, który był i jest jej pracodawcą.

W związku z tym, że Manowska kieruje obecnie SN, chce, by w trakcie procesu SN reprezentowała Prokuratoria Generalna lub by sąd wyznaczył kuratora.

Nie podjęła próby polubownego załatwienia sprawy. Przekonuje, że mediacja w Polsce nie jest popularna i nie jest skuteczna.

23.01.2020 Warszawa . Pierwsza prezes SN Malgorzata Gersdorf . Sad Najwyzszy oglasza orzeczenie w sprawie sedziów powolanych z pomoca nowej KRS . ( Posiedzenie  w sprawie z wniosku Pierwszego Prezesa SN o rozstrzygniecie przez sklad Sadu Najwyzszego - Izbe Cywilna, Izbe Karna oraz Izbe Pracy i Ubezpieczen Spolecznych rozbieznosci w wykladni prawa wystepujacych w orzecznictwie ).
Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta
Była I prezes SN Małgorzata Gersdorf. Kwestionowała pełnienie funkcji dyrektora KSSiP przez neo-sędzię SN Małgorzatę Manowską. Fot. Dawid Żuchowicz/Agencja Wyborcza.pl

Kto pokieruje KSSiP

Po ustąpieniu Małgorzaty Manowskiej ze stanowiska dyrektora KSSiP zastąpił ją krakowski sędzia Dariusz Pawłyszcze. Prywatnie to partner przewodniczącej nielegalnej KRS Dagmary Pawełczyk-Woickiej.

W grudniu 2022 roku został powołany przez prezydenta na neo-sędziego SN. Pawłyszcze pisał do ministra Ziobry, by odwołał go z delegacji do KSSiP, bo chciał zrezygnować ze stanowiska dyrektora, ale minister się z tym ociągał. Dopiero w listopadzie 2023 roku, w ostatnich tygodniach rządu PiS, minister Ziobro znalazł następcę Pawłyszcze.

Pierwotnie miał go zastąpić były prezes Sądu Okręgowego w Kielcach Ryszard Sadlik. Dostał on nawet pozytywną opinię neo-KRS, ale ostatecznie został zastępcą dyrektora KSSiP. Minister bowiem nagle zmienił zdanie i postawił na kolejnego neo-sędziego SN Kamila Zaradkiewicza. Ten ruch miał zabetonować ludzi związanych z ministrem Ziobrą w szkole, bo dyrektor ma kadencję i nie jest go łatwo odwołać.

Zaradkiewicz nie był długo dyrektorem KSSiP. W styczniu 2024 roku sam zrezygnował i wtedy nowy minister sprawiedliwości Adam Bodnar, zorganizował konkurs na nowego dyrektora.

W czwartek 14 marca 2024 roku komisja konkursowa na czele z prof. Mirosławem Wyrzykowskim wytypowała jako kandydata na to stanowisko sędziego z Lubartowa Wojciecha Postulskiego. Przez wiele lat pracował on na delegacji w KSSiP. Był tam naczelnikiem, a później kierownikiem działu współpracy międzynarodowej.

W latach 2014-2019 roku był Sekretarzem Generalnym Europejskiej Sieci Szkolenia Kadr Wymiaru Sprawiedliwości EJTN w Brukseli. A od 2020 roku pracował w Komisji Europejskiej i jest na bezpłatnym urlopie.

Teraz minister Bodnar zdecyduje, czy powołać go na stanowisko dyrektora KSSiP.

Mężczyzna w okularach siedzi przy stole sędziowskim
Neo-sędzia SN Kamil Zaradkiewicz. Dyrektorem KSSiP był dwa miesiące. Sam zrezygnował. Fot. Sławomir Kamiński/ Agencja Wyborcza.pl
;

Udostępnij:

Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze