Migranci nie zniknęli z granicy z Białorusią. Polska udaje, że ich nie ma
Kryzys migracyjny na granicy z Białorusią nie zakończył się, choć władze robią wszystko, żeby pokazać, że odzyskały kontrolę i zapewniają bezpieczeństwo, nie zapominając o humanitaryzmie.
„Straż Graniczna Michałowo. Proszę otworzyć bagażnik, sprawdzamy, czy pani nie wiezie migrantów” – tradycyjna formułka po zatrzymaniu przez Straż Graniczną przy granicy z Białorusią od blisko pięciu lat nikogo nie dziwi.
Jest końcówka maja, jadę do Biedronki, oddalonej od mojego domu o 17 km i po przejechaniu 15 km z samochodu wychodzę czwarty raz, żeby pokazać funkcjonariuszom, co – względnie kogo – wiozę w aucie. Otwierając bagażnik, mówię, że dopiero przeczytałam, że dziś przejść nie było, więc dziwię się kontroli. Funkcjonariusze wybuchają śmiechem.
Na poprzednim punkcie kontrolnym zapytałam wprost, czy były jakieś przejścia i dowiaduję się, że było duże. Jak to ma się do codziennych komunikatów Straży Granicznej, że nie odnotowano prób nielegalnego przedostania się z Białorusi do Polski?

Komentarze