Ministerstwo Sprawiedliwości było najbardziej promowanym podmiotem w Wirtualnej Polsce w 2019 roku - wynika z danych Kantara, do których dotarło OKO.press. Gdyby resort Ziobry płacił WP za reklamy według oficjalnego cennika, musiałby wyłożyć ponad 125 mln zł - więcej niż np. razem wzięte Lidl, Allegro, Toyota, Orange, Tchibo, Bakoma i Provident

„Łączy nas z Ministerstwem Sprawiedliwości wiele biznesowych interesów” – mówił we wrześniu 2019 roku, podczas zebrania z pracownikami Wirtualnej Polski jej wiceszef – Tomasz Machała. I dodawał, że dla artykułów, które byłyby tylko „szarpaniem za nogawkę” Ziobry, nie będzie demolował tych biznesów, bo „wisi na tym” pensja wielu osób.

Wypowiedzi Machały ujawniliśmy w tekście z ubiegłego tygodnia. Pisaliśmy też, że „interesy” oznaczają

  • promowanie Ministerstwa Sprawiedliwości i Zbigniewa Ziobry w artykułach Wirtualnej Polski (często podpisywanych nazwiskami nieistniejących dziennikarzy),
  • cenzurę tekstów o resorcie i ministrze pisanych przez prawdziwych dziennikarzy oraz
  • konsultowanie publikacji z żoną Ziobry – Patrycją Kotecką.

Po ubiegłotygodniowej publikacji udało nam się dotrzeć do danych, które mogą potwierdzać skalę „wspólnych interesów” WP i resortu. To wyniki analiz prowadzonych przez Kantara – jedną z największych w Polsce firm badających rynek – m.in. rynek reklamy. Według jego wyliczeń,

w 2019 roku ministerstwo Ziobry było najbardziej promowanym podmiotem w Wirtualnej Polsce. Gdyby resort płacił WP za reklamy według oficjalnego cennika, musiały wyłożyć ponad 125 mln złotych.

Ze względu na różnego rodzaju zniżki, faktycznie zapłacił wielokrotnie mniej. Nie wiadomo dokładnie ile, bo ani resort ani WP nie chcą tego zdradzić. Dane Kantara pokazują jednak skalę promocji ministerstwa.

Wartość cennikowa zamieszczonych przez resort reklam jest większa niż wartość cennikowa reklam zamieszczonych np. przez razem wzięte Lidl, Allegro, Toyota, Orange, Tchibo, Bakoma i Provident.

To znaczy, że resort zamieszczał albo więcej reklam od nich, albo w bardziej eksponowanych (droższych) miejscach, albo jedno i drugie.

Dodajmy, że chodzi wyłącznie o oznakowane reklamy – Kantar nie liczy bowiem tekstów, które promowały działalność ministerstwa, ale nie były oznakowane jako materiały sponsorowane.

Już samo to, że ministerstwo tak intensywnie reklamowało się na jednym portalu, który równocześnie publikował kolejne przychylne dla resortu artykuły, rodzi wiele pytań.

Ziobro z największą promocją

Dane Kantara są szacunkowe. Firma liczy reklamy zamieszczane przez poszczególne podmioty (np. ministerstwo) w poszczególnych mediach (w danej gazecie, stacji telewizyjnej, portalu) i oblicza, ile kosztowałyby wszystkie reklamy, gdyby reklamodawca zapłacił za nie według stawek z oficjalnego cennika.

Jak zaznacza sam Kantar, dane dotyczące wartości reklamy w internecie nie są do końca miarodajne, bo ze względu na stosowane powszechnie różnego rodzaju zniżki, faktyczne koszty są dla reklamodawców dużo niższe, niżby to wynikało z cenników.

Na podstawie danych z Kantara nie można więc wyliczyć faktycznej kwoty, jaką dany podmiot zapłacił za reklamę w konkretnym portalu.

Ale można się zorientować, jaka jest skala promocji tego podmiotu w porównaniu z innymi reklamodawcami.

OKO.press dotarło do zestawienia wartości cennikowej reklam 2812 reklamodawców Wirtualnej Polski w 2019 roku, m.in. gigantów motoryzacyjnych, banków, operatorów komórkowych, sieci sklepów itd.

Ministerstwo Sprawiedliwości zajmuje w tym zestawieniu pierwsze miejsce. Łączna cennikowa wartość jego reklam w serwisach WP wyniosła w 2019 roku 125 mln 267 tys. złotych.

Ile było tych reklam, jakie zniżki stosowano i jakie były faktycznie ceny, wiedzą jedynie WP i resort Ziobry. Rzecznik prasowy WP Michał Siegieda nie zdradził nam tego, uzasadniając, że firma nie ujawnia danych swoich kontrahentów. Ministerstwo do chwili publikacji artykułu nie odpowiedziało na nasze pytania.

Miliony na promocję ministerstwa

Udało nam się dotrzeć do danych o wartości cennikowej wszystkich reklam zamieszczonych w 2019 roku przez Ministerstwo Sprawiedliwości we wszystkich mediach. Według Kantara było to ponad 171,5 mln złotych (w tym wspomniane wcześniej ponad 125 mln zł w WP).

Rok wcześniej, w 2018, reklamy zamieszczone przez resort były cennikowo warte tylko 4,8 mln złotych.

Skala promocji ministerstwa z roku na rok (dodajmy: rok wyborczy) wzrosła więc gigantycznie. Wzrosnąć musiały więc znacznie również faktyczne nakłady na ten cel.

Same resorty, ze swoich budżetów, wydają rocznie na promocję po kilkaset tysięcy do kilku milionów złotych.

Skąd więc ministerstwo Ziobry wzięło te dodatkowe miliony? Odpowiedź prawdopodobnie brzmi: z Funduszu Sprawiedliwości.

Fundusz Promocji

Fundusz Sprawiedliwości (FS) nadzorowany jest przez ministra Ziobrę. O nieprawidłowościach z nim związanych pisaliśmy wielokrotnie. (Wszystkie teksty OKO.press na ten temat można przeczytać tutaj.)

Fundusz obraca rocznie setkami milionów złotych, które pochodzą m.in. z nazwiązek sądowych oraz z potrąceń pensji więźniów, którzy pracują.

  • Przeczytaj więcej o Funduszu Sprawiedliwości

    Od początku działania Funduszu (czyli od 2012 roku) były z niego finansowane dwa rodzaje zadań:

    • pomoc pokrzywdzonym, świadkom przestępstw i ich najbliższym
    • oraz pomoc postpenitencjarna osobom zwalnianym z zakładów karnych i członkom ich rodzin.

    Zasady działania Funduszu radykalnie zmieniono w połowie 2017 roku, w wyniku nowelizacji Kodeksu karnego wykonawczego oraz rozporządzeniem ministra Zbigniewa Ziobry. Główne zmiany były dwie:

    • pieniądze z Funduszu mogą otrzymywać nie tylko stowarzyszenia i fundacje, ale też podmioty publiczne (sądy, prokuratury, policja);
    • Fundusz może finansować także „przeciwdziałanie przestępczości”, czyli bardzo szerokie i ogólnikowo opisane działania (np. akcje informacyjne, wydawanie publikacji, organizowanie konferencji i seminariów).

Ministerstwo Sprawiedliwości w 2018 rozpisało pierwszy przetarg na promocję Funduszu. Głównym celem miało być „budowanie wizerunku FS jako potrzebnego i koniecznego, który będzie służył potencjalnym beneficjentom (…)”. Promocję zaplanowano bardzo szeroko – od ulotek i plakatów po reklamy, spoty w telewizji i sponsorowane artykuły.

Kampania rozpoczęła się w styczniu 2019 roku i trwała do lipca. Kosztowała 14 mln 760 tys. złotych. Realizowała ją firma marketingowa ClickAd Interactive.

13 lipca 2019 roku, podczas posiedzenia sejmowej komisji finansów wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski wnioskował o kontynuowanie kampanii promocyjnej FS. A dokładnie –

o przesunięcie kolejnych milionów złotych w ramach FS tak, żeby mogły pójść na działania promocyjne.

Komisja finansów pozytywnie zaopiniowała wniosek ministerstwa.

Miesiąc później, w sierpniu 2019 roku, resort Ziobry ogłosił drugi przetarg na promocję Funduszu Sprawiedliwości. We wrześniu do realizacji kampanii ponownie wybrano firmę ClickAd Interactive (w konsorcjum z Agencją Reklamową DSK) oraz agencję Media Group. Tym razem budżet kampanii był jeszcze większy – ponad 17,5 mln złotych.

Zgodnie z ogłoszeniem, druga kampania miała być prowadzona przez 12 miesięcy od chwili podpisania umowy lub do wyczerpania pieniędzy.

Na dwie kampanie resort sprawiedliwości wydał zatem w sumie 32 mln złotych, z czego większość lub całość w 2019 roku.

Podkreślmy, że nie są to już szacunkowe, lecz faktyczne wydatki.

Ani ministerstwo, ani firma ClickAd Interactive (odpowiedzialna za kampanię w internecie) nie odpowiedziały nam, ile z tej kwoty trafiło do Wirtualnej Polski.

Promocja Solidarnej Polski

Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski przekonywali niegdyś, że dzięki promocji Funduszu ofiary przestępstw będą wiedzieć, gdzie i na jaką pomoc mogą liczyć. W praktyce wiele materiałów, które miały promować FS, promowało raczej Ziobrę i jego ludzi z Solidarnej Polski.

Szczególnie było to widoczne podczas kampanii wyborczych. Lokalne media często wówczas donosiły w entuzjastycznym tonie, że poszczególni współpracownicy Ziobry „pomogli”, „przekazali” czy „wystarali się” o pieniądze z Funduszu dla poszczególnych regionów (traf chciał, że często dla regionów, w których startowali potem w wyborach). Część z tych tekstów była sponsorowana.

Artykuły promujące Fundusz ukazywały się także w Wirtualnej Polsce. Często bez oznaczenia, że są to materiały sponsorowane.

  • W marcu 2019 – gdy konkursy Funduszu Sprawiedliwości na świadczenie pomocy ofiarom przestępstw wygrywały organizacje bez doświadczenia, zakładane przez ludzi powiązanych z partią Ziobry – WP zachwalała, że FS „zdaje egzamin” i że „są pieniądze na ośrodki pomocy”.
  • kwietniu, w entuzjastycznym tonie, opisywano jak FS wspiera finansowo szpitale i ochotnicze straże pożarne. Artykuł był kopią notki ze strony ministerstwa (z kosmetycznymi zmianami);
  • We wrześniu WP pisała o zainicjowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości i FS kampanii „Trzeźwi na drodze”, cytując obszernie wypowiedzi wiceministra Romanowskiego – że sądy są zbyt łagodne dla pijanych kierowców. Do artykułu dołączono wideo z rozmową z Romanowskim.
  • WP opisywała też historię młodego piłkarza, który w wyniku wypadku zapadł w śpiączkę, a po przebudzeniu, za pieniądze z FS, urządzono w jego domu salę ze sprzętem do rehabilitacji. Historię opisały także „Super Express” i „Gazeta Polska”. Organizacją, która – w ramach FS – pomogła piłkarzowi, było Stowarzyszenie „Podhale – Nasz Dom”. Jego wiceszefowa jest związana z Solidarną Polską.

Nie tylko Ziobro płaci

W pierwszej dwudziestce zestawienia Kantara znalazły się także m.in.:

  • na miejscu 11. bank PKO BP. Jego prezesem jest kojarzony z premierem Mateuszem Morawieckim Zbigniew Jagiełło. Serwisy WP publikują bardzo dużo treści przychylnych premierowi (więcej na ten temat już wkrótce, w kolejnych publikacjach OKO.press);
  • na miejscu 15. Polkomtel, operator sieci Plus. Spółka należy do imperium miliardera Zygmunta Solorza-Żaka, właściciela Polsatu. WP jest w bliskich relacjach z Polsatem. Urlopowany obecnie w WP Tomasz Machała prowadzi program „#Newsroom” emitowany w obu mediach, od 17 stycznia jest także nadal jednym z prowadzących polsatowskiego „Graffiti”.
  • na miejscu 19. Towarzystwo Ubezpieczeń Link4, spółka-córka PZU. Na czele tego państwowego giganta stoją ludzie kojarzeni z Ziobrą. Dyrektorem marketingu Link4 jest żona ministra Patrycja Kotecka. 

W poprzednim tekście przywoływaliśmy relacje byłych i obecnych pracowników WP, którzy opowiadali o kontaktach z Kotecką. Dziennikarze mieli konsultować z nią ostateczne wersje tekstów dotyczących resortu lub ludzi Ziobry. W serwisach należących do WP, głównie w gospodarczym portalu money.pl, znaleźliśmy kilkadziesiąt tekstów promujących Link4. Niektóre były oznaczone jako materiały sponsorowane, inne nie. Wiele z tych tekstów było podpisanych nazwiskami nieistniejących dziennikarzy.

Jak wyliczyły we wtorek Wirtualne Media, przez półtora roku w Wirtualnej Polsce i należącym do niej serwisie gospodarczym Money.pl zamieszczono ok. 400 artykułów opatrzonych nazwiskami fikcyjnych dziennikarzy. W wielu tekstach chwalono wybrane firmy – zarówno państwowe, jak i prywatne.

***

Już wkrótce na OKO.press kolejne ustalenia dotyczące działania Wirtualnej Polski pod rządami Tomasza Machały.

Jeśli masz informacje związane z tym tematem, napisz do nas na adres: [email protected] lub [email protected]

Prześwietlamy, pytamy, interweniujemy - i nie odpuszczamy.
Pomóż nam prowadzić dziennikarskie śledztwa.

Dziennikarz. Wcześniej w „Gazecie Wyborczej” i „Newsweeku”. W 2018 r. nominowany do nagrody Grand Press w kategorii „News” za cykl tekstów o nieprawidłowościach w Funduszu Sprawiedliwości.


Komentarze

    • Eva filia Magdalenae

      Apeluję o nieużywanie słowa "prawiczek" w znaczeniu "prawicowiec".
      Zasadniczo "prawiczek" oznacza chopaka lub mężczyznę, który nigdy nie uprawiał seksu. Też jest to określenie nacechowane, ale przynajmniej jest zrozumiałe. Chodzi mi o to, że niedoświadczenie seksualne nie może być traktowane jako coś, co człowieka ośmiesza! Każda osoba powinna uprawiać tyle seksu, ile chce i na ile zgadzają się potencjalni partnerzy – także jeżeli jej preferowana ilość seksu to "ani razu w życiu". "Wolność seksualna" bez wolności do NIEuprawiania seksu jest tylko przymusową seksualnością.

      • Andrzej Sokołowski

        Wiem co oznacza słowo "prawiczek". Używam go dla podkreślenia, że kaczyści nawet nigdy obok prawdziwego prawicowca nie stali. To populiści będący mieszanką bolszewizmu i polskiej wersji katolicyzmu nie mającego zbyt wiele wspólnego z chrześcijaństwem.

    • Eva filia Magdalenae

      Wydaje mi się czymś szalenie charakterystycznym dla PiS skłonność do oskarżania innych o to, co sami robią lub chcieliby robić. Patrz oskarżenia o fałszowanie wyborów przed 2015 rokiem.

Masz cynk?