Premier obiecał „najprawdopodobniej 500 zł” w „najbliższych miesiącach” dla osób, które mają „orzeczenie o całkowitej niepełnosprawności, o niemożności prowadzenia jakiegokolwiek życia samodzielnie". Posłużył się fatalnym, stygmatyzującym językiem i nie wiadomo, kogo właściwie miał na myśli. Wzięliśmy jednak tę obietnicę na poważnie. Analiza OKO.press
Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.
Przejdź do ankietyPodczas niedzielnej (19 maja 2019) konwencji PiS w Krakowie, premier Mateusz Morawiecki obiecał comiesięczne dodatkowe wsparcie finansowe osobom „które mają orzeczenie o całkowitej niepełnosprawności, o niemożności prowadzenia jakiegokolwiek życia samodzielnie".
„Tym ludziom chcemy w jak najkrótszym czasie, najbliższych kilku miesiącach, przekazać w ramach naszej polityki stały comiesięczny dodatek.
Będzie to najprawdopodobniej, bo to jest liczone, ale rząd wielkości 500 zł, dla tych osób powyżej 18 roku życia, ponieważ te osoby powyżej 18 roku życia są pozbawione w dzisiejszym systemie opieki nad osobami niepełnosprawnościami szeregu różnych dodatków" – stwierdził premier
Parafrazując: nie wiadomo, ile dokładnie, komu dokładnie i kiedy dokładnie.
Wygląda na to, że stratedzy PiS zorientowali się w ostatniej chwili, że w czwartek 23 maja, na trzy dni przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, odbędzie się w Warszawie ogólnopolski protest „O Godne Życie Osób z Niepełnosprawnościami”.
Rok temu 40-dniowy strajk tych osób w Sejmie wywołał powszechną falę sympatii i zrozumienia dla ich sytuacji.
Dla PiS czwartkowy protest może być wizerunkową klęską, stąd pewnie ta nagła, mało składna obietnica. Spróbujemy jednak przyjrzeć się jej pomimo dramatycznego braku precyzji.
Morawiecki – jeśli dobrze interpretujemy jego wypowiedź – obiecuje w istocie spełnienie jednego z początkowych postulatów części środowiska osób z niepełnosprawnością i ich opiekunów, czyli bohaterów ubiegłorocznego protestu.
Przypomnijmy, protestujący wiosną 2018 przez 40 dni na korytarzu sejmowym domagali się:
Rząd zadeklarował spełnienie pierwszego postulatu dość szybko, nie było on zresztą szczególnie kosztowny – nowe przepisy weszły w życie od września, ale z mocą od czerwca 2018. Renta socjalna wzrosła o ok. 165 zł – do 1030 zł brutto (w 2019 wynosi 1100 zł brutto).
Na drugi postulat obóz władzy pozostał głuchy.
„Po tym, jak zachowują się opiekunowie w Sejmie, jestem przekonany, że nie można im dać tej gotówki. Bo jeżeli jako żywe tarcze traktują swoje dzieci, to cóż dopiero dzieje się w domu, a mogą się zdążyć, niestety, zwyrodniali rodzice” – oświadczył wtedy poseł PiS Jacek Żalek (potem przeprosił, ale niedawno niemal dokładnie powtórzył te słowa).
W międzyczasie żądania środowiska ewoluowały. Podsumowaniem jest lista 21 postulatów – sprawozdanie z mizernego stanu ich realizacji można przeczytać na stronie RPO. W sprawie wsparcia finansowego zgłoszono postulat zróżnicowanych kwot zasiłku pielęgnacyjnego (wyjaśnimy, czym on jest, w dalszej części artykułu) na poziomie kompensującym niesamodzielność, w zależności od faktycznego stopnia niesamodzielności – w dobrym modelu wsparcia wartość świadczenia byłaby ustalana indywidualnie w procesie orzeczniczym.
Zapowiadany na 23 maja 2019 - a więc trzy dni przed wyborami do Parlamentu Europejskiego - protest osób z niepełnosprawnością i ich opiekunów najwyraźniej sprawił, że PiS zrewidował swój pogląd na temat „żywej gotówki”, przynajmniej na poziomie deklaracji. Opakował obietnicę w swoją ulubioną kwotę – 500 zł.
Ale komu właściwie Morawiecki obiecuje pieniądze? To największa zagadka, ponieważ premier w swojej zapowiedzi miesza dwie kategorie: stopień niepełnosprawności i „niesamodzielność".
„Deklaracje pana premiera są stygmatyzujące, obraźliwe i niekompetentne, bo takiej grupy osób z niepełnosprawnościami, o której mówi... po prostu nie ma (śmiech bezsilności)” - napisała Katarzyna Bierzanowska, autorka inicjatywy Pełnoprawna.
"Nie poświęcił on nawet pół godziny, żeby poznać podstawowe pojęcia, więc tak naprawdę my nie mamy pojęcia, o kim mówi w swoich kolejnych populistycznych obietnicach rzutem na taśmę wypchanych kolanem tuż przed wyborami i zapowiadanym protestem” - oburza się Bierzanowska.
Kategoria "niezdolności do samodzielnego życia" – przestarzała, szkodliwa i niezgodna z ratyfikowaną przez Polskę Konwencją ONZ o Prawach Osób Niepełnosprawnych – wciąż istnieje w polskim prawie. Pojawia się w kryteriach przyznawania zasiłku pielęgnacyjnego.
To niskie świadczenie (w 2019 roku - 184 zł) wypłacane jest „w celu częściowego pokrycia wydatków wynikających z konieczności zapewnienia opieki i pomocy innej osoby w związku z niezdolnością do samodzielnej egzystencji".
Zasiłek otrzymuje w Polsce ok. 920 tys. osób.
Premier mówi, że pieniądze miałyby trafić do osób o „całkowitej niepełnosprawności". Zapewne - jeśli w ogóle miał kogoś konkretnego na myśli - chodziło mu osoby z orzeczeniem o niepełnosprawności w stopniu znacznym.
Ile formalnie jest takich dorosłych osób spośród osób, które są jednocześnie „niezdolne do samodzielnej egzystencji"? Nie wiadomo dokładnie, możemy tylko szacować – w Polsce brakuje dobrych statystyk niepełnosprawności.
Z publikacji GUS na temat zasiłków rodzinnych z 2015 roku wynika, że rok wcześniej w łącznej liczbie zasiłków pielęgnacyjnych
Wynikałoby z tego, że liczba dorosłych osób z niepełnosprawnością niezdolnych do samodzielnej egzystencji, nie licząc osób powyżej 75 roku życia (grupa starszych emerytów w ogóle wymyka się statystykom niepełnosprawności), może wynosić nawet 650 tysięcy do 700 tysięcy, szacując z pewnym marginesem błędu.
Jeśli tak, to obietnica Morawieckiego kosztowałaby ok. 4,2 mld zł.
W trakcie zeszłorocznego protestu osób z niepełnosprawnością i ich opiekunów rząd twierdził, że przy objęciu świadczeniem „1,5 mln osób, które takiego wsparcia potrzebują, koszt kształtuje się na poziomie 9 mld zł.”
„Po prostu takich środków nie ma i dlatego szukamy rozwiązań systemowych” - mówił w maju 2018 wiceminister pracy Stanisław Szwed.
Skąd rząd wziął liczbę 1,5 mln osób? Trudno powiedzieć, osób z orzeczeniem o niepełnosprawności w stopniu znacznym jest mniej. Zakładamy jednak, że rząd wiedział, co mówi i teraz świadczenie rzeczywiście trafi do takiego grona osób z niepełnosprawnością.
Trzymamy za słowo, choć rząd miał naprawdę sporo czasu, by przygotować projekt wdrożenia świadczenia kompensacyjnego zależnego od indywidualnych potrzeb.
Jeśli po czterech latach sprawowania władzy potrafi jedynie wyjść z pomysłem 500 zł dla części OzN, nie najlepiej świadczy to o jego umiejętności planowania i projektowania świadczeń.
Co frapujące, rząd nie rezygnuje z odmawiania podwyżki innych świadczeń ze względu na potrzebę „rozwiązań systemowych" w zakresie orzecznictwa. Tak jest ze świadczeniami dla opiekunów osób z niepełnosprawnością.
W obecnym systemie prawnym jest ich kilka grup pobierających z różnych źródeł różne świadczenia – choć ich faktyczna sytuacja bywa bardzo zbliżona.
Dramatycznie poszkodowaną grupą są opiekunowie osób z niepełnosprawnością, które nabyły ją w wieku dorosłym. Tzw. specjalny zasiłek opiekuńczy, który otrzymują, wynosi zaledwie 620 zł.
"Ci ludzie czują się głęboko wykluczeni i pomijani przez państwo" - mówił podczas ubiegłotygodniowej konferencji Lewicy Razem dr Rafał Bakalarczyk. "Ta kwestia powinna interesować i zajmować przedstawicieli i sympatyków wszystkich środowisk politycznych".
Trybunał Konstytucyjny w 2014 roku orzekł, że specjalny zasiłek powinien zostać zrównany ze świadczeniem pielęgnacyjnym (w tym roku - 1583 zł), a podział opiekunów jest niekonstytucyjny. TK zalecał realizację wyroku bez zbędnej zwłoki.
Od ponad 4,5 roku wyrok pozostaje niezrealizowany, a świadczenia nie są zrównane. Dlaczego?
„Priorytetem jest reforma systemu orzecznictwa, aby nie wprowadzać zmian nakładających się na ten niekonstytucyjny stan prawny” – mówił w styczniu przedstawiciel Ministerstwa Rodziny (nam to tłumaczenie przypomina trochę paragraf 22).
Gdy jednak rząd przestraszył się wyniku nadchodzących wyborów, reforma orzecznictwa nagle przestała być argumentem. Albo - co niepokojące - w nowym systemie zachowana zostanie kategoria niesamodzielności, choć jest niezgodna z Konwencją o Prawach Osób z Niepełnosprawnością.
Tak czy inaczej, nie zanosi się na to, by w sytuacji tzw. wykluczonych opiekunów miało się cokolwiek zmienić.
Obietnica Morawieckiego - przez jej niewłaściwy język, brak precyzji i czysto wyborczy konekst - raczej rozwścieczyła osoby z niepełnosprawnością, niż je ucieszyła.
„Jesteśmy coraz bliżej systemu, który będzie sprawiedliwy w tym jednym z najsmutniejszych wymiarów życia społecznego. Bo przecież ci ludzie, których dotknęły takie straszne nieszczęścia, którzy są zupełnie niezdolni do samodzielnego życia, do samodzielnej pracy, muszą otrzymywać coraz większą pomoc” – mówił w niedzielę Morawiecki.
„O jakim »strasznym nieszczęściu« bełkoczecie?” - odpowiedziała pytaniem Katarzyna Bierzanowska w cytowanym już poście.
"Nieszczęście to żyć w kraju, w którym ludzie popełniają samobójstwo, bo ktoś nie akceptuje tego, jak i z kim chcą żyć, to kraj utaplany w religijno-politycznych układach, z których hipokryzja aż kipi, to pana małość jako człowieka, który wystawił siebie jako prawicowego pionka, moje życie to nie nieszczęście".
Niepełnosprawność
Mateusz Morawiecki
Prawo i Sprawiedliwość
protest osób z niepełnosprawnością
wybory do Parlamentu Europejskiego 2019
Wicenaczelny OKO.press, wcześniej kierował działem społeczno-gospodarczym. Redaktor, czasem pisze: o pracy, podatkach i polityce społecznej. W redakcji od 2017 roku. Pochodzi z Prabut w woj. pomorskim, mieszka w Warszawie na Grochowie i bardzo mu się tam podoba.
Wicenaczelny OKO.press, wcześniej kierował działem społeczno-gospodarczym. Redaktor, czasem pisze: o pracy, podatkach i polityce społecznej. W redakcji od 2017 roku. Pochodzi z Prabut w woj. pomorskim, mieszka w Warszawie na Grochowie i bardzo mu się tam podoba.
Komentarze