Prawa autorskie: Slawomir Kaminski / Agencja GazetaSlawomir Kaminski / ...
09 listopada 2019

Morawiecki podzielił Ministerstwo Środowiska. „Zapowiedź kompletnego chaosu”

Premier Mateusz Morawiecki podzielił Ministerstwo Środowiska na dwie części, wyprowadzając z niego resort w mediach nazywany roboczo Ministerstwem Klimatu. „Michał Kurtyka stanie na czele fasadowego ministerstwa, którego funkcja sprowadzi się do robienia rządowi zielonego pijaru i greenwashingu" – twierdzi Paweł Szypulski z Greenpeace Polska

Spełniły się wróżby ostatnich dni: Henryk Kowalczyk pożegnał się z fotelem szefa Ministerstwa Środowiska. Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział podział resortu na dwie części:

  1. nienazwane jeszcze ministerstwo, w którego kompetencjach będą leżały sprawy związane z klimatem, udziałem OZE w miksie energetycznym i obniżeniem emisji CO2, smogiem, programami "Czyste Powietrze" i "Mój Prąd", gospodarką odpadami, zarządzaniem Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska itp;
  2. właściwe Ministerstwo Środowiska, które będzie sprawowało nadzór nad Lasami Państwowymi, łowiectwem, parkami narodowymi, ochroną przyrody, edukację ekologiczną, ale też kopalinami.

Pierwszym ma rządzić Michał Kurtyka, drugim - Michał Woś. Natomiast - co jest istotne w kontekście kwestii klimatycznej - rozwiązane zostanie Ministerstwo Energii. I w związku z tym minister Krzysztof Tchórzewski nie zachowa stanowiska.

Greenpeace: "nadchodzi czas chaosu"

"Zmiany w rządzie, które zaszły w obszarze energetyki oraz ochrony klimatu i przyrody postrzegam jako zapowiedź kompletnego chaosu, który nastanie już w najbliższym czasie" - mówi OKO.press Paweł Szypulski, Dyrektor Programowy Greenpeace Polska.

Dlaczego? Ponieważ kompetencje dotyczące walki z kryzysem klimatycznym i polityki energetycznej zostały rozproszone pomiędzy trzy resorty. Poza Ministerstwem Klimatu Kurtyki i Ministerstwem Środowiska Wosia, które zarządza kopalinami, wydając również koncesje na ich wydobycie, część kompetencji przejął jeszcze nowy resort, w którego gestii będzie zarządzanie górnictwem i spółkami energetycznymi. Pokieruje nim Jacek Sasin, który w tematyce klimatu i energii nie ma żadnego realnego doświadczenia.

"To wszystko sprawi, że Michał Kurtyka stanie na czele fasadowego ministerstwa, którego funkcja sprowadzi się do robienia rządowi zielonego pijaru i greenwashingu, ale bez możliwości prowadzenia realnej polityki klimatycznej" - mówi Szypulski.

"Po tych zmianach widać, że po prostu dokonano politycznego podziału łupów pomiędzy różne stronnictwa polityczne w PiS - kosztem polskiej racji stanu, jaką jest walka z katastrofalną zmianą klimatu" - dodaje Dyrektor Programowy Greenpeace Polska.

Na ten podział Ministerstwa Środowiska krytycznie patrzy również Adam Wajrak, dziennikarz i publicysta przyrodniczy "Wyborczej".

"Wyciągnięcie zadań dotyczących klimatu z tego resortu miałoby sens, gdyby zostały one połączone z kompetencjami likwidowanego Ministerstwa Energii" - mówi OKO.press Wajrak.

"I powstałoby coś, co roboczo można by nazwać Ministerstwem Transformacji Energetycznej. A więc resortem nakierowanym na wycofanie się z węgla i, tym samym, redukcję emisji gazów cieplarnianych" - dodaje.

Jego zdaniem resortowy układ w zaproponowanej przez premiera Mateusza Morawieckiego konfiguracji nie gwarantuje Polsce skutecznego odchodzenia od węgla i paliw kopalnych oraz skutecznej ochrony przyrody w nadchodzących latach.

Woś o Szyszce: "Wielki Polak"

Jak przypomniał portal money.pl, Michał Kurtyka zaczynał karierę w administracji rządowej w 1998 roku - w zespole ministra Jana Kułakowskiego, który negocjował akces Polski do UE, zajmował się energetyką i transportem. W 2016 roku ówczesna premier Beata Szydło powołała go na stanowisko podsekretarza stanu w Ministerstwie Energii. W kwietniu 2018 był już sekretarzem, a także pełnomocnikiem ds. prezydencji COP 24, a następnie - w Ministerstwie Środowiska.

Z kolei nowy minister środowiska Michał Woś to najmłodszy minister w nowym rządzie. Drogę polityczną rozpoczął w 2014 roku, jako 23-letni radny Raciborza, z którego pochodzi. W 2015 roku został szefem gabinetu politycznego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, a następnie wiceministrem sprawiedliwości. Od czerwca 2018 Woś był ministrem ds. pomocy humanitarnej. Dotąd miał niewielką styczność zawodową z ochroną przyrody. W OKO.press pisaliśmy o jego szybkiej karierze i wykorzystywaniu środków ministerstwa do autopromocji.

Woś na antenie TV Trwam chwalił Jana Szyszkę po śmierci eksministra środowiska:

"Był wielkim Polakiem. Z pełną pasją oddawał się sprawom przyrody, ale też kwestiom niezwykle ważnym dla Polski. [...] Jego działania zawsze nakierowane były na polski interes, na prawdziwą – dobrze rozumianą – ochronę przyrody".

Takie personalne inspiracje nowego ministra środowiska mogą nie wróżyć dobrze polskiej przyrodzie.

Udostępnij:

Robert Jurszo

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne