Premier Mateusz Morawiecki podzielił Ministerstwo Środowiska na dwie części, wyprowadzając z niego resort w mediach nazywany roboczo Ministerstwem Klimatu. „Michał Kurtyka stanie na czele fasadowego ministerstwa, którego funkcja sprowadzi się do robienia rządowi zielonego pijaru i greenwashingu" – twierdzi Paweł Szypulski z Greenpeace Polska

Spełniły się wróżby ostatnich dni: Henryk Kowalczyk pożegnał się z fotelem szefa Ministerstwa Środowiska. Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział podział resortu na dwie części:

  1. nienazwane jeszcze ministerstwo, w którego kompetencjach będą leżały sprawy związane z klimatem, udziałem OZE w miksie energetycznym i obniżeniem emisji CO2, smogiem, programami „Czyste Powietrze” i „Mój Prąd”, gospodarką odpadami, zarządzaniem Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska itp;
  2. właściwe Ministerstwo Środowiska, które będzie sprawowało nadzór nad Lasami Państwowymi, łowiectwem, parkami narodowymi, ochroną przyrody, edukację ekologiczną, ale też kopalinami.

Pierwszym ma rządzić Michał Kurtyka, drugim – Michał Woś. Natomiast – co jest istotne w kontekście kwestii klimatycznej – rozwiązane zostanie Ministerstwo Energii. I w związku z tym minister Krzysztof Tchórzewski nie zachowa stanowiska.

Greenpeace: „nadchodzi czas chaosu”

„Zmiany w rządzie, które zaszły w obszarze energetyki oraz ochrony klimatu i przyrody postrzegam jako zapowiedź kompletnego chaosu, który nastanie już w najbliższym czasie” – mówi OKO.press Paweł Szypulski, Dyrektor Programowy Greenpeace Polska.

Dlaczego? Ponieważ kompetencje dotyczące walki z kryzysem klimatycznym i polityki energetycznej zostały rozproszone pomiędzy trzy resorty. Poza Ministerstwem Klimatu Kurtyki i Ministerstwem Środowiska Wosia, które zarządza kopalinami, wydając również koncesje na ich wydobycie, część kompetencji przejął jeszcze nowy resort, w którego gestii będzie zarządzanie górnictwem i spółkami energetycznymi. Pokieruje nim Jacek Sasin, który w tematyce klimatu i energii nie ma żadnego realnego doświadczenia.

„To wszystko sprawi, że Michał Kurtyka stanie na czele fasadowego ministerstwa, którego funkcja sprowadzi się do robienia rządowi zielonego pijaru i greenwashingu, ale bez możliwości prowadzenia realnej polityki klimatycznej” – mówi Szypulski.

„Po tych zmianach widać, że po prostu dokonano politycznego podziału łupów pomiędzy różne stronnictwa polityczne w PiS – kosztem polskiej racji stanu, jaką jest walka z katastrofalną zmianą klimatu” – dodaje Dyrektor Programowy Greenpeace Polska.

Na ten podział Ministerstwa Środowiska krytycznie patrzy również Adam Wajrak, dziennikarz i publicysta przyrodniczy „Wyborczej”.

„Wyciągnięcie zadań dotyczących klimatu z tego resortu miałoby sens, gdyby zostały one połączone z kompetencjami likwidowanego Ministerstwa Energii” – mówi OKO.press Wajrak.

„I powstałoby coś, co roboczo można by nazwać Ministerstwem Transformacji Energetycznej. A więc resortem nakierowanym na wycofanie się z węgla i, tym samym, redukcję emisji gazów cieplarnianych” – dodaje.

Jego zdaniem resortowy układ w zaproponowanej przez premiera Mateusza Morawieckiego konfiguracji nie gwarantuje Polsce skutecznego odchodzenia od węgla i paliw kopalnych oraz skutecznej ochrony przyrody w nadchodzących latach.

Woś o Szyszce: „Wielki Polak”

Jak przypomniał portal money.pl, Michał Kurtyka zaczynał karierę w administracji rządowej w 1998 roku – w zespole ministra Jana Kułakowskiego, który negocjował akces Polski do UE, zajmował się energetyką i transportem. W 2016 roku ówczesna premier Beata Szydło powołała go na stanowisko podsekretarza stanu w Ministerstwie Energii. W kwietniu 2018 był już sekretarzem, a także pełnomocnikiem ds. prezydencji COP 24, a następnie – w Ministerstwie Środowiska.

Z kolei nowy minister środowiska Michał Woś to najmłodszy minister w nowym rządzie. Drogę polityczną rozpoczął w 2014 roku, jako 23-letni radny Raciborza, z którego pochodzi. W 2015 roku został szefem gabinetu politycznego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, a następnie wiceministrem sprawiedliwości. Od czerwca 2018 Woś był ministrem ds. pomocy humanitarnej. Dotąd miał niewielką styczność zawodową z ochroną przyrody. W OKO.press pisaliśmy o jego szybkiej karierze i wykorzystywaniu środków ministerstwa do autopromocji.

Woś na antenie TV Trwam chwalił Jana Szyszkę po śmierci eksministra środowiska:

„Był wielkim Polakiem. Z pełną pasją oddawał się sprawom przyrody, ale też kwestiom niezwykle ważnym dla Polski. […] Jego działania zawsze nakierowane były na polski interes, na prawdziwą – dobrze rozumianą – ochronę przyrody”.

Takie personalne inspiracje nowego ministra środowiska mogą nie wróżyć dobrze polskiej przyrodzie.

OKO podgrzewa dyskusję o zmianach w klimacie.
Wesprzyj nas, też chcemy przetrwać.

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.


Komentarze

  1. Andrzej Maciejewicz

    W krótkim czasie będziemy mieli dwa rządy. Ten A do spraw ważnych i B do spraw mniej ważnych. Ten mitoman i kłamca uznał, że jest na tyle kompetentny i sprawny, że poradzi sobie ze sprawami A. Tymczasem jedynym jego osiągnięciem jest absurdalna propaganda nieistniejących osiągnięć oraz powolne wycofywanie się ze skrajnie nietrafionych decyzji. Pierwsze symptomy jego rządów już są widoczne: rozszerzenie obszarów biedy, drastyczny spadek produkcji przemysłowej, inflacja, obniżenie emerytur (wsp zastąpienia), utrata pozycji w UE, zniszczenie niezależności sądownictwa, pojawienie się działalności mafijnej na szczytach władzy, klęska ochrony zdrowia i edukacja, zanik działalności naukowej.

  2. Jan Ciekawski

    Starożytni radzili, aby przed wyrobieniem sobie opinii wysłuchać obu stron.
    Pytanie, czemu w artykule brak oficjalnego stanowiska w sprawie nowego rozdzielenia zadań. Nie ma to jak obrzucanie nowego urzędu państwowego epitetami typu "fasadowe ministerstwo", co jest tak samo racjonalne jak wróżenie z fusów. Tak mi się zdaje, że od dnia wczorajszego jest jeszcze za wcześnie na sąd o skuteczności działań ministerstwa. Czyżby autor funkcjonował w równoległym czasie rzeczywistym?

    • Andrzej Sienkiewicz

      By metoda dwóch opinii miała sens, obie strony powinny przedstawiać swoje stanowisko racjonalnie i przede wszystkimzgodnie z prawdą. Dotychczasowe doświadczenie z dziełami towarzysza Morawieckiego wskazuje, że otrzymamy zestaw pustych deklaracji i kłamstw, a praktyka jest odwrotna i nastawiona na niekontrolowaną eksploatację środowiska.

  3. Mateusz Głazowski

    Zachodzi nagląca potrzeba tworzenia fasadowych instytucji centralnych. To rozmnażanie ministerstw pozwoli dopieścić kolejnych wybrańców, którzy merytorycznie nie będą się niczym zajmowali, szczególnie "fachowiec od klimatu" Andrzej Duda oświadczył przecież, że mówiący o nadciągającej tragedii naukowcy kłamią. Mamy rozumieć, że ci z ministerstwa będą szukali kontrargumentów na ocenę naukowych gremiów.

    • Andrzej Maciejewicz

      ad Głazowski: niczego nie będą szukali. Oni wiedzą. Bo to wybrańcy wybranego narodu. Poza tym durny naród to kupi. W zamian dostanie 500+ – (inflacja), rozszerzającą się biedę i malejące emerytury. No i będzie mógł się przyglądać tym, którym się należy, rozbijajacym służbowe Mercedesy.

Lubisz nas?

Dołącz do społeczności OKO.press