Morawiecki chce zostać „polskim Magyarem” na wspak. I rozpycha się w PiS
Zrobię wam spotkanie, he, he, w Magdalence — rzucił Kaczyński do Morawieckiego i Czarnka. Ostatecznie jednak awantura między frakcjami PiS odbyła się w położonym nieopodal Magdalenki Sękocinie. A oto jak wygląda sytuacja w PiS, gdy opada tam kurz po ostatniej większej bitce
W Prawie i Sprawiedliwości nadal się kotłuje. Przemysław Czarnek konsekwentnie słabnie – a kurs objęty przez partię w momencie, w którym został on ogłoszony jej kandydatem na premiera, ewidentnie się nie sprawdza. Mateusz Morawiecki kontynuuje więc swoją ofensywę ukierunkowaną na odzyskiwanie nie tyle wpływów w partii, ile raczej wpływu na partię. Ofensywa ta ma charakter jak na PiS nieortodoksyjny.
„Bardzo dokładnie analizowaliśmy przebieg kampanii wyborczej na Węgrzech. I wyciągnęliśmy z tego naprawdę sporo wniosków” – słyszę od jednego z ludzi Morawieckiego. Nie, nie chodzi wcale o to, co nie wyszło Orbánowi.
Otoczenie byłego premiera Morawieckiego siedzi nad mapami podróży przedwyborczych Petera Magyara, filmikami zamieszczanymi przez niego w mediach społecznościowych i tekstami jego wystąpień na wiecach. W ten sposób na jednym ze skrzydeł PiS – jak zwykle to w tej partii bywa – odrabiana jest właśnie kolejna lekcja z politycznej skuteczności i nowych trendów w politycznym marketingu.

Komentarze