0:00
29 czerwca 2020

"Mową nienawiści polską młodzież zryto", czyli przebudzenie młodych (rekord frekwencji i więcej)

Maj 2019 - do wyborów europejskich idzie 27 proc. osób poniżej trzydziestki. Czerwiec 2020 - głosuje 65 proc. najmłodszych obywateli. Co ich ruszyło? Strajki klimatyczne? Zmęczenie duopolem PO-PiS? Co obudziło bunt? Szukamy odpowiedzi także w popularnym rapie

Wydrukuj

„Ej, to mój protest song, mam już tego dość, co podpisał polski président Oddał dwa miliardy dla tej propagandy, co nazywa ziom telewizją Zastanawiam się, co obywatele widzą Chociaż nie powinno to obchodzić mnie, no bo jestem celebrytą Ale boli mnie, że ziomal żeby przeżyć to musiał zostać bandytą Ale boli mnie, że mową nienawiści całą polską młodzież zryto”

Tak rapuje Żabson, a właściwie Mateusz Zawistowski (rocznik 1994) w teledysku do „Młodego Bossa”.

I ten cytat może nam pomóc zrozumieć poniższy wykres bardziej niż niejedna analiza.

Wszystkich komentatorów zaskoczyła frekwencja wśród młodych w niedzielnych wyborach prezydenckich. Według late poll Ipsos osiągnęła aż 64,5 proc. Więcej niż wśród wszystkich uprawnionych do głosowania!

Dotychczas dominował obraz młodych może i politycznie radykalnych, ale niezainteresowanych wyborami. W wyborach samorządowych 2018 i europejskich 2019 frekwencja wśród młodych była o około 20 punktów procentowych niższa od ogólnej. W wyborach parlamentarnych różnica spadła do 15 punktów. A wczoraj zniknęła.

Co się stało?

„Pora, żebym zabrał głos”

W maju 2020, zapowiadając swój utwór na Instagramie, Żabson napisał:

„Temat który powinienem już dawno poruszyć, ale chyba się bałem. Sam nie wiem czego się bałem?

Może bałem się zaangażować, bałem się reakcji ludzi, a może bałem się tego, że zostanę źle zrozumiany i ktoś będzie utożsamiał mnie z jakąś ideologią, której nie reprezentuje. To już nieważne, pora żebym zabrał głos ponieważ martwię się o mój kraj”.

Żabson się martwi, ale jak to artysta martwi się solo. Rapuje politycznie, ale polityka nie ma tu wymiaru wspólnotowego. Żabson mówi o sobie. Chce wolności, kocha swój indywidualizm. I nie chce, żeby rząd zabierał mu pieniądze.

Nie sposób uznać rapu Żabsona za manifest pokolenia. Ale coś w tym jest, w niecałe dwa miesiące teledysk wyświetlono prawie sześć milionów razy. W ostatnim roku - dwóch młodzi ludzie angażują się w politykę mocniej.

Na młodzieżowe strajki klimatyczne przychodzą tysiące. I nie jest to tylko wielkomiejskie zjawisko. W OKO.press opisywaliśmy taki strajk w 13-tysięcznej Włodawie.

Młodzi zaczynają rozumieć, że o lepszą przyszłość muszą zadbać sami, a drogą do zmiany jest polityka. Na Twitterze coraz częściej patriotyczne trolle przegrywają wojnę na zasięgi z nastoletnimi fankami i fanami koreańskiego popu. Których polityczne zaangażowanie polega na promocji tolerancji i obronie praw osób LGBT.

Pierwszą zwrotkę „Młodego Bossa” Żabson kończy tak: „wykorzystaj swój głos, póki jeszcze masz go”.

Nie dowiemy się, ile osób poszło do lokali wyborczych za sprawą młodego rapera, ale chwyta on emocje pokolenia, które w całości przyszło na świat już w III RP (wiek 18-29 to roczniki 1991-2002). Te emocje nie są jeszcze w pełni zagospodarowane politycznie, stąd rozsypanie głosów na kilka różnych propozycji.

Trzaskowski+Duda = 45 proc., Hołownia+ Bosak = 45 proc.

A kogo wybierali młodzi, którzy poczuli, że pora, by zabrać głos?

Wyborcy poniżej 30. roku życia są wyjątkowo podzieleni. Aż na czterech kandydatów oddali ponad 20 proc. swoich głosów. Rafał Trzaskowski, Andrzej Duda, Szymon Hołownia i Krzysztof Bosak zebrali wspólnie 90 proc. głosów młodych wyborców, a różnice między nimi były niewielkie. Ale Duda i Trzaskowski to tylko połowa tego wyniku.

A Duda był czwarty.

Równie kiepsko wypadał w przedwyborczych sondażach Ipsos dla OKO.press przed pierwszą turą. W grupie 18-29 lat cieszył się (czy raczej martwił) poparciem:

  • 19 proc., co dawało mu trzeci wynik (badanie 15-16 czerwca)
  • 16 proc.co spychało go na czwartą pozycję (22-23 czerwca).

W październikowych wyborach do Sejmu 50 proc. młodych głosowało na duopol: PiS lub PO. Dziś, przy znacznie większej frekwencji w tej grupie – 45 proc.

W wyborach prezydenckich Bosak (22 proc.) miał tyle ile Konfederacja w październiku (20 proc.).

W 2019 roku dobry wynik wśród młodych zdobyła też Lewica (18 proc.). Udało się przyciągnąć młodych, choć startowała pod szyldem SLD, bo poszła wspólnie z Wiosną Biedronia i Razem. Dziś Biedroń zawiódł także w tej kategorii wiekowej.

Premia dla nowego

Częścią wyższej dziś frekwencji wśród młodych jest zapewne Szymon Hołownia, który otrzymał aż 24 proc. głosów dwudziestolatków, prawie 10 pkt. proc. więcej niż wśród wszystkich wyborców. To po części tłumaczy wyższą frekwencję młodych. Ale na pewno nie w całości - głosy młodych na nowe ruchy polityczne to nie jest nowe zjawisko.

W 2011 roku dwudziestolatków uwiódł Janusz Palikot. Twój Ruch Palikota, który odwoływał się jednocześnie do wyborcy lewicowego i wolnościowego, zdobył 10 proc. głosów.

Po wyborach w 2011 CBOS zbadał deklaracje wyborców w grupie 18-24 lata i na Palikota wskazało już 20 proc. Choć wynik jest obarczony dużym błędem, bo w sondażu było zaledwie 137 osób młodych, to .potwierdza, że młodzi są skłonni dać kredyt zaufania świeżemu projektowi.

Kukiz - 41 proc. w 2015

Wynik Hołowni wśród młodych i tak wydaje się skromny wobec Pawła Kukiza w 2015 roku. Muzyk, który wchodził wówczas na scenę polityczną, przekonał do siebie aż 41 proc. wyborców poniżej 30 roku życia. I z pewnością nie chodziło o jego muzycznych fanów, bo największe sukcesy święcił w latach 80. i 90.

Raczej przekonywał swoją antysystemowością i ustawieniem się w kontrze do głównych partii. Głosił hasła oddania władzy obywatelom, zmiany ustroju.

2015 był rokiem zmiany w polskiej polityce po ośmiu latach dominacji Platformy Obywatelskiej. To właśnie wtedy najsilniej działała opowieść Pawła Kukiza, który miał prawie 21 proc. w I turze.

Ostrym językiem mówił Kukiz o świniach przy korycie. W 2020 roku „wszystkie świnie w Sejmie myślą o sobie”, rapuje Żabson.

Droga Kukiza w dół

W wyborach parlamentarnych pięć miesięcy później 2015 roku partia Pawła Kukiza zdobyła 8,8 proc. głosów. Wśród młodych zebrała jednak co piąty głos. To znaczy, że na młodych antysystemowy przekaz Kukiza działał mocniej i dalej ufali mu bardziej niż reszta wyborców.

W 2015 roku wśród młodych wygrał PiS z 27 proc., ale razem z PO zebrał w tej grupie tylko 41 proc. głosów.

Gdyby skład Sejmu zależał od najmłodszych wyborców, partia Razem nie musiałaby czekać na swoich posłów do 2019 roku i do koalicji z SLD – wśród wyborców poniżej 30 roku życia zdobyła 5,2 proc. głosów.

Gdyby decydowali młodzi, do Sejmu weszłaby też partia KORWiN z aż 16,8 proc. głosów. To więcej niż PO, która wśród młodych dostała w 2019 roku 14,4 proc. głosów.

W wyborach samorządowych 2018 duopol PO-PiS zebrał zaledwie 42 proc. głosów młodego elektoratu i to przy fatalnej frekwencji. To jedne z niewielu wyborów w ostatnich latach, gdzie na scenie politycznej nie było żadnego nowego ogólnopolskiego komitetu. Dlatego Paweł Kukiz mógł wśród młodych wciąż liczyć na spore poparcie – 13,6 proc., ponad dwa razy więcej niż w całym kraju (5,6 proc.).

W maju 2019 w wyborach europejskich Kukiz’15 poległ i zdobył 3,7 proc. Ale powab antysystemowego czaru wciąż się za Kukizem ciągnął. W grupie 18-29 dostał 8,3 proc. głosów. Tyle że frekwencja młodych była fatalna – 27 proc.

Wiatr zmian: i Konfederacja, i Wiosna

W wyborach europejskich wejście na scenę Koalicji Obywatelskiej z SLD i PSL na pokładzie zmiażdżyło mniejsze siły - KO i PiS otrzymali łącznie 84 proc. głosów. Dla młodych KO była jednak mniej przekonująca. PiS i KO zdobyły 56 proc. głosów dwudziestolatków, prawie 30 pkt. proc. mniej niż ogółem.

Nowa siła, koalicja skrajnej prawicy - Konfederacja, dostała za to od młodych aż 19 proc. głosów, inna nowa siła, Wiosna Roberta Biedronia – 14 proc.

W kampanii Wiosny Biedroń odżegnywał się od łatki „lewicy”, ale przyciągnął młodych wolontariuszy, którym zdecydowanie bliżej jest do lewicy niż prawicy. I nie boją się mówić o małżeństwach homoseksualnych. W Wiośnie mocno pojawiły się też wątki klimatyczne, które w 2020 roku są w końcu w polskiej polityce oczywistością.

W lutym 2019 Wiosna miała w sondażach OKO.press poparcie 12 proc., ale w grupie 18-29 aż 19 proc.

Duopol nie mobilizuje

W wyborach przez ostatnie 5 lat widać, że młodzi nie interesują się wojną dwóch głównych partii tak jak ich rodzice i dziadkowie.

Wcześniej głosowali na Kukiza, który mówił o świniach przy korycie. Teraz wolą Konfederację, która już mniej się skupia na nacjonalizmie, za to mówi o złym państwie i zbyt wysokich podatkach.

Albo chętniej wybierają partie lewicy, bo nie boją się one tematów, które politycy PO i PiS nazywają „światopoglądowymi”: prawa do aborcji, praw osób LGBT.

"Pierdolę każdy rząd", rapuje ostro Żabson i chociaż silniej w tekście nawiązuje do polityki PiS (500 plus, propaganda TVP), to nie ma wątpliwości, że Platformą Obywatelską też nie jest zachwycony.

Od wyborów parlamentarnych w 2015 roku młodzi głosują na PO i PiS o przynajmniej 20 pkt. proc. rzadziej niż wszyscy wyborcy.

W wyborach europejskich ta różnica wynosiła 28 punktów, ale działo się to przy niskiej frekwencji. Dziś, młodzi głosują dużo chętniej, ale różnica prawie 30 punktów procentowych występuje nadal.

Młodzi szukają głosu, bo są wkurzeni. Narodził się bunt

W ciągu roku frekwencja wśród młodych w wyborach wzrosła z 27 proc. do 64 proc., czyli ponad dwukrotnie.

Trudno przesądzać, na kogo zagłosował podmiot liryczny z „Młodego Bossa”. Indywidualizm, niechęć do podatków i „socjalu” („dostałeś to pięćset, myślisz, że jest pięknie”) sugerują Konfederację. Ale żaden polityk skrajnej prawicy nigdy nie uzna, że problemem jest „mowa nienawiści”, która Żabsonowi się nie podoba.

Jego słuchacze i uczestnicy strajków klimatycznych to ogromna rzesza wyborców, która się przebudziła.

Dane mówią jasno: młodzi szukają swojego głosu w polityce, nie interesuje ich spór między PO i PiS, nie dadzą się łatwo zwodzić. Gdy ktoś ich zawiedzie (Palikot, Kukiz) zmienią swój wybór.

Coś się ruszyło. Poprzednie pojedyncze zrywy młodych wyborców nie zmieniały ogólnego obrazu ich małego zaangażowania. Stosunkowo nieliczni popierali nowe siły, większość dystansowała się do systemu.

Teraz nagle poczuli, że warto zabrać głos, "póki go mają". Poza trendami światowymi - buntem młodych w obronie planety - mogła ich sprowokować zaostrzająca się kontrola i coraz wyraźniejszy autorytaryzm rządów PiS. Uznali, że to także może dotyczyć.

Są wkurzeni. W 2020 roku pierwszy raz masowo poszli na wybory.

Osoby o których mowa, poniżej 30 roku życia, to ludzie, którzy urodzili się już w III RP, tu zostali ukształtowani. Wybory prezydenckie 2020 mogą być symbolicznym momentem zwrotu, w którym pokolenie III RP w końcu poczuło polityczną podmiotowość.

Udostępnij:

Jakub Szymczak

Dziennikarz OKO.press. Autor książki "Ja łebków nie dawałem. Procesy przed Żydowskim Sądem Społecznym" (Czarne, 2022). W OKO.press pisze o gospodarce i polityce społecznej.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne