KE przyjęła inicjatywę „My voice, my choice”, ale na aborcję dla Europejek nie będzie dodatkowych środków. W tym celu będzie można wykorzystać Europejski Fundusz Społeczny. Joanna Scheuring-Wielgus: „Jeżeli Belgia, Francja czy Czechy zdecydują, że chcą przeznaczyć środki na aborcję dla obywatelek innych europejskich krajów, mogą to zrobić”
Powiedz nam, co myślisz o OKO.press! Weź udział w krótkiej, anonimowej ankiecie.
Przejdź do ankietyW czwartek 26 lutego 2026 roku Komisja Europejska zdecydowała o przyjęciu Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej „My voice, my choice”. To przełomowy moment dla milionów osób potrzebujących dostępu do bezpiecznej, legalnej aborcji.
Celem podpisanej w 2025 roku przez 1,2 miliona Europejek i Europejczyków inicjatywy jest zapewnienie opieki aborcyjnej na terenie Unii Europejskiej każdemu, kto jej potrzebuje – w szczególności osobom przebywającym na co dzień w państwach, w których prawo antyaborcyjne jest najbardziej restrykcyjne.
Dzięki finansowaniu z funduszy unijnych będą one mogły liczyć na pomoc ze strony krajów członkowskich UE.
Przyjęta inicjatywa sprawi, że kobiety z państw takich jak Polska czy Malta niebawem zaczną korzystać z pokrywania kosztów procedur przeprowadzanych w zagranicznych systemach opieki zdrowotnej, nie musząc opierać się na wątpliwym wsparciu rodzimej ochrony zdrowia.
Na zdjęciu: Komisarz ds. równości, gotowości i zarządzania kryzysowego Hadja Lahbib (po lewej) oraz wiceprzewodnicząca Komisji Europejskiej ds. praw socjalnych, umiejętności, wysokiej jakości miejsc pracy i gotowości Roxana Minzatu (po prawej) na konferencji prasowej dotyczącej inicjatywy obywatelskiej „My Voice, My Choice” w siedzibie UE w Brukseli, 26 lutego 2026.
W Polsce pod projektem podpisało się 43 tysiące osób, a działania koordynowały m.in. Fundacja Widzialne, Ogólnopolski Strajk Kobiet oraz Inicjatywa Wschód.
Losy projektu ważyły się do ostatniej chwili. Jeszcze w tym tygodniu w mediach społecznościowych pojawiały się liczne sygnały, że może ona zostać odrzucona. W przeddzień decyzji w wypowiedzi udzielonej aktywistkom europosłanka Joanna Scheuring-Wielgus zauważała, że Komisja Europejska jest bardzo konserwatywna i po raz pierwszy wypowiada się w sprawie aborcji.
Komentowała: „Nawet, jeżeli [Komisja – przyp. aut.] spuści zasłonę milczenia na tę petycję, to uważam, że zawsze jest szansa na to, żeby zawalczyć o finansowanie w najbliższym budżecie, który teraz negocjujemy [...]. Będzie ciężko, ale nie można się poddawać”.
Europarlamentarzystka wyraziła wówczas rozczarowanie działaniami komisarz Hadji Lahbib, która w odpowiedzi na otrzymywane wiadomości apelowała w opublikowanym na Instagramie video o cierpliwość.
Postępowanie Lahbib spotkało się również z reakcją twórczyń inicjatywy. Poinformowały one w środę 25 lutego, że widziały szkic odpowiedzi Komisji. Miał nie być pozytywny. Zauważyły, że Unia Europejska przez dekady nie podjęła żadnych działań mających na celu zmianę sytuacji Europejek. Podkreśliły, że proponowane rozwiązania są legalne.
Wspomniały historię Leli, przebywającej w Polsce Gruzinki, która w chwili, gdy Komisja Europejska przygotowywała stanowisko w sprawie „My voice, my choice”, walczyła (i w momencie publikacji tego artykułu nadal walczy) o dostęp do legalnej aborcji w olsztyńskim szpitalu.
Aktywistki zachęcały również do podpisywania petycji, której celem było przekonanie Komisji do zmiany zdania. Informowały, że komisarze, mający podejmować decyzję za zamkniętymi drzwiami, odmówili spotkania przed przedstawieniem stanowiska. Przekonywały: „Kiedy instytucje demokratyczne nie chcą słuchać, jedynym rozwiązaniem pozostaje publiczne demonstrowanie poparcia”.
Aleksandra Łoboda z Fundacji Widzialne mówi OKO.press: "Razem z Dominiką Lasotą z Inicjatywy Wschód i Mateuszem Bieżuńskim z FEDERY jeszcze wczoraj byliśmy w Brukseli, żeby na ostatniej prostej wzmocnić polską perspektywę w kontekście »My voice, my choice« wiedząc, że są wątpliwości co do tego, czy inicjatywa przejdzie. Sytuacja wyglądała słabo. Byliśmy prawie pewni, że projekt zostanie odrzucony.
Ekipa »My voice, my choice« była tu bardzo inspirująca. Gdy pytaliśmy ich, jak się czują, cały czas mówili tylko »We just push, push, push«. Okazuje się, że ich ogromne wysiłki z ostatnich dwóch lat przyniosły efekt. Rezultatem ich działań będzie wsparcie dla europejskich kobiet w postaci możliwości finansowania aborcji przez Unię Europejską.
Czeka nas jeszcze walka o konkretne środki w budżecie unijnym, ale dzisiejsza decyzja to ważny krok do zapewnienia naszego celu. Jesteśmy ogromnie wzruszone i bardzo się cieszymy, że mogłyśmy być częścią tego sukcesu.
Pamiętam tę nadzieję, z jaką ludzie podpisywali inicjatywę na polskich ulicach. Przypadkowe osoby słysząc, że Unia Europejska może pomóc nam z dostępem do aborcji, zatrzymywały się i z ogromnym entuzjazmem angażowały w sprawę. Przekazywały link znajomym, opowiadały rodzinom.
Pamiętamy w Fundacji wydzwanianie do europarlamentarzystek i europarlamentarzystów, by namówić ich, żeby głosowali »za« i radość po tym, gdy Parlament Europejski przegłosował inicjatywę.
Bardzo się cieszymy z tego pozytywnego przełomu. Mamy nadzieję, że będzie to początek do zapewnienia legalnej, bezpłatnej i dostępnej aborcji dla każdej osoby w Unii Europejskiej".
Na konferencji prasowej oraz w komunikatach opublikowanych bezpośrednio po otrzymaniu ostatecznej decyzji Nika Kovač, inicjatorka projektu, założycielka i dyrektorka Instytutu 8 Marca potwierdziła, że Komisja Europejska znalazła rozwiązanie, dzięki któremu już wkrótce kraje będą mogły zacząć oferować kobietom bezpieczną i dostępną aborcję. Co więcej – będą mogły także zapewnić bezpłatne podróże i zakwaterowanie.
Aktywistka zauważyła jednak, że proponowane rozwiązanie ma jeden rozczarowujący aspekt. Na realizację projektu nie zostaną przeznaczone dodatkowe środki, lecz istniejące już wcześniej programy finansowania – między innymi Europejski Fundusz Społeczny.
Kovač dodała: „Mimo wszystko traktujemy to, co się dzieje, jako zwycięstwo. Możemy powiedzieć, że zmieniliśmy dziś historię”.
Joanna Scheuring-Wielgus komentuje w rozmowie z OKO.press: "Dzisiaj po raz pierwszy Komisja Europejska powiedziała, że pieniądze unijne mogą być wydawane również na aborcję. To jest pierwszy komunikat, który poszedł dziś w świat. Drugi komunikat to ten, który pokazuje, że nacisk społeczeństwa obywatelskiego; nacisk kobiet oraz 1,2 miliona podpisów naprawdę zrobiło wrażenie i zadziałało.
To pokazuje, że jeżeli ponad granicami solidaryzujemy się i współpracujemy ze sobą, to jesteśmy w stanie doprowadzić do pewnej zmiany.
Czy ta zmiana jest zadowalająca w 100 procentach? Nie jest, ale jest zmianą. To trochę jak włożenie nogi w zamknięte dotychczas zawsze drzwi. Pokazanie, że nie można kwestii aborcji pozostawiać w tyle".
Europarlamentarzystka tłumaczy, że rozwiązanie wchodzi w życie niezwłocznie. Podkreśla, że opcja wykorzystywania Funduszu Społecznego umożliwia państwom członkowskim przeznaczenie funduszy na zabiegi aborcyjne dla Europejek – a więc i Polek – nawet dziś. Dodaje: „Teraz korzystanie z tej możliwości zależy od woli poszczególnych krajów. Jeżeli Belgia, Francja czy Czechy zdecydują, że chcą przeznaczyć środki na aborcję dla obywatelek innych europejskich krajów, mogą to zrobić” – właśnie z tego unijnego funduszu.
Scheuring-Wielgus dodaje, że to nie koniec starań: "Negocjujemy kolejne fundusze w najnowszym budżecie. Te negocjacje będą trwały do czerwca 2027 roku.
Teraz naszym – europarlamentarzystek – zadaniem jest sprawienie, by w najnowszym finansowaniu w funduszu społecznym było po pierwsze więcej pieniędzy, aby kraje po prostu miały więcej środków na wiele różnych rzeczy; w tym również na aborcję. Ale również, co będzie trudniejsze, będziemy walczyć o to, aby w tym społecznym funduszu było czarno na białym napisane – na przykład przy pomocy konkretnej kwoty – jaką jego część można przeznaczyć na aborcję".
Co zatem z aborcją farmakologiczną, najczęściej stosowaną przez Polki metodą przerwania ciąży? „Wprowadzone rozwiązanie umożliwia rozdysponowanie środków unijnych na aborcje. Nie precyzuje, czy mowa o aborcji chirurgicznej, czy farmakologicznej. Kraje członkowskie decydujące się na pomoc obywatelkom Polski czy Malty będą mogły wykorzystywać fundusz również na wsparcie aborcji tabletkami”.
Polityczka dodaje, że w tej kwestii zmiany zaszły w ostatniej chwili: „Do wczorajszego wieczora w oficjalnym tekście, widniała informacja, że te pieniądze mogą być przeznaczone tylko na podróż na zabieg aborcyjny. Do ostatniego momentu negocjowałyśmy z Komisarz, żeby wyraźnie wybrzmiało, że środki można wykorzystywać również na zabiegi. To udało się zmienić na ostatniej prostej”.
W konferencji zorganizowanej po ogłoszeniu decyzji Komisji wzięło udział szerokie grono osób odpowiedzialnych za sukces inicjatywy – zarówno aktywistki, jak i Europarlamentarzystki oraz Europarlamentarzyści.
Abir Al-Sahlani, europosłanka z Renew Europe, podkreśliła, że działania w kierunku dostępu do bezpiecznej, legalnej aborcji to maraton; nie sprint. Przypomniała:
"To nasze pierwsze zwycięstwo. Uważam je za zwycięstwo bardzo ważne, choć nieostateczne.
W przyszłym tygodniu zostanie przedstawiona strategia na rzecz równości płci i musimy uważnie się przyglądać jej zapisom dotyczącym zdrowia i praw seksualnych oraz reprodukcyjnych, a także elementom związanym z »My Voice, My Choice«.
Musimy kontynuować działania przy kolejnych negocjacjach wieloletnich ram finansowych, aby zapewnić realne środki w Europejskim Funduszu Społecznym".
Maria Ohisalo z Zielonych zauważyła natomiast, że, nawet jeżeli sukces „My voice, my choice” nie został odniesiony w stu procentach, nadal pozostaje sukcesem – zwłaszcza w czasach, w których prawa kobiet i prawa mniejszości są atakowane na całym świecie.
Dodała: "Nasze babcie i prababcie walczyły o te prawa. Być może myślałyśmy, że raz dane pozostaną z nami na zawsze i już nigdy więcej nie będziemy musiały o nie walczyć. A jednak jesteśmy tu ponownie i znów toczymy te walki.
One się nie skończyły. Muszą trwać, ponieważ nasze córki zasługują na znacznie więcej. Na znacznie lepszy świat. Walczymy po to, aby one nie musiały przechodzić przez te same zmagania, co my".
Kobiety
Joanna Scheuring-Wielgus
Komisja Europejska
aborcja
my voice my choice
Prawa kobiet
prawa reprodukcyjne
Absolwentka położnictwa, logopedka, pedagożka. Na co dzień marketing managerka OKO.press. Poza pracą propaguje położnictwo, w którym każda osoba ma prawo zakończyć swoją ciążę wtedy, kiedy chce i tak, jak chce.
Absolwentka położnictwa, logopedka, pedagożka. Na co dzień marketing managerka OKO.press. Poza pracą propaguje położnictwo, w którym każda osoba ma prawo zakończyć swoją ciążę wtedy, kiedy chce i tak, jak chce.
Komentarze