Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
To był dzień ważnych głosowań. Sejm zajmował się projektem refundującym in vitro, Parlament Europejski postawił pierwszy krok na drodze do zmiany traktatów. Co jeszcze wydarzyło się 22 listopada?
Sejm poparł projekt ustawy o refundacji in vitro, a Parlament Europejski zmianę traktatów. O ile jednak sprawa in vitro powinna przejść proces legislacyjny szybko i bez problemów, głosowanie w PE to dopiero początek drogi do ewentualnego zacieśnienia integracji europejskiej.
Czego jeszcze dziś się dowiedzieliśmy? Ministerstwo Spraw Zagranicznych postanowiło rozdać trochę nieruchomości, w Gazie wynegocjowano 4-dniowy rozejm, a w OKO.press sprawdzamy, czy zapowiedź opozycji o zwiększeniu liczby parków narodowych jest realna.
Sejm przywróci refundację in vitro przez państwo. – To pierwsza decyzja demokratycznej większości – mówiła Agnieszka Pomaska z KO z sejmowej mównicy. Podczas środowego posiedzenia Sejmu odbyło się pierwsze czytanie Obywatelskiego Projektu „Tak dla in vitro”. Podpisało się pod nim blisko pół miliona osób. To projekt, który został złożony jeszcze w ubiegłej kadencji Sejmu i zamrożony przez marszałek Witek z PiS.
Co ciekawe, posłowie i posłanki PiS, którzy przez lata sprzeciwiali się metodzie in vitro i pozwalali na stygmatyzowanie i dyskryminacje dzieci poczętych tą metodą (chociażby w podręczniku HiT Roszkowskiego, o czym tutaj), nagle zaczęli zmieniać zdanie. Część z nich deklaruje – o dziwo – poparcie dla ustawy. „Nie wyklucza” go np. Bolesław Piecha, poseł PiS. Głosowanie za projektem zadeklarował rzecznik rządu Piotr Müller.
Projekt ustawy przeszedł w pierwszym czytaniu. Teraz trafi do komisji. Wszystko wskazuje na to, że niedługo trafi na biurko prezydenta Andrzeja Dudy. Szef jego gabinetu Marcin Mastalerek zapowiedział już, że według jego wiedzy prezydent ustawę poprze.
Przeczytaj także:
Parlament Europejski przyjął rezolucję wzywającą Komisję Europejską oraz Radę do powołania konwentu europejskiego i przygotowania zmiany traktatów. Za wejściem w życie rezolucji głosowało 291 europosłów, przeciwko 274. Europosłowie zgodzili się jednak tylko z częścią propozycji zmian w traktatach zawartych w raporcie.
Raport i towarzysząca mu rezolucja wzywają Komisję Europejską i Radę do powołania konwentu europejskiego i przygotowania zmiany traktatów, by usprawnić funkcjonowanie Unii i przygotować ją na ewentualne rozszerzenie.
Raport został przyjęty głosami 305 posłów, przy 276 głosach przeciwko i 29 osobach wstrzymujących się. Za rezolucją głosowało 291 europosłów, przeciwko było 274, a 44 osoby wstrzymały się od głosu.
Autorzy raportu zaproponowali kompleksowe zmiany w traktatach, w sumie ponad 270 poprawek do obowiązującego obecnie traktatu z Lizbony. Nie wszystkie spotkały się jednak z poparciem.
Europosłowie zgodzili się m.in. z częścią propozycji dotyczących zwiększenia kompetencji UE oraz wzmocnienia artykułu 7, dotyczącego egzekwowania praworządności, ale nie zgodzili się np. ze wzmocnieniem zapisu dotyczącego przyjmowania euro.
Teraz w sprawie otwarcia konwentu muszą wypowiedzieć się państwa członkowskie. Unijni ministrowie ds. europejskich mają się tym zająć 11 grudnia podczas posiedzenia Rady ds. ogólnych. Zwykła większość wystarczy, by sprawa trafiła dalej pod obrady Rady Europejskiej, czyli szefów państw członkowskich UE.
To jednak jeszcze nie zmiana traktatów per se, a jedynie wezwanie do rozpoczęcia prac nad reformą Unii.
Tymczasem PiS i przychylne mu media już publikują „listy hańby” z nazwiskami polskich europosłów z Lewicy i Trzeciej Drogi, którzy poparli projekt.
Przeczytaj także:
Hamas i Izrael doszły do pierwszego w trakcie rozpoczętej 7 października wojny porozumienia – ogłosili w środę 22 listopada nad ranem polskiego czasu prowadzący rozmowy między Izraelem a Hamasem Katarczycy.
W zamian za zwolnienie przynajmniej 50 zakładników, przetrzymywanych przez Hamas w Gazie, Izrael zwolni przynajmniej 150 Palestyńczyków z izraelskich więzień i zgodzi się na czterodniową przerwę w walkach. Przerwa ma między innymi pozwolić na dostarczenie niezbędnej pomocy humanitarnej do Gazy.
W obu przypadkach zwolnione zostać mają kobiety i nieletni.
Izrael nie wyklucza, że przerwa może potrwać dłużej, jeżeli zwolnionych zostanie więcej zakładników.
Niestety, tylko wybranym. A dokładnie instytucjom obsadzonym przez ludzi PiS, którzy – przynajmniej dzięki aktualnie obowiązującemu prawu – zapewnili sobie bezpiecznie posady na kolejne lata.
Jak wynika z kontroli poselskiej, którą przeprowadzili posłowie KO Marcin Bosacki i Arkadiusz Myrcha w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, resort chce przekazać nieruchomości dwóm instytucjom.
Polska Agencja Nadzoru Audytowego (PANA) chce przejąć od MSZ ekskluzywną nieruchomość w centrum Warszawy. Na czele PANA od 11 listopada stoi były wiceminister finansów Piotr Patkowski.
Z kolei założona przez ministra Zbigniewa Ziobrę Akademia Wymiaru Sprawiedliwości, ma dostać nadmorską willę na Łotwie. Jej rektorem jest działacz Suwerennej Polski i zaufany człowiek Ziobry Michał Sopiński.
– Jeśli z samego MSZ-u instytucja pana Patkowskiego dostaje na siedzibę działkę i budynki warte dzisiaj na pewno 30-40 milionów złotych, a szkoła Ziobry, której rektorem jest członek Suwerennej Polski, dostaje willę wartą co najmniej kilka milionów, to myślę, że tego typu prezentów może być więcej. Czemu jakiejś nieruchomości nie miałby dostać na przykład Narodowy Bank Polski? – mówił nam poseł Bosacki. – Widać, że jest to robione po to, żeby instytucje, w których – zdaniem PiS – ich ludzie są nie do ruszenia, mogły się dalej tuczyć na publicznym majątku – dodał.
Przeczytaj także:
Typowana na ministrę klimatu posłanka Paulina Hennig-Kloska (Polska 2050, Trzecia Droga) potwierdza, że przyszły rząd Donalda Tuska będzie starał się powołać nowe parki narodowe. Taka zapowiedź znalazła się również w umowie koalicyjnej, która sporo miejsca poświęca sprawom klimatu i środowiska.
To ważna deklaracja. Od 22 lat w Polsce nie powstał żaden nowy park narodowy. Jednak czy plany polityków nowego obozu władzy można od tak zrealizować?
Przyszła koalicja zapowiedziała, że powierzchnię parków będzie powiększać „w porozumieniu z lokalnymi społecznościami”. A problem w tym, że wielu społecznościom nie musi podobać się obejmowanie terenów ich gmin najwyższym stopniem ochrony przyrody.
Z kręgów bliskich koalicji nieoficjalnie słyszymy, że znacznie utrudni to powiększanie obszaru parków.
Warto przyjrzeć się temu, w jaki sposób utworzenie parku narodowego może wpływać na dany teren. Według ustawy o ochronie przyrody jego władze mają prawo pierwokupu działek, które znajdą się w obrębie obszaru objętym ochroną. Zatem w praktyce ich właściciele tracą możliwość inwestycji, budowy lub sprzedaży swojego terenu na otwartym rynku – a często chodzi o nieruchomości w atrakcyjnym krajobrazowo terenie.
Władze gminy wszystkie decyzje związane z planowaniem przestrzennym muszą uzgadniać z dyrekcją parku. Jego obszar jest w pierwszej kolejności wyznaczany dla ochrony siedlisk, walorów krajobrazowych i zasobów przyrody. Dlatego wykluczona jest np. wycinka na mocno zalesionych terenach – a pamiętajmy, że jej prowadzenie daje pracę i napędza gospodarkę.
Władze gmin mogą mieć co prawda nadzieję na rekompensatę ewentualnych strat wpływami od odwiedzających. Nie każdy park jest jednak murowanym turystycznym hitem.
Więcej o trudnym parkowym orzechu do zgryzienia w tekście Marcela Wandasa.
Przeczytaj także: