0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Wyborcza.plFot. Maciek Jaźwieck...

Dzień na żywo. Ostatni dzień kampanii samorządowej

Na żywo

Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach

Google News

15:46 15-03-2024

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

Jarosław Kaczyński nadal przesłuchiwany. „Tu chodzi o widowisko polityczne”

„Sądzę, że znalazłem się tutaj, bo chodzi o widowisko polityczne Te komisje nie zostały powołane, żeby wyjaśniać afery, bo żadna z tych komisji nie dotyczy prawdziwej afery” – powiedział Kaczyński w drugiej części komisji śledczej ds. Pegasusa.

Komisja śledcza ds. Pegasusa po przerwie wróciła do przesłuchiwania Jarosława Kaczyńskiego. Relację z pierwszej części można przeczytać tutaj:

Przeczytaj także:

Po powrocie na salę, prezes PiS podkreślał, że „większość inwigilowanych Pegasusem, to byli przestępcy”.

„Może zdarzył się taki przypadek, że dotyczyło to osób pełniących funkcje publiczne” – dodał. Członek komisji, Witold Zembaczyński (KO), zacytował słowa Kaczyńskiego z jednego ze spotkań z wyborcami. Prezes PiS miał powiedzieć, że Pegasus był stosowany w stosunku do „szpiegów” i „gangsterów”.

Teraz Jarosław Kaczyński nie chciał jednak odpowiedzieć na pytanie Zembaczyńskiego, czy podsłuchiwani Ewa Wrzosek, Krzysztof Brejza i Michał Kołodziejczak należą do „szpiegów” i „gangsterów”.

„Ten pan, czy też ten członek mnie obraża” – skarżył się Jarosław Kaczyński mówiąc o Witoldzie Zembaczyńskim.

Najlepsze czasy dla Polski od wieków

„Sądzę, że znalazłem się tutaj, bo chodzi o widowisko polityczne. Te komisje nie zostały powołane, żeby wyjaśniać afery, bo żadna z tych komisji nie dotyczy prawdziwej afery” – powiedział Kaczyński, odpowiadając na serię pytań posła PiS Marcina Przydacza. Prezes PiS podkreślił, że w jego ocenie ostatnie osiem lat było najlepszym czasem dla Polski „być może od wieków”.

Poseł PiS Sebastian Łukaszewicz zapytał, czy zdaniem świadka szum medialny wokół Pegasusa sprzyja przestępcom, zwiększając ich świadomość istniejących metod inwigilacji. Mimo że przewodnicząca Magdalena Sroka oddaliła to pytanie, Kaczyński odpowiedział: „Tak, tu chodzi o sprzyjanie przestępczości, sprzyjanie obcym krajom, działanie na szkodę Polski”. Reagując na pytanie przewodniczącej komisji, zapewniał, że nie rozmawiał o Pegasusie z premierem Węgier Viktorem Orbánem.

Jak podsłuchiwano Brejzę?

Na pytanie o wgranie na telefon europosła (a wcześniej szefa sztabu wyborczego KO) Krzysztofa Brejzy danych, odpowiedział: „Fejki fejki, jeszcze raz fejki, próba wmówienia opinii publicznej, że działo się coś, co się nie działo”.

Członkowie komisji przywołali sprawę materiału TVP Info, który miał uderzyć w Brejzę poprzez publikację zmanipulowanych SMS-ów. Chodzi o materiał, który na portalu TVP Info ukazał się 25 sierpnia 2019: „»Nie wdawać się w dyskusję, klepać [komentarze]«. Instrukcje Brejzy dla wydziału nienawiści” autorstwa byłego pracownika TVP Samuela Pereiry.

W materiale opublikowano SMS-y, które Krzysztof Brejza miał rzekomo wysyłać do swoich współpracowników – pokazano jednak wiadomości skompilowane z kilku osobnych SMS-ów, wysyłanych w różnym czasie i do różnych osób. Sąd w Bydgoszczy nakazał TVP przeproszenie Brejzy i zapłatę 200 tys. zł na rzecz powoda.

Kaczyński komentował: „Panie członku komisji [zwracając się do posła Marcina Bosackiego], w tym wypadku chodziło o pokazanie opinii publicznej, że znaczący polityk formacji opozycyjnej dopuszcza się bardzo poważnych, a przy tym odrażających przestępstw. W tym wypadku, według mojej oceny, pan Brejza rozpaczliwie broni się przed sytuacją, która zakończyłaby jego karierę polityczną, a być może karierę jego ojca” [samorządowca, b. prezydenta Inowrocławia]. Dalej mówił: „To było pokazanie prawdy o formacji, która ubiegła się o władzę. Skąd ta prawda się wywodziła, jak dziennikarze do niej doszli, nie wiem, ale jeżeli chodzi o ukazywanie tego rodzaju prawdy, jest to właściwe”.

14:25 15-03-2024

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

Kaczyński przed komisją. Chaos, kłótnie i żarty o członkach

Pierwsze 1,5h przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego nie przyniosły odpowiedzi na wiele pytań. Prezes PiS radził sobie dobrze, a członkowie komisji ze strony dzisiejszej koalicji nie mieli pomysłu, jak podejść Kaczyńskiego

Pierwsza część właściwego przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego przed komisją do spraw Pegasusa trwała około 1,5 godziny. Po tym czasie nie można jednak stwierdzić, że jesteśmy bliżej zrozumienia, jaką rolę w nielegalnej inwigilacji systemem Pegasus pełnił szef PiS.

Przypomnijmy – Pegasus to system do inwigilacji, używamy na świecie przez służby specjalne. Wiemy, że rząd PiS używał go do śledzenia swoich przeciwników – między innymi prokurator Ewy Wrzosek, mecenasa Romana Giertycha czy polityka Koalicji Obywatelskiej Krzysztofa Brejzy. W przypadku tych trzech spraw mamy konkretne dowody, że poprzedni rząd dopuszczał się nielegalnej inwigilacji opozycji i przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości.

Rozbawiony prezes

W trakcie pierwszych 1,5 godziny przesłuchania nie padły jednak od członków komisji pytania, w których Kaczyński musiałby się zmierzyć z tymi dowodami. I wyjaśnić szczegółowo swój stan wiedzy na ten temat. Zamiast tego poseł Zembaczyński z KO pytał szefa PiS, czy skorzysta z możliwości wsypania kolegów, by uniknąć więzienia. Świadek Kaczyński przez część członków komisji tytułowany był świadkiem, co odwzajemnił tytułowaniem jednego członka komisji członkiem, co ewidentnie uznawał za żart, z którego był bardzo dumny. Poseł Ozdoba przerywał wszystkim tak skutecznie, że w końcu został wykluczony z obrad.

Kaczyński: nie wiem, nie pamiętam, to kwestie techniczne

Na razie z przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego wynika, że zdaniem prezesa PiS cała sprawa dotyczy tylko i wyłącznie bezpieczeństwa państwa. A kwestia doboru systemu inwigilacji jest tylko techniczna.

„Sprawa Pegasusa z pozycji, którą zajmowałem, była marginalna. To jest sprawa o charakterze czysto technicznym. To państwo próbują z tego zrobić problem polityczny. A ja kwestiami technicznymi z tej pozycji, którą tam miałem przy tych szerokich kompetencjach zajmować się nie mogłem”.

Kaczyński wyjaśniał, że jest to system potrzebny do walki z przestępczością i zagrożeniem ze wschodu. Właściwie nie odnosił się do znanych przykładów inwigilacją Pegasusem, a jeśli to robił, to w sposób lekceważący. Zarzuty, że zmieniano treść wiadomości w telefonach osób inwigilowanych (to przypadek Krzysztofa Brejzy) nazwał „komicznymi”. „Nikt niczego nie zmieniał, a pewne osoby działały w sposób sprzeczny z prawem”.

Czyli: nikt nie używał Pegasusa do nielegalnej inwigilacji, a jeśli ktoś już go używał, to dana osoba z pewnością przekroczyła prawo.

„Byli tym inwigilowani szpiedzy, gangsterzy, ale też osoby, których przestępstwa trudno określić jako gangsterstwo. Mówiliśmy o panu Giertychu, ja nie wiem, czy on był inwigilowany, tam chodziło o poważne przestępstwa VAT-owskie”.

Pomocny Jacek

Często zasłaniał się niewiedzą, słabą pamięcią lub tym, że na pytanie nie może odpowiedzieć, bo musiałby posługiwać się informacjami niejawnymi. Pozwalał sobie też na uwagi polityczne. Mówił na przykład:

„Stan sądownictwa jest fatalny, sądownictwo jest podporządkowane jednej stronie sporu politycznego”.

Poseł Ozdoba z klubu PiS zdążył zadać Kaczyńskiemu pytania pomocnicze, zanim został wykluczony z obrad. Zapytał świadka na przykład o to, czy jego zdaniem działania komisji są dla polskiego państwa szkodliwe. Jak nietrudno przewidzieć, Kaczyński z taką tezą się zgodził. Powiedział, że komisja działa „z pełną determinacją, żeby zaszkodzić Polsce, zaszkodzić Polakom”. I zapowiedział, że w przyszłości takie działania zostaną rozliczone.

Wykluczenie i przerwa

Koło godziny 14:40 poseł Zembaczyński zapytał:

„Czy w związku aferą nadużyć władzy w przypadku Pegasusa rozważa pan skorzystanie w przyszłości z opcji małego świadka koronnego?”

Na to ewidentnie prowokacyjne pytanie zareagował poseł Ozdoba. Kolejny raz przerywał innym członkom komisji, co sprowokowało posła Bosackiego, by złożyć wniosek o wykluczenie z obrad jego, i innego posła PiS Mariusza Goska. Komisja przyjęła oba wnioski, wykluczyła posłów z obrad i zarządziła przerwę. Po niej komisja musi się dużo bardziej postarać, jeśli chce z tego posiedzenia wyciągnąć coś więcej niż tylko rozbawioną minę Jarosława Kaczyńskiego i wykluczenie z obrad nadaktywnego posła Ozdoby.

13:00 15-03-2024

Prawa autorskie: Fot: Ukraińskie służby ratownicze/AFPFot: Ukraińskie służ...

Atak rakietowy na Odessę. 14 osób nie żyje

15 marca, 2024 rosyjska armia przeprowadziła atak rakietowy na Odessę. 14 osób zginęło, ponad 46 zostało rannych.

Około godziny 11:00 (czasu lokalnego) rosyjskie siły zbrojne zaatakowały Odessę.

Uszkodzona została infrastruktura cywilna, w tym budynki mieszkalne, obiekty handlowe i pojazdy, podaje Biuro prokuratora generalnego. W miejscu uderzenia wybuchł pożar.

Po tym, jak przyjechali ratownicy i rozpoczęli gaszenie pożaru oraz akcję ratunkową, Rosja zaatakowała ponownie.

Atak uszkodził 10 prywatnych domów, serwis samochodowy, gazociąg niskiego ciśnienia i dwa pojazdy ratowniczo-gaśnicze, podaje Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych.

„W wyniku rosyjskiego ataku rakietowego zginęło 14 osób, w tym lokalni mieszkańcy, sanitariusz i ratownik. Kolejne 46 osób, w tym siedmiu członków Państwowej Służby Ratowniczej, zostało rannych” – informuje szef odeskiej wojskowej administracji Ołeh Kiper.

Służby usuwają skutki ataku wroga, prokuratura dokumentuje kolejne rosyjskie zbrodnie.

Jutro w Odessie i obwodzie odeskim jest ogłoszona żałoba.

12:42 15-03-2024

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

Trudne początki przesłuchania Kaczyńskiego. Wniosek o ukaranie prezesa przed sądem

Pierwsza godzina przesłuchania Jarosława Kaczyńskiego przebiegła na awanturach i kłótniach o definicje prawne. Prezes PiS nie złożył pełnego oświadczenia o zamiarze mówienia prawdy, zasłaniając się ewentualnymi tajemnicami państwowymi

Prezes PiS uważany jest za najważniejszego świadka komisji, która ma zbadać nielegalną inwigilację za pomocą systemu Pegasus. Wiemy, że rząd PiS używał go do śledzenia swoich przeciwników – między innymi prokurator Ewy Wrzosek, mecenasa Romana Giertycha czy polityka Koalicji Obywatelskiej Krzysztofa Brejzy.

Przesłuchanie Kaczyńskiego – między innymi wicepremiera do spraw bezpieczeństwa w czasach rządów PiS – budzi więc ogromne emocje.

Prezes odmawia złożenia oświadczenia

Na samym początku prezes PiS odmówił złożenia oświadczenia, w którym musiałby powiedzieć „będę mówił szczerą prawdę, niczego nie ukrywając z tego, co mi jest wiadome”.

Prezes PiS argumentował:

„Mam złożyć wedle przepisów odnoszących się do działania komisji przyrzeczenie. W tym przyrzeczeniu jest formuła mówiąca o tym, że muszę powiedzieć wszystko, co wiem, a część mojej wiedzy dotyczącej Pegasusa, która może być traktowana jako tajna, ściśle tajna, można powiedzieć marginalna. Ale jeśli mam powiedzieć całą prawdę, to nie mogę złożyć takiego przyrzeczenia. To jest prosta sprawa”.

Wywiązała się awantura, gdzie poseł Ozdoba z klubu PiS bronił prezesa Kaczyńskiego. Przewodnicząca komisji Magdalena Sroka proponowała:

„Za każdym razem, gdy taka okoliczność się pojawi, proszę powiedzieć i będzie pan zwolniony z odpowiedzi na pytanie”.

Kaczyński na to nie przystał i ostatecznie były premier powiedział:

„Świadomy znaczenia moich słów i odpowiedzialności przed prawem, przyrzekam uroczyście, że będę mówił szczerą prawdę... Dalszej części nie mogę powiedzieć. Nie przyrzekam, że powiem wszystko, co wiem”

Komisja w związku z tym przegłosowała wniosek, by skierować sprawę odmowy prezesa PiS przed sąd.

Spięcie z posłem KO

Jarosław Kaczyński złożył z kolei wniosek, by wykluczyć z obrad posła Witolda Zembaczyńskiego z Koalicji Obywatelskiej.

„Składam wniosek o wyłączenie członka komisji Zembaczyńskiego z tego względu, że wielokrotnie dawał wyraz skrajnej niechęci na mój temat” – mówił Kaczyński. I dodał: „Pan ma na samochodzie osiem gwiazdek. To po pierwsze oznacza niebywały deficyt kulturowy. A ja jestem znany z tego, że takich ludzi o takim deficycie kulturowym bardzo nie lubię”.

Komisja głosowała wnioski o wykluczenie posłów Zembaczyńskiego i Treli (Lewica), ale nie uzyskały one większości.

Swobodna wypowiedź

Kaczyński próbował wygłosić swobodną wypowiedź, ale ona również zamieniła się w awanturę.

„Cała sprawa Pegasusa jest przedsięwzięciem politycznym, mówię tutaj o wymiarze medialnym” – powiedział Jarosław Kaczyński godzinę po rozpoczęciu swojego przesłuchania. „Chodzi o stworzenie rzeczywistości urojonej, w której w Polsce jest dyktatura” – mówił prezes PiS, przekonując, że nie ma żadnej afery. A jedynym celem komisji śledczej jest teatr polityczny i atakowanie PiS.

Gdy zaczął wymieniać nazwiska dziennikarzy, którzy jego zdaniem byli inwigilowani za czasów poprzednich rządów Platformy Obywatelskiej, przewodnicząca Sroka wyłączyła Kaczyńskiemu mikrofon. Jej zdaniem wypowiedź musi mieścić się w temacie przesłuchania. To nie spodobało się posłom PiS, którzy starali się argumentować, że Kaczyński może mówić wszystko, na co ma ochotę.

Agnieszka Jędrzejczyk pisze tutaj, że nie ma dowodów na inwigilację dziennikarzy, o której mówił Jarosław Kaczyński.

Małe expose

Gdy prezes PiS znów zaczął mówić, opowiadał o tym, jak blisko dyktatury są obecne i były poprzednie rządy PiS. Mówił o potężnych lobby rosyjskim i niemieckim, które jego zdaniem mają wpływ na dzisiejszą politykę. I przekonywał, że w odniesieniu do dzisiejszej rzeczwistości politycznej „analogie z latami 40. i 50. są bardzo częste”.

Dopiero po ponad godzinie przesłuchania rozpoczęła się właściwa część przesłuchania – pytania od członków komisji.

12:26 15-03-2024

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

Komisja ds Pegasusa. Kaczyński mówi, że PO inwigilowała bardziej. Tylko że dowodów nie ma

Sprawa inwigilacji za czasów rządów PO-PSL 2007 – 2015 nie jest newsem. Jarosław Kaczyński próbował jednak przed komisją śledczą ds. Pegasusa odczytać listę inwigilowanych. Czytał je, mimo że przewodnicząca komisji wyłączyła mikrofon. A wyłączyła, bo sprawy rządów PO-PSL wykraczają poza zainteresowanie komisji

Od 2016 r. wiadomo, że inwigilacja dotyczyła 80 osób, w tym dziennikarzy i prawników. Ogłosił to z trybuny sejmowej 12 maja 2016 r. ówczesny szef MSWiA Mariusz Kamiński. Powiedział wtedy, że skierował do prokuratury 19 zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa.

Minęło 8 lat i nie wiadomo, co się z tymi sprawami stało — choć nie jest tak, że nikt nie sprawdzał.

RPO Adam Bodnar na rewelacje Kamińskiego zareagował natychmiast, bo zarzut był poważny i dotyczył naruszenia praw obywateli. Z przecieków w mediach wynikało wtedy, że inwigilacja dotyczyła osób, które m.in. ujawniły przecieki z “Sowy i Przyjaciół”. Inwigilowanych miało być 80 osób, w tym m.in. piszących wówczas dla „Wprost” Cezary Bielakowski, Piotr Nisztor, Sylwester Latkowski i Michał Majewski. W Komendzie Głównej Policji miała działać grupa specjalna do rozpracowania osób biorących udział w podsłuchiwaniu polityków w restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Chodziło o to, by dowiedzieć się, kto stoi za głównym podejrzanym w tej sprawie — Markiem Falentą. Aby ukryć sprawę przed prokuraturą i sądami, podsłuchy miały być zakładane w ramach śledztwa dotyczącego napaści na tle rasowym w Białymstoku. Specgrupa, na czele której stał ówczesny szef Biura Spraw Wewnętrznych KGP, miał otrzymać praktycznie nieograniczone możliwości działania.

2017: PiS nie wie, co ze sprawami

Ciąg dalszy urzędowego śledztwa dotyczącego skali inwigilacji, dostępny jest w serwisie internetowym RPO. Rzecznik pyta, gdzie są te sprawy, jakie mają sygnatury, jaki jest ich stan.

  • MSWiA Kamińskiego odsyła go do prokuratury Ziobry, bo ona jest od sygnatur.
  • Prokuratura odpowiada, że nie wie, bo spraw jest “dużo”, a jeśli był pakiet 19 zawiadomień, to tylko MSWiA wie, kiedy i do jakiej prokuratury trafiły ("jedynie Pan Minister Mariusz Kamiński posiada precyzyjną wiedzę, które jednostki prokuratury prowadzą postępowania we wspomnianych sprawach”).

W mediach pojawia się informacja, że część z tych spraw trafiła do prokuratury w Krakowie, więc RPO tropi dalej.

2020: śledztwo trwa, wątki są umarzane

Rzeczywiście w 2020 r. prowadzone tam było śledztwo, które nie zostało wtedy w całości zakończone. Zakończono natomiast poszczególne jego wątki – jednym aktem oskarżenia dotyczącym niepowiadomienia o przestępstwie i utrudniania śledztwa. "W kolejnych wątkach wydano postanowienia o umorzeniu postępowania”.

I nigdy więcej nie udało się uzyskać bardziej konkretnej informacji – sprawa rozpłynęła się, mimo pełnej kontroli PiS nad prokuraturami, policją i MSWiA.

Zapytaliśmy Biuro RPO, czy historia ta ma ciąg dalszy, który nie pojawił się już w komunikatach na stronie internetowej. Czekamy na odpowiedź.

Przeczytaj także: