Po przegranej w wyborach samorządowych PiS może się już nie podnieść – mówił w TVN24 prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Tymczasem najnowszy sondaż Ipsos dla OKO.press i TOK FM pokazuje, że to PiS może zdobyć przewagę w tych wyborach
Trzeba zdobyć wiedzę i patrzeć na ręce ludziom, którzy tą instytucją zarządzają. W ten sposób będziemy mogli zablokować część niekorzystnych naszych zdaniem decyzji, które PiS, rękami swoich nominatów, będzie jeszcze próbowało przeforsować.
Anna Maria Żukowska z klubu Lewicy została wybrana 14 listopada przez Sejm na członkinię Krajowej Rady Sądownictwa. Zgodnie z ustawą, Sejm powołuje do KRS cztery osoby, Senat – dwie.
Oprócz niej w KRS z ramienia Sejmu zasiadać także będą Kamila Gasiuk-Pihowicz (KO), Tomasz Zimoch (Polska 2050 – Trzecia Droga) i Robert Kropiwnicki (PO).
Agata Szczęśniak, OKO.press: Co wybór nowych członków KRS oznacza dla polskiego państwa i dla pani?
Anna Maria Żukowska, Nowa Lewica: To wybór potwierdzający wybór Polek i Polaków, mówiący, że była potrzeba zmiany władzy, zmiany podejścia do praworządności, do praw człowieka, do konstytucji. Ta zmiana właśnie powoli następuje. To było symboliczne głosowanie.
Wiemy, że mówimy o neo-KRS-ie, to jest ciało skontaminowane. Jest wykluczone z Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa. Jako Polska jesteśmy nadal pariasem w Europie. KRS nadal nie jest uznawany za ciało niezależne. Musimy to zmienić. A drogą do tego jest między innymi wejście do tego ciała i przeprowadzenie niezbędnych zmian.
Wiemy, co zrobił prezydent Andrzej Duda, złożył propozycję zmiany regulaminu Sądu Najwyższego dotyczącą zmiany liczby sędziów wymaganych do podjęcia uchwały pełnego składu SN lub składu połączonych izb, tak żeby umożliwić neosędziom w SN dokonywanie orzeczeń w pełnym składzie bez konieczności udziału prawidłowo wybranych sędziów.
To jest desant, który chce przeprowadzić ostatnim rzutem na taśmę, żeby zdążyć jeszcze przed powołaniem nowego premiera, bo to premier musi zatwierdzić te zmiany.
Przeczytaj także:
Nie miała pani wątpliwości, żeby wejść do tego ciała?
Miałam, zdecydowałam się dopiero w dniu głosowania. Miałam wątpliwości, czy warto zasilić to ciało swoją osobą. Ale podobne wątpliwości mieliśmy w przypadku IPN-u. Trochę inne, nie kwestionujemy konstytucyjności tego ciała, ale Lewica zawsze uważała, że należy IPN zlikwidować.
Natomiast myślę, żeby móc je zlikwidować, trzeba o nim zdobyć wiedzę i patrzeć na ręce ludziom, którzy nim zarządzają. Dlatego Lewica zgłosiła swojego członka do kolegium tego instytutu. Tak samo jest z KRS-em.
W ten sposób będziemy mogli zablokować część niekorzystnych naszych zdaniem decyzji, które PiS, rękami swoich nominatów, będzie jeszcze próbowało przeforsować.
Kiedy będziemy proponować zmiany dotyczące KRS, to będą one uwspólnione przez ugrupowania tworzące przyszły rząd. Jest dużo linii koncepcyjnych, jak się zabrać za neo-KRS i za neosędziów. Jest projekt Iustitii, projekt stowarzyszenia Themis, są głosy wieku autorytetów prawniczych. Jest kilka pomysłów, trzeba je uwspólnić z założeniem, żeby można było je zrealizować i pamiętając o tym, że prezydentem RP jest wciąż Andrzej Duda.
Przeczytaj także:
Która filozofia zmiany w kwestii praworządności jest pani najbliższa?
Wymiar sprawiedliwości powinien być jak najbardziej skuteczny i jak najbliższy ludziom. I szybki. Z tego powodu mam w pamięci tę liczbę ponad 3 tysięcy neosędziów i neoasesorów, których nie możemy w jednym momencie naraz wyjąć z systemu. Postępowania, które teraz są wydłużone, zajmowałyby jeszcze dłużej.
Myślę, że suweren nie byłby z tego zadowolony i to nie przybliżyłoby to wymiaru sprawiedliwości zwykłemu człowiekowi, który na przykład na wyznaczenie pierwszej rozprawy w sądzie pracy w Warszawie musi czekać rok. A nie ma przez ten czas pracy, bo na przykład został — niesłusznie — zwolniony dyscyplinarnie.
Nie dopuścimy do takiej sytuacji, że zabraknie osób do orzekania. W jaki sposób to zrobimy, będziemy o tym rozmawiali. W tej chwili nie odpowiem na to pytanie, bo to musi być wspólna odpowiedź wszystkich koalicjantów strony rządowej.