Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W poniedziałek w New Delhi rozpoczął się szczyt, podczas którego sfinalizowana zostanie umowa o wolnym handlu między UE a Indiami.
Przewodnicząca Komisji Ursula von der Leyen i przewodniczący Rady António Costa byli gośćmi honorowymi – po raz pierwszy w historii – obchodów 77. Dnia Republiki Indii. Premier Narendra Modi rozłożył przed nimi czerwony dywan, a we wtorek w New Delhi obie strony mają ogłosić zakończenie negocjacji w sprawie umowy o wolnym handlu.
"Niektórzy nazywają je matką wszystkich porozumień. Takiego, które stworzy rynek liczący 2 miliardy ludzi, odpowiadający za prawie jedną czwartą światowego PKB” – mówiła von der Leyen w przemówieniu na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos w ubiegłym tygodniu.
Umowa między UE i Indiami zakłada obniżenie ceł na europejskie samochody i wino, a jednocześnie rozszerzając dostęp do rynku dla indyjskiej elektroniki, tekstyliów i chemikaliów w UE. Jak donosi Reuters, rząd Indii zgodził się na natychmiastowe obniżenie podatku dla aut z UE, których cena importowa przekracza 15 tys. euro. Z czasem stawka ta zostanie obniżona do 10 proc., co ułatwi dostęp do indyjskiego rynku europejskim producentom samochodów.
Umowa o wolnym handlu zwiększy możliwość inwestycji zagranicznych dla europejskich firm poszukujących nowych rynków. Dla Dla Indii oznacza nie tylko napływ kapitału i nowe miejsca pracy, ale także dostęp do zaawansowanych technologii,
„To jeden ze sposobów, by pokazać Ameryce i Chinom, że kraje, które są na przegranej pozycji, też mają wybór” – pisze w komentarzu „The Economist”.
„Sukces Indii czyni świat bardziej stabilnym, zamożnym i bezpiecznym. I wszyscy na tym korzystamy” – napisała von der Leyen na platformie X.
UE i Indie rozpoczęły negocjacje w sprawie umowy o wolnym handlu w 2007 roku, ale zostały one zawieszone w 2013 roku. Negocjacje wznowiono w 2022 roku. Obecnie UE jest największym partnerem handlowym Indii, a dwustronny handel towarami osiągnął w ubiegłym roku wartość 135 miliardów dolarów.
Umowa to także rodzaj odpowiedzi na groźby prezydenta USA Donalda Trumpa, który kilkakrotnie w ostatnich miesiącach groził eskalacją wojny handlowej z UE. W sierpniu ubiegłego roku USA nałożyły na Indie 50 proc. cła importowe. Oficjalnym powodem był zakup przez Indie rosyjskiej ropy naftowej.
Paraliż na kolei w zachodniej i północnej Polsce, także poranne opóźnienia na lotnisku w Poznaniu – to skutki marznącego deszczu i oblodzenia, przed którymi w poniedziałek ostrzegały służby meteorologiczne.
PKP Intercity poinformowało 26 stycznia o poważnych utrudnieniach w ruchu pociągów spowodowanych oblodzeniem sieci trakcyjnej. Spółka ostrzegła, że składy mogą notować bardzo wysokie opóźnienia lub zostać odwołane. Wstrzymano ruch pociągów m.in. na odcinkach Poznań Główny – Frankfurt nad Odrą, Poznań Główny – Wrocław Główny, Rzepin – Szczecin Główny oraz Poznań Główny – Szczecin Główny, w obu kierunkach.
Część połączeń skierowano trasami okrężnymi. Pociąg IC „Mamry” z Wrocławia do Olsztyna pojechał objazdem przez Krotoszyn, Ostrów Wielkopolski i Jarocin, z pominięciem kilku stacji pośrednich. Odwołano m.in. IC „Zamoyski” na trasie Kołobrzeg – Piła oraz IC „Mieszko” z Wrocławia do Gdyni, zapewniając pasażerom przejazd innymi składami. Częściowo wstrzymano także kursowanie pociągów „Żuławy”, „Osterwa”, „Viadrina”, „Lech” i „Mehoffer”, a podróżnych kierowano do kolejnych pociągów rejsowych. Szczegółowe informacje spółka podaje w aktualizowanych komunikatach.
Według ostatniej aktualizacji na Portalu Pasażera, który zbiera informacje także od regionalnych przewoźników kolejowych, w całym kraju odwołano dziś 22 pociągi (stan na godz. 11:30) – głównie w zachodniej i północno-zachodniej Polsce. Sześć odwołano na części trasy. Ponad 80 pociągów notuje opoźnienia o co najmniej 60 minut. Rekordzistą jest na razie pociąg Przewozów Regionalnych ze Stargardu do Świnoujścia. Ma 430 minut opóźnienia. Inne pociągi również notują opóźnienia sięgające np. pięciu godzin, jak np. IC “Podhalanin” z Zakopanego do Świnoujścia czy “Danubius” z Poznania do Wiednia. Siłą rzeczy utrudnienia w jednym regionie kraju przekładają się – w przypadku relacji dalekobieżnych – na utrudnienia w pozostałych.
Problemy dotknęły również transport lotniczy. Na poznańskim lotnisku Ławica marznący deszcz, który padał w nocy z niedzieli na poniedziałek, spowodował opóźnienia siedmiu porannych wylotów. Jak przekazał PAP rzecznik portu lotniczego w Poznaniu, opady ustały nad ranem, co pozwoliło na przygotowanie pasa startowego i odlodzenie samolotów.
Utrudnienia są efektem niebezpiecznych warunków pogodowych, przed którymi ostrzega Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. W 13 województwach obowiązują alerty przed marznącymi opadami deszczu powodującymi gołoledź, a w dziewięciu – ostrzeżenia Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. Ostrzeżenia II stopnia wydano m.in. dla Wielkopolski, Pomorza i województw północnych, a I stopnia m.in. dla Mazowsza i części wschodniej Polski. IMGW prognozuje, że niebezpieczne zjawiska mogą utrzymać się do wieczora.
RCB i GDDKiA apelują o ograniczenie podróży i zachowanie szczególnej ostrożności na drogach, gdzie miejscami zalega błoto pośniegowe, a opady marznącego deszczu i śniegu pogarszają warunki jazdy.
Jak podaje „Rzeczpospolita”, władze Gryfina, Świnoujścia i Mirosławca w Zachodniopomorskiem oraz Gniezna i Obornik w Wielkopolsce odwołały zajęcia w szkołach i przedszkolach. Prezydent Szczecina apeluje do rodziców, by uczniowie zostali w domu. „Uważajcie na siebie, jedźcie i chodźcie ostrożnie, jeśli nie musicie – to lepiej zostać w domu” – napisał na Facebooku.
Przeczytaj także:
Kwota deklarowana pod koniec 34. finału WOŚP jest o 4,7 mln wyższa niż podczas poprzedniej edycji Orkiestry. Na ostateczny wynik musimy jeszcze poczekać.
183 231 782 – to dokładna kwota deklarowana na koniec finału WOŚP. Tyle udało się zebrać w puszkach, e-skarbonkach i aukcjach Allegro. Kwota jest „deklarowana”, bo tę ostateczną poznamy dopiero po zamknięciu skarbonek online i zakończeniu aukcji charytatywnych. W wielu sztabach zliczanie pieniędzy z puszek trwało do nocy.
W ubiegłym roku kwota deklarowana wynosiła 178 531 625 zł. Ostateczna kwota zebrana podczas 33. finału przekroczyła 289 milionów złotych.
„Jeżeli [tym razem] zbierzemy mniej, a może się tak stać, świat się nie kończy. Świat po prostu pokazuje, że ma tyle pieniędzy, ile nam przekazał w takiej formie, jaką jest finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy” – mówił prezes WOŚP, Jerzy Owsiak, podczas konferencji prasowej kończącej 34. finał. „Każdą złotówkę, która jest przeznaczona dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, wiemy jak wydać i wiemy w jaki sposób realizować, aby leczyć przewód pokarmowy” – dodał.
WOŚP w tym roku grał pod hasłem „Zdrowe brzuszki naszych dzieci”, zbierając pieniądze na diagnostykę i leczenie chorób układu pokarmowego u najmłodszych pacjentów.
W poniedziałek przed południem (26.01) kwota zebrana z aukcji Allegro przekracza już 20 mln zł, a z e-skarbonek: 23 mln. „Dla mnie symbolem tego finału będzie pani Henryka” – mówił w OKO.press Piotr Błoński, szef krakowskiego sztabu przy Urzędzie Miasta. To najstarsza wolontariuszka w Polsce – stuletnia mieszkanka Krakowa, której e-skarbonka stała się hitem w sieci. W poniedziałek jest w niej już 290 tysięcy złotych.
Za zebrane pieniądze WOŚP planuje kupić nowoczesny sprzęt dla dziecięcych oddziałów gastroenterologicznych. Na liście zakupów jest m.in. konsola chirurgiczna da Vinci Xi, która pozwala lekarzowi sterować robotem chirurgicznym, wykonującym skomplikowane procedury w mało inwazyjny sposób.
OKO.press również gra z WOŚP, wciąż można licytować nasze grafiki wydrukowane w wysokiej jakości.
Grafika Igi Kucharskiej, która była okładką tekstu Michała Roleckiego „Słowianie i Słowianki. Tutejsi czy migranci?”:
Można ją wylicytować TUTAJ.
Grafika Mateusza Mirysa, która była okładką tekstu „Matko, udowodnij ZUS-owi, że nie jesteś oszustką” Adriany Hochmańskiej:
Można ją wylicytować TUTAJ.
Orkiestra już zapowiedziała, że kolejny finał odbędzie się 31 stycznia 2027 r.
Przeczytaj także:
Rada UE poinformowała, że dała ostateczne „zielone światło” dla stopniowego zakazu importu gazu gazociągowego i skroplonego gazu ziemnego (LNG) z Rosji do UE. Z końcem 2027 roku zakaz ma być już całkowity.
Zgodnie z rozporządzeniem import rosyjskiego gazu gazociągowego i LNG do UE będzie zabroniony. Zakaz zacznie obowiązywać sześć tygodni po wejściu w życie rozporządzenia, a Rada UE nazywa określe rozporządzenie „kamieniem milowym” w położeniu kresu zależności UE od rosyjskiej energii.
„Całkowity zakaz importu LNG wejdzie w życie od początku 2027 roku, a importu gazu gazociągowego od jesieni 2027 roku” – informuje Rada Europejska.
Obowiązujące umowy będą miały okres przejściowy, by ograniczyć wpływ zmian na ceny i rynki. Teraz kraje członkowie UE mają czas do 1 marca, by przygotować krajowe plany dywersyfikacji dostaw gazu i zidentyfikować „potencjalne wyzwania związane z zastąpieniem gazu rosyjskiego”. Każda umowa kraju unijnego na import gazu będzie weryfikowana, a nieprzestrzeganie nowych przepisów może skutkować karami. I to nie byle jakimi: co najmniej 2,5 mln euro dla osób fizycznych i co najmniej 40 mln euro dla firm.
„Od dziś rynek energii UE będzie silniejszy, bardziej odporny i zdywersyfikowany. Odchodzimy od szkodliwego uzależnienia od rosyjskiego gazu i w duchu solidarności i współpracy podejmujemy kolejny krok w kierunku autonomicznej unii energetycznej” – powiedział cytowany w komunikacie prasowym Michael Damianos, minister ds. energii, handlu i przemysłu Cypru.
Rada UE zapowiada również pracę nad przepisami, które będą miały na celu stopniowe wycofywanie importu rosyjskiej ropy naftowej do końca 2027 roku.
Po rosyjskiej wojny przeciwko Ukrainie przywódcy UE zgodzili się w Deklaracji Wersalskiej z marca 2022 roku uznali, że Rosja wykorzystuje energię jako broń i zapowiedzieli jak najszybsze wycofanie zależności od rosyjskich paliw kopalnych.
„W rezultacie import gazu i ropy naftowej z Rosji do UE znacznie spadł w ostatnich latach. Jednak, chociaż import ropy spadł poniżej 3% w 2025 r. w wyniku obecnego systemu sankcji, rosyjski gaz nadal stanowi około 13% importu UE w 2025 r., o wartości ponad 15 mld euro rocznie” – czytamy w komunikacie.
Jak pisał w OKO.press Marcel Wandas, „do grudnia 2024 roku do UE wciąż można było ściągać rosyjski gaz LPG, używany przede wszystkim jako paliwo samochodowe, na podstawie podpisanych już kontraktów. W połowie 2024 tanie, rosyjskie LPG stanowiło aż 53 proc. całego autogazu dostępnego na polskich stacjach. Unijne zakazy nie obejmują też dostaw gazociągiem Przyjaźń ani skroplonego gazu LNG dostarczanego statkami".
Dlatego w październiku ubiegłego roku ministrowie energii UE poparli propozycję stopniowego wycofania importu ropy i gazu z Rosji do stycznia 2028 roku.
Przypomnijmy, że od 1 stycznia gaz z Rosji nie płynie już drogą lądową przez Ukrainę rurociągiem „Przyjaźń” do Słowacji, Węgier i Austrii a także do Mołdawii i separystycznego Naddniestrza. Decyzja Ukrainy o zakończeniu transferu rosyjskiego gazu przez terytorium kraju została przyjęta ze zrozumieniem przez zdecydowaną większość państw członkowskich Unii Europejskiej. Głośno protestowała jedynie rządzona przez Fico Słowacja, nieco ciszej lobbowały za utrzymaniem dostaw rządzone przez Viktora Orbana Węgry.
Przeczytaj także:
Prezydent Wołodymyr Zełenski twierdzi, że dokument o amerykańskich gwarancjach bezpieczeństwa dla Ukrainy jest gotowy do podpisania.
W weekend Zełenski przebywał w Wilnie, aby uczcić rocznicę powstania styczniowego z 1863 roku przeciwko Imperium Rosyjskiemu, wraz z prezydentem Litwy Gitanasem Nausėdą i prezydentem Polski Karolem Nawrockim.
Wcześniej spotkał się na Światowym Forum Gospodarczym w Davos z prezydentem USA Donaldem Trumpem, a ich rozmowa dotyczyła właśnie kwestii amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy. "Miałem dobre spotkanie z Zełenskim” – podsumował Amerykanin.
„Dokument jest w stu procentach gotowy, czekamy na potwierdzenie gotowości przez partnerów, datę i miejsce jego podpisania” – powiedział w Wilnie Zełenski. Teraz umowę muszą ratyfikować Kongres USA i Rada Najwyższa Ukrainy.
Prezydent Ukrainy przyznał także, że liczy też na europejskie gwarancje bezpieczeństwa ze strony „koalicji chętnych”. Dodał, że jego kraj dąży do przystąpienia do UE już w 2027 roku. Określił członkostwo w UE „kluczową gwarancją bezpieczeństwa”.
Przeczytaj także:
W sobotę zakończyły się trójstronne rozmowy w Abu Zabi zakończeniu wojny w Ukrainie.
"Głównym tematem były warunki zakończenia wojny (...) oraz utrzymania bezpieczeństwa” – napisał po ich zakończeniu prezydent Zełenski.
"Rozpoczęły się w konstruktywnym duchu, można postrzegać pozytywnie. Przed nami jednak jeszcze wiele pracy” – stwierdził z kolei rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Niewiele z tego wynika, bo Rosjanie wciąż stawiają żądania, których Ukraina nie jest w stanie zaakceptować.
20-punktowy plan zakończenia wojny jest – od kilku tygodni – „prawie gotowy”. Tzn. jest uzgodniony między Ukrainą, USA i Europą, ale nie akceptuje go Rosja. Plan zakłada pewne ustępstwa Ukrainy, w tym ustępstwa terytorialne, ale zapewnia jej też bezpieczeństwo i niezależność od Rosji.
Natomiast Putin i jego najbliżsi współpracownicy wciąż powtarzają, że Moskwę interesuje pełna kontrola nad Ukrainą i wycofanie się NATO ze wschodniej flanki w Europie. A rozmowy o gwarancjach dla Ukrainy należy zastąpić rozmowami o gwarancjach dla Rosji.
Ukraina wysłała do Abu Zabi delegację na wysokim szczeblu, składającą się z sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego Rustema Umerowa, szefa administracji prezydenta Kyryło Budanowa, pierwszego zastępcy szefa administracji prezydenta Serhija Kysłycia oraz szefa Sztabu Generalnego Andrija Hnatowa.
Putin wysłał delegację na niższym szczeblu kierowaną przez admirała Igora Kostiukowa, szefa Głównego Zarządu Sztabu Generalnego. Delegacja została wyposażona w szczegółowe instrukcje od Putina.
Rosja zgodziła się na rozmowy, co jest pewnym ustępstwem, bo Moskwa nie uznaje władz Ukrainy i 20 stycznia deklarowała, że umowy pokojowej nie da się podpisać bez zmiany władz w Ukrainie. Równolegle odbyły się amerykańsko-rosyjskie rozmowy gospodarcze. W nich udział wziął m.in. Kiryłł Dmitrew z Rosji i Steve Witkoff z USA.
Strony uzgodniły, że złożą teraz raporty w swoich stolicach, a rozmowy będą najpewniej kontynuowane w najbliższym czasie – być może nawet w tym tygodniu.
Przeczytaj także: