0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

Dzień na żywo. Rosjanie próbują wpłynąć na wybory w Mołdawii. Poseł Matecki w nocy wszedł na dach Sejmu

Na żywo

USA, Kanada i Wielka Brytania opublikowały wspólne stanowisko, w którym oskarżają Rosję o organizowanie spisku przeciwko demokratycznym wyborom w Mołdawii. Dariusz Matecki przyznał, że to on chodził w nocy po dachu Sejmu

Google News

16:51 29-05-2024

Nielegalne finansowanie kampanii z Funduszu Sprawiedliwości? Bodnar powiadomi PKW

Minister sprawiedliwości prokurator generalny Adam Bodnar zapowiedział na konferencji prasowej w środę 29 maja, że złoży wniosek do Państwowej Komisji Wyborczej o zbadanie sprawozdań finansowych PiS. Chodzi o możliwe nieprawidłowości w finansowaniu kampanii Zjednoczonej Prawy z Funduszu Sprawiedliwości.

O tym, że PiS i Suwerenna Polska z Funduszu Sprawiedliwości może finansować działania promocyjne partii, OKO.press, jak i inne media, informowały już na kilka miesięcy przed zeszłorocznymi wyborami parlamentarnymi.

Elementem tzw. „prekampanii wyborczej”, czyli niedozwolonej przepisami prawa agitacji wyborczej jeszcze przed rozpoczęciem kampanii, były różnego rodzaju wydarzenia o charakterze promocyjnym dla partii politycznych, ale organizowane ze środków publicznych.

Np. pikniki 500 plus, organizowane ze środków Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej, kampania referendalna, czy konkursy dla kół gospodyń wiejskich lub ochotniczych straż pożarnych finansowane właśnie ze środków Funduszu Sprawiedliwości.

Przeczytaj także:

O tym, że to może być sposób na omijanie ustanowionych prawem limitów wydatków na kampanie, alarmowali także eksperci, m.in. Fundacji Batorego czy Instytutu Spraw Publicznych.

W związku z badaniem nieprawidłowości w wydatkowaniu środków z Funduszu Sprawiedliwości przez sejmową komisję śledczą, inicjatywę w tej sprawie przedstawił też minister sprawiedliwości prokurator generalny Adam Bodnar.

Pytany o to, czy wystąpi do Państwowej Komisji Wyborczej o zbadanie sprawozdania finansowe Prawa i Sprawiedliwości jako komitetu wyborczego w związku z mapą beneficjentów Funduszu Sprawiedliwości, Bodnar odpowiedział, że „zdecydowanie może złożyć taką deklarację”.

„Ta mapa (dotacji z Funduszu Sprawiedliwości) posłuży do tego, żeby złożyć formalne zawiadomienie do PKW” – przekazał prokurator generalny.

Podczas konferencji prasowej minister Bodnar był też pytany o to, czy afera w Funduszu Sprawiedliwości może też być podstawą do delegalizacji Suwerennej Polski. Nie chciał jednak wyprzedzać faktów.

„Podchodzimy rzetelnie i profesjonalnie do rzeczy i nie wyprzedzamy pewnych działań, możliwości, czysto teoretycznych, takimi sugestiami, które nas prowadzą w takim kierunku, który może brzmieć atrakcyjnie medialnie. Dajmy szansę PKW, żeby przy wykorzystaniu swojego aparatu badawczego i kompetencji to wszystko przeanalizowała. Jakie wnioski zostaną z tego wyciągnięte, zobaczymy” – powiedział minister.

Przeczytaj także:

16:49 29-05-2024

Prawa autorskie: Poland's Prime Minister Mateusz Morawiecki arrives for the plenary session of a summit of the European Union and the Community of Latin American and Caribbean States (EU-CELAC) at The European Council Building in Brussels on July 18, 2023. (Photo by Emmanuel DUNAND / AFP)Poland's Prime Minis...

Morawiecki: „Cieszę się, że Tusk i Platforma przejmują nasz język ws. migracji”

Były premier Mateusz Morawiecki komentuje zapowiedź premiera Donalda Tuska o przywróceniu strefy zaporowej na granicy między Polską i Białorusią.

„Cieszę się, że Donald Tusk i Platforma przejmują mój język, nasz język [PiS-u ws. migracji — red.]. Oni dzisiaj mówią tak, jak ja mówiłem pół roku temu, dwa lata temu, czy 5 lat temu: bezpieczeństwo przede wszystkim” – powiedział były premier Mateusz Morawiecki w środę 29 maja, w odniesieniu do słów Donalda Tuska z konferencji prasowej w Dubiczach Cerkiewnych.

W środę rano premier Donald Tusk przybył do małej przygranicznej miejscowości w powiecie hajnowskim, by poinformować o wprowadzeniu nowych obostrzeń na granicy po tym, jak 28 maja doszło do brutalnego ataku na żołnierza ze strony migranta. Zaatakowany wciąż przebywa w szpitalu.

Premier Donald Tusk zapowiedział przywrócenie „strefy buforowej” na granicy z Białorusią oraz po raz kolejny zaskoczył ostrą, antyimigrancką retoryką.

„Nie mamy tutaj do czynienia z żadnymi azylantami, mamy do czynienia ze zorganizowaną akcją łamania polskiej granicy i prób destabilizowania państwa. Nieprzypadkowo ta przemoc jest coraz większa (...). Chciałbym, żeby to dotarło do wszystkich, również do mediów i do aktywistów: polska granica musi być chroniona, bo obiektami agresji są polscy funkcjonariusze i funkcjonariusze” – mówił Tusk.

To na te słowa Tuska zareagował Morawiecki.

„Dzisiaj Tusk mówi stop nielegalnej imigracji, chwali zaporę, o której sam mówił, że ona nie powstanie, cała Platforma głosowała przeciwko budowie tej zapory — byli jednoznacznie przeciwni. Donald Tusk mówił wtedy też o tych muzułmańskich imigrantach, gdzieś tam zza wschodnią granicą Polski, jako o ludziach, którzy są biedni i szukają swojego miejsca na ziemi” — przypominał Morawiecki.

„Cieszę się, że Donald Tusk i obecnie rządzący dzisiaj mówią przekazem Prawa i Sprawiedliwości” — dodał były premier.

„Ta zapora jest jedną z najskuteczniejszych w Europie (...). To wszystko pomaga naszym pogranicznikom w skutecznym bronieniu naszej granic” — mówił Morawiecki.

W narracji na temat migracji Donaldowi Tuskowi faktycznie coraz bliżej do Prawa i Sprawiedliwości czy innych polityków narodowo-konserwatywnej prawicy. Było to widać już przed październikowymi wyborami do parlamentu, teraz antyimigrancka narracja nasila się w czasie kampanii do Parlamentu Europejskiego.

Donald Tusk nie podał jeszcze szczegółów dotyczących tego, co ma oznaczać przywrócenie „strefy buforowej” na granicy z Białorusią, ale zapewne to powrót do regulacji PiS oznaczających zakaz wstępu dla dziennikarzy i dziennikarek oraz organizacji humanitarnych — pisze w OKO.press Magdalena Chrzczonowicz.

Przeczytaj także:

15:47 29-05-2024

Prawa autorskie: fot. Dariusz Borowicz / Agencja Wyborcza.plfot. Dariusz Borowic...

ABW zatrzymała trzech mężczyzn podejrzewanych o akty sabotażu na rzecz Rosji

To kolejne zatrzymania w śledztwie dotyczącym działania zorganizowanej grupy przestępczej, mającej za zadanie dokonywanie aktów sabotażu, w szczególności podpaleń, na zlecenie rosyjskich służb specjalnych. Zatrzymanym grozi nawet dożywocie

W poniedziałek 27 maja na terenie Warszawy, Pruszkowa oraz woj. pomorskiego, funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymali trzech mężczyzn – obywatela Polski oraz dwóch obywateli Białorusi. Są oni podejrzewani o dokonywanie podpaleń obiektów w różnych częściach kraju.

To kolejne zatrzymania w śledztwie dotyczącym działania zorganizowanej grupy przestępczej, mającej za zadanie dokonywanie aktów sabotażu, w szczególności podpaleń, na zlecenie rosyjskich służb specjalnych.

W styczniu ABW zatrzymała obywatela Ukrainy, który czynił przygotowania do podpaleń obiektów na terenie Wrocławia. W toku przeprowadzonych czynności ujawniono i zabezpieczono m.in. przedmioty mogące służyć do realizacji kolejnych tego typu działań sabotażowych.

Zatrzymanym prokuratura postawiła zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze międzynarodowym oraz dokonywania aktów dywersji i sabotażu lub przestępstw o charakterze terrorystycznym, działając w ramach obcego wywiadu (art. 258 § 1 k.k. oraz z art. 130 § 7 k.k.). Za zarzucone czyny grozić może kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.

Sąd Rejonowy dla Wrocławia-Śródmieścia – na wniosek prokuratury – zastosował środki zapobiegawcze w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy wobec wszystkich podejrzanych.

Śledztwo prowadzi Wydział Zamiejscowy we Wrocławiu Delegatury ABW w Poznaniu pod nadzorem Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu. Sprawa ma charakter rozwojowy.

15:36 29-05-2024

Prawa autorskie: Przemysław Keller / KPRPPrzemysław Keller / ...

Prezydent chce dbać o tożsamość narodu. Stąd weto ws. języka śląskiego

Odmawiając Ślązakom uznania ich języka, prezydent Andrzej Duda przywołuje „odpowiedzialność za państwo” oraz mówi o „zagrożeniach hybrydowych”, z którymi w obecnej sytuacji społecznej i geopolitycznej musi się liczyć Polska

Prezydent Andrzej Duda zawetował przyjętą przez Sejm i zaakceptowaną przez Senat nowelizację ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych, która uznaje język śląski za język regionalny.

Prezydent argumentuje w uzasadnieniu, że w przypadku śląskiego, nie jest spełniona podstawowa przesłanka, która pozwoliłaby nadać śląskiemu status języka regionalnego: w dostępnych ekspertyzach językoznawców ma „przeważać opinia”, że śląski to nie osobny język, a gwary, składające się na dialekt śląski.

Ponadto w uzasadnieniu weta powołuje się na „odpowiedzialność za państwo” i obawę, że pozytywna decyzja wobec Ślązaków, mogłaby pociągnąć za sobą lawinę podobnych postulatów innych grup. Podkreśla, że w „obecnej sytuacji społecznej i geopolitycznej” trzeba szczególnie dbać o „tożsamość narodu”.

„Niespełnione przesłanki”

„Ocena, czy doszło do powstania określonego języka regionalnego, czy też do wyodrębnienia określonej mniejszości etnicznej musi przede wszystkim opierać się na badaniu, czy spełnione zostały kryteria określone w ustawie z dnia 6 stycznia 2005 r. o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym (...). Ocena taka powinna być dokonana przez specjalistów zajmujących się badaniem języka, kultury i tradycji, a w szczególności językoznawców” – czytamy w uzasadnieniu.

„Samo bowiem przekonanie zainteresowanej grupy społecznej, że odróżnia się w sposób istotny od pozostałych obywateli językiem, kulturą lub tradycją, jest tutaj niewystarczające” – piszą prezydenccy prawnicy w uzasadnieniu weta.

„Odpowiedzialność za państwo”

Dodatkowo prezydent podkreśla, że „podziela obawy, że uznanie etnolektu śląskiego za język regionalny, a tym samym objęcie go ochroną, może spowodować podobne oczekiwania u przedstawicieli innych grup regionalnych”. Stąd „kierując się odpowiedzialnością za państwo”, prezydent uważa, że „nie można zaaprobować żądań o objęcie określonych dialektów językowych przepisami ustawy”.

Prezydent podkreśla też znaczenie „bieżącej sytuacji społecznej i geopolitycznej”.

„Niedające się wykluczyć działania hybrydowe, jakie mogą być podjęte w stosunku do Rzeczypospolitej Polskiej, związane z prowadzoną wojną za wschodnią granicą, nakazują szczególną dbałość o zachowanie tożsamości narodowej. Ochronie zachowania tożsamości narodowej służy w szczególności pielęgnowanie języka ojczystego”.

13:43 29-05-2024

Prawa autorskie: Fot . Dawid Chalimoniuk / Agencja Wyborcza.plFot . Dawid Chalimon...

„Nie” dla uznania języka śląskiego za język regionalny. Prezydent wetuje ustawę

Prezydent Andrzej Duda zawetował nowelizację ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych, która uznaje język śląski za język regionalny. Ustawę w tej sprawie przyjął Sejm pod koniec kwietnia.

Prezydent nie złożył podpisu pod nowelizacją ustawy o mniejszościach narodowych i etnicznych, która miała przyznać językowi śląskiemu status języka regionalnego.

Ustawę w tej sprawie pod koniec kwietnia przyjął Sejm, a na początku maja zatwierdził Senat. Za takimi rozwiązaniami głosowała rządząca koalicja, przeciw byli posłowie PiS, Konfederacji, Kukiz'15 oraz posłanka Monika Pawłowska.

To już ósma parlamentarna próba uznania śląskiego za język regionalny lub Ślązaków za mniejszość etniczną.

Gdyby się powiodła, możliwe byłoby wprowadzenie do szkół dobrowolnych zajęć z języka śląskiego, montowanie dwujęzycznych tablic z nazwami miejscowości, gdzie używanie śląskiego deklaruje ponad 20 proc. mieszkańców, czy dofinansowanie działalności związanej z zachowaniem tego języka.

O sprawie poinformował marszałek Sejmu Szymon Hołownia, którego kancelaria dostała pismo w tej sprawie.

„Różnorodność to siła Polski, nie zagrożenie dla niej. Przykro, że Pan tego nie rozumie, Panie Prezydencie” – napisał Szymon Hołownia na platformie X.

Prezydenckie weto natychmiast skomentowali zwolennicy tego rozwiązania. Jeszcze do niedawna europoseł Lewicy, Łukasz Kohut, Ślązak, napisał na platformie X:

„Prezydent Duda pokazał Śląskowi czerwoną kartkę. Dla niego liczy się tylko interes Kaczyńskiego, nigdy nie był zainteresowany interesem wszystkich obywateli Polski. Gańba, soroń a niy Prezydent” – czytamy na X.

„Festiwalem hańby” decyzję prezydenta określiła też posłanka Koalicji Obywatelskiej Monika Rosa, autorka projektu ustawy uznającej język śląski za język etniczny. „Prezydent odmówił uznania śląskiego językiem regionalnym. Zawetował ustawę. Gańba fest!” – napisała.

Nadanie językowi śląskiemu statusu języka regionalnego było jedną z obietnic Koalicji Obywatelskiej przed wyborami do parlamentu w październiku 2023. Gdyby się udało, śląski byłby drugim, obok kaszubskiego językiem regionalnym w Polsce.

O tym, że prezydent może nie podpisać ustawy, mówiono już od początku maja. Według źródeł Wirtualnej Polski, prezydent miał wyrażać obawę, czy przyznanie statusu języka regionalnego śląskiemu nie będzie wstępem do dalszych roszczeń, np. o uznanie Ślązaków za mniejszość etniczną.

Przeczytaj także: