Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Choć sondaże nie były jednoznaczne, Javier Milei i jego partia zdecydowanie pokonali w wyborach opozycję. Prezydent zyskał mandat do dalszych neoliberalnych reform
W niedzielę 26 października w odbywających się co dwa lata wyborach śródokresowych Argentyńczycy wybierali 127 z 257 posłów w Izbie Deputowanych i 24 z 72 senatorów. O dużym sukcesie może mówić prezydent Javier Milei. Jego partia, La Libertad Avanza zdobyła 41 proc. głosów. W obu przypadkach dało to ponad połowę miejsc w wyborach:
„Dzisiaj minęliśmy punkt zwrotny! Dziś rozpoczynamy budowanie wielkiej Argentyny!” – mówił do swoich zwolenników Milei.
Frekwencja wyniosła 68 proc., co jest najgorszym wynikiem od powrotu do demokracji w 1983 roku. Głosowanie w Argentynie jest obowiązkowe, ale kary za niegłosowanie są bardzo niskie.
19 listopada 2023 Javier Milei pokonał w drugiej turze wyborów prezydenckich ówczesnego ministra gospodarki Sergio Massę. Przy frekwencji przekraczającej 76 proc. zdobył 55,7 proc. głosów. Był nową postacią na argentyńskiej scenie politycznej. Popularność przyniosły mu książki popularyzujące ekonomię, częste występy w telewizji i własny program w radiu. Był znany z ostrej krytyki rządzących i ekscentrycznego stylu. A także silnych, neoliberalnych poglądów gospodarczych.
Drogę do władzy utorowała mu przekraczająca bardzo wysoka inflacja. Milei obiecał rozprawić się z tym problemem. I w dużej mierze dotrzymał obietnicy.
„Odziedziczył Argentynę, która zmagała się z wieloletnim kryzysem. W momencie, kiedy przejmował władzę, inflacja przekraczała 200 proc. w skali roku. I to był główny cel Mileia – zdusić inflację. Jego program był odpowiedzią na frustrację Argentyńczyków, że poprzednie rządy nie znalazły recepty, jak sobie poradzić z zadłużeniem, z rosnącymi cenami, niestabilnością i niepewnością. I mimo że jego podejście do realizacji tych celów jest bardzo kosztowne społecznie, jego popularność wcale tak bardzo nie spadła” – mówił w czerwcu w podcaście OKO.press analityk ds. Ameryki Łacińskiej z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Bartłomiej Znojek.
Sukces wyborczy nie był jednak oczywisty. W ostatnich miesiącach wokół prezydenta wybuchło kilka skandali korupcyjnych. Części społeczeństwa nie podobają się tak głębokie cięcia i cofanie państwa. Teraz jednak prezydent będzie miał silniejszy mandat do zmian niż przez ostatnie dwa lata. I będzie mógł kontynuować swoje libertariańskie reformy.
Przeczytaj także: