0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

08:02 07-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Marcin Stepien / Agencja Wyborcza.plFot. Marcin Stepien ...

Błaszczak: Nie należy przekazywać uzbrojenia Ukrainie

„To, co należało już zrobić, zrobiliśmy” – mówi szef klubu PiS Mariusz Błaszczak, pytany o donacje na sprzęt wojskowy dla Ukrainy.

Co się wydarzyło

W latach 2022-2023 Polska przekazała Ukrainie sprzęt wojskowy o wartości 15 mld zł. Wtedy rządziła Zjednoczona Prawica, dla której wsparcie Kijowa, broniącego się przed rosyjską agresją, było kwestią racji stanu. Dziś Prawo i Sprawiedliwość radykalnie zmieniło zdanie, skręcając w stronę skrajnej prawicy.

7 lipca na antenie Polsat News, szef klubu PiS i były szef MON Mariusz Błaszczak, pytany o to, czy Polska nadal powinna przekazywać uzbrojenie Ukrainie, odpowiedział, że nie. „Myślę, że w tej sytuacji, w której się znaleźliśmy — nie, ze względu na to, że to, co należało zrobić, już zrobiliśmy” – odparł Błaszczak.

Jak dodał, ewentualnie Polska mogłaby wysyłać Ukrainie stary postsowiecki sprzęt. „Jeszcze trochę tego sprzętu zostało. Taki sprzęt rzeczywiście, na przykład MiGi-29, można przekazać. Nie mamy części do tych samolotów. A więc żeby uniknąć kosztów utylizacji, to taki sprzęt można przekazać na Ukrainę. Ale nie pociski do systemu Patriot” – mówił Błaszczak.

Jaki jest kontekst

W ten sposób Błaszczak nawiązał do dyskusji, którą wywołał Krzysztof Bosak. Lider narodowego skrzydła Konfederacji jako pierwszy zarzucił polskiemu rządowi, że przekazując Ukrainie pociski rakietowe PAC-3 do systemu Patriot, osłabił zdolności obronne kraju. Do tej przepychanki szybko dołączyli politycy PiS.

W odpowiedzi na krytykę wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz odtajnił wartość udzielonej pomocy wojskowej od początku pełnoskalowej wojny. Jak już pisaliśmy, w latach 2022-2023 rząd Mateusza Morawieckiego wsparł Ukrainę sprzętem o wartości 15 mld zł. Chodzi m.in. czołgi T72, PT-91 i Leopard 2A4; transportery opancerzone i bojowe wozy piechoty Rosomak, BRDM i BWP-1; sprzęt artyleryjski: AHS KRAB, 2S1 Goździk, BM21, moździerze 120mm i 60mm; bezzałogowe statki powietrzne Warmate i FlyEye.

Od 2024 roku wartość pomocy spadła i to znacząco. W ciągu 2,5 roku wyniosła 1,55 mld zł, natomiast wśród przekazanego sprzętu faktycznie znalazły się pociski Patriot. Jak pisał w OKO.press Michał Piekarski, wspieranie wysiłków Ukrainy w walce z Rosją, jest osłabianiem Kremla, a więc redukcją zagrożenia z jego strony. A każda decyzja o przyznaniu sprzętu, mimo że może wydawać się trudna do podjęcia, bo np. trzeba czekać na uzupełnienie zapasów, nie musi automatycznie oznaczać ograniczenia gotowości bojowej.

Jak przyznał Wołodymyr Zełenski, Ukraina ma dziś największy problem z rosyjskimi pociskami balistycznymi, którymi Kreml terroryzuje mieszkańców Kijowa. Do skutecznej obrony Ukrainie brakuje bowiem pocisków przechwytujących, szczególnie Patriotów. „To po prostu bezsensowne, że w dzisiejszym świecie produkcja wciąż nie została zwiększona do poziomu, który jest faktycznie potrzebny, aby chronić ludzi przed balistycznym terrorem” – stwierdził Zełenski przed szczytem NATO, który rozpoczyna się 7 lipca w Ankarze. „Od dawna udowadniamy, że jesteśmy w stanie sami produkować taką broń obronną. Gdyby Ukraina otrzymała amerykańskie licencje na produkcję systemów Patriot, nasza własna produkcja wystarczyłaby zarówno na ochronę Ukrainy, jak i na pomoc potrzebującym partnerom” – stwierdził Zełenski.

Przeczytaj także: