Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Trwające od tygodni protesty i nacisk międzynarodowej opinii publicznej nie pomogły. Węgierski parlament przegłosował prawo zakazujące organizowania budapesztańskiej Parady Równości.
Posłowie zdecydowali o obraniu takiego kierunku już 18 marca, potrzebowali jednak przepisu w konstytucji, potrzebnego do uzasadnienia i przeforsowania pomysłu zapisanego w nowej ustawie. W poniedziałek 14 kwietnia wpisali więc do ustawy zasadniczej poprawkę, która głosi, że prawa dzieci do „prawidłowego rozwoju fizycznego, umysłowego i moralnego mają pierwszeństwo przed wszystkimi innymi prawami podstawowymi".
To realizacja zapowiedzi Viktora Orbána sprzed kilku tygodni, gdy w czasie corocznego przemówienia mówił o zdelegalizowaniu marszu środowiska LGBT+. W zdominowanym przez Fidesz Orbána parlamencie 140 posłów było za wejściem przepisów w życie, z opozycją w postaci zaledwie 21 głosów przeciwko.
„Zmiana ta jest częścią szerszych wysiłków mających na celu przeciwdziałanie temu, co urzędnicy opisują jako finansowane z zagranicy sieci nacisku politycznego, które podważają węgierską demokrację i suwerenność" – uzasadniał zmianę przepisów rzecznik rządu Zoltan Kovacs. Za nielegalny udział w Paradzie będzie grozić kara równowartości 2100 złotych.
Węgierscy politycy wpisali do konstytucji również kwestię dwojga płci — według ustawy zasadniczej obywatele Węgier mogą być kobietami lub mężczyznami. Kolejną ważną poprawką jest umożliwienie czasowego odebrania węgierskiego paszportu osobom z dwojgiem obywatelstwem. Najprawdopodobniej zapis ten wymierzony jest w George'a Sorosa, węgiersko-amerykańskiego filantropa, którego ekipa Orbána oskarża o sprzyjanie opozycji.
Według naszego dziennikarza Antona Ambroziaka Orbán zaostrzając kurs, szuka poparcia przed wyborami 2026 roku, gdy będzie musiał się zmierzyć z rosnącym w sondażach Peterem Magyarem. „Jego partia TISZA, czyli Szacunek i Wolność, ma być alternatywą dla podzielonego społeczeństwa. Odwołuje się do ludzi rozczarowanych rządzącym Fideszem oraz opozycją, która spektakularnie przegrała wybory w 2022 roku" – pisał Ambroziak. Rząd Fideszu nieprzypadkowo odwołuje się również do ochrony dzieci:
„W lutym 2024 węgierską opinią publiczną wstrząsnęła afera dotycząca ułaskawienia mężczyzny oskarżonego o tuszowanie przestępstw seksualnych wobec nieletnich. Szczegóły sprawy były jednoznaczne: Endre K., pracownik domu opieki, nie tylko krył przełożonego, który wykorzystywał seksualnie wychowanków, ale odwodził dzieci od składania zeznań. Jedno z nich popełniło samobójstwo. Decyzję o ułaskawieniu wydała prezydent Katalin Novák, była minister rodziny w rządzie Fideszu. Po wybuchu afery została zmuszona do dymisji. Rezygnację złożyła też ministra sprawiedliwości Judit Varga, która w 2024 roku kontrasygnowała ułaskawienie. Sam Orbán deklarował, że nie ma taryfy ulgowej dla pedofilii i wprowadzi zakaz ułaskawień w sprawach dotyczących przestępstw seksualnych wobec dzieci. Ale mimo kosmetycznych zmian jego obóz polityczny i tak pogrążył się w głębokim kryzysie" – pisał nasz dziennikarz.
Przeczytaj także: