Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Katarczycy chcą zamknąć biuro Hamasu w Dausze. Naciskają na to Amerykanie, którzy 12 lat temu popierali jego otwarcie. Administracja Trumpa w temacie Gazy to wciąż wielka niewiadoma
„Katarczycy poinformowali Izraelczyków i Hamas, że nie zamierzają dłużej mediować, dopóki obie strony odmawiają negocjacji w dobrej wierze. A to oznacza, że polityczne biuro Hamasu przestaje być potrzebne” – mówi anonimowe źródło agencji prasowej AFP.
Katarczycy od początku negocjacji między Hamasem i Izraelem był jednym z głównych mediatorów. Negocjacje w sprawie zawieszenia broni i uwolnienia zakładników od dawna stały w martwym punkcie. A być może nigdy nie były brane na poważnie przez negocjujące strony. Premier Izraela Benjamin Netanjahu ma wewnątrz swojej koalicji partie otwarcie antyarabskie, które nie chcą porozumienia z Hamasem, a Netanjahu zależy na utrzymaniu koalicji. Izrael najpewniej zabił też w zamachu w Teheranie jednego z głównych negocjatorów i czołowego polityka Hamasu, Ismaila Haniję.
Administracja prezydenta USA Joe Bidena planuje ostatnią próbę podjęcia porozumienia między walczącymi stronami. Najpewniej zostanie jednak zignorowana przez obie strony. Wszyscy czekają już na nową amerykańską administrację i to, co przyniesie prezydent Donald Trump. Jako kandydat obiecał on jak najszybciej zakończyć wojny – w Ukrainie i w Gazie. W sprawie Ukrainy wiemy jednak, co porozumienie proponowane przez republikańskiego prezydenta oznacza. W sprawie Gazy takiej wiedzy jeszcze nie mamy.
Katarski komunikat pojawia się dzień po nieoficjalnych informachach, że Amerykanie nie będą dłużej tolerować biura Hamasu w Katarze.
„Po kolejnych odmowach wypuszczenia zakładników, liderzy Hamasu nie powinni być dłużej mile widziani w stolicy żadnego z partnerów Ameryki. Zakomunikowaliśmy to Katarowi jasno po kolejnej odmowie przyjęcia porozumienia przez Hamas kilka tygodni temu” – przekazało agencji Reutersa anonimowe źródło z administracji amerykańskiej.
Hamas prowadził biuro polityczne w Katarze od 2012 roku. W 2011 roku to Amerykanie podczas prezydentury Baracka Obamy poprosili Katar, by zaprosił liderów Hamasu do siebie. Amerykanie wierzyli, że w ten sposób uda się otworzyć kanał komunikacji, który pomoże w osiągnięciu faktycznego porozumienia pokojowego między Izraelczykami i Palestyńczykami. W 2012 roku ówczesny emir Katartu Hamad ibn Chalifa As-Sani został pierwszą głową państwa, która odwiedziła Strefę Gazy rządzoną przez Hamas. Hamas był wówczas zmuszony wynieść się z Damaszku, po zepsuciu relacji między palestyńską grupą a syryjskim reżimem.
Teraz Amerykanie naciskają, by zakończyć ten projekt, który w oczywisty sposób nie spełnił pokładanych w nim nadziei. Krytycy tego ruchu mówią jednak, że utrudni to komunikację z najbardziej umiarkowanymi i skłonnymi do kompromisu członkami Hamasu i popchnie grupę w stronę radykalnych partnerów, takich jak Iran.
Liderzy polityczni Hamasu spodziewali się, że taki ruch może być konieczny. W międzyczasie otworzyli nowe biuro polityczne w Iraku. Oficjalnie jednak Hamas zaprzecza, że otrzymał polecenie, by wynieść się z Kataru.
Przeczytaj także: