0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

godzinę temu

Prawa autorskie: Foto Nicolas TUCAT / AFPFoto Nicolas TUCAT /...

Komisja Europejska zwalnia urzędnika za korupcję

Dyrektor jednego z departamentów Komisji Europejskiej miał latać za darmo do Kataru, w czasie gdy negocjował w imieniu KE umowę lotniczą z Katarem. Linia, która oferowała mu darmowe loty, była jednym z beneficjentów umowy. To nie jedyne zarzuty wobec urzędnika.

Co się wydarzyło?

Henrik Hololei, były dyrektor w Departamencie Mobilności i Transportu Komisji Europejskiej, a później pracownik Departamentu Międzynarodowych Partnerstw, został zwolniony z pracy po tym, jak Komisja Europejska zakończyła trwające niemal rok śledztwo w jego sprawie – informuje portal Politico.eu.

Hololei był podejrzany o przyjmowanie drogich prezentów, konflikt interesów oraz pogwałcenie zasad przejrzystości. Wewnętrzne śledztwo w tej sprawie rozpoczęło się w marcu 2025 roku zakończyło w czwartek 29 stycznia 2026 zwolnieniem urzędnika.

O podejrzeniach wobec urzędnika portal Politico.eu informował już trzy lata temu. Portal ujawnił, że w okresie gdy negocjował w imieniu Komisji Europejskiej umowę lotniczą z Katarem, Hololei latał na spotkania biznesowe do Kataru za darmo, korzystając z prezentów od linii lotniczej, która była jednym z beneficjentów umowy.

Rok później francuski dziennik Libération ujawnił, że darmowe loty to tylko jedna z wielu korzyści, którą przyjął Hololei od Kataru. Urzędnik miał też m.in. nocować za darmo w pięciogwiazdkowych hotelach w Dosze, w zamian za udostępnianie poufnych informacji o negocjacjach.

Gdy te fakty wyszły na jaw, śledztwo w sprawie rozpoczął unijny urząd antykorupcyjny OLAF. Hololei zrezygnował z funkcji w Departamencie Mobilności i Transportu i przeniósł się na mniej eksponowane stanowisko doradcy do Departamentu Międzynarodowych Partnerstw.

W czwartek 29 stycznia Komisja Europejska ogłosiła, że zakończyła wewnętrzne postępowanie w sprawie i podjęła decyzję o zwolnieniu urzędnika. Hololei w Komisji przepracował 22 lata.

Jaki jest kontekst?

To pierwszy przypadek zwolnienia tak wysokiego rangą urzędnika Komisji Europejskiej w związku z podejrzeniami o korupcję. Zdaniem innych urzędników, z którymi anonimowo rozmawiał portal Politico.eu, surowsze potraktowanie Hololeia ma związek z tym, że kolejne afery korupcyjne kładą się cieniem na wizerunku unijnych instytucji, a opinia publiczna domaga się ich oczyszczenia i wzmocnienia antykorupcyjnych procedur.

W ostatnich latach na jaw wyszło kilka poważnych skandali korupcyjnych. Pod koniec 2022 roku „afera katarska” ujawniła, że Katar przekupywał członków Parlamentu Europejskiego, by ci przyjmowali przychylne wobec Kataru rezolucje, dotyczące rzekomo poprawy przestrzegania praw człowieka w Katarze. Półtora roku później na jaw wyszło, że Rosja, za pomocą sieci działających w UE organizacji pozarządowych lub mediów, przekupywała europosłów, by ci działali jak agenci wpływu Rosji.

Pod koniec 2024 roku na jaw wyszło, że były komisarz ds. sprawiedliwości UE Didier Reynders jest objęty śledztwem ws. domniemanego prania brudnych pieniędzy. Jednocześnie na jaw wyszło, że stosowana przez niego praktyka – pranie pieniędzy poprzez loterię lotto – została wyjęta spod kontroli europejskiej regulacji AML przyjętej w okresie jego urzędowania.

W grudniu 2025 na jaw wyszła kolejna sprawa korupcyjna. Tym razem dotyczyła ona utworzenia Europejskiej Akademii Dyplomatycznej przy Kolegium Europejskim. Prestiżowa europejska uczelnia, zarządzana przez byłą szefową unijnej dyplomacji Federikę Mogherini, wygrała wielomilionowy przetarg na utworzenie Europejskiej Akademii Dyplomatycznej, który zorganizował poprzedni pracodawca Mogherini, Europejska Służba Działań Zewnętrznych. Śledztwo w sprawie prowadzi Europejska Prokuratura, która podejrzewa, że przetarg został ustawiony.

Przeczytaj także:

14:29 30-01-2026

Prawa autorskie: minister sprawiedliwościminister sprawiedliw...

Zmiany w wymiarze sprawiedliwości. Jest sondaż

Niemal 40 proc. Polaków uważa, że obecnie sytuacja w wymiarze sprawiedliwości nie jest lepsza niż za czasów Zjednoczonej Prawicy. Niemal co trzeci ankietowany nie ma za to zdania w tej sprawie.

Co się wydarzyło?

Portal Onet.pl opublikował wyniki sondażu SW Research na temat sytuacji w wymiarze sprawiedliwości.

Największa grupa respondentów – 39,6 proc. – uważa, że od czasu objęcia władzy przez nową koalicję KO, PSL, Polski 2050 i Lewicy, sytuacja w wymiarze sprawiedliwości nie uległa poprawie. Jedna trzecia badanych (33,2 proc.) uważa, że jest lepiej niż w okresie rządów Zjednoczonej Prawicy (2015-2023), a aż 27,3 proc. ankietowanych nie ma zdania w tej sprawie.

„Zapowiadane przez koalicję rządzącą rozliczenia PiS i przywracanie praworządności w wymiarze sprawiedliwości nie idą tempem, jakie zakładali politycy. Po ponad dwóch latach od przejęcia władzy wymieniona została część prezesów sądów, ale dopiero w ubiegłym tygodniu do Sejmu trafiła ustawa praworządnościowa, mająca na celu zmiany w Krajowej Radzie Sądownictwa. Swoje wątpliwości co do działań rządu wokół KRS zdążył jednak zgłosić już prezydent Karol Nawrocki” – zwraca uwagę Onet.pl, komentując wyniki sondażu.

Portal uważa, że taki wynik sondażu to „cios” dla ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka (na zdjęciu powyżej).

„Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek od początku urzędowania wzbudza duże emocje. Premier Donald Tusk przekonywał, że jego nominacja przyspieszy proces odwracania zmian, które w sądownictwie wprowadziło PiS, natomiast politycy opozycji niemal codziennie krytykują ministra i zarzucają mu bezprawne działania. Nowy sondaż pokazuje, że w ocenie decyzji Waldemara Żurka Polacy są mocno podzieleni” – pisze Onet.

Jaki jest kontekst?

Koalicja KO-PSL-Polska 2050-Lewica podjęła szereg starań o naprawę sytuacji w wymiarze sprawiedliwości. Pomimo że część dużych rozwiązań ustawowych – takich jak zmiana ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, Sądzie Najwyższym czy KRS, przygotowanych jeszcze przez ministra Adama Bodnara, zostało zawetowanych przez prezydenta Andrzeja Dudę, to wiele udało się osiągnąć także środkami pozaustawowymi.

Wygaszenie represji wobec sędziów, odwołanie pisowskich rzeczników dyscyplinarnych, zmiana Prokuratora Krajowego, działania na rzecz rozliczenia pisowskich afer, takich jak afera Funduszu Sprawiedliwości, czy afera RARS, przyspieszenie informatyzacji sądów – to część ważnych zmian w wymiarze sprawiedliwości, które udało się zrealizować.

Odblokowanie środków z KPO, przystąpienie Polski do Europejskiej Prokuratury, zamknięcie procedury z artykułu 7 TUE wobec Polski – to kolejne.

Minister Waldemar Żurek, odkąd objął urząd w lipcu 2025 roku, podjął też m.in. decyzję o odwołaniu 46 prezesów i wiceprezesów sądów, by pozbyć się z wysokich stanowisk w sądownictwie neosędziów. Ci bowiem, zgodnie z europejskim prawem nie są prawidłowo powołanymi sędziami, bo w ich powołaniu udział brała nielegalna KRS.

Ministerstwo Sprawiedliwości pod kierownictwem ministra Żurka przygotowało też m.in. tzw. pakiet praworządnościowy – nowelizację ustawy o KRS oraz ustawę regulującą status neosędziów.

Nowelizacja ustawy o KRS, której celem jest odpolitycznienie działalności tego organu, przeszła już przez Sejm i trafiła na biurko prezydenta. Zgodnie z nowelizacją 15 członków-sędziów do KRS nie będą już wybierać politycy, lecz – zgodnie z Konstytucją – sędziowie. Jeśli prezydent Nawrocki ustawy nie podpisze, to i tak na wiosnę odbędą się wybory do KRS na nowych zasadach.

Przeczytaj także:

12:09 30-01-2026

Prawa autorskie: Fot. Carl Court/Pool Photo via APFot. Carl Court/Pool...

Keir Starmer ogłasza brytyjski reset z Chinami

Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer i przywódca Chin Xi Jinping ogłosili reset we wzajemnych relacjach. Trzydniowa wizyta brytyjskiego premiera w Chinach to pierwsza wizyta szefa brytyjskiego rządu w tym kraju od 2018 roku.

Co się wydarzyło?

Obniżenie ceł na brytyjską whisky, bezwizowy wjazd do Chin dla brytyjskich obywateli przy podróżach na maksymalnie 30 dni oraz nowe, brytyjskie inwestycje w Chinach, w tym warta niemal 15 mld dol. inwestycja brytyjskiego giganta farmaceutycznego Astra Zeneca – to efekt wizyty premiera Wielkiej Brytanii Keira Starmera w Chinach w dniach 28-30 stycznia 2026.

Premier Wielkiej Brytanii i przywódca ChRL w czwartek 29 stycznia ogłosili reset we wzajemnych stosunkach, umawiając się na stopniowe ograniczenie barier handlowych między krajami celem intensyfikacji handlu i nowe inwestycje – donosi Reuters.

„Wzrost w kraju jest bezpośrednio związany z naszymi relacjami z największymi światowymi mocarstwami” – napisał Starmer w mediach społecznościowych 29 stycznia.

Brytyjski premier poinformował, że wspólnie z przywódcą Chin XI Jinpingiem podjęli decyzję o budowie „długoterminowego i strategicznego partnerstwa, które przyniesie korzyści obu krajom”.

„Jako premier zawsze będę działał w interesie narodu brytyjskiego” – podkreślił Starmer.

„Chiny to nie rozwiązanie”

Wizytę Starmera w Chinach skrytykował prezydent Donald Trump, który uznał zbliżenie Pekinu i Londynu za „bardzo niebezpieczne”.

Komentując ocieplenie relacji Londynu i Pekinu tuż przed premierą filmu dokumentalnego o swojej żonie, Melanii, Trump nawiązał do Kanady, której premier Mark Carney także dopiero co wrócił z Chin.

„Mając problemy w kraju, nie można zwracać się w stronę Chin w poszukiwaniu rozwiązania” – powiedział Trump.

Amerykański prezydent kilka dni wcześniej zagroził nałożeniem 100 proc. ceł na kanadyjskie produkty importowane do USA, jeśli Kanada podpisze umowę handlową z Chinami.

Porozumienie między Kanadą i Chinami ma bardzo wąski zakres – dotyczy obniżenia chińskich ceł na eksportowany z Kanady olej rzepakowy oraz kanadyjskich ceł na niedużą liczbę samochodów elektrycznych importowanych z Chin. Prezydent Donald Trump zachowuje się jednak wobec Kanady coraz bardziej agresywnie.

Jaki jest kontekst?

Poprawa relacji z Chinami to, zdaniem części europejskich przywódców, sposób na wywarcie presji na Donalda Trumpa, który konsekwentnie psuje relacje transatlantyckie. W opozycji do Stanów Zjednoczonych, Chiny przedstawiają się jako godny zaufania i przewidywalny partner, a kolejne umowy handlowe zawierane z sojusznikami Stanów Zjednoczonych, to dla Pekinu wizerunkowy sukces.

Ale państwa europejskie mają bardzo ograniczone pole manewru w relacjach z ChRL, ponieważ wzajemne relacje cechuje niebezpieczne – zwłaszcza dla państw UE – uzależnienie od Chin w wielu dziedzinach. Odpowiadająca w pełni za politykę handlową UE Komisja Europejska dąży do zmniejszenia uzależnienia od Chin oraz zminimalizowania związanych z tym ryzyk.

Jak pisze Polski Instytut Spraw Międzynarodowych w swojej analizie, już od 1997 roku UE notuje coraz większy deficyt w handlu towarami z Chinami – w 2024 r. wyniósł on aż 304,5 mld euro. W latach 2014–2024 unijny import z Chin wzrósł o ponad 100 proc., podczas gdy unijny eksport do Chin jedynie o 47 proc.

Analitycy PISM w swoim opracowaniu przywołują też ustalenia badaczy z Center for Economic Policy Research, którzy wyliczyli, że w latach 2017–2020 w krajach członkowskich UE dostęp do 240 produktów był w pełni zależny od zagranicznego importu, z czego z Chin pochodziła ponad połowa.

Niebezpiecznie duże jest też uzależnienie UE od współpracy z ChRL w sektorach strategicznych, np. medycznym (m.in. w odniesieniu do substancji czynnych do leków – API), obronnym i technologicznym (m.in. w związku z importowaniem z Chin przetworzonych surowców krytycznych), w infrastrukturze, w tym energetycznej (chińskie panele słoneczne, turbiny wiatrowe), elektromobilności, telekomunikacji i logistyce (m.in. w portach).

„Szybki rozwój relacji handlowych jest efektem wysokiej konkurencyjności chińskiej gospodarki oraz jej bezprecedensowego wzrostu w ostatnich dekadach, ale również bardzo dużej roli państwa w gospodarce” – piszą analitycy PISM.

Chiny to obecnie druga, po Stanach Zjednoczonych, największa gospodarka świata, z PKB o wartości 20,6 bln dolarów, niemal na równi z gospodarką UE. Unijne PKB w 2026 roku może sięgnąć 22,5 bln dol. Dla porównania PKB USA to ok. 31,8 bln dol.

Przeczytaj także:

10:02 30-01-2026

Prawa autorskie: Fot . Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.plFot . Robert Kowalew...

Nadciąga arktyczny mróz. Temperatury nawet do -25 st. C.

Już w weekend do Polski napłynie zimne, arktyczne powietrze. Temperatury mogą spaść nawet do -20 st. C., przy czym miejscami mogą sięgnąć aż -25 st. C. – prognozuje IMGW. Ekstremalny mróz to efekt wyżu skandynawskiego.

Co się wydarzyło?

Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej ostrzega przed ekstremalnie niskimi temperaturami i trudnymi warunkami pogodowymi, które już w ten weekend związane będą z napływem do Polski bardzo zimnego, arktycznego powietrza.

Najzimniej będzie na południu i wschodzie kraju, gdzie w nocy z niedzieli na poniedziałek (1 na 2 lutego) temperatury mogą spaść miejscami nawet do –25 st. C.

Silne spadki temperatur, do –11 st. C., zanotowano już w piątek (30 stycznia) w Suwałkach i Mazurach. Tu już w sobotę temperatury spadną nawet do –22 st. C., a masy zimnego, arktycznego powietrza będą się przesuwać w głąb kraju.

W niedzielę i poniedziałek temperatury na północnym wschodzie spadną nawet do –25 st. C. Na wschodzie sięgną –15°C. Dużo cieplej będzie na południowym zachodzie: od –5 st. C. do –3 st. C.

We wtorek masy arktycznego powietrza zaleją już niemal cały wschód kraju, gdzie temperatury mogą spaść do –24 st. C. w nocy, a w dzień do –12 st. C. Na południowym zachodzie i południu kraju będzie dużo cieplej: od 0 do 1 st. C.

W środę powinno być już cieplej. Noc będzie jeszcze mroźna, szczególnie na wschodzie, gdzie temperatury mogą wynieść do –18°C. W dzień temperatura maksymalna od –11 st. C. na północnym wschodzie, około –1 st. C. w centrum, do nawet 8-10 st. C. na południu.

Ten napływ zimnego, arktycznego powietrza jest możliwy ze względu na specyficzny układ baryczny nad północą Europy. Silny układ wysokiego ciśnienia nad Skandynawią tworzy rodzaj tunelu, za pomocą którego arktyczne powietrze płynie wprost do Polski. Spadkowi temperatur będzie dodatkowo sprzyjało rozpogodzenie, głównie na północy i wschodzie kraju. Brak chmur przyspiesza wypromieniowanie ciepła.

Przeczytaj także:

09:23 30-01-2026

Prawa autorskie: Fot. Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych UkrainyFot. Państwowa Służb...

Rosja w nocy atakuje Ukrainę, mimo rozejmu obiecanego do 1 lutego

W nocy, 30 stycznia wojska rosyjskie zaatakowały Ukrainę „tylko” rakietą balistyczną oraz 111 dronami. Wczoraj Trump mówił, że osobiście prosił Putina, żeby przez tydzień Rosja nie ostrzeliwała ukraińskich miast podczas silnych mrozów i ten miał się zgodzić. Rzecznik Putina ujawnił dziś, że „rozejm” ma trwać do 1 lutego.

Co się wydarzyło?

O nocnym ataku poinformowały Siły Powietrzne Ukrainy. Ukraińskim obrońcom udało się zestrzelić/zneutralizować 80 wrogich bezzałogowych statków powietrznych.

Odnotowano trafienia rakiety balistycznej Iskander-M i 25 uderzeniowych dronów w 15 lokalizacjach, a także upadki zestrzelonych w dwóch miejscach.

Rano 30 stycznia Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy poinformowała, że rosyjskie drony uderzyły w nieużywany budynek administracyjny na Charkowszczyźnie, w rejonie kupiańskim. W wyniku wybuchów zapalił się dach dwupiętrowego budynku. Nie ma informacji o ofiarach ani rannych. Natomiast rosyjska rakieta uderzyła w magazyn przedsiębiorstwa cywilnego na przedmieściach Charkowa. Wybuchł duży pożar. Znacznym zniszczeniom uległy konstrukcje budowlane. Wstępnie nie odnotowano ofiar. Nad ugaszeniem pożaru pracują ponad 80 ratowników, na miejscu są również saperzy.

Oprócz tego, wieczorem 29 stycznia pod rosyjskim ostrzałem znalazło się między innymi Zaporoże. Rosjanie zaatakowali sektor prywatny, uszkadzając siedem prywatnych domów. A bliżej północy – znów zaatakowali miasto. Wrogi dron uderzył w ziemię w dzielnicy mieszkalnej, zostały uszkodzone okna w 5 blokach. W wyniku uderzenia dwie kobiety odniosły obrażenia.

Wczoraj rosyjscy wojskowi też zaatakowali dronami Krzywy Róg. Zostały uszkodzone domy prywatne, wybuchł pożar, który wkrótce ratownicy ugasili. W wyniku ataku ranne zostały dwie kobiety i mężczyzna. Pod gruzami znaleziono również ciało starszej kobiety.

Jaki jest kontekst?

Nocny atak na ukraińskie miasta odbył się po tym, jak wczoraj Donald Trump stwierdził, że osobiście poprosił Władimira Putina, „aby nie ostrzeliwał Kijowa i innych miast przez tydzień z powodu silnych mrozów w Ukrainie” i Putin miał się zgodzić.

„To są wyjątkowo złe warunki pogodowe – oni [Ukraińcy – red.] mówią, że nigdy wcześniej nie doświadczyli czegoś podobnego” – mówił Trump. „Ostatnią rzeczą, jakiej teraz potrzebują [Ukraińcy], jest to, żeby rakiety leciały na ich miasta. Myślę, że muszę powiedzieć, że Ukraińcy nie uwierzyli, ale byli bardzo zadowoleni, że to usłyszeli, bo teraz bardzo cierpią”.

Kijowski korespondent Financial Times Christopher Miller poinformował wczoraj, że ukraińscy urzędnicy dowiedzieli się o rzekomej zgodzie Putina na zaprzestanie ataków ze słów Trumpa. Nie otrzymali oni bowiem sygnału od Rosji i nie są pewni, czy porozumienie zostało osiągnięte.

Według źródeł FT to właśnie delegacja USA zaproponowała Ukrainie i Rosji porozumienie w sprawie zaprzestania ataków na infrastrukturę energetyczną podczas niedawnych rozmów w Abu Zabi. Takie posunięcie nazwano tam gestem dobrej woli i krokiem w kierunku deeskalacji.

Wieczorem potwierdził te informacje Wołodymyr Zełenski w poście na X. Podziękował Trumpowi za bezpieczeństw dla Kijowa i nazwał jego deklarację „ważną”. Dodał, że delegacje rzeczywiście w Zjednoczonych Emiratach Arabskich rozmawiały na ten temat.

„Energetyka jest podstawą życia i doceniamy wysiłki naszych partnerów, którzy pomagają nam chronić życie” – napisał Zełenski. „Liczymy, że porozumienia będą realizowane. Kroki deeskalacyjne sprzyjają rzeczywistemu postępowi w kierunku zakończenia wojny”.

Nie wiadomo, kiedy ten rozejm energetyczny miałby się rozpocząć i czy dotyczy wszystkich ataków, czy tylko tych większych, zamasowanych rakietowych.

W wieczornym wideo do obywateli Zełenski tylko dodał:

„Sytuacja obecnie w nocy i w ciągu dnia, rzeczywista sytuacja w naszych obiektach energetycznych, w naszych miastach to pokaże”.

Na razie nie skomentował wydarzeń z nocy.

AKTUALIZACJA: Moskwa przyznaje: prośba Trumpa była

Na porannym briefingu rzecznik Putina Pieskow przyznał, że istotnie Amerykanie prosili o powstrzymanie się z atakami na Kijów przez tydzień. I że

ten tydzień kończy się 1 lutego, w niedzielę.

Rzeczywiście, choć Trump ogłosił swój „sukces negocjacyjny” w czwartek 29 stycznia, to o prośbie amerykańskiej Putin mówił już w poniedziałek 26 stycznia. Przez cały ten tydzień Rosja ostrzeliwała Ukrainę. Jak podała rosyjska agencja TASS, "w dniach 24-30 stycznia, w odpowiedzi na ataki terrorystyczne na Ukrainie, rosyjskie siły zbrojne przeprowadziły duży atak oraz sześć ataków grupowych na ukraińskie obiekty przemysłu obronnego, obiekty energetyczne i infrastrukturę transportową wykorzystywaną przez ukraińskie siły zbrojne

Na 1 lutego zaplanowana jest kolejna tura rozmów „pokojowych”. Tym razem bez udziału Amerykanów i na niższym szczeblu ekspertów Ukrainy i Rosji.

Wszystko to oznacza, że Rosja ponownie uderzy, jak tylko Ukraińcy naprawią większość uszkodzeń w systemie energetycznym.

Przeczytaj także: