Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Europejscy politycy i liderzy UE reagują na szokujące zapowiedzi Donalda Trumpa dotyczące m.in. chęci uzyskania kontroli nad Grenlandią, która jest półautonomicznym terytorium Danii.
„Przypominajka dla tych, którym się pomieszało” – takim zdaniem wpis na platformie X opatrzył swój wpis Guy Verhofstadt, były belgijski europoseł, znany w Polsce z walki o praworządność przeciwko rządom PiS.
Verhofstadt do wpisu dołączył mapkę Ameryki Północnej, na której teren USA podpisany jest jako „USA”, a teren Kanady, Meksyku i Grenlandii jako „nie USA”. Do tego doklejona jest analogiczna mapka Rosji i Ukrainy, gdzie Rosja podpisana jest jako Rosja, a Ukraina jako „nie Rosja”.
Kontrowersyjne zapowiedzi Trumpa o chęci zakupu Grenlandii, odzyskania Kanału Panamskiego od Panamy, czy uczynienia Kanady jednym ze amerykańskich stanów, wywołały dość ostrożne reakcje najważniejszych przywódców Europy.
Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen (na zdjęciu powyżej) w bardzo dyplomatycznym i może nieco zbyt łagodnie brzmiącym wpisie przypomniała Trumpowi, że USA owszem są „jednym z najbliższych partnerów Europy”, ale UE będzie zawsze „chronić swoich obywateli oraz integralności naszych demokracji”.
Von der Leyen podkreśliła też, że „oczekuje pozytywnej współpracy z nową amerykańską administracją”, która będzie zakorzeniona we „wspólnych wartościach i interesach”.
Kanclerz Niemiec Olaf Scholz napisał jasno: „Granice nie mogą być zmieniane siłą, to odnosi się do każdego państwa, bez względu na to, czy na wschodzie, czy na zachodzie”. Scholz zdradził, że z rozmów z europejskimi partnerami wynika, że „ostatnie doniesienie z USA” spowodowały pewien dyskomfort, ale odpowiedź na to jest jedna: musimy trzymać się razem.
Na wypowiedzi Trumpa zareagowała także jego wielka zwolenniczka, premierka Włoch Giorgia Meloni. Meloni zbagatelizowała nieco wypowiedzi Trumpa, mówiąc, że nie wierzy w to, by nowy amerykański prezydent zamierzał użyć siły celem przejęcia kontroli nad Grenlandią czy Kanałem Panamskim. Jej zdaniem słowa Trumpa to bardziej „ostrzeżenie dla Chin i innych globalnych graczy, aby trzymali ręce z daleka od strategicznie ważnych obszarów”.
„Myślę, że możemy wykluczyć scenariusz, że Stany Zjednoczone w najbliższych latach będą próbowały użyć siły, aby zaanektować terytorium, które je interesuje” – powiedziała Meloni podczas konferencji prasowej w Rzymie w czwartek 9 stycznia. Podkreśliła, że jej zdaniem takie komentarze to element "rozgrywki między wielkimi mocarstwami” – cytowała agencja AP.
Podobnego zdania co Meloni jest premierka Danii Mette Frederiksen, która do wypowiedzi Trumpa odniosła się już trzy dni temu w wywiadzie z duńskim nadawcą publicznym TV2. Powiedziała, że nie wierzy, że Stany Zjednoczone wykorzystają siłę militarną lub gospodarczą, aby zapewnić sobie kontrolę nad Grenlandią. Dodała, że „z zadowoleniem przyjmuje większe zainteresowanie USA regionem arktycznym”, ale podkreśliła, że musi ono uwzględniać „szacunek dla ludności Grenlandii”.
W sobotę 11 stycznia portal Axios doniósł, powołując się na dwa źródła, że Dania wysłała do ekipy Donalda Trumpa pismo w sprawie Grenlandii. Kancelaria premiera miała dać w nim znać, że jest otwarta na dyskusje w sprawie ewentualnego zwiększenia wpływów Amerykanów na Grenlandii, w tym ich obecności wojskowej.
Portal twierdzi, że duński rząd chce w ten sposób przekonać Trumpa, że jego „obawy co do bezpieczeństwa narodowego” mogą zostać zaadresowane „bez konieczności przejmowania kontroli nad wyspą”.
Wypowiedzi europejskich polityków to reakcja na szokujące zapowiedzi prezydenta elekta Donalda Trumpa, który w ostatnich dniach niejednokrotnie dał do zrozumienia, że integralność terytorialna innych państw nie jest dla niego świętością.
O Kanadzie stwierdził (m.in. podczas konferencji prasowej w Mar-a-Lago 7 stycznia 2025, ale też podczas wystąpienia na konferencji Turning Point USA w Arizonie 22 grudnia), że ta jest „w pełni uzależniona od Stanów Zjednoczonych” i funkcjonuje tylko dzięki temu, że „USA kupują od niej towary, których nie potrzebują” oraz że może liczyć na wsparcie militarne ze strony USA. Dlatego zaproponował, żeby znieść tą „sztucznie wyrysowaną granicę” i uczynić z Kanady 51. stan USA.
“Kanada i Stany Zjednoczone – to by było coś! Wystarczy pozbyć się tej sztucznie wyrysowanej linii i patrzysz na coś, co jest znacznie lepsze z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego” – mówił podczas wystąpienia w Arizonie.
Równie kontrowersyjne zapowiedzi dotyczyły Grenlandii, czyli półautonomicznego regionu pod kontrolą Danii, oraz Kanału Panamskiego, który należy do Panamy.
Odnośnie Grenlandii Trump mówi, że ta ma ogromne znaczenie strategiczne dla USA i powinna znaleźć się w jej orbicie – stąd propozycja zakupu Grenlandii od Danii i wizyta syna prezydenta elekta Donalda Trumpa Juniora na wyspie we wtorek 7 stycznia. Trump nie wykluczył też użycia siły militarnej lub szantażu ekonomicznego celem odbicia wyspy z rąk Duńczyków.
Odnośnie Kanału Panamskiego Trump twierdzi, że Panama łamie postanowienia traktatu z 1977 roku, na podstawie którego działający od 1914 roku Kanał Panamski został przekazany w zarząd Panamie, na której terytorium się znajduje. W związku z tym Trump nie wyklucza, że USA zwrócą się do Panamy o „natychmiastowy, bezwarunkowy zwrot kanału”. Nie wyklucza też ewentualnego użycia siły.
Przeczytaj także: