Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Masza Potocka odebrała wypowiedzenie umowy o pracę i formalnie została już zwolniona z pracy — informuje krakowska „Wyborcza”. Wcześniej jej pracownicy ujawnili, że dyrektorka MOCAK-u ich mobbowała.
Maria Anna (Masza) Potocka, której udowodniono mobbing, została zwolniona ze stanowiska dyrektorki MOCAK-u. Oficjalnie z powodu „niedbania o wizerunek i renomę miasta Krakowa”. O zakończeniu współpracy z nią zdecydował prezydent Krakowa Aleksander Miszalski — muzeum, którym kierowała, podlega miastu. Wcześniej prezydent wyjaśniał, że zgodnie z przepisami ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej lista podstaw uprawniających do zwolnienia dyrektora instytucji kultury jest bardzo wąska. Zaproponował Potockiej dwa rozwiązania: odejście za porozumieniem stron lub wypowiedzenie umowy, licząc na „koncyliacyjne załatwienie sprawy”.
Finalnie jednak miasto musiało postawić na to drugie, bardziej drastyczne rozwiązanie. Zwolnienie Potockiej było możliwe dzięki zgodzie związków zawodowych i stowarzyszeń branżowych. Trzy z czterech zapytanych przez Miszalskiego grup zgodziło się na rozwiązanie umowy z Potocką: Stowarzyszenie Muzealników Polskich, Międzynarodowe Stowarzyszenie Krytyków Sztuki AICA i POZZ Konfederacja Pracy. Drugi związek zawodowy działający w MOCAK-u — Inicjatywa Pracownicza — argumentował, że nie ma uzasadnienia dla odwołania dyrektorki.
Masza Potocka została również zwolniona z obowiązku świadczenia pracy, co oznacza, że formalnie swoją posadę utrzyma jeszcze przez najbliższy kwartał, ale praktycznie nie będzie już zarządzać muzeum. Obowiązku przejmie dotychczasowy zastępca Grzegorz Kuźma — do momentu rozpisania i rozstrzygnięcia konkursu na dyrektora MOCAK-u. Jadwiga Gutowska-Żyra, pełniąca obowiązki dyrektorki wydziału kultury w magistracie, deklaruje w rozmowie z „Wyborczą”, że konkurs będzie transparentny. „Mamy opinię prawną, która mówi o tym, że zgłoszenia do konkursu są jawne, publiczne i my je możemy upubliczniać wszystkim zainteresowanym. Tak też będziemy robić. Nie chcemy tu niczego ukrywać” – powiedziała.
Masza Potocka to kuratorka i krytyczka sztuki, przez lata zarządzająca Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK w Krakowie. Kierowała także Bunkrem Sztuki, krakowską galerią również skupiającą się na sztuce współczesnej. Tam pracowała z Lidią Krawczyk, kuratorką, która oskarżyła Potocką o mobbing.
„Zrobiła ze mnie asystentkę mojej stażystki, kazała podpisać klauzulę zakazującą mówienia o warunkach pracy. W końcu wyrzuciła mnie z pracy, w pierwszej fali pandemii koronawirusa” – mówiła Lidia Krawczyk ”Wyborczej".
W lipcu 2024 sąd uznał, że kuratorkę zwolniono niezgodnie z prawem, a Potocka dopuściła się mobbingu. Masza Potocka miała jednak silną pozycję w krakowskim magistracie. Były już prezydent Jacek Majchrowski tuż przed odejściem ze swojego stanowiska podpisał z nią aż siedmioletnią umowę na kierowanie MOCAK-iem.
„Wyborcza” po wyroku opublikowała kolejne świadectwa osób, które współpracowały z Potocką. Dziennikarka Angelika Pitoń w swoim reportażu o kulisach pracy z Maszą Potocką pisze: „do redakcji zgłosiło się 20 osób pracujących kiedyś z Marią Anną Potocką; nie tylko w Bunkrze Sztuki czy MOCAK-u, ale i np. Galerii Potocka, którą prowadziła od lat 80.”. Jedynie trzy z 20 osób zgodziło się podać nazwiska. Reszta woli być anonimowa — ze strachu przed zemstą Potockiej.
2 października 2024 roku prezydent Aleksander Miszalski poinformował, że miasto nie będzie dalej współpracowało z Maszą Potocką. Umowę, którą podpisał z nią Majchrowski, zerwano.
Przeczytaj także: