0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

12:07 09-11-2025

Prawa autorskie: Fot. Duńskie siły zbrojne / AFPFot. Duńskie siły zb...

Podejrzany o wysadzenie Nord Stream w stanie krytycznym. Głoduje

Podejrzewany o udział w zniszczeniu gazociągu Nord Stream Serhij K. jest w stanie krytycznym. Ukrainiec od 10 dni prowadzi strajk głodowy w areszcie we Włoszech

Co się wydarzyło?

O stanie zatrzymanego poinformował ukraiński rzecznik praw obywatelskich Dmytro Lubiniec.

„Spotkałem się z Haliną — żoną Serhija K., który został aresztowany we Włoszech pod zarzutem udziału w wybuchu Nord Stream. Powiedziała mi, że Serhij kontynuuje swój strajk głodowy i znajduje się w stanie krytycznym” — napisał Lubiniec na Telegramie.

Przebywający we włoskim areszcie Serhij K. głoduje od 31 października. Jak informuje jego adwokat, Nicola Canestrini, K. domaga się odpowiedniego odżywiania, zgodnego z jego stanem zdrowia, godnych warunków przetrzymywania oraz takiego samego traktowania, jak w przypadku innych więźniów. Chodzi m.in. o wizyty rodziny i dostęp do informacji.

49-letni Ukrainiec był poszukiwany europejskim nakazem aresztowania. Został zatrzymany w sierpniu koło Rimini, gdzie przebywał z rodziną na wakacjach. Twierdził, że nie miał nic wspólnego z atakiem na gazociąg Nord Stream. W dniu, w którym do niego doszło, miał przebywać w Ukrainie.

27 października sąd apelacyjny w Bolonii zgodził się na przekazanie Serhija K. niemieckiemu wymiarowi sprawiedliwości. Według niemieckiej prokuratury Ukrainiec i jego towarzysze mieli skorzystać z pośredników i fałszywych dokumentów tożsamości, aby wynająć w Niemczech jacht. Do akcji wyruszyli z portu w Rostocku. Śledczy twierdzą, że nurkowie przyczepili do nitek gazociągu Nord Stream co najmniej cztery ładunki wybuchowe. Po akcji mieli być odebrani przez wspólnika i zawiezieni na Ukrainę.

Jaki jest kontekst?

Innego podejrzanego w sprawie wysadzenia gazociągu zatrzymano w Polsce.

W połowie października warszawski sąd okręgowy odmówił jednak wydania Wołodymyra Zhuravlova niemieckiemu wymiarowi sprawiedliwości. Jak argumentował sędzia Dariusz Łubowski, w czasie wojny obronnej żaden Ukrainiec nie może być ścigany za działania wojskowe i dywersyjne przeciwko Rosji. Więcej o sprawie Zhuravlova przeczytasz w tekście Mariusza Jałoszewskiego.

Do uszkodzenia trzech z czterech nitek gazociągów Nord Stream 1 i 2 doszło 26 września 2022 roku. To najdłuższe podmorskie gazociągi na świecie. Transportują syberyjski gaz ze złóż na Morzu Barentsa. Długość Nord Stream 1 to 1224 km, Nord Stream 2 – 1230 km.

W chwili wybuchu przepływ gazu w Nord Stream 1 był wstrzymany. Przed wybuchem pełnoskalowej wojny w Ukrainie płynęła nim, mimo sprzeciwu unijnych sojuszników, połowa gazu ziemnego importowana do Niemiec. Dwa dni przed inwazją Rosji na Ukrainę w lutym 2022 r. kanclerz Niemiec Olaf Scholz ugiął się pod naciskami administracji prezydenta USA Joe Bidena i zablokował certyfikację Nord Stream 2. Jego dwie nitki nigdy nie zostały oddane do użytku.

Wszystkie cztery nitki obu gazociągów wypełniał jednak metan po ciśnieniem. 340 milionów metrów sześciennych metanu, choć pod mniejszym ciśnieniem. W chwili eksplozji gaz uwolnił się i utworzył na powierzchni Bałtyku charakterystyczny gejzer.

Inne teksty OKO.press na ten temat:

Przeczytaj także:

09:48 09-11-2025

Prawa autorskie: Fot. Exilenova Plus / X.comFot. Exilenova Plus ...

W Rosji też zgasło światło. Atak na elektrociepłownię w Woroneżu

Siły ukraińskie odpowiedziały na uderzenia Rosjan w infrastrukturę energetyczną Ukrainy. W ataku dronów bojowych ucierpiała elektrociepłownia w rosyjskim Woroneżu. Jego mieszkańcy przez pewien czas nie mieli prądu i ogrzewania

Co się wydarzyło?

W nocy z soboty na niedzielę 9 listopada armia ukraińska zaatakowała Woroneż — milionowe miasto położone w południowo-zachodniej Rosji, niecałe 300 km od granicy z Ukrainą.

Mieszkańcy Woroneża informowali o nocnych eksplozjach, po których nastąpiły przerwy w dostawie prądu. Celem Ukraińców woroneska elektrociepłownia położona przy ul. Lebiediewa 2. To największy dostawca ciepła w mieście, który obsługuje cztery dzielnice mieszkalne i ponad 1 tys. woroneskich przedsiębiorstw.

Nie wiadomo, czy siły ukraińskie użyły do ataku wyłącznie dronów bojowych, czy także pocisków dalekiego zasięgu.

Lokalne władze nie potwierdziły ukraińskiego uderzenia. Gubernator obwodu woroneskiego poinformował na Telegramie o zniszczeniu kilku dronów przez system obrony przeciwpowietrznej w Woroneżu. Dodał, że w „jednym z obiektów użyteczności” publicznej wybuchł pożar, który został szybko ugaszony, ale w związku z nim „podjęto tymczasowe środki bezpieczeństwa, które mogły spowodować zakłócenia centralnego ogrzewania w niektórych budynkach”. Z tych samych względów bezpieczeństwa władze zdecydowały o tymczasowym zawieszeniu dostawy prądu do niektórych części miasta — tłumaczył gubernator.

Na zdjęciach wykonanych rankiem 9 listopada widać jednak zniszczenia, do których doszło w nocy na terenie woroneskiej elektrociepłowni.

Jaki jest kontekst?

Atak na elektrociepłownię w Woroneżu to odpowiedź na uderzenie Rosjan, do którego doszło dzień wcześniej, w nocy i nad ranem z piątku na sobotę 8 listopada.

W położonym w centralnej Ukrainie Dnieprze w wyniku ataku częściowo zburzony został 9-piętrowy blok mieszkalny. Zniszczeniu uległy mieszkania od 4 do 6 piętra w dwóch klatkach schodowych. Z gruzów wydobyto już ciała 3 ofiar, czwarta osoba jest wciąż poszukiwana. Siedmioro rannych mieszkańców budynku trafiło do szpitali.

Siły Powietrzne Sił Zbrojnych Ukrainy poinformowały, że tej nocy Rosjanie wielokrotnie wystrzeliwali rakiety balistyczne Kindżał, pociski manewrujące Kalibr i drony. Celami ataku były kolejne obiekty infrastruktury energetycznej i ciepłowniczej w różnych obwodach Ukrainy. W wielu regionach wprowadzono awaryjne przerwy w dostawie prądu.

Inne teksty OKO.press na ten temat:

Przeczytaj także:

16:17 08-11-2025

Prawa autorskie: Fot. Michal Ryniak / Agencja Wyborcza.plFot. Michal Ryniak /...

Nie będzie awansów w ABW. Nawrocki obraził się na służby i rząd

Rzecznik Karola Nawrockiego przedstawił powody, dla których prezydent zablokował coroczne nominacje oficerskie dla ABW. Wynika z tego, że Nawrocki uznał, że służby nie przekazują mu informacji i postanowił je za to w ten sposób ukarać

Co się wydarzyło?

Rzecznik prezydenta Karola Nawrockiego Rafał Leśkiewicz ogłosił w sobotę 8 listopada na platformie X, że planowanych jak co roku w terminie bliskim Świętu Niepodległości nominacji oficerskich w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie będzie, ponieważ szefowie służb mieli odmówić spotkania z głową państwa i przekazania mu ważnych informacji o bezpieczeństwie kraju. Leśkiewicz twierdzi, że doszło do tego, bo „Pan Premier zakazał przyjęcia zaproszeń od Pana Prezydenta. Cóż, być może obawiał się, co powiedzą Panu Prezydentowi podczas spotkań w cztery oczy.” Rzecznik prezydenta pisał również o „żenującym i kłamliwym stand-upie Donalda Tuska” i zarzucił mu manipulację " rodem z podręczników szkoleniowych komunistycznej bezpieki”.

Leśkiewiczowi wtóruje szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker. „”Fakty są jasne: prezydent zaprosił szefów służb specjalnych na spotkania dotyczące bezpieczeństwa państwa. Żaden z nich nie stawił się w Pałacu Prezydenckim — mimo obowiązku wynikającego z art. 18 ust. 2 ustawy o ABW i AW oraz art. 19 ust. 2 ustawy o SKW i SWW. To sytuacja bez precedensu!" – napisał Szefernaker na platformie X.

Rzecznikowi prezydenta odpowiedział rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński. „Nadal brniecie w kłamliwą retorykę, rozgrywając polityczne gierki kosztem funkcjonariuszy, którzy często narażając własne życie strzegą bezpieczeństwa Państwa i jego obywateli” – napisał na platformie X Dobrzyński.

Cały spór między prezydentem a rządem w sprawie nominacji oficerskich w ABW odbywa się obecnie na należącej do Elona Muska pełnej hejtu, dezinformacji i treści generowanych przez sztuczną inteligencję platformie X.

Jaki jest kontekst?

O zablokowaniu przez Pałac Prezydencki dorocznych nominacji oficerskich w Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego poinformował w piątek 7 listopada – w nagraniu wideo opulikowanym oczywiście również na platformie X – premier Donald Tusk. Miało ją otrzymać 136 osób przed Świętem Niepodległości. Zaplanowano już uroczystość i wyznaczono miejsce ich wręczenia.

„Dzisiaj o tej porze miałem być gdzie indziej, w miejscu, gdzie promocję na pierwszy stopień oficerski miało otrzymać 136 dzielnych Polek i Polaków, przyszłych wywiadowców z kontrwywiadu wojskowego, z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego” – mówił na nagraniu Tusk.

14:18 08-11-2025

Prawa autorskie: An Israeli soldier supervises the transfer of Palestinian men arrested during a military raid on Jenin, near the Muqeibila crossing on the border with the occupied-West Bank, on January 22, 2025. Gunfire and explosions rocked the Jenin area of the occupied West Bank on January 22, an AFP journalist reported, as the Israeli military kept up a large-scale raid for a second day. (Photo by GIL COHEN-MAgencja GazetaEN / AFP)An Israeli soldier s...

Izraelskie Guantanamo czyli Rakefet – podziemne więzienie dla Palestyńczyków

Portal The Guardian opisuje warunki przetrzymywania palestyńskich więźniów w izraelskim podziemnym kompleksie Rakefet

Co się wydarzyło?

Do przetrzymywania palestyńskich więźniów uruchomiono w Izraelu nieużywane przez prawie 40 lat podziemne więzienie Rakefet. Więźniowie są w nim trzymani bez żadnego dostępu do światła słonecznego oraz bici i torturowani – podaje The Guardian. Wszystkie cele, hala o funkcji spacerniaka i sala do rozmów więźniów z prawnikami znajdują się w Rafeket pod ziemią – nie dociera do nich światło słoneczne. W celach i sanitariatach więzienia panuje skrajny brud, więźniowie otrzymują głodowe racje żywnościowe. A na podziemny spacerniak wypuszczani są bardzo rzadko – w niektórych przypadkach jedynie na 5 minut co drugi dzień – informuje The Guardian.

Podobne warunki są normą również w innych izraelskich więzieniach przeznaczonych do przetrzymywania Palestyńczyków. Rakefet odróżnia od nich jednak dodatkowo całkowity brak dostępu do światła słonecznego. "Przetrzymywanie ludzi pod ziemią bez dostępu do światła dziennego przez wiele miesięcy ma ekstremalne konsekwencje dla zdrowia psychicznego. Bardzo trudno jest zachować integralność, gdy jest się przetrzymywanym w tak opresyjnych i trudnych warunkach” – mówił dziennikarzom Guardiana Tal Steiner, dyrektor wykonawczy Publicznego Komitetu Przeciwko Torturom w Izraelu (PCATI).

Obecnie w Rakefet osadzonych jest około 100 więźniów. Według źródeł Guardiana są wśród nich m.in. nastolatek, uliczny sprzedawca jedzenia i pielęgniarz – przez długie miesiące przetrzymywany w tym samym szpitalnym fartuchu. Prawnicy z Publicznego Komitetu Przeciwko Torturom w Izraelu (PCATI) twierdzą, że część więźniów przebywa w Rakefet od wielu miesięcy bez żadnej rozprawy sądowej a nawet bez przedstawienia im jakichkolwiek zarzutów.

Jaki jest kontekst?

Więzienie Rakefet zostało oddane do użytku na początku lat 80. XX wieku – miało być przeznaczone wyłącznie do przetrzymywania niewielkiej grupy (kilkunastu) najbardziej niebezpiecznych przestępców ze szczytów hierarchii mafijnej. Zamknięto je już w 1985 roku – na skutek protestów organizacji zajmujących się ochroną praw człowieka. Od tego momentu przez prawie 40 lat było nieużywane. Wywodzący się ze skrajnej prawicy minister ds bezpieczeństwa Izraela Itamar Ben-Gvir nakazał jego ponowne uruchomienie 2 lata temu, po ataku Hamasu z 7 października 2023 roku. „To naturalne miejsce terrorystów – pod ziemią” – mówił Ben Gvir w telewizyjnym reportażu z Rakefet wyemitowanym z okazji jego ponownego otwarcia.

12:04 08-11-2025

Prawa autorskie: 03.11.2025 Warszawa , Plac Pilsudskiego , Prezydent RP Karol Nawrocki podczas obchodow 100-lecia Grobu Nieznanego Zolnierza. Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl03.11.2025 Warszawa ...

Nawrocki wybiera się na marsz skrajnej prawicy. Duda zrobił to tylko raz

Prezydent Karol Nawrocki zapowiedział, że weźmie udział w Marszu Niepodległości organizowanym przez skrajną prawicę. Wcześniej maszerował z narodowcami jako prezes IPN

Co się wydarzyło?

Prezydent Karol Nawrocki nazwał Marsz Niepodległości „piękną tradycją” i zapowiedział, że weźmie w nim udział jako głowa państwa, podobnie jak robił to w poprzednich latach jako prezes Instytutu Pamięci Narodowej. Nawrocki ogłosił to w swym artykule „Święto wolnych Polaków” opublikowanym w serwisie Wszystko Co Najważniejsze stworzonym przez Eryka Mistewicza, związanego z prawicą specjalistę ds marketingu politycznego.

„Obchodzone 11 listopada Narodowe Święto Niepodległości, ustanowione na pamiątkę wydarzeń z 1918 roku, to jeden z ważniejszych dni w polskim kalendarzu. Piękną tradycją stał się już Marsz Niepodległości, organizowany w Warszawie i przyciągający szerokie środowiska patriotyczne, manifestujące swe przywiązanie do biało-czerwonej flagi narodowej. W ubiegłych latach, służąc ojczyźnie jako prezes Instytutu Pamięci Narodowej, 11 listopada uczestniczyłem też w centralnych uroczystościach z udziałem najwyższych władz państwowych i korpusu dyplomatycznego. W tym roku pierwszy raz wezmę udział w obchodach jako prezydent Rzeczypospolitej.” – napisał Nawrocki.

Tegoroczny Marsz Niepodległości jest organizowany pod hasłem „Jeden naród, silna Polska”. Jego uczestnicy przejdą 11 listopada ulicami Warszawy – od ronda Romana Dmowskiego stanowiącego centralny punkt miasta przez most Poniatowskiego do Stadionu Narodowego. W tym roku spodziewamy się, że retoryka organizatorów marszu będzie nasycona w szczególności hasłami antyukraińskimi i antyimigranckimi. Istnieje również niemalże gwarancja, że uczestnicy marszu będą skandować – jak co roku – „raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”, „Donald p*dał Polskę sprzedał”; „Hej, Hej, j*bać UPA i Banderę” a także „J*bać Tuska i Banderę”. Na miejscu, jak co roku, będą reporterzy OKO.press.

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst?

Poprzednik Karola Nawrockiego w fotelu prezydenta wziął udział w Marszu Niepodległości tylko raz – i to w szczególnych okolicznościach oraz niemal dosłownie „jedną nogą”. Było to w 2018 roku, gdy rządzące wtedy Prawo i Sprawiedliwość próbowało dokonać „wrogiego przejęcia” imprezy dającej polityczny kapitał skrajnie prawicowym konkurentom PiS. Najpierw Andrzej Duda zasugerował, że weźmie udział w marszu, następnie to odwołał – i zorganizował własny marsz zaczynający się o tej samej godzinie i w tym samym miejscu, co marsz skrajnej prawicy. Ostatecznie ( – po tym jak sąd uchylił zakaz wydany przez prezydent Warszawy) – Marsz Niepodległości został ogłoszony oficjalną uroczystością państwową. Skończyło się następująco:

„Ostatecznie rządzący szli w obstawie wojskowej kilometr przed nacjonalistami, chociaż mieli iść razem. Nie można jednak zachować cnoty w połowie: rządzący cały czas legitymizowali przywódców nacjonalistów, negocjując z nimi warunki wspólnego marszu – niemal jak równi z równym! Trudno o większy prezent dla ONR i ich kolegów i zarazem o większy pokaz bezradności władzy.” – tak opisywał to wydarzenie w OKO.press Adam Leszczyński.

Przeczytaj także:

PiS-owi „wrogie przejęcie” Marszu Niepodległości w 2018 roku zupełnie nie wyszło, a prezydent Andrzej Duda więcej już nie próbował się na nim pokazać.

W ubiegłym roku pokazał się na Marszu Niepodległości natomiast Jarosław Kaczyński. Prezes PiS zamierza to powtórzyć za 3 dni. W 2024 roku udział Kaczyńskiego w marszu miał jednak dość specyficzny charakter. Szef PiS szedł otoczony grupą dziarskich posłów swej partii i wianuszkiem ochroniarzy, nie przemawiał do uczestników. Tuż po przejściu przez most Poniatowskiego razem ze swą obstawą ukradkiem opuścił pochód bocznymi schodkami z mostowego nasypu.