Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W Polsce nastąpił "szok polityczny”, a nawet ”poczucie zdrady” – pisał w poufnej depeszy amerykański ambasador w Polsce Tom Rose. Adresatem depeszy był m.in. sekretarz stanu Marco Rubio. Ambasador USA ostrzegał przed chaosem dotyczącym relokacji amerykańskich żołnierzy
Wyciekła poufna depesza wysłana przez amerykańskiego ambasadora w Polsce Toma Rose’a do przełożonych, w tym do biura sekretarza stanu USA Marco Rubio. Jej treść opisuje portal Politico.
Depesza dotyczy zamieszania z relokacją wojsk, którym żyła cała Polska w ciągu ostatnich dni.
Tom Rose pisze, że Polska odebrała decyzję o odwołaniu rotacji amerykańskich żołnierzy mającą skutkować zmniejszeniem obecności wojsk USA w naszym kraju jako naruszenie zaufania.
Nerwowość potęgował fakt, że decyzja nie została zakomunikowana wprost, nie była jasna, a do Polski co chwilę docierały sprzeczne sygnały. Ambasador opisuje, że kwestia rotacji amerykańskich żołnierzy wywołała „rozczarowanie”, „zdziwienie” i "autentyczne zaniepokojenie”.
„Rotacyjne rozmieszczenie wojsk, zainicjowane po inwazji Rosji w 2022 roku, nigdy nie miało na celu ustanowienia stałych baz, ale nigdy nie było to konsekwentnie ani skutecznie zakomunikowane publicznie. W konsekwencji tymczasowa rotacyjna obecność stopniowo zaczęła być postrzegana w Polsce jako półtrwała gwarancja bezpieczeństwa, a my zrobiliśmy niewiele, by temu przeciwdziałać" – napisał w notatce do przełożonych Tom Rose
„Dominującą reakcją (...) jest poczucie zdrady, zwłaszcza biorąc pod uwagę powtarzające się publiczne przedstawianie Polski przez prezydenta Trumpa jako najbardziej wiarygodnego i oddanego sojusznika Ameryki w Europie”
- czytamy w ujawnionej depeszy.
Ambasador USA w Polsce przestrzegał też swoich przełożonych, że „wstrząsy w ostatnich dniach mogą wzmocnić presję na odejście od amerykańskich systemów obronnych, przyspieszenie integracji obronnej Unii Europejskiej kosztem Ameryki oraz doprowadzić do szerzenia antyamerykańskich narracji politycznych i medialnych w całym regionie.”
Tom Rose zaproponował też rozwiązanie: zmniejszenie dużej rotacyjnej obecności wojsk pancernych przy jednoczesnym ustanowieniu mniejszej, ale wyraźnie trwałej roli wojsk amerykańskich.
Trwała rola mogłaby polegać m.in. na dowodzeniu i kontroli, logistyce, rozmieszczeniu sprzętu, wsparciu logistycznym, obronie powietrznej i zdolności do szybkiego przerzucenia posiłków. Zaletą takiego rozwiązania byłoby „zaoszczędzenie milionów dolarów” w stosunku do kosztów modelu, w którym co dziewięć miesięcy rotuje brygada pancerna.
Przeczytaj także:
We wtorek 19 maja generał Alexus G. Grynkewich, naczelny dowódca sił sojuszniczych NATO w Europie i dowódca sił USA w Europie poinformował, że USA zamierzają wycofać z Europy w najbliższym czasie w sumie 5 tysięcy żołnierzy, i że dotyczy to właśnie wstrzymania planowanej rotacji pancernej brygady bojowej do Polski.
Jeszcze tego samego dnia Pentagon informował, że USA planują zmniejszyć z 4 do 3 liczbę brygad bojowych stacjonujących w Europie. Zaznaczał, że nie chodzi o brygadę pancerną, która ma być relokowana do Polski.
J.D. Vance informował, że to tylko „opóźnienie”.
Z kolei w środę 20 maja Reuters informował, że USA zmniejszają siły wojskowe, które będą dostępne dla NATO w ramach tzw. modelu sił NATO.
Pod koniec tego chaotycznego tygodnia sam prezydent Donald Trump ogłosił, że USA wyślą do Polski 5 tysięcy dodatkowych żołnierzy.
„W związku z sukcesem wyborczym obecnego prezydenta Polski Karola Nawrockiego, którego z dumą poparłem, oraz naszymi relacjami z nim, z przyjemnością ogłaszam, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski kolejnych 5000 żołnierzy” – napisał Trump w czwartek 21 maja na platformie Truth Social.
To jednak wiele nie wyjaśnia. Czy prezydentowi chodziło o przywrócenie wstrzymanej/opóźnionej rotacji pancernej brygady bojowej z Teksasu czy o wysłanie dodatkowych 5 tysięcy żołnierzy?
Ta druga wersja oznaczałaby zwiększenie amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce w porównaniu do stanu sprzed całego zamieszania, a liczba żołnierzy USA wzrosłaby do 15 tysięcy.
Kiedy politycy obu stron politycznej sceny w Polsce sobie przypisywali ten sukces, Donald Trump robił awanturę w Białym Domu.
„Wall Street Journal” pisze, powołując się na dwóch amerykańskich urzędników, że prezydent Donald Trump nie krył wściekłości podczas rozmowy telefonicznej z sekretarzem obrony Stanów Zjednoczonych Petem Hegsethem i udzielił mu reprymendy za wstrzymanie decyzji o rotacji amerykańskich wojsk w Polsce.
Trump „zmył Hegsethowi głowę” i napomniał go, że Ameryka nie powinna traktować Polski źle, gdyż jest bliskim sojusznikiem.
Niemiecki dziennik „Bild” pisze, że Donald Trump najwidoczniej nie był poinformowany o decyzji Pentagonu w sprawie amerykańskich żołnierzy w Polsce.
Przeczytaj także: