0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

17:57 24-10-2024

Prawa autorskie: "Wiesti", 24.10.2024"Wiesti", 24.10.2024

Putin nagle ogłasza, że rozważyłby tureckie propozycje pokojowe ws. Ukrainy

„Rosja jest gotowa do rozmów pokojowych z Ukrainą. Niedawno taką propozycję zgłosiła Turcja. Myśmy ją zaakceptowali, ale Ukraina rozmawiać nie chce” – ogłosił Władimir Putin na konferencji prasowej kończącej szczyt krajów BRICS w rosyjskim Kazaniu. Czy mu wierzyć?

Choć wypowiedź może brzmieć sensacyjnie, z tego, co mówi, Putin wynika, że jego stanowisko się nie zmienia: pokój być może, ale na warunkach Putina. Ukraina ma się poddać.

Co się stało?

„Przedstawiciel prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana kilka dni temu zaproponował rozważenie nowych pomysłów w sprawie Ukrainy, ale Kijów odmówił” – powiedział Putin 24 października na konferencji prasowej po szczycie BRICS w Kazaniu.

„Niedawno znowu zadzwoniła strona turecka, asystent prezydenta Erdogana bezpośrednio z Nowego Jorku, i powiedział, że są nowe propozycje, które mogą zostać rozpatrzone w negocjacjach. Zgodziłem się, powiedziałem: »OK, zgadzamy się, [możemy rozmawiać] następnego dnia«, ale szef reżimu w Kijowie [tak Putin nazywa teraz prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, żeby podkreślić, że jego kadencja dobiegła końca – red.] oświadczył, że nie zamierza z nami prowadzić żadnych negocjacji” – powiedział Putin. I dodał to, co zwykle: że Ukraina nie chce pokoju, bo wtedy musiałaby znieść stan wojenny, który obecnie uniemożliwia przeprowadzenie wyborów prezydenckich. Zatem Rosja prowadzi wojnę tylko dlatego, że prezydent Zełenski boi się utraty stanowiska.

Nic więcej o propozycji Turcji nie wiadomo.

Jaki jest kontekst?

Przede wszystkim taki, że prowadzenie wojny jest teraz być albo nie być reżimu Putina. To jego życie i stanowisko od tej wojny zależy.

Jednak Rosja ponosi na tej wojny straszliwe straty, a jej gospodarka, obciążona wydatkami wojennymi i sankcjami, bliska jest przegrzania.

Jutro np. eksperci spodziewają się kolejnej podwyżki referencyjnej stopy procentowej banku procentowego. Tym razem do 20 procent (choć oficjalnie inflacji w Rosji nie ma).

Wewnętrzne powody skłaniają wiec Putina do zapewniania, że chciałby pokoju, tylko Ukraina nie chce. Dokładniejsze wczytanie się w wypowiedzi Putina pozwala zobaczyć, że Putin domaga się cały czas kapitulacji Ukrainy:

  • rozbrojenia się,
  • powstrzymania do sojuszy z Zachodem
  • i oddania wszystkich ziem, które Putin sobie anektował do Rosji, choć zdobyć w całości nie zdołał („Rosja jest gotowa rozważyć wszelkie opcje porozumień pokojowych w sprawie Ukrainy, w oparciu o rzeczywistość rozwijającą się w terenie” – mówi Putin).

W Kazaniu Putin gości szczyt BRICS. Po raz pierwszy od trzech lat miał okazję porozmawiać na raz z przywódcami wielu krajów: od Chin i Indii poczynając, na pozostających poza BRICS Laosie i Wenezueli kończąc. Jest też nienależący do BRICS prezydent Turcji — członka NATO.

W sumie Putin zebrał przedstawicieli 30 krajów

Oficjalne komunikaty ze szczytu są takie, że wszyscy przejmowali się „rozlewem krwi na Bliskim Wschodzie”. A choć w sprawie Ukrainy o „rozlewie krwi” nie mówili, to rzecznik Putina przyznał, że w każdej dwustronnej rozmowie Putina sprawa Ukrainy się pojawiała. Rosji trudno też jest udawać głównego rozgrywającego w sprawach światowego pokoju, jeśli nie przedstawi jakiejś propozycji w sprawie Ukrainy.

A szczyt BRICS w Rosji miał właśnie pokazać państwo Putina jako światowego lidera. I to lidera pokojowego. Ale Putin nie mógł się tam pokazywać na swoich warunkach, bo na szczyt przyjechali dziennikarze, w tym zachodni korespondenci z Moskwy. Stąd niespójność przekazu Putina, zmuszonego do odpowiedzi na „niedrużeskie” (nieprzyjazne) pytania.

Pytany np. przez BBC, jak ma się miłość krajów BRICS do pokoju do najazdu Rosji na Ukrainę, Putin powtórzył swoje: że to wszystko wina Zachodu, bo pozwolił krajom z pobliża Rosji wstępować do NATO, mimo że Rosji się to nie podobało. Więc teraz Zachód ma za swoje. I że wojna w Ukrainie jest, owszem niesprawiedliwa, gdyż Zachód pomaga Ukrainie (a Rosji nie pomaga).

Skoro jest tak dobrze, to co tu robią północni Koreańczycy?

Dziennikarz NBC News zapytał zaś Putina o zdjęcia satelitarne przedstawiające wojska Korei Północnej w Rosji. Bo jeśli Rosja rzeczywiście tak dobrze sama radzi sobie na froncie, jak opowiada Putin, to „co oni tam robią i czy nie będzie to jeszcze większa eskalacja wojny ukraińskiej?” – zapytał korespondent.

„Jeśli są zdjęcia, to coś odzwierciedlają — przyznał Putin. – Chciałbym jednak zwrócić państwa uwagę na fakt, że to nie działania Rosji doprowadziły do eskalacji na Ukrainie, ale zamach stanu z 2014 r., wspierany przede wszystkim przez Stany Zjednoczone”.

W OKO.press pisaliśmy, że skonfrontowana z 30 krajami globalnego Południa Rosja traci, a nie umacnia swoją pozycję. Bo z tej perspektywy jest mało ludnym krajem z kłopotami gospodarczymi i politycznymi oraz niepewną przyszłością. A to problem dla Putina nie tylko dlatego, że sam uważa się za władcę na światową skalę. Myślenie o swoim kraju jako o globalnej potędze jest przecież istotnym elementem rosyjskiej tożsamości. Wojna Putina zadała jej cios.

Przeczytaj także: