Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

21 minut temu

Prawa autorskie: Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.plFot. Mateusz Skwarcz...

„Bardzo poważne implikacje dla systemu”. Minister Kierwiński o małżeństwach jednopłciowych

Rząd zawsze mówił, że wyrok TSUE wykona – przekonuje szef MSWiA. Porozumienie z Lewicą w tej sprawie ma być na horyzoncie. Jednocześnie minister Kierwiński zastrzega, że transkrypcje zagranicznych aktów małżeństw będą miały „poważne implikacje” i jego odpowiedzialnością jest „właściwe podejście do tej kwestii”. Tłumaczymy słowa ministra na polski

Co się wydarzyło

W środę 29 kwietnia wieczorem na antenie TVN24 szef MSWiA Marcin Kierwiński był pytany, o to, czy rząd będzie dalej zwlekał z wdrożeniem wyroków TSUE i polskich sądów administracyjnych w sprawie transkrypcji zagranicznych aktów małżeństw par jednopłciowych. Szef resortu administracji przekonywał, że rząd od początku mówił, że wyroki będą respektowane i chodzi tu o przepisanie faktu zawarcia małżeństwa w jednym kraju członkowskim do polskich akt stanu cywilnego.

Z tym entuzjazmem do wykonywania wyroków przez rząd Koalicji 15 października minister Kierwiński mocno przesadził. Wystarczy przypomnieć wypowiedź premiera Donalda Tuska, który stwierdził, że „nie jest tak, że Unia Europejska może nam w tej kwestii cokolwiek narzucić”. A jako barometr dla zmian, szef rządu wskazał wówczas opinię publiczną, która w kwestii praw osób LGBT+ jest podzielona.

Minister Kierwiński pytany, czy rząd umożliwi transkrypcję tylko w jednostkowych sprawach, zakręcił się i odpowiedział, że wyrok TSUE nie dotyczy sprawy jednostkowej, ale wyroki polskich sądów już tak.

Kierwiński zaprzeczył, że rząd będzie przeciągać wprowadzenie systemowych rozwiązań do kolejnych wyborów parlamentarnych. „Potrzebujemy kilkunastu dni, żeby ten temat dokończyć” – zadeklarował szef resortu administracji.

Przestrzegał jednak przed „gorącymi głowami” i nadmiernym pośpiechem.

„Nie zgodzę się, że to jest prosta sprawa, którą zaraz się załatwi. To sprawa, która ma szereg bardzo poważnych implikacji dla systemu. Proszę pamiętać, że para, która otrzymuje akt małżeństwa ma konkretne prawa i właściwe podejście do tej kwestii to odpowiedzialność moja i odpowiednich ministrów” – powiedział Marcin Kierwiński.

Jaki jest kontekst

To ostatnie zdanie w zasadzie potwierdza ustalenia OKO.press. Pisaliśmy nie tylko o tym, że rząd zwleka z przyjęciem systemowych rozwiązań i chce ograniczyć wykonanie wyroku TSUE do jednostkowych przypadków. Informowaliśmy również, że w KPRM powstał specjalny zespół zarządzany przez Macieja Berka, zaufanego człowieka Donalda Tuska, który pracuje nad zminimalizowaniem skutków uznania małżeństw jednopłciowych.

Przeczytaj także:

Para, która otrzyma polski akt małżeństwa, będzie bowiem mogła ubiegać się o szereg uprawnień, które dziś przysługują parom heteroseksualnym. Z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wynika, że mogłoby chodzić m.in. o prawo do dziedziczenia, wspólnotę majątkową, możliwość skorzystania z urlopu na opiekę nad chorym partnerem, czy uzyskania renty wdowiej.

Poza obszarem uprawnień pozostałaby z pewnością kwestia przysposobienia czy adopcji dzieci – prawo rodzinne nie jest bowiem w jurysdykcji Unii Europejskiej.

ZUS, na wniosek wiceministra rodziny Krzysztofa Gajewskiego, już wydał komunikat, w którym informował, że będzie traktować małżeństwa jednopłciowe na równi z innymi. Pary jednopłciowe, posługujące się polskim aktem małżeństwa, mogłyby więc pójść do ZUS i wywalczyć podstawowe zabezpieczenie społeczne. Rząd chce jednak te „systemowe implikacje” ograniczyć – tak aby oddzielić „tradycyjne małżeństwa” od jednopłciowych. Jak dokładnie miałoby to wyglądać, tego nie wiadomo.

Negocjacje, które dziś toczą się w rządzie, dotyczą sposobu wprowadzenia systemowych zmian, które pozwolą urzędnikom dokonać transkrypcji. Ministerstwo Cyfryzacji, kierowane przez Krzysztofa Gawkowskiego, przekonuje, że wystarczy zmienić rozporządzenie ws. aktów stanu cywilnego. MSWiA chce ustawowych rozwiązań, co jest scenariuszem na zwarcie z Pałacem Prezydenckim i wyrzucenie ustawy do kosza. A przecież przepychanka między Lewicą i konserwatystami z KO i PSL to tylko polityczna strona problemu. Jeśli rząd skutecznie nie wprowadzi systemowego rozwiązania, urzędnicy nie dostaną narzędzi do dokonywania transkrypcji, a pary – nadal nie będą miały potwierdzenia, że nie muszą przechodzić krajowej batalii sądowej, żeby domagać się uznania swoich praw. Innymi słowy, prawo w Polsce nadal nie będzie przestrzegane.

Przeczytaj także:

18:56 29-04-2026

Prawa autorskie: Ilya PITALEV and Sarah Meyssonnier / various sources / AFPIlya PITALEV and Sar...

Putin załatwia u Trump zawieszenie broni na 9 maja

Propozycję rozejmu Putin zgłosił w rozmowie telefonicznej z Trumpem. Ten pomysł poparł. Rosja boi się, że Ukraińcy naprawdę zagrożą skromnej defiladzie „zwycięstwa” na Placu Czerwonym

Co się stało?

O półtoragodzinnej rozmowie telefonicznej Putin-Trump 29 kwietnia poinformował doradca Putina Uszakow. Rozmowa dotyczyła wojen, którą obaj prowadzą: w Ukrainie i w Iranie. Najważniejszym skutkiem rozmowy na krótką metę może być przymuszenie Ukrainy od powstrzymania się od ostrzału Moskwy w dniu defilady 9 maja.

Defilada ta będzie w tym roku mała i bez pokazu sprzętu właśnie z powodu zagrożenia ukraińskimi atakami. Atak na stolicę Rosji wydaje się prawdopodobny, bo takiego ataku nie było już od miesiąca.

Przeczytaj także:

Według Uszakowa Trump w rozmowie „pozytywnie ocenił rozejm wielkanocny ogłoszony niedawno przez Rosję”. „W związku z tym Władimir Putin poinformował swojego amerykańskiego odpowiednika o gotowości do ogłoszenia zawieszenia broni podczas obchodów Dnia Zwycięstwa”. A „Trump aktywnie poparł tę inicjatywę, podkreślając, że święto upamiętnia nasze wspólne zwycięstwo nad nazizmem w II wojnie światowej”.

Sam Trump później oświadczył, że to on zaproponował Putinowi ogłoszenie „małego rozejmu”, „bo to okropne, że tylu ludzi ginie”. „Czy on już to ogłosił?” – zapytał następnie prezydent USA podczas spotkania z astronautami misji Artemis w Gabinecie Owalnym.

Uzyskawszy wsparcie dla rozejmu na defiladę i poskarżywszy mu się na ataki Ukrainy na Rosję, Putin opowiadał następnie Trumpowi, że wygrywa na froncie i uzyska swoje cele w Ukrainie (nie są one jasno sformułowane). „Moskwa wolałaby, aby stało się to w drodze negocjacji”, jednak porozumienie polegać musi na tym, że Ukraina „zgodzi się na propozycje Rosji”. Na co Trump miał przyznać Putinowi rację, że wojnę przeciąga prezydent Zełenski, ale miał też Putina zapewnić, że „porozumienie w sprawie Ukrainy jest bliskie”

W sprawie Iranu Putin pochwalił Trumpa za jego rozejm, przestrzegł go przed lądową inwazją i przedstawił „szereg propozycji mających na celu rozwiązanie sporów wokół irańskiego programu nuklearnego”. Potwierdza to spekulacje, że Irańczycy zwrócili się do Rosji właśnie w tej sprawie, a inne kwestie konfliktu USA i Izraelem dyskutują z innymi pośrednikami. Moskwa nieustannie oferuje mediację w konflikcie, ale tę funkcję na razie pełni Pakistan.

Trump: „Powiedziałem mu [Putinowi], że zanim mi pomożecie, chcę zakończyć waszą wojnę”

Przeczytaj także:

Trump był jednak w sprawie swojej wojny równie optymistyczny jak Putin w sprawie swojej: „Trump przedstawił swoją ocenę wyników zakończonej fazy konfrontacji wojskowej, a także swoje poglądy na temat trudnej sytuacji, w jakiej obecnie znajduje się Iran i jego przywódcy” – powiedział Uszakow.

Na koniec panowie „serdecznie się pożegnali”. „Dobrze nam się rozmawiało, znam go od dawna” – powiedział dziennikarzom w Gabinecie Owalnym Trump.

Jaki jest kontekst?

O ile pierwsza rozmowa Trumpa z Putinem wywarła w 2025 r. wstrząsające wrażenie, to kolejne mają już cechy rytuału. Panowie się wspierają i zapewniają o sympatii, i o tym, że odnoszą sukcesy. Ostatnia taka rozmowa odbyła się 10 marca.

Przeczytaj także:

Ta dzisiejsza była szykowana od co najmniej kilku dni, bowiem Trump w wywiadzie dla Fox News powiedział trzy dni temu, że już z Putinem rozmawiał (!). Moskwa dementowała to z pewnym zdumieniem.

Dzisiejsza rozmowa jest jednak szczególna. Po raz pierwszy prezydenci są w bardzo poważnych tarapatach. Trump nie ma łatwego wyjścia z wojny z Iranem, a Putin ma coraz poważniejsze kłopoty w związku z najazdem na Ukrainę.

Jeśli chodzi o negocjacje pokojowe, to Rosjanie rozmawiają z Irańczykami, ale nie z Ukraińcami. Amerykanie natomiast nie prowadzą negocjacji z Irańczykami, ale rozmawiają z Ukraińcami. Przed tygodniem „New York Times” nawet doniósł, że ukraińscy negocjatorzy zaproponowali Trumpowi, iż część Donbasu mogą nazwać na jego cześć Donnylandem. Ale wcześniej Rosjanie muszą oddać okupowane tereny Ukrainy.

Problemem Rosji jest jednak to, że trójstronne rozmowy USA-Ukraina-Rosja się załamały. Negocjatorzy Trumpa zajęci są analizowaniem sytuacji z Iranem (do obu wojen Trump wysyła zięcia Kushnera i partnera biznesowego Witkoffa). Rosja nadal powtarza, że to nie szkodzi, bo przecież może zdobyć sobie w Ukrainie to, co chce, siłą. Tyle że brzmi to coraz mniej przekonująco: rosyjski front utknął, a wojna coraz mniej przypomina dawne wojny z cienką linią frontu i bezpiecznym zapleczem.

Czy Trump załatwi rozejm?

Jednocześnie możliwości Trumpa w sprawie Ukrainy są coraz słabsze: USA nie są już tam głównym rozgrywającym. To Rosja mogłaby Amerykanom pomóc troszkę ustabilizować ceny ropy rosnące po zablokowaniu Cieśniny Ormuz. Ale akurat Ukraińcy celnie atakują rosyjską infrastrukturę naftową, w tym porty na Bałtyku i Morzu Czarnym. Pożar w Tuapse ma katastrofalne rozmiary, a 29 kwietnia Ukraińcy trafili w instalacje naftowe na głębokim zapleczu Rosji: w Orsku i Permie.

Apel do Trumpa o poparcie idei rozejmu 9 maja jest aktem rozpaczliwym. Łatwiej Putinowi ogłaszać rozejmy z okazji świąt prawosławnych, bo te obchodzone są też w Ukrainie. 9 maja jednak nie jest ukraińskim świętem, a Putin nie może o rozejm poprosić prezydenta Zełenskiego, bo byłaby to dla niego wizerunkowa katastrofa.

Szuka więc pośrednika.

"Na razie nie zaplanowano żadnego połączenia telefonicznego między Trumpem a Zełenskim, ale może się to zmienić »w ciągu najbliższej minuty«” – Kyiv Independent cytuje źródło zbliżone do Biura Prezydenta.

15:46 29-04-2026

Prawa autorskie: 20.02.2025 Warszawa , Sejm . Posel PiS Lukasz Mejza na posiedzeniu Komisji Regulaminowej , Spraw Poselskich i Immunitetowych . Poslowie rozpatruja wniosek o wyrazenie przez Sejm zgody na aresztowanie Ziobry w celu zapewnienia stawiennictwa na posiedzeniu Sejmowej Komisji Sledczej . Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl20.02.2025 Warszawa ...

Mejza w końcu wyleciał z klubu PiS

Uwikłany w afery i gardzący bezpieczeństwem pieszych i kierowców poseł Łukasz Mejza przestał być członkiem klubu parlamentarnego PiS. Teraz może walczyć we freak fightach

Co się wydarzyło?

Klub parlamentarny PiS usunął dziś ze swych szeregów posła Łukasza Mejzę. Poinformował o tym na platformie X rzecznik partii Rafał Bochenek.

Bochenek podkreślił też, że Mejza „członkiem partii nigdy nie był”. Nie zmienia to jednak faktu, że polityk ten został przez PiS przyjęty nawet do rządu (na stanowiska wiceministerialne w resortach kultury (sic!) i później sportu. W ostatnich wyborach startował zaś z list PiS do Sejmu na równi z członkami partii. Była to nagroda za lojalność wobec PiS w okresie rządów Zjednoczonej Prawicy.

Jaki jest kontekst?

Nie jest jasne, jaka dokładnie przyczyna przesądziła o usunięciu Mejzy z klubu PiS akurat teraz. Dwa dni temu polityk deklarował, że rozważa wzięcie udziału w walkach MMA w kategorii freak fight – co wzbudziło nieskrywany niesmak jego partyjnych kolegów. Nieco wcześniej Mejza został po raz kolejny zatrzymany przez policję za łamanie przepisów ruchu drogowego – tym razem jechał z prędkością 151 km/h po drodze ekspresowej. Według wyliczeń RMF FM i TVN24.pl Mejza uzbierał już nie mniej niż 168 punktów karnych za notoryczne łamanie przepisów na drogach, w tym za jazdę z prędkością blisko 200 km/h. Prawa jazdy nie stracił tylko dlatego, że chroni go przed tym... poselski immunitet.

W poprzedniej kadencji głosy m.in. Łukasza Mejzy były dla Jarosława Kaczyńskiego zabezpieczeniem przed ewentualnością zerwania koalicji rządzącej przez Zbigniewa Ziobrę i jego stronników.

Przeczytaj także:

PiS korzystał z usług Mejzy, mimo że był on uwikłany w wyjątkowo ostro ocenianą przez opinię publiczną aferę z oferowaniem przez niego i jego wspólników biznesowych osobom nieuleczalnie chorym i ich rodzinom bardzo kosztownych terapii o niepotwierdzonej skuteczności, które nie przeszły wystarczających badań klinicznych. Mejza robił to dla zysku.

Przeczytaj także:

15:35 29-04-2026

Prawa autorskie: Fot. Wladyslaw Czulak / Agencja Wyborcza.plFot. Wladyslaw Czula...

Bruksela do Polski: zapomnieliście o Odrze. Będą kary?

Komisja Europejska wszczęła postępowanie przeciwko Polsce w sprawie Odry. Zarzuca polskim władzom, że nie podjęły wystarczających działań po katastrofie ekologicznej z 2022 roku i nie odbudowują ekosystemu rzeki.

Co się wydarzyło?

Komisja Europejska ogłosiła dziś (29 kwietnia), że kieruje do Polski tzw. wezwanie do usunięcia uchybienia. To pierwszy etap unijnej procedury naruszeniowej, która może zakończyć się skierowaniem sprawy do Trybunału Sprawiedliwości UE. Wezwanie jest częścią cyklicznego przeglądu naruszeń prawa UE przez państwa członkowskie.

Bruksela zarzuca Polsce naruszenie kilku unijnych przepisów: ramowej dyrektywy wodnej, dyrektywy o emisjach przemysłowych oraz dyrektyw siedliskowej i ptasiej. Chodzi o ochronę wód, ograniczanie zanieczyszczeń przemysłowych oraz ochronę gatunków i siedlisk przyrodniczych.

Komisja wskazuje, że stan wód, siedlisk i gatunków w Polsce się pogarsza. Najbardziej widocznym przykładem była katastrofa na Odrze latem 2022 roku. Wtedy toksyczny zakwit tzw. złotych alg doprowadził do śmierci organizmów wodnych na odcinku 500 km rzeki. Z Odry wyłowiono wtedy ponad 360 ton martwych ryb.

Według Komisji głównymi przyczynami rozwoju złotych alg są wysokie zasolenie wody i wysokie stężenie składników odżywczych. Bruksela podkreśla, że Polska pozwalała na zrzuty słonych wód do rzeki, mimo że znany był ich negatywny wpływ na stan wód.

Problem nie zakończył się po 2022 roku. Latem 2024 roku w dorzeczu Odry ponownie znaleziono ponad 100 ton martwych ryb. Komisja wskazuje, że złote algi nadal występują w tym rejonie, a zasolenie wody pozostaje wysokie.

Polska ma teraz dwa miesiące na odpowiedź i usunięcie uchybień. Jeśli Komisja uzna odpowiedź za niewystarczającą, może przejść do kolejnego etapu procedury i wydać tzw. uzasadnioną opinię. Kolejnym krokiem byłoby pozwanie Polski przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości i ewentualnie kara finansowa, która może sięgać setek tysięcy euro dziennie.

Jaki jest kontekst?

Odra jest jedną z najważniejszych rzek Europy Środkowej. Ma znaczenie nie tylko dla transportu (choć nie tak istotne, jak jeszcze 20-30 lat temu), ale też dla bioróżnorodności pogranicza Polski i Niemiec, rybołówstwa, wody pitnej, rekreacji i turystyki.

Katastrofa z 2022 roku pokazała, jak wrażliwy jest ekosystem rzeki na zanieczyszczenia, zasolenie i wysokie temperatury. Komisja zarzuca Polsce, że działania po katastrofie były niewystarczające. Według Brukseli Polska nie odwróciła pogarszania się stanu wód i nie zapewniła ich dobrego stanu, czego wymagają unijne przepisy.

Komisja wskazuje też, że Polska nie podjęła koniecznych działań, aby odbudować chronione siedliska i gatunki występujące wzdłuż Odry, takie jak różanka i koza pospolita.

Bruksela zarzuca również Polsce, że plan gospodarowania wodami w dorzeczu Odry został przyjęty bez uwzględnienia katastrofy z 2022 roku i jej skutków. Według Komisji oznacza to także brak opartej na aktualnych danych oceny wpływu planu na obszary Natura 2000.

Pod koniec 2025 roku prezydent Karol Nawrocki zablokował utworzenie Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry, który – przynajmniej do pewnego stopnia – poprawiłby ochronę rzeki.

Przeczytaj więcej w OKO.press

Przeczytaj także:

15:12 29-04-2026

Prawa autorskie: Finnish conscripts wearing winter camouflage uniforms stand in the snow covered forest while warming themeselves by a fire, during a media day event at the Kainuu Brigade, a Finnish Army unit in Kajaani, Finland on February 3, 2026. (Photo by Alessandro RAMPAZZO / AFP)Finnish conscripts w...

Finlandia szykuje obywateli na ewentualność wojny

Fińska agencja rządowa opublikowała dokument przedstawiający hipotetyczny przebieg pełnoskalowej wojny obronnej z Rosją. Nie po to, by straszyć społeczeństwo, lecz by budować jego odporność na zagrożenie

Co się wydarzyło?

Fińska Narodowa Agencja Rezerw Strategicznych opublikowała dokument zawierający przewidywania dotyczące ewentualnego przebiegu konfliktu z Rosją. Dokument skierowany jest przede wszystkim do przedsiębiorców i kadry zarządzającej działających na terenie Finlandii firm – i służy budowaniu odporności społeczeństwa na zagrożenie ze Wschodu. Autorzy dokumentu podkreślają, że nie jest on prognozą konkretnego przebiegu sytuacji wojennej, a raczej narzędziem pozwalającym orientować się w kolejnych fazach ewentualnego konfliktu zbrojnego – i w związanych z nimi wyzwaniach.

Zdaniem analityków fińskiej agencji rządowej ewentualny atak Rosji na Finlandię mógłby nastąpić dopiero po zakończeniu wojny w Ukrainie i jednocześnie w warunkach, w których USA kontynuują swój kurs zorientowany na odwracanie się od Europy i NATO. Dokument opisuje cztery fazy potencjalnego rozwoju konfliktu:

  1. trwająca do 3 miesięcy faza wojny hybrydowej – cyberataków (w tym na sieci bankowe), zakłóceń systemów satelitarnych, zaburzeń na szlakach handlowych i w sieciach energetycznych. Jej skutkiem ma być destabilizacja nastrojów społecznych i sytuacji gospodarczej w Finlandii – skutkująca pierwszymi niedoborami – np niektórych rodzajów leków czy żywności.
  2. trwająca do kolejnych 3 miesięcy faza stanu gotowości obronnej – tu fiński scenariusz wprowadza fikcyjną fabułę z oskarżaniem Finlandii przez Rosję o zestrzelenie należącego do niej myśliwca i równoległym prowadzeniem przez rosyjską armię jawnych przygotowań do inwazji. Odpowiedzią jest wprowadzenie przez Finów stanu wyjątkowego, przestawienie kraju na gospodarkę wojenną (tak, już na tym etapie) i uruchomienie dekretem prezydenta stanu obrony kraju – pozwalającego na natychmiastowe użycie sił zbrojnych do odpowiedzi na wszelką agresję. Ta faza konfliktu kończy się pełnoskalowym dronowo-rakietowym uderzeniem Rosji na Finlandię. A zatem rozpoczęciem wojny. W tej fazie działania rosyjskich wojsk lądowych pozostają „ograniczone”.
  3. trwająca do roku faza eskalacji i rozszerzania konfliktu – w której rzeczywistość społeczna i gospodarcza całego kraju staje się w pełni podporządkowana nadrzędnemu celowi, jakiemu jest obrona państwa przed agresją. Następuje alokacja zasobów, niedobory niektórych typów produktów stają się trwałe. Jednocześnie kształtuje się stała linia frontu na lądzie.
  4. Faza wojny na wyniszczenie – tu autorzy dokumentu nie podają ram czasowych. To faza wojny odpowiadająca tej, w której obecnie znajduje się Ukraina. Jej nadrzędnym celem jest utrzymanie zdolności państwa do obrony dłużej, niż przeciwnik będzie w stanie utrzymywać zdolności do prowadzenia agresji.

Jaki jest kontekst?

Finlandia jest jednym z najlepiej przygotowanych do obrony państw Europy. Fińska doktryna obronna stawia szczególny nacisk na obronę cywilną – co wielokrotnie opisywaliśmy już w OKO.press. Pod tym względem Finlandia stanowi wzór do naśladowania dla pozostałych państw bezpośrednio graniczących z Rosją i Białorusią – w tym oczywiście Polski.

Przeczytaj także: