0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

13:42 07-01-2026

Prawa autorskie: Photo by Gregg Newton / AFPPhoto by Gregg Newto...

Powrót ludzi na Księżyc: za miesiąc w kosmos może ruszyć misja Artemis II

Już tylko miesiąc może dzielić nas od pierwszej od 1972 roku załogowej misji, która wyleci w kierunku Księżyca. Nie będzie to jeszcze lądowanie na Srebrnym Globie, jednak misja Artemis II bardzo przybliży ludzkość do celu powrotu na jego powierzchnię.

Co się wydarzyło?

Według aktualnego harmonogramu lotów pierwsza załogowa misja programu Artemis amerykańskiej agencji NASA może wystartować 6 lutego. Wtedy otworzy się okno czasowe umożliwiające wylot.

Czteroosobowa, amerykańsko-kanadyjska załoga ma okrążyć naszego naturalnego satelitę. Przelot na pokładzie kapsuły Orion wyniesionej na orbitę przez rakietę SLS (Space Launch System) ma potrwać 10 dni. W ten sposób po raz pierwszy od ponad pół wieku człowiek wyruszy poza niską orbitę Ziemi. Dokonać tego mają astronauta Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej Jeremy Hansen oraz reprezentujący NASA Victor Glover, Reid Wiseman i Christina Koch.

Przygotowania do pierwszej od czasu Apollo 17 załogowej misji księżycowej trwały niemal 20 lat. SLS, Koszt przygotowania misji wyniósł prawie 50 miliardów dolarów, sam przelot Oriona zamknie się w koszcie około 4 mld.

Kapsuła Orion już raz okrążyła księżyc, w czasie bezzałogowego lotu misji Artemis 1. W jej czasie NASA wykryła wady osłony termicznej obiektu, co uniemożliwiło szybkie przystąpienie do załogowego lotu. Ludzie mają powrócić na powierzchnię Księżyca w ramach misji Artemis 3. Astronautów ma tam zabrać rakieta Starship produkcji firmy SpaceX. Do niedawna mówiło się o możliwości jej startu już w 2027 roku. Portal Politico dotarł jednak do korespondencji wewnętrznej, w której pracownicy SpaceX poddawali ten cel w wątpliwość.

🚨Mission Update: Rollout for Artemis II is less than two weeks away.

This milestone begins final, system-wide testing as NASA prepares to send astronauts around the Moon for the first time in more than 50 years, with a launch window opening as soon as February 6. pic.twitter.com/gKRqUXIfMg

— Bethany Stevens (@NASASpox) January 2, 2026

Jaki jest kontekst?

Plan powrotu na księżyc w ramach programu Artemis został formalnie zatwierdzony w 2017 roku. Pierwotne plany administracji Baracka Obamy mówiły o możliwości powrotu na Księżyc do 2020 roku. Plan obejmuje loty załogowe i wyniesienie na orbitę naszego naturalnego satelity stacji Lunar Getaway, która ułatwi logistykę podróży na Srebrny Glob. Program zmaga się jednak z serią opóźnień, a wspierani między innymi przez Unię Europejską, Kanadę i Japonię Amerykanie muszą spieszyć się, by nie przegrać nowego kosmicznego wyścigu. Chiny planują wysłać na Księżyc swoich astronautów do 2030 roku.

Przeczytaj także:

13:11 07-01-2026

Jak się ma cyberprzestępczość w Polsce? Policja pokazuje statystyki

Miliony zabezpieczonych plików z nielegalnymi treściami, blisko 1100 zatrzymanych i ponad 22 miliony złotych odzyskanych dla obywateli. Rok 2025 był dla Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości czasem intensywnej walki z cyfrowym podziemiem.

Co się wydarzyło

Policja zalicza do cyberprzestępczości m.in. fikcyjne oferty inwestycyjne czy podszywanie się pod pracowników banków. Spektrum cyberprzestępczości jest dziś szerokie i cały czas się rozrasta. Na celowniku nie są już wyłącznie wielkie korporacje czy instytucje publiczne. Coraz częściej ofiarami padają mniejsze firmy i, przede wszystkim, zwykli użytkownicy.

Wiadomości zachęcające do kliknięcia w link; głos w słuchawce przekonujący, że ktoś włamał się na konto; inwestycja życia, którą reklamuje polityk – to tylko przykładowe akcje, z jakimi wielu ludzi mogło się spotkać.

Największą liczbę cyberprzestępstw w ubiegłym roku stanowiły oszustwa internetowe. Jak wskazuje portal Cybedefence24 przestępcy coraz częściej wykorzystują sztuczną inteligencję do tworzenia deepfake'ów z udziałem znanych osób, które zachęcają do przelewania pieniędzy na rzekomo zyskowne projekty.

Zatrzymani administratorzy domen, współpracujący z międzynarodowymi grupami, wskazują na trzy główne kierunki: Rosję, Chiny oraz Koreę Północną. To tam najczęściej zlecane są ataki typu DDoS, mające na celu paraliżowanie stron polskich urzędów i szpitali.

Poniżej liczby:

  • Zatrzymani: 1094 osoby (średnio 3 zatrzymania dziennie)
  • Zabezpieczone mienie: 77,9 mln zł
  • Największe zagrożenie: oszustwa inwestycyjne i AI
  • Kierunki ataków: m.in. Rosja, Chiny, Korea Północna

Jedną z największych akcji była międzynarodowa operacja „FEVER" – największa w Europie akcja wymierzona w przestępczość o charakterze pedofilskim. Uczestniczyły w niej organy ścigania z 11 państw (poza Polską). Zatrzymano łącznie 166 osób (98 w naszym kraju), w tym producentów zdjęć i filmów, administratorów forów oraz osoby udostępniające tego typu treści. Szczegóły:

Jaki jest kontekst

Większość przestępców w ramach nielegalnych działań niezmiennie korzysta z urządzeń teleinformatycznych oraz darknetu i szyfrowanych komunikatorów.

W ocenie Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości (CBZC) 2026 rok upłynie pod znakiem dalszego rozwoju technologicznego, czego skutkiem będą szersze możliwości tworzenia wiarygodniejszych treści. Dla użytkowników to sygnał, że należy zachować czujność w sieci, aby nie dać się złapać pozornie prawdziwym materiałom.

10:41 07-01-2026

Prawa autorskie: PALM BEACH, FLORIDA - JANUARY 03: U.S. Secretary of State Marco Rubio speaks during a press conference as U.S. President Donald Trump listens at Mar-a-Lago club on January 03, 2026, in Palm Beach, Florida. During the event, President Trump confirmed that the U.S. military carried out a large-scale strike in Caracas overnight, resulting in the capture of Venezuelan leader Nicolas Maduro and his wife, Cilia Flores. Joe Raedle/Getty Images/AFP (Photo by JOE RAEDLE / GETTY IMAgencja GazetaES NORTH AMERICA / Getty Images via AFP)PALM BEACH, FLORIDA ...

Rubio tłumaczy Trumpa. „USA planuje kupić Grenlandię, a nie ją najechać”

Sekretarz stanu USA Marco Rubio powiedział kongresmenom, że ostatnie wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa i osób z jego otoczenia nie oznaczają chęci inwazji, a celem Białego Domu jest nabycie wyspy – napisał we wtorek„Wall Street Journal”.

Co się wydarzyło

Rubio miał łagodzić ton wypowiedzi urzędników administracji Trumpa podczas zamkniętego spotkania z kierownictwem Kongresu, które odbyło się w poniedziałek. Według „Wall Street Journal” szef dyplomacji USA i doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Trumpa powiedział, że celem jest odkupienie wyspy od Danii.

Z kolei według „NYT” Rubio powiedział kongresmenom, że Trump „planuje raczej kupić Grenlandię, niż ją najechać”. Przekazał też, że Trump poprosił doradców o nowy plan pozyskania terytorium.

Słowa Rubio pojawiają się w momencie, gdy Biały Dom coraz ostrzej zaostrza narrację dotyczącą kontroli nad wyspą. Prezydent Donald Trump oraz wysocy rangą przedstawiciele administracji publicznie nie wykluczyli użycia siły w celu przejęcia terytorium.

Karoline Leavitt, rzeczniczka Białego Domu wydała oświadczenie, w którym oznajmiła, że użycie siły jest jedną z opcji rozważanych przez prezydenta.

„Prezydent Trump jasno dał do zrozumienia, że przejęcie Grenlandii jest priorytetem dla bezpieczeństwa narodowego Stanów Zjednoczonych i ma kluczowe znaczenie dla odstraszania przeciwników w regionie Arktyki” – przekazała w oświadczeniu rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt.

„Prezydent i jego zespół analizują różne scenariusze realizacji tego strategicznego celu polityki zagranicznej, a użycie sił zbrojnych USA pozostaje jedną z opcji, którymi dysponuje naczelny dowódca”.

Jaki jest kontekst

Niecałe dwa dni po ujęciu prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro, Donald Trump powiedział w niedzielę, że Stany Zjednoczone „potrzebują Grenlandii z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego”. Wywołało to silne protesty ze strony Danii, która jest właścicielem tego terytorium i jej europejskich sojuszników.

Stephen Miller, zastępca szefa sztabu Donald Trumpa, powiedział w poniedziałek w wywiadzie dla CNN, że „nikt nie będzie walczył militarnie ze Stanami Zjednoczonymi o przyszłość Grenlandii”.

To właśnie jego żona, Katie Miller opublikowała w mediach społecznościowych mapę terytorium Grenlandii z flagą USA i napisem „WKRÓTCE”.

Zrzut ekranu z portalu X wpisu Katie Miller

W zeszłym miesiącu Trump powołał stanowisko specjalnego wysłannika ds. Grenlandii i mianował na nie gubernatora Luizjany Jeffa Landry'ego. Jak zapowiedział, celem tej misji jest „uczynienie Grenlandii częścią Stanów Zjednoczonych”.

W niedzielę wieczorem prezydent USA powiedział dziennikarzom na pokładzie Air Force One, że „Dania nie będzie w stanie zająć się Grenlandią”, zapewniając ich, że zajmie się Grenlandią „za około dwa miesiące”, a nawet „za dwadzieścia dni”.

Dodał że Grenlandia jest "dosłownie usiana rosyjskimi i chińskimi statkami”.

Jak podaje „The New York Times” choć Rosja i Chiny są aktywnymi graczami w regionie Arktyki, Grenlandia w rzeczywistości nie jest otoczona ich jednostkami. To właśnie Stany Zjednoczone posiadają na wyspie stałą bazę wojskową. W ubiegłym roku odwiedził ją wiceprezydent J.D. Vance wraz z żoną Ushą.

„Mamy nadzieję, że Grenlandia zdecyduje się na partnerstwo ze Stanami Zjednoczonymi, ponieważ jesteśmy jedynym narodem na Ziemi, który uszanuje ich suwerenność i bezpieczeństwo” – mówił wtedy Vance.

Trump zwraca również uwagę na Grenlandię ze względu na jej potencjalnie ogromne zasoby cennych minerałów, które w jego narracji mają strategiczne znaczenie dla USA.

Grenlandia jest słabo zaludnionym, autonomicznym terytorium pozostającym pod suwerennością Danii, członka NATO. Duńska kontrola kolonialna nad wyspą sięga XVIII wieku, natomiast autonomię Grenlandia uzyskała w XX wieku.

We wtorek przywódcy sześciu państw NATO, wspólnie z premier Danii Mette Frederiksen, opublikowali wspólne oświadczenie, w którym sprzeciwili się wypowiedziom Trumpa, że Stany Zjednoczone powinny przejąć Grenlandię. Wsparcie dla Danii zadeklarowały Wielka Brytania, Francja, Niemcy, Włochy, Hiszpania oraz Polska, czyli bliscy sojusznicy USA.

„Bezpieczeństwo w Arktyce musi być budowane wspólnie, we współpracy z sojusznikami NATO, w tym ze Stanami Zjednoczonymi, z poszanowaniem zasad Karty Narodów Zjednoczonych, takich jak suwerenność, integralność terytorialna oraz nienaruszalność granic” – podkreślono w oświadczeniu. „Są to zasady uniwersalne i nie przestaniemy ich bronić”.

„Grenlandia należy do jej mieszkańców” – dodano. „Tylko Dania i Grenlandia mają prawo decydować o sprawach dotyczących Danii i Grenlandii”.

Strategia Bezpieczeństwa Narodowego drugiej administracji Trumpa wskazuje, że dominacja na półkuli zachodniej jest absolutnym priorytetem. Tę logikę wzmacnia trwająca od miesięcy kampania militarna USA przeciwko Wenezueli, a także sobotnia operacja amerykańskich sił zbrojnych, w wyniku której uprowadzono Nicolása Maduro oraz jego żonę Cilię Flores. Trump zapowiadał również, że planuje przejęcie Kanady.

Czytaj więcej tekstów OKO.press

Przeczytaj także:

09:29 07-01-2026

Prawa autorskie: US President Donald Trump departs after he delivered remarks at the House Republican Party (GOP) member retreat at the Kennedy Center in Washington, DC, on January 6, 2026. (Photo by Mandel NGAN / AFP)US President Donald ...

Wenezuela ustępuje Trumpowi. Ropa warta miliardy popłynie do USA

Prezydent USA Donald Trump ogłosił, że władze Wenezueli przekażą USA 30-50 mln baryłek „objętej sankcjami ropy naftowej”. Zapowiedział też, że to w jego gestii będzie wykorzystanie zysków ze sprzedaży surowca.

Co się wydarzyło

„Z przyjemnością informuję, że Tymczasowe Władze Wenezueli przekażą Stanom Zjednoczonym od 30 do 50 MILIONÓW baryłek wysokiej jakości, objętej sankcjami ropy naftowej” – napisał Trump na platformie Truth Social.

„Ropa ta zostanie sprzedana po cenie rynkowej, a ja, jako prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki, będę sprawował kontrolę nad tymi pieniędzmi, aby zapewnić ich wykorzystanie z korzyścią dla mieszkańców Wenezueli i Stanów Zjednoczonych” – dodał.

Trump poinformował, że polecił ministrowi energii natychmiastową realizację tego planu i transport ropy statkami bezpośrednio do portów w USA.

Jaki jest kontekst

Wenezuelskie władze dotąd nie skomentowały ogłoszenia Trumpa. Jak szacuje „The New York Times”, ilość ropy, o której mówi Trump, odpowiada jej dwumiesięcznemu wydobyciu w Wenezueli, a wartość rynkowa surowca to ok. 1,8-3 mld dol.

Jak informuje PAP, Trump zapowiadał już, że rozpoczęta w grudniu blokada morska tankowców wypływających z i do Wenezueli będzie kontynuowana. Mimo jej obowiązywania władze w Caracas próbowały sprzedać surowiec; jak dotąd USA zatrzymały dwa statki, z których każdy mógł transportować do niemal 4 mln baryłek.

Wenezuela dysponuje największymi na świecie zasobami ropy naftowej.

Maduro, zanim został pojmany przez USA, przekonywał, że rosnąca presja administracji Donalda Trumpa na jego kraj ma na celu zdobycie kontroli nad wenezuelskimi surowcami naturalnymi, w tym przede wszystkim nad ropą.

Reuters, powołując się na dwa niezależne źródła, wskazuje, że zapowiadany przez Donalda Trumpa eksport wenezuelskiej ropy do USA może na początku polegać przede wszystkim na przekierowaniu dostaw, które pierwotnie miały trafić do Chin. To właśnie Pekin w ostatniej dekadzie był największym odbiorcą wenezuelskiego surowca, zwłaszcza po 2020 roku, gdy Stany Zjednoczone nałożyły sankcje na podmioty zaangażowane w handel ropą z Wenezuelą.

Według źródła z branży naftowej, na które powołuje się Reuters, Donald Trumpowi zależy na jak najszybszym dostarczeniu wenezuelskiej ropy do Stanów Zjednoczonych. Ma to umożliwić prezydentowi USA szybkie ogłoszenie politycznego sukcesu i pokazanie porozumienia jako efektu twardych działań wobec Wenezueli.

Do tej pory eksport ropy z Wenezueli do USA odbywał się wyłącznie za pośrednictwem amerykańskiego koncernu Chevron, który za zgodą administracji w Waszyngtonie współpracował z państwowym wenezuelskim producentem ropy PDVSA. Chevron pozostawał jedyną firmą naftową, która po wprowadzeniu przez Trumpa morskiej blokady Wenezueli mogła bez przeszkód transportować surowiec. Dziennie do USA trafiało w ten sposób od 100 do 150 tys. baryłek ropy.

Nowe porozumienie ogłoszone przez Trumpa zmienia sytuację PDVSA. Dzięki niemu spółka może uniknąć konieczności ograniczenia wydobycia, które groziło jej z powodu wyczerpywania się dostępnych możliwości magazynowania ropy.

Czytaj więcej tekstów OKO.press

Przeczytaj także:

07:38 07-01-2026

Prawa autorskie: 06.01.2026 Warszawa . Wojskowy Port Lotniczy Warszawa Okecie . Oswiadczenie premiera Donalda Tuska przed wylotem do Paryza . Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl06.01.2026 Warszawa ...

Tusk: większych uprawnień PIP nie będzie. Polska straci miliardy z KPO?

Reforma PIP miała pomóc walczyć ze śmieciówkami i fikcyjnym samozatrudnieniem. „Podjąłem decyzję, żeby nie kontynuować pracy nad tego typu reformą” – oświadczył premier Donald Tusk.

Premier Donald Tusk na konferencji szczycie „koalicji chętnych”, który odbył się 6 stycznia w Paryżu, został zapytany o reformę Państwowej Inspekcji Pracy.

Chodzi o ustawę przygotowana przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Nowe prawo umożliwiłoby okręgowym inspektorom pracy zmianę umów o dzieło, umów zleceń czy umów typu B2B w umowy o pracę – mogli by to robić decyzją administracyjną. To realizacja kamienia milowego wpisanego do polskiego KPO.

Projekt na początku grudnia został przyjęty przez Stały Komitet Rady Ministrów, jednak podczas posiedzenia rządu w ubiegły wtorek premier miał zakwestionować projekt. Towarzyszył temu opisywany przez media wybuch złości.

Teraz Tusk potwierdził, że reforma zostaje wstrzymana.

„Przesadna władza dla urzędników, którzy będą decydowali o tym, jak się kto zatrudnia, byłaby bardzo destrukcyjna dla bardzo wielu firm i mogłaby także oznaczać utratę pracy dla wielu ludzi. Tak wynika z mojej analizy. I dlatego w sposób bardzo twardy i z uzasadnionymi emocjami o tym mówiłem i tłumaczyłem paniom i panom ministrom, dlaczego widzę ryzyka z tym związane i podjąłem decyzję, żeby nie kontynuować pracy nad tego typu reformą” – mówił Tusk.

„Sprawę uważam z mojego punktu widzenia za zamkniętą” – podsumował.

Jaki jest kontekst?

Polska ma duży problem z umowami śmieciowymi. Według GUS prawie 1,5 mln osób jest zatrudnionych wyłącznie na podstawie umów zlecenia i pokrewnych umów, a ta liczba z roku na rok rośnie. Do tego coraz popularniejsze jest zastępowanie umów o pracę umowami typu b2b – dochodzi wtedy do tzw. fikcyjnego samozatrudnienia.

Tymczasem zgodnie z art. 22 kodeksu pracy w przypadku faktycznego stosunku pracy (praca kierownictwem pracodawcy oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez niego wyznaczonym) nie jest dopuszczalne zastąpienie umowy o pracę umową cywilnoprawną. Prawo to jest jednak naruszane na masową skalę.

Komisja Europejska wielokrotnie wskazywała, że Polska powinna skuteczniej przeciwdziałać tzw. segmentacji rynku pracy. Po negocjacjach z KE reforma Państwowej Inspekcji Pracy została na początku 2025 wpisana przez obecny rząd do Krajowego Planu Odbudowy.

We wcześniejszej wersji KPO mowa była o pełnym oskładkowaniu umów cywilnoprawnych, co zdaniem ekspertów, byłoby lepszym rozwiązaniem. Rząd zrezygnował z niego pod naciskiem organizacji przedsiębiorców.

Zamiast tego rząd Donalda Tuska zobowiązał się do działania, które "polega na wejściu w życie aktu ustawodawczego upoważniającego Państwową Inspekcję Pracy do wydawania decyzji administracyjnych przekształcających umowy cywilnoprawne w umowę o pracę oraz na podjęciu szeregu działań mających na celu zwiększenie zdolności Państwowej Inspekcji Pracy.

Przeciw większym uprawnieniom PIP protestowały organizacje przedsiębiorców. Popierały je natomiast związki zawodowe.

„Zamiast bronić uczciwych przedsiębiorców, którzy w sytuacji stosunku pracy zatrudniają na umowę o pracę, dyskutujemy o tym, jak nie skrzywdzić tych, którzy próbują ten obowiązek na wszystkie sposoby ominąć. To jest po prostu absurd” – mówił w wywiadzie dla OKO.press Piotr Ostrowski, przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. „Przestańmy w końcu bronić tych, którzy łamią prawo. To tak jakbyśmy mówili, że w gruncie rzeczy przekraczanie prędkości na drodze nie jest złe, bo wtedy można szybciej dostać się z miejsca A do miejsca B. Żaden inspektor pracy nie będzie interweniował wobec tych, którzy uczciwie prowadzą działalność gospodarczą, w zgodzie z obowiązującym w Polsce prawem, do którego należy także Kodeks Pracy” – podkreślał.

Jak wskazywał w OKO.press Adam Suraj, skutki reformy PIP prawdopodobnie byłyby dość ograniczone.

Przez brak realizacji kamienia milowego Polsce może grozić części środków z Funduszu Odbudowy. Decyzja Tuska stawia Polskę w trudnej pozycji: rząd w ramach rewizji KPO musi negocjować zmianę kamienia milowego, który już raz został na jego wniosek zmieniony.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

Przeczytaj także:

Przeczytaj także:

Przeczytaj także: