Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Jak ustaliło OKO.press, w czwartek stanowisko w CBA straciło także pięć innych osób. To reakcja ministra Tomasza Siemoniaka na sposób, w jaki CBA współpracowało – a raczej tego nie robiło – z sejmową komisją śledczą ds. afery Pegasusa
Jak informowaliśmy wcześniej, w czwartek 20 lutego rezygnację z zajmowanego stanowiska złożyła Agnieszka Kwiatkowska-Gurdak, szefowa CBA w latach 2023-2025. Jej dymisja miała związek z przesłuchaniem przed sejmową komisją śledczą ds. afery Pegasusa 18 lutego. Zeznania i zachowanie Kwiatkowskiej-Gurdak wobec komisji jednoznacznie wskazywały, że nie zamierza ona współpracować z posłami nad wyjaśnieniem afery.
Na tę sytuację zareagował premier Tusk. Zażądał raportu od ministra-koordynatora służb specjalnych Tomasza Siemoniaka na temat działań CBA pod kierownictwem obecnej szefowej. W czwartek Agnieszka Kwiatkowska-Gurdak złożyła rezygnację ze stanowiska. A premier błyskawicznie ją przyjął.
Po południu Siemoniak poinformował, że od 21 lutego służbą kierować będzie Tomasz Strzelczyk. To wieloletni funkcjonariusz policji. Pracował m.in. w wydziałach zajmujących się zwalczaniem przestępczości gospodarczej. W CBA służy od 2015 roku, w delegaturach w Warszawie i Bydgoszczy. Był naczelnikiem w wydziale operacyjno-śledczym CBA w Warszawie.
Jednak na tym nie zakończyły się zmiany personalne w CBA. Z informacji OKO.press wynika, że minister Siemoniak wyciągnął konsekwencje wobec pięciu innych osób, zajmujących funkcje kierownicze w CBA.
Stanowiska stracili między innymi: dyrektor gabinetu Kwiatkowskiej-Gurdak, jeden z zastępców szefowej oraz dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa.
To właśnie dyrektor tego departamentu odpowiadał za przygotowanie dokumentów na sejmową komisję śledczą. Wszyscy zostali zdymisjonowani za brak współpracy z komisją.
Agnieszka Kwiatkowska-Gurdak, zanim została szefową CBA, była naczelnikiem wydziału operacyjno-śledczego w delegaturze CBA w Bydgoszczy. Właśnie w tym wydziale prowadzone były m.in. sprawy dotyczące polityka KO Krzysztofa Brejzy. Był on jedną z ofiar inwigilacji, prowadzonej w 2019 roku za pomocą programu Pegasus, prawdopodobnie na zlecenie ówczesnych polskich władz. Brejzę, wtedy senatora KO, podsłuchiwano, gdy pełnił funkcję szefa kampanii wyborczej Koalicji Obywatelskiej.
Komisja śledcza, która zajmuje się aferą Pegasusa, wezwała szefową CBA, aby podczas przesłuchania przedstawiła informacje znajdujące się w dokumentach tej służby. Była także pytana o to, w jaki sposób ów nielegalny program do inwigilacji wykorzystywano w bydgoskiej delegaturze CBA.
Jednak Kwiatkowska-Gurdak na większość pytań parlamentarzystów nie odpowiedziała. Powoływała się na tajemnicę służbową, mimo że przed przesłuchaniem z tajemnicy zwolnił ją premier Tusk. Długo broniła się także przed ujawnieniem dokumentów operacyjnych. Gdy to w końcu zrobiła, okazało się, że zostały w taki sposób zanonimizowane, iż stały się w zasadzie nieprzydatne w sejmowym śledztwie.
Członkowie komisji krytycznie ocenili zachowanie Kwiatkowskiej-Gurdak. Ich zdaniem szefowa CBA nadinterpretowała prawo, aby nie przekazać komisji informacji, które posiada.
Przeczytaj także: