Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Prezydent USA ostrzega Unię Europejską i Kanadę, że nałoży na nie jeszcze wyższe cła, jeżeli opracują wspólną odpowiedź na amerykańską ofensywę handlową
„Jeśli Unia Europejska będzie współpracować z Kanadą, aby wyrządzić szkody gospodarcze Stanom Zjednoczonym, zostaną na nich nałożone zakrojone na szeroką skalę cła, znacznie wyższe niż obecnie planowane. Będzie to miało na celu ochronę najlepszego przyjaciela, jakiego każde z nich kiedykolwiek miało! [czyli USA – red.]” – napisał Donald Trump w portalu społecznościowym Truth Social.
Zapowiadane przez Trumpa 25-procentowe cła na importowane do USA samochody i lekkie ciężarówki mają wejść w życie w przyszłym tygodniu – w środę 2 kwietnia. Obecna stawka jest aż 10-krotnie niższa, wynosi 2,5 proc.
Wiadomo już, że w Europie najmocniej skutki tego zagrania odczują Niemcy – tamtejsi producenci samochodów polegają na eksporcie do USA. Ale dodatkowe taryfy nie pozostaną bez wpływu na globalne łańcuchy dostaw, a także na producentów części samochodowych, w tym w Polsce. Największym eksporterem samochodów do USA jest Meksyk, na drugim miejscu znajduje się Kanada, dużymi eksporterami są także Korea Południowa i Japonia.
Unia Europejska zapowiadała już, że „zareaguje odpowiednio” na amerykańskie cła. Wiceszefowa KE Teresa Ribera wskazywała, że decyzja USA będzie zła dla konsumentów i dla przemysłu. Choć Trump uważa, że nowe taryfy pobudzą amerykańską gospodarkę i zapewnią wyższe wpływy do budżetu, spodziewany odwet po stronie UE i Kanady powoduje dużą niepewność na rynkach. Nawet amerykańscy producenci samochodów są ostrożni w chwaleniu tego posunięcia i ostrzegają przed kosztami, jakie poniosą konsumenci.
Światowa wojna handlowa, jaką rozkręca obecnie Donald Trump, to typowy przejaw jego politycznej strategii pod hasłem „America First”. Za poprzedniej prezydentury (w latach 2016-2020) również nakładał wysokie cła na najbliższych sojuszników. Amerykański prezydent regularnie powtarza, że cały świat wykorzystuje Stany Zjednoczone, a Amerykanie na tym tracą. Chodzi mu zwłaszcza o deficyt handlowy USA: Stany więcej importują, niż eksportują.
Jak pisał w OKO.press Jakub Szymczak, wg ostatnich danych US Bureau of Economic Analysis w grudniu 2024 roku deficyt wyniósł rekordowe 98,4 mld dolarów. Trump chciałby ten trend odwrócić: chronić amerykańskich producentów przed konkurencją z zagranicy, koncentrować przemysł w USA, zachęcać zagraniczne firmy, by stawiały swoje fabryki w Stanach Zjednoczonych.
To w tym celu nakłada kolejne cła: podwyższając ceny zagranicznych produktów, daje konkurencyjną przewagę rodzimym przedsiębiorcom.
Nie ma jednak stuprocentowej pewności, że tak wysokie i wprowadzane naprędce cła rzeczywiście pozwolą USA odwrócić negatywny trend. Na pewno dyplomatyczny koszt takich posunięć będzie dla USA ogromny. Koszty poniosą także, przynajmniej początkowo, amerykańscy konsumenci – bo wysokie cła spowodują wzrost cen wielu produktów, zwłaszcza żywności i samochodów.
Przeczytaj także: