Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
„Jeśli chcą rozmawiać, wystarczy zadzwonić!!!" – napisał prezydent US o władzach Iranu.
Donald Trump opublikował na protalu TruthSocial informację, że zdecydował o odwołaniu Steve'a Witkoffa i Jareda Kushnera, którzy mieli udać się w sobotę do Islamabadu, by negocjować z delegacją irańską.
„Za dużo czasu straconego na podróże, za dużo pracy! Poza tym w ich [Iranu] »kierownictwie« panują ogromne walki wewnętrzne i zamieszanie. Nikt nie wie, kto rządzi, nawet oni sami. Poza tym, my mamy wszystkie karty, a oni nic! Jeśli chcą rozmawiać, wystarczy zadzwonić!!!" – napisał prezydent USA.
Jeszcze w piątek Donald Trump w rozmowie z agencją Reuters twierdził, że USA rozmawia z „z osobami, które obecnie sprawują władzę” w Iranie. Dodawał też, że Iran wkrótce przedstawi ofertę, która ma wyjść naprzeciw oczekiwaniom Stanów. Ale jeszcze dzień wcześniej, czyli w czwartek, przekazał reporterom w Gabinecie Owalnym, że Stany Zjednoczone nie wiedzą, kim są irańscy przywódcy.
Co wiemy zatem na pewno? W piątek wieczorem do Pakistanu przybył irański minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi, który uczestniczy w działaniach mediacyjnych. Iran publicznie zapowiadał jednak, że wyklucza bezpośrednie negocjacje z delegacją USA, a swoje stanowisko zamierza komunikować za pośrednictwem władz Pakistanu.
Jak podaje CNN, Aragczi odbył serię spotkań z najwyższymi władzami Pakistanu, w tym z premierem Szehbazem Szarifem i dowódcą armii, feldmarszałkiem Asimem Munirem, który pełnił funkcję kluczowego mediatora między Teheranem a Waszyngtonem. Miał się także konsultować z „sojusznikami w regionie". Aragczi opuścił stolicę Pakistanu wieczorem czasu lokalnego. Irańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało wcześniej, że w trakcie podróży Aragczi odwiedzi również Oman i Rosję.
We wtorek 21 kwietnia Donald Trump po raz kolejny przedłużył rozejm z Iranem, mimo wcześniejszych zapowiedzi, że nie zamierza tego robić. Decyzja zapadła m.in. pod wpływem nacisków ze strony Pakistanu, który pośredniczy w rozmowach.
USA oczekują przede wszystkim daleko idących ustępstw ze strony Iranu: ograniczenia lub rezygnacji z programu nuklearnego, zmniejszenia wpływów w regionie oraz deeskalacji działań militarnych. Iran nie zgadza się na te warunki, uznając je za jednoznaczne z kapitulacją.
Iran z kolei nie chce zgodzić się na warunki, które wyglądałyby jak kapitulacja. Deklaruje, że do rozmów przystąpi, jeśli USA zniosą wprowadzoną przez Trumpa kontrblokadę cieśniny Ormuz.
Przeczytaj także: