„Węgrzy dali rządowi Tiszy bezprecedensowy mandat. Chcą nie tylko nowego rządu, ale kompletnej zmiany systemu” – mówi Péter Magyar. Opisujemy punkt po punkcie, co zamierza zmienić w węgierskiej polityce, gospodarce i mediach
Lider Tiszy, partii, która wygrała niedzielne wybory parlamentarne na Węgrzech, po 16 latach odbierając władzę Viktorowi Orbánowi pierwszy raz od półtora roku w środę 15 kwietnia rano pojawił się w węgierskich mediach publicznych – radiu Kossuth i telewizji M1.
Po raz pierwszy nie tylko jego zwolennicy, ale również wyborcy Fideszu, wszyscy, którzy mają dostęp jedynie do mediów publicznych, mogli usłyszeć z jego ust o zamiarach przyszłego premiera.
Péter Magyar zapowiada odbudowę rządów prawa, rozliczenie systemu Orbána, walkę z korupcją, odblokowanie miliardów z UE i pełny zwrot ku Zachodowi.
“Niezbędnych było 3,3 miliona głosów wyborców, abyście wpuścili na antenę lidera najważniejszej partii opozycyjnej na Węgrzech (…) Usiłujecie się zachowywać tak, jakby nic się nie stało i działać jakbyście byli wolnymi mediami, którymi nie jesteście (…) Dlatego jednym z pierwszych kroków po objęciu władzy przez nowy rząd będzie zawieszenie serwisu informacyjnego propagandowych mediów, ponieważ wyrządziły one ogromne szkody – zarówno Węgrom jako społeczeństwu, jak i ich świadomości” – mówił Magyar, podkreślając, że pod rządami Viktora Orbána media publiczne pełniły funkcję kanałów rządowej propagandy, a nie misję publiczną.
Na podstawie dwóch najnowszych wywiadów Pétera Magyara w mediach publicznych, trzygodzinnej konferencji prasowej zwycięzcy węgierskich wyborów z poniedziałku 13 kwietnia oraz programu wyborczego Tiszy, rekonstruujemy priorytety rządu Tiszy i plany na najbliższe miesiące.
Péter Magyar zapowiada pełny audyt państwa i rozliczenia władzy Orbána, odpolitycznienie wszystkich instytucji, reformę konstytucyjną, demontaż medialnej machiny propagandowej oraz nowy model rządzenia.
Kluczowym celem ma być nie tylko zmiana rządu, ale przebudowa całego systemu politycznego, łącznie z napisaniem nowej konstytucji.
Tisza zapowiada też nowy model polityki oparty na bezpośrednim kontakcie z obywatelami, większej partycypacji i silnym zakotwiczeniu Węgier w Unii Europejskiej.
„Przed nami ogrom pracy. W pierwszej kolejności wprowadzimy środki antykorupcyjne, rozpoczniemy procedurę przystąpienia Węgier do Europejskiej Prokuratury Publicznej, powołamy Narodowy Urząd ds. Odzyskiwania i Ochrony Majątku, odblokujemy środki unijne, znowelizujemy Ustawę Zasadniczą oraz zapiszemy, że w przyszłości każdy premier Węgier będzie mógł sprawować urząd tylko przez dwie kadencje (…) Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby przywrócić rządy prawa, pluralistyczną demokrację oraz system równowagi i kontroli władz, ponieważ taki mandat dali nam obywatele Węgier” – obiecuje kandydat na premiera.
Oto jego plany w poszczególnych obszarach.
Priorytetem Pétera Magyara jest szybkie przejęcie władzy i rozpoczęcie rządów.
To zależy od prezydenta Tamása Sulyoka. Został on powołany w 2024 roku po skandalu, w wyniku którego z funkcji zrezygnowała poprzednia prezydent, Katalin Novák. Jego pięcioletnia kadencja trwa aż do 2029 roku. Zmiana prezydenta jest kluczowa dla możliwości przeprowadzenia transformacji demokratycznej. Węgierski prezydent, podobnie jak polski, może blokować prace rządu, choć dysponuje nieco słabszym, niż polski, prawem weta.
Péter Magyar domaga się rezygnacji prezydenta republiki Tamása Sulyoka.
Premier-elekt i prezydent spotkali się w środę 15 kwietnia rano. Rozmawiali prawie godzinę. Tak jak Viktor Orbán bez dyskusji potwierdził zwycięstwo Tiszy, tak Sulyok od razu powierzył Magyarowi misję tworzenia rządu.
Po spotkaniu Magyar poinformował, że prezydent zwoła inauguracyjne posiedzenie nowego parlamentu „tak szybko jak to możliwe”, między 4 a 6 maja.
A co z rezygnacją?
„Jeśli on [prezydent] i inne «marionetki», takie jak Prokurator Generalny, nie zrezygnują z własnej woli po utworzeniu rządu, zostaną usunięci ze stanowiska w drodze głosowania większością dwóch trzecich głosów i poprawki do konstytucji” – zapowiedział po Magyar po spotkaniu.
Według Magyara Sulyok udzielił niejasnej odpowiedzi, mówiąc, że chce chronić reputację państwa prawa i rozważy argumenty Magyara dotyczące jego odejścia.
Magyar potwierdził, że rozważa wprowadzenie do nowej konstytucji zapisu o bezpośrednich wyborach prezydenta i poszerzeniu jego uprawnień.
Jeśli chodzi o strukturę rządu, Magyar zapowiada wyraźne odejście od modelu rządów Fideszu. Deklaruje likwidację tzw. superresortów, które zwiększały koncentrację władzy w rękach wąskiej grupy ministrów, ograniczały autonomię poszczególnych polityk publicznych i utrudniały kontrolę i przejrzystość decyzji.
Zapowiada powrót do klasycznego układu, w którym resorty odpowiadają odrębnym obszarom polityki publicznej, a każde ministerstwo ma własnego, odpowiedzialnego szefa. Osobno mają istnieć resorty zdrowia, edukacji, środowiska, rozwoju wsi, finansów, itp. Zapowiada też reorganizację administracji. Podkreśla też, że ministrowie będą realnymi ekspertami, a nie politycznymi „wykonawcami poleceń”.
Lista nazwisk przyszłych ministrów jest jeszcze niepełna.
Na ministrę spraw zagranicznych typowana jest Anita Orbán – dotychczasowa rzeczniczka Tiszy ds. międzynarodowych. Należy ona do najbardziej wpływowych węgierskich przedsiębiorców wg magazynu Forbes. To jeden z niewielu „nabytków” z dawnej ekipy Viktora Orbána, ma jednak obalić argument przeciwników, że Tisza nie ma doświadczonych kadr. Nie jest w żaden sposób spokrewniona z Viktorem Orbánem.
Przyszła prawdopodobna szefowa MSZ w latach 2010-2015 pełniła funkcję ambasadora odpowiedzialnego za bezpieczeństwo energetyczne. Stworzyła – jak twierdziła – sieć powiązań z Turcją i Azerbejdżanem. Po rezygnacji ze stanowiska podjęła pracę w Cheniere, wielkiej amerykańskiej firmie zajmującej się skroplonym gazem ziemnym (LNG). Nawoływała do dywersyfikacji energetycznej, sprzeciwiała się uzależnieniu Węgier od rosyjskich surowców. Jej rozbudowaną sylwetkę opublikował portal Telex.
W książce zatytułowanej „Władza, energia i nowy imperializm rosyjski”, napisanej w języku angielskim w 2008 r., ostrzegała przed wykorzystywaniem energii jako broni przez Władimira Putina.
Ambasadorem Węgier przy UE ma zostać Márton Hajdu – obecnie europarlamentarzysta Tiszy, wcześniej – od 2005 r. – pracował w Komisji Europejskiej.
Zsolt Hegedűs – chirurg ortopeda, kandydat na ministra zdrowia. Jego ujmujący taniec w noc wyborczą podziwiały na platformach społecznościowych miliony osób z całego świata. Wcześniej zdobył szeroką rozpoznawalność jako orędownik etycznego podejścia do pacjentów, sprzeciwiający się łapówkarstwu w opiece zdrowotnej.
Kluczowe stanowisko zajmie też zapewne Zoltán Tarr – jedna z najważniejszych osób w partii i sztabie, strateg, organizator struktur partyjnych i zaplecza politycznego. W przeszłości pastor protestanckiego kościoła reformowanego prawdopodobnie zostanie szefem kancelarii premiera.
Péter Magyar będzie dążył do jak najszybszego odpolitycznienia najważniejszych instytucji państwowych. Dlatego tuż po wygraniu wyborów, w przemówieniu podczas wieczoru wyborczego, wezwał do dymisji lojalistów Orbána z najważniejszych instytucji państwowych, m.in. Prokuratora Generalnego, prezesa Sądu Konstytucyjnego, Państwowego Urzędu Kontroli i Audytu i Krajowego Urzędu Sądownictwa.
To urzędnicy, których rząd Orbána, poprzez odpowiednie zmiany w prawie, usiłował zabetonować w systemie. Mają oni bardzo długie, nawet dwunastoletnie kadencje, a obecne prawo czyni ich odwołanie bardzo trudnym. Ale nowy rząd będzie dysponował większością dwóch trzecich w parlamencie. Będzie miał więc możliwość zmiany tzw. ustaw kardynalnych, na bazie których działają te urzędy, a także samej konstytucji. Odwołanie tych urzędników nie będzie więc problemem.
Péter Magyar podkreśla, że najbliższe 30 dni są kluczowe dla przyszłości rozliczeń, bo poprzednia władza może usiłować ukrywać swoje nadużycia. „W wielu resortach trwa niszczenie dokumentów” – mówił na poniedziałkowej konferencji prasowej.
W wywiadzie dla radia Kossuth w środę 15 kwietnia dodał, że trafiają do niego zdjęcia od pracowników różnych resortów, na których widać niszczenie dokumentów. Ci oczywiście zaprzeczają.
Lider Tiszy apeluje jednak do szeregowych urzędników, którzy nawet w okresie rządów Orbána chcieli uczciwie wykonywać swoją pracę: teraz jest kluczowy moment zbierania dowodów i ujawniania nieprawidłowości.
Podkreśla, że nie chce się pozbywać wszystkich pracowników poprzedniego systemu.
„Do tych, którzy dobrze wykonywali swoją pracę, przestrzegali prawa i rzetelnie działali zgodnie ze złożoną przysięgą — nowy rząd będzie bardzo potrzebował dobrych urzędników państwowych, dobrych policjantów, dobrych prokuratorów, dobrych funkcjonariuszy służb specjalnych oraz dobrych kontrolerów finansowych. Tacy ludzie są w naszym kraju, po prostu nie pozwalano im pracować. Teraz będą mogli pracować i będą mieli dużo do zrobienia” – mówił Péter Magyar.
Taki apel wydaje się uzasadniony: państwo nie może nagle stracić dziesiątek doświadczonych urzędników. Tisza nie byłaby w stanie z marszu obsadzić wszystkich stanowisk, w tym na najniższych szczeblach administracji, musi więc przynajmniej częściowo polegać na pracujących tam osobach. Chce jednak, by udowodnili swą lojalność wobec nowej władzy, ujawniając nieprawidłowości poprzedniej.
Magyar zapowiada też ujawnienie „ukrytych umów i zobowiązań rządu Orbána”, które były ukrywane przed węgierską opinią publiczną.
„Rząd Orbána pozostawił po sobie ogromny chaos. Tworzono i podpisywano tajne dokumenty, o których nie wiemy nic. Nasz kraj ma dziś liczne zobowiązania międzynarodowe, o których Węgrzy nie mają żadnej wiedzy — nie zna ich nawet lider największej partii opozycyjnej, przyszły premier (...) Dlatego naszym najważniejszym zadaniem podczas przekazania władzy będzie odzyskanie wszystkich dokumentów, które przetrwały niszczenie, tak aby państwo mogło normalnie funkcjonować po zmianie rządu” – mówił Magyar podczas międzynarodowej konferencji prasowej w poniedziałek 13 kwietnia.
Walka z korupcją będzie absolutnym priorytetem rządu Magyara oraz kluczowym elementem, by możliwe było odblokowanie środków z UE. W tym celu nowy rząd natychmiast po objęciu władzy złoży wniosek o dołączenie Węgier do Prokuratury Europejskiej. Choć jak zaznacza, ten proces może zająć nawet pół roku.
Równolegle Magyar zapowiada utworzenie krajowego urzędu antykorupcyjnego o szerokich uprawnieniach i funkcjach – nie tylko śledczych, ale też prewencyjnych, edukacyjnych i monitorujących, obejmujących cały sektor publiczny.
Kluczowym elementem działań antykorupcyjnych będzie też odpolitycznienie instytucji państwa – wymiana kierownictwa policji, prokuratury i innych służb oraz przywrócenie ich niezależności, tak by mogły realnie prowadzić śledztwa.
Powołana ma też zostać nowa agencja odzyskiwania majątku, która ma współpracować z tymi instytucjami i – dzięki większości 2/3 – otrzymać realne uprawnienia, w tym śledcze, do odzyskiwania skradzionych środków publicznych.
Urząd ds. odzyskiwania zasobów publicznych ma powstać możliwie szybko, nawet w ciągu kilku miesięcy (około czerwca), a jego finansowanie ma pochodzić m.in. z likwidacji obecnych instytucji uznanych za polityczne.
Péter Magyar zapowiada rozliczenia przestępstw władzy Orbána. Chodzi zarówno o przestępstwa korupcyjne i rozkradanie państwa, ale i nadużycia władzy oraz łamanie praw obywatelskich.
Pytany, czy rządzący przez 16 lat Viktor Orbán powinien skończyć w więzieniu, w odpowiedzi podkreślił, że nie jest rolą polityka ani premiera decydowanie o winie czy karze dla przedstawicieli innych partii. Takie rozstrzygnięcia należą wyłącznie do niezależnego wymiaru sprawiedliwości. Podkreślił, że nawet przy dużym społecznym oburzeniu związanym z korupcją i nadużyciami państwo musi działać w granicach prawa i procedur sądowych.
W tym kontekście stwierdził: „Rozumiem oczekiwania społeczne; widzę ogromne oburzenie, że nasz kraj został okradziony, ale powtarzam, że nie żyjemy w komunizmie, gdzie można komuś coś odebrać bez wyroku sądu ani gdzie politycy mogą decydować, kto trafi do więzienia. To nie jest moja rola, ale mogę powiedzieć, że wymiar sprawiedliwości wykona swoją pracę.”
Péter Magyar opisuje mechanizmy korupcji na Węgrzech jako systemowe, zorganizowane i działające na ogromną skalę, a nie jako pojedyncze nadużycia. W jego ujęciu za rządów Viktor Orbán korupcja była w praktyce „zinstytucjonalizowana” i opierała się na kilku powiązanych elementach.
Przede wszystkim wskazuje na mechanizm wyprowadzania pieniędzy publicznych poprzez zawyżone zamówienia publiczne i decyzje polityczne. Twierdzi, że „tysiące miliardów forintów” znikały co roku poprzez przetargi, legislację i różnego rodzaju schematy, co w jego narracji oznacza, że korupcja była wpisana w sposób funkcjonowania państwa i gospodarki.
Drugim kluczowym elementem jest polityczna kontrola nad instytucjami państwa, które powinny ścigać nadużycia. Magyar podkreśla, że policja, prokuratura czy administracja skarbowa były poddane presji politycznej: zamiast prowadzić śledztwa przeciw rzeczywistym sprawcom, miały umarzać sprawy lub kierować działania przeciw przeciwnikom politycznym, dziennikarzom czy organizacjom społecznym. To – jego zdaniem – umożliwiało bezkarność.
Trzecim mechanizmem jest system transferu majątku publicznego do wybranych podmiotów, m.in. poprzez koncesje, sprzedaż państwowych aktywów czy finansowanie powiązanych instytucji. Magyar wymienia całe katalogi obszarów – od banku centralnego, przez koncesje drogowe i tytoniowe, po zamówienia medyczne czy transfery majątku – sugerując, że były one elementem szerszego układu.
Wszystkie te mechanizmy przez lata były opisywane przez węgierskie media niezwiązane z władzą państwową.
Istotne jest też podejście językowe Magyara: podkreśla, że to, co często nazywa się „korupcją”, w rzeczywistości należy nazwać wprost „kradzieżą pieniędzy publicznych”, które – jak mówi – powinny trafiać do obywateli, np. na opiekę społeczną czy dzieci. W efekcie Magyar przedstawia obraz systemu, w którym korupcja działała jak „przemysł”, była chroniona politycznie i jednocześnie bezpośrednio uszczuplała dochody społeczeństwa, blokując rozwój kraju.
Dziennikarka działu politycznego OKO.press. Absolwentka studiów podyplomowych z zakresu nauk o polityce Instytutu Studiów Politycznych PAN i Collegium Civitas, oraz dziennikarstwa na Uniwersytecie Wrocławskim. Stypendystka amerykańskiego programu dla dziennikarzy Central Eastern Journalism Fellowship Program oraz laureatka nagrody im. Leopolda Ungera. Pisze o demokracji, sprawach międzynarodowych i Unii Europejskiej. Publikowała m.in. w Tygodniku Powszechnym, portalu EUobserver, Business Insiderze i Gazecie Wyborczej.
Dziennikarka działu politycznego OKO.press. Absolwentka studiów podyplomowych z zakresu nauk o polityce Instytutu Studiów Politycznych PAN i Collegium Civitas, oraz dziennikarstwa na Uniwersytecie Wrocławskim. Stypendystka amerykańskiego programu dla dziennikarzy Central Eastern Journalism Fellowship Program oraz laureatka nagrody im. Leopolda Ungera. Pisze o demokracji, sprawach międzynarodowych i Unii Europejskiej. Publikowała m.in. w Tygodniku Powszechnym, portalu EUobserver, Business Insiderze i Gazecie Wyborczej.
Dziennikarka polityczna OKO.press. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. W radiu TOK FM prowadzi audycję „Jest temat!“, a w OKO.press podcast „Program Polityczny”.
Dziennikarka polityczna OKO.press. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. W radiu TOK FM prowadzi audycję „Jest temat!“, a w OKO.press podcast „Program Polityczny”.
Komentarze