Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

35 minut temu

Prawa autorskie: Fot. Phosagro.com/materiały prasoweFot. Phosagro.com/ma...

Ukraińskie drony uszkodziły rurociąg w Rosji

W nocy z soboty na niedzielę ukraińskie drony uderzyły w zakłady chemiczne w obwodzie wołogodzkim na zachodzie Rosji. Uszkodziły rurociąg transportujący kwas siarkowy. Doszło do niekontrolowanego wycieku niebezpiecznej substancji w zakładach należących do największego producenta nawozów fosforowych na świecie

Co się wydarzyło?

W nocy ukraińskie drony zaatakowały zakłady chemiczne JSC Apatit w obwodzie wołogodzkim w Rosji, w wyniku czego uszkodzony został rurociąg z kwasem siarkowym. Doszło do wycieku tej niebezpiecznej substancji, jednak służby ratunkowe zareagowały szybko, przez co w zakładzie nie doszło do pożaru.

W wyniku ataku pięć osób odniosło obrażenia, z czego jedna jest w stanie ciężkim. Niezależny portal Meduza informuje, że wyciek z rurociągu został szybko zatamowany, nie wiadomo jednak, czy i w jakim stopniu doszło do skażenia środowiska w najbliższym otoczeniu.

Zakłady chemiczne JSC Apatit są spółką zależną firmy PhosAgro, która – jak podaje agencja Reuters – jest jednym z najwiekszych producentów nawozów fosforowych na świecie.

Jaki jest kontekst?

Gieorgij Filimonow, gubernator obwodu wołogodzkiego poinformował, że jego region tej nocy został zaatakowany przez przynajmniej trzy fale ukraińskich dornów, z których – według gubernatora – rosyjskie siły zestrzeliły 14 bezzałogowców.

Maszyny kierowane były na infrastrukturę ważną zarówno dla przemysłu, jak i dla bezpieczeństwa lokalnych mieszkańców – oświadczył gubernator.

Z kolei rosyjskie Ministerstwo Obrony przekazało dane, z których wynika, że ostatniej nocy w całej Rosji przechwycono aż 203 ukraińskie drony różnego typu.

Przeczytaj także:

Ukraińska ofensywa dronowa na terytorium Rosji zdaje się być bardzo skuteczna. Na początku kwietnia Ukraińcy za pomocą drona zatrzymali czwartą największą rafinerię ropy naftowej w Rosji – Niżegorodnieftieorgsintez (NORSI) – która doznała tak znacznych uszkodzeń, że musiała zostać czasowo zamknięta.

A była to już trzecia rosyjska rafineria, która została zmuszona do wstrzymania produkcji przez ukraińskie drony tej wiosny.

Wcześniej, 21 marca, ukraińskie drony zatrzymały pracę rafinerii Rosnieftu w Saratowie z powodu uszkodzenia jej jedynej jednostki przetwórczej, a potem 26 marca zamknięto również rafinerię Kiriszinefteorgsintez (Kinef) w obwodzie leningradzkim.

Przeczytaj także:

10:36 26-04-2026

Prawa autorskie: Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.plFot. Patryk Ogorzałe...

Ujawnienie aneksu WSI. „Putin otworzy szampana”

Prezydent Nawrocki zamierza odtajnić aneks do raportu WSI przygotowanego przez Antoniego Macierewicza dwie dekady temu. Sam raport został ujawniony w 2007 r., ale aneksu nie odważył się opublikować żaden prezydent. Lech Kaczyński uważał wręcz, że jest w nim więcej publicystyki niż informacji. Decyzja Karola Nawrockiego od kilku dni wywołuje ogromne emocje

Co się wydarzyło?

W czwartek 23 kwietnia rzecznik prasowy prezydenta, Rafał Leśkiewicz, poinformował, że Karol Nawrocki przeszedł do formalno-prawnego etapu bezpośrednio zmierzającego do odtajnienia i podania do publicznej wiadomości Aneksu do Raportu z likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych.

Według nieoficjalnych informacji i licznych plotek aneks ma zawierać informacje na temat genezy polskiej mafii, w której rolę mieli odegrać tajni współpracownicy wojskowych służb specjalnych z okresu PRL. Aneks ma dotyczyć również tworzenia się w Polsce wolnych mediów. Dodatkowo mają być w nim informacje na temat handlu bronią w Polsce oraz inwigilacji polityków i Kościoła przez wojskowe służby specjalne.

Zapowiedź odtajnienia aneksu do raportu o WSI wywołała falę oburzenia polityków, która od kilku dni nie opada.

W piątek minister sprawiedliwości Waldemar Żurek powiedział na antenie TVN24:

„Jeżeli w Moskwie teraz siedzą, to zacierają ręce. Mówią: znowu mamy pożytecznych idiotów.”

Zdaniem ministra sprawiedliwości „nie ma nic gorszego niż tego typu polityczne hucpy”, które kończą się „fatalnie”.

W sobotę Roman Giertych napisał na platformie X:

„Czytałem aneks do raportu WSI. Grafomania połączona z ujawnieniem naszych aktywów personalnych. Za ujawnienie powinna spotkać decydenta i podżegaczy jedną kara: dożywocie.”

Z kolei Robert Biedroń, europoseł Lewicy w sobotnim programie Gość Krzysztofa Ziemca w RMF FM powiedział:

„(…) pan prezydent Nawrocki w tej sprawie popełni ogromny błąd. Przypomnę żaden prezydent – nawet Lech Kaczyński czy Andrzej Duda nie zdecydowali się ujawnić tej notatki. Lech Kaczyński mówił o tym otwarcie – że jest tam więcej publicystyki niż informacji, a może narazić nasz kontrwywiad na poważne perturbacje. Myślę, że jeżeli ktoś się z tego cieszy, to jest Putin. On pewnie pierwszy otworzy szampana, czytając, co jest w tej notatce.”

Według europosła prezydent Karol Nawrocki, wracając do tak kontrowersyjnej sprawy, próbuje odwrócić uwagę od afery Zondacrypto.

„Szuka desperacko odwrócenia uwagi. Ale naprawdę, jeżeli dojdzie do ujawnienia tej notatki, to będzie to nierozsądne, głupie, niemądre, a Lech Kaczyński będzie się w grobie przewracał, bo przypomnę, że to był jakiś konsensus polityczny. Są pewne sprawy, jak służby specjalne, którymi politycy nie grają. Prezydent przełamie to i narazi Polskę na poważne perturbacje – powiedział Robert Biedroń w sobotę RMF FM.

Płk Grzegorz Małecki, były szef Agencji Wywiadu na łamach „Faktu” komentował te wydarzenia tak:

„Nie potrafię dostrzec merytorycznego uzasadnienia dla publikacji tego aneksu z perspektywy obecnej sytuacji. Myślę, że nie chodzi tu o nazwiska. Opisane w nim sprawy mają dziś przede wszystkim wymiar historyczny. Raczej mówimy o pewnej legendzie, która narosła wokół tej kwestii.”

Prezydent w ramach rozpoczęcia formalno-prawnej procedury odtajnienia aneksu przekazał go do zaopiniowania marszałkom Sejmu i Senatu. Ich opinie nie muszą mieć jednak wpływu na decyzję prezydenta o odtajnieniu aneksu, ponieważ nie mają charakteru wiążącego.

Jaki jest kontekst?

Wojskowe Służby Informacyjne powstały w 1991 roku, jednak zostały rozwiązane w 2006 roku przez rząd PiS z powodu zarzutów o szpiegostwo na rzecz Rosji, handel bronią, inwigilację mediów, polityków i Kościoła, a nawet udział w aferze FOZZ.

W 2007 roku Prezydent Lech Kaczyński opublikował raport dotyczący likwidacji WSI przygotowany przez zespół Antoniego Macierewicza.

W 2008 roku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że samo ujawnienie raportu przez prezydenta Kaczyńskiego było legalne. Jednak sprzeczne z konstytucją było to, że osoby wymienione w raporcie zostały pozbawione prawa do wysłuchania przez komisję weryfikacyjną WSI. Przed publikacją nie dano im również prawa do dostępu do akt i odwołania się do sądu od decyzji, by ich nazwiska w raporcie umieścić.

Po tym wyroku TK prezydent Lech Kaczyński nie zdecydował się już upublicznić aneksu do raportu. Twierdził, że "zbyt wiele jest tam fragmentów, w których fakty zastąpiono interpretacjami”. Po nim nie zrobił tego również żaden inny kolejny prezydent Polski.

Przeczytaj także:

09:35 26-04-2026

Prawa autorskie: Foto Jonathan Ernst / POOL/ AFPFoto Jonathan Ernst ...

Orbán opuszcza parlament i wyjeżdża z Węgier

Viktor Orbán po raz pierwszy od 36 lat nie zasiądzie w węgierskim parlamencie. Dziennikarz śledczy Szabolcs Panyi twierdzi, że Orbán planuje wyjechać na dłużej do USA, gdzie są już jego córka i zięć – szefowie jego imperium biznesowego. To może być ucieczka przed węgierskim wymiarem sprawiedliwości

Co się wydarzyło?

Ustępujący po przegranych wyborach premier Węgier Viktor Orbán ogłosił w sobotę, że nie zasiądzie w nowym parlamencie. Twierdzi, że zajmie się raczej reorganizacją swojego obozu politycznego.

To oznacza, że Orbán nie obejmie mandatu po raz pierwszy od 36 lat, czyli od pierwszych wolnych wyborów na Węgrzech w 1990 roku.

Węgierski dziennikarz śledczy Szabolcs Panyi napisał na portalu X, że decyzja Orbána, ogłoszona już oficjalnie, potwierdza jego wcześniejsze sensacyjne ustalenia, że odchodzący premier planuje dłuższą podróż do Stanów Zjednoczonych tego lata.

Szabolcs Panyi podkreśla, że w USA mieszkają już córka i zięć Orbána, którzy kierują jego biznesowym imperium. Dziennikarz spekuluje, że w ten sposób Orbán chce się schronić przed węgierskimi organami ścigania i tamtejszym wymiarem sprawiedliwości.

Kilka godzin po oświadczeniu Orbána własne nagranie opublikował Peter Magyar. Oświadczył w nim, że w czasie gdy jego partia Tisza dopiero przygotowuje się do przejęcia władzy, „mafia działająca w tle również nie próżnuje”. Przyszły premier twierdzi, że ludzie z kręgu Viktora Orbána wywożą zagrabiony majątek do rajów podatkowych i szykują się do ucieczki z Węgier.

Jaki jest kontekst?

Rodzina Viktora Orbána ma swoje Mar-a-Lago, czyli luksusowe ośrodki wypoczynkowe, hotele i restauracje w najlepszych lokalizacjach. Luksusy dynastii premiera coraz bardziej kłują w oczy Węgrów – pisała w OKO.press jeszcze w 2025 roku Anna Wójcik.

Jednak nie chodzi tylko o luksus. Od zdobycia władzy w 2010 roku, Fidesz zbudował system koncesjonowanego kapitalizmu, w którym figuranci z otoczenia premiera odgrywają rolę niezależnych miliarderów. Tymczasem bogactwo to budowane jest na publicznym majątku. Doprowadziło to Węgry do miejsca, w którym ranking percepcji korupcji Transparency International plasuje Węgry na ostatnim, 82. miejscu wśród krajów Unii Europejskiej.

Jednak ten głęboko skorumpowany system Orbána zaczął w końcu pękać. Coraz więcej sygnalistów mówiło w ostatnich miesiącach publicznie o mechanizmach korupcyjnych. Szereg nieprawidłowości ujawnił główny ekonomista urzędu ochrony konkurencji, a głos zaczęli zabierać też policjanci, wojskowi i byli funkcjonariusze służb.

To wszystko doprowadziło do przegranej Fideszu w ostatnich wyborach parlamentarnych 12 kwietnia. Nowy przyszły premier Péter Magyar zapowiedział, że rozmontuje korupcyjny system zbudowany przez Orbána i rozliczy całe jego środowisko.

Przeczytaj także:

07:39 26-04-2026

Prawa autorskie: "AFP PHOTO / @REALDONALDTRUMP - TRUTH SOCIAL " - HANDOUT - NO MARKETING NO ADVERTISING CAMPAIGNS - DISTRIBUTED AS A SERVICE TO CLIENTS"AFP PHOTO / @REALDO...

Zamach na Donalda Trumpa. Prezydent ewakuowany

Podczas corocznej kolacji korespondentów, której gościem honorowym jest prezydent USA, doszło do próby zamachu. Jak się okazuje, celem nie był jednak Donald Trump. Napastnik po zatrzymaniu powiedział służbom, że "jego celem byli urzędnicy administracji Trumpa”. Na sali, poza Donaldem Trumpem, byli J.D. Vance, Marco Rubio i Pete Hegseth

Co się wydarzyło?

W nocy z soboty na niedzielę w Waszyngtonie w hotelu Hilton, w którym odbywała się tradycyjna coroczna kolacja dla korespondentów Białego Domu, w której uczestniczy amerykański prezydent, padły strzały.

W sali, w której odbywała się kolacja, usłyszano głośną eksplozję, agenci Secret Service podnieśli alarm, krzycząc, że słychać strzały, ewakuowali prezydenta Donalda Trumpa, a w sali zapanował chaos.

Prezydentowi ani nikomu z gości nic się nie stało, ranny został jeden z agentów Secret Service, do którego napastnik strzelił z bliskiej odległości, jednak uratowała go kamizelka kuloodporna, a jego stan określany jest jako dobry.

Napastnik to 31-letni Cole Tomas Allen, jak podają amerykańskie media. Uzbrojony był w strzelbę, pistolet i noże. Został on zatrzymany przez służby, którym powiedział, że jego celem nie był Donald Trump, ale urzędnicy jego administracji.

Na sali obecna była Melania Trump, wiceprezydent J.D. Vance, sekretarz stanu Marco Rubio i szef Pentagonu Pete Hegseth.

Po strzelaninę Donald Trump napisał na swojej platformie Truth Social:

„Co za wieczór w D.C. Secret Service i organy ścigania wykonały wspaniałą pracę. Zadziałali szybko i odważnie. Strzelec został złapany i zaproponowałem: NIECH SHOW TRWA, ale to będzie całkowicie kierowane przez organy ścigania. Wkrótce podejmą decyzję. Bez względu na tę decyzję, ten wieczór będzie zdecydowanie inny niż planowaliśmy i po prostu będziemy musieli to zrobić jeszcze raz. Prezydent DONALD J. TRUMP”

Mimo, że obecnie nie ma podstaw, by uważać, że zamach miał związek z wojną w Iranie prowadzoną przez Stany Zjednoczone, amerykański prezydent powiedział, że ten atak nie powstrzyma go przed wygraniem wojny w Iranie.

Donald Trump po zajściu był również pytany przez dziennikarzy, dlaczego wciąż dochodzi do prób ataków na jego życie.

„Studiowałem zamachy... Zawsze idą po ludzi o największym oddziaływaniu, jak Abraham Lincoln. Nie idą po tych, którzy niewiele robią. My zrobiliśmy wiele”

- odpowiedział Trump, cytowany przez „Clash Report”.

Jaki jest kontekst?

Zamachowcowi nie udało się zbliżyć do sali balowej, w której odbywała się uroczysta kolacja, a w której był amerykański prezydent. Napastnik próbował przedrzeć się przez kontrolę bezpieczeństwa i zaczął strzelać już w hotelowym lobby, tam też został zatrzymany przez agentów Secret Service, co trwało zaledwie kilkanaście sekund.

Agenci strzelali w jego kierunku, jednak sprawca nie został trafiony żadnym pociskiem. Mimo to został przewieziony do szpitala na rutynowe badania.

Jak podaje policja, Cole Tomas Allen był zameldowany w hotelu Washington Hilton, który na czas gali nie był zamknięty dla innych gości.

Amerykańskie media podają, że Allen pochodzi z Torrance w Kalifornii, to południowo-zachodnie przedmieścia Los Angeles. Jest nauczycielem i informatykiem, ukończył prestiżową uczelnię California Institute of Technology i pracował jako korepetytor.

Prokuratura z Kalifornii podała, że Cole Allen w poniedziałek usłyszy dwa zarzuty: użycia broni palnej podczas popełnienia przestępstwa oraz napaści na funkcjonariusza federalnego.

Hotel Hilton w Waszyngtonie, w którym odbywała się gala Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu i w którym doszło do zamachu, to ten sam hotel, w którym w 1981 r. przeprowadzono zamach na ówczesnego prezydenta Ronalda Reagana.

Próba zamachu na Donalda Trumpa i jego najważniejszych urzędników już stała się pożywką dla teorii spiskowych.

„Teorie te mówią, że to wszystko jest ukartowane, bo jak to niby jest możliwe, żeby napastnik pojawił się w pobliżu prezydenta? Z drugiej strony nie było żadnego zagrożenia, a w momencie, kiedy notowania Donalda Trumpa absolutnie szorują po dnie, taki sposób postrzegania jest wśród Amerykanów obecny”

- komentował w niedzielny poranek na antenie TOK FM dr Radosław Rybkowski z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych UJ.

Dodać należy, że coroczny bal korespondentów ma niezwykle swobodną formułę, czasem wręcz rozrywkową czy nawet kabaretową. Tymczasem Donald Trump nie lubi sytuacji, w których nie ma pełnej kontroli nad publicznością i nad sytuacją. Dotąd Donald Trump wręcz odmawiał udziału w kolacji z korespondentami Białego Domu, co zostało uznane za afront.

Tym bardziej zastanawiające jest dla wyznawców teorii spiskowych, że w tegorocznej kolacji prezydent nie tylko wziął udział po raz pierwszy, ale zapowiedział wcześniej, że będzie na niej obecny.

Przypomnijmy, że to nie pierwsza próba zamachu na Donalda Trumpa. 13 lipca 2024 roku, podczas wiecu wyborczego w Pensylwanii doszło do strzelaniny, podczas której zostało jedynie draśnięte kulą ucho przyszłego prezydenta. Wówczas jedna osoba zginęła, a dwie zostały ranne.

We wrześniu 2024 r. na polu golfowym na Florydzie mężczyzna celował do Donalda Trumpa z karabinu przez zarośla, jednak agent Secret Service w porę go dostrzegł i oddał strzał uprzedzający. Sprawca najpierw uciekł, ale później został ujęty.

Zaś we wrześniu 2025 r. w Waszyngtonie zatrzymano mężczyznę, który skierował wskaźnik laserowy w stronę helikoptera amerykańskiego prezydenta.

Przeczytaj także:

18:05 25-04-2026

Prawa autorskie: US President Donald Trump makes a fist upon arrival at Miami International Airport in Miami, on April 11, 2026. Trump is traveling to Florida to attend a UFC event and spend the weekend at his Mar-a-Lago residence. (Photo by Jim WATSON / AFP)US President Donald ...

Trump odwołuje delegację na rozmowy w Islamabadzie

„Jeśli chcą rozmawiać, wystarczy zadzwonić!!!" – napisał prezydent US o władzach Iranu.

Co się wydarzyło?

Donald Trump opublikował na protalu TruthSocial informację, że zdecydował o odwołaniu Steve'a Witkoffa i Jareda Kushnera, którzy mieli udać się w sobotę do Islamabadu, by negocjować z delegacją irańską.

„Za dużo czasu straconego na podróże, za dużo pracy! Poza tym w ich [Iranu] »kierownictwie« panują ogromne walki wewnętrzne i zamieszanie. Nikt nie wie, kto rządzi, nawet oni sami. Poza tym, my mamy wszystkie karty, a oni nic! Jeśli chcą rozmawiać, wystarczy zadzwonić!!!" – napisał prezydent USA.

Jeszcze w piątek Donald Trump w rozmowie z agencją Reuters twierdził, że USA rozmawia z „z osobami, które obecnie sprawują władzę” w Iranie. Dodawał też, że Iran wkrótce przedstawi ofertę, która ma wyjść naprzeciw oczekiwaniom Stanów. Ale jeszcze dzień wcześniej, czyli w czwartek, przekazał reporterom w Gabinecie Owalnym, że Stany Zjednoczone nie wiedzą, kim są irańscy przywódcy.

Co wiemy zatem na pewno? W piątek wieczorem do Pakistanu przybył irański minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi, który uczestniczy w działaniach mediacyjnych. Iran publicznie zapowiadał jednak, że wyklucza bezpośrednie negocjacje z delegacją USA, a swoje stanowisko zamierza komunikować za pośrednictwem władz Pakistanu.

Jak podaje CNN, Aragczi odbył serię spotkań z najwyższymi władzami Pakistanu, w tym z premierem Szehbazem Szarifem i dowódcą armii, feldmarszałkiem Asimem Munirem, który pełnił funkcję kluczowego mediatora między Teheranem a Waszyngtonem. Miał się także konsultować z „sojusznikami w regionie". Aragczi opuścił stolicę Pakistanu wieczorem czasu lokalnego. Irańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało wcześniej, że w trakcie podróży Aragczi odwiedzi również Oman i Rosję.

Jaki jest kontekst?

We wtorek 21 kwietnia Donald Trump po raz kolejny przedłużył rozejm z Iranem, mimo wcześniejszych zapowiedzi, że nie zamierza tego robić. Decyzja zapadła m.in. pod wpływem nacisków ze strony Pakistanu, który pośredniczy w rozmowach.

USA oczekują przede wszystkim daleko idących ustępstw ze strony Iranu: ograniczenia lub rezygnacji z programu nuklearnego, zmniejszenia wpływów w regionie oraz deeskalacji działań militarnych. Iran nie zgadza się na te warunki, uznając je za jednoznaczne z kapitulacją.

Iran z kolei nie chce zgodzić się na warunki, które wyglądałyby jak kapitulacja. Deklaruje, że do rozmów przystąpi, jeśli USA zniosą wprowadzoną przez Trumpa kontrblokadę cieśniny Ormuz.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także: