Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

11:07 16-04-2026

Prawa autorskie: Fot. Cezary Aszkielowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Cezary Aszkielo...

Zmarła trzecia ofiara wypadku w Łomiankach

Do trzech osób wzrósł tragiczny bilans niedzielnego wypadku na krajowej „siódemce” w Łomiankach. Doprowadził do niego pijany kierowca, wyprzedzający inne samochody slalomem.

Co się wydarzyło?

Zmarła kolejna ofiara wypadku, do którego doszło w podwarszawskich Łomiankach. Prokuratura potwierdziła Polskiej Agencji Prasowej, że o północy ze środy na czwartek zmarł 20-latek, kierowca Toyoty, w którą z potężną prędkością uderzyło Audi. Na miejscu zginęła 19-latka i 15-latek.

Do zdarzenia doszło w niedzielę o 18:00. Kierowca audi slalomem mijał inne samochody jadące po dwujezdniowym odcinku drogi krajowej numer 7. Na wiadukcie w Łomiankach prowadzone przez niego auto zahaczyło o toyotę, która przeleciała przez barierki i dwukrotnie dachowała na przeciwległej jezdni, uderzając po drodze w cztery inne samochody.

Kierowca audi, 44-letni Patryk R., oraz jego pasażer – 33-letni Piotr B., uciekli z miejsca zdarzenia. Po zatrzymaniu dziewięć godzin później w wydychanym powietrzu mieli po pół promila alkoholu. Okazało się, że przed wyjechaniem na drogę wypili wspólnie litr wódki i sześć piw. Kierowca wsiadł za kółko mimo swojego stanu i dwóch zakazów prowadzenia pojazdów. W 2023 roku odebrano mu prawo jazdy na pięć lat za jazdę pod wpływem, w tym roku stało się do po raz drugi – na kolejne pięć lat, za niezatrzymanie się do kontroli.

Prokuratura postawiła kierowcy trzy zarzuty: spowodowanie wypadku śmiertelnego pod wpływem alkoholu połączone z ucieczką z miejsca zdarzenia i nieudzieleniem pomocy pokrzywdzonym, zagrożone karą od 5 do 10 lat więzienia), naruszenie zakazu prowadzenia pojazdów, za co grozi do 5 lat więzienia, oraz posiadanie środków odurzających – do 3 lat odsiadki. Pasażer usłyszał zarzut nieudzielenia pomocy, za co grożą mu 3 lata w więzieniu.

Jaki jest kontekst?

Kierowcy audi dopiero teraz grozi więzienie, mimo że mógł zostać pozbawiony wolności już przy okazji złamania 5-letniego zakazu prowadzenia pojazdów, do którego doszło dwa miesiące przed wypadkiem. Taką możliwość daje nowelizacja Kodeksu Drogowego, obowiązująca od końcówki stycznia 2026. Zamiast tego sąd orzekł kolejny zakaz, mimo że wcześniej doszło już do skazania osoby łamiącej postanowienie sądu więzieniem. Do procedensu doszło w lutym, gdy miesiącem bezwzględnego pozbawienia wolności ukarana została 39-latka prowadząca auto mimo dożywotniego zakazu.

Karę pozbawienia wolności można zastosować również wobec osób skrajnie przekraczających prędkość czy uczestniczących w nielegalnych wyścigach. Zatrzymana przez jarosławską policję mogłaby zostać ukarana również konfiskatą pojazdu, z czego jednak sąd zrezygnował. Nowością jest też kara za drift – czyli popisowe ślizgi w poprzek jezdni, czy obowiązkowa konfiskata pojazdu za więcej niż półtora promila w wydychanym powietrzu.

W Kodeksie Drogowym nadal brakuje jednak kategorii „zabójstwa drogowego”, dzięki któremu kierowcy tacy jak Patryk R. mogliby być skazywani na o wiele bardziej surowe kary.

W 2025 roku na polskich drogach doszło do 20 925 wypadków drogowych, w których śmierć poniosło 1 660 osób, a 24 590 zostało rannych, w tym 7 866 odniosło poważne obrażenia.

Przeczytaj także:

10:54 16-04-2026

Prawa autorskie: AP Photo/Ariel SchalitAP Photo/Ariel Schal...

Pierwsza rozmowa Izraela i Libanu od dekad? Sprzeczne sygnały z obu stron

Izraelski rząd zapowiada pierwsze od lat bezpośrednie rozmowy z Libanem. Bejrut twierdzi jednak, że nic o tym nie wie, a wojna wciąż trwa.

Co się wydarzyło?

Brytyjski dziennik The Guardian, Reuters, oraz izraelskie media podają, że premier Benjamin Netanyahu ma jeszcze dziś spotkać się z prezydentem Libanu Josephem Aounem – byłby to pierwszy taki kontakt od dekad.

Członkini izraelskiego gabinetu bezpieczeństwa Gila Gamli’el powiedziała, że rozmowa nastąpi „po wielu latach całkowitego braku dialogu między dwoma państwami” i wyraziła nadzieję, że „ostatecznie doprowadzi to do dobrobytu”.

Prezydent USA Donald Trump również zapowiedział kontakt między przywódcami. „Minęło dużo czasu od ostatniej rozmowy obu przywódców – około 34 lata. Dojdzie do niej jutro. To miłe!” – napisał Trump we wpisie na swojej platformie społecznościowej TruthSocial, nie podając jednak szczegółów.

W tle tych zapowiedzi izraelski gabinet bezpieczeństwa obradował w środę wieczorem nad możliwym zawieszeniem broni w Libanie. Pakistan, który pośredniczy w rozmowach USA–Iran, podkreślił, że „pokój w Libanie jest kluczowy” dla negocjacji szerszego porozumienia pokojowego na Bliskim Wschodzie.

Kancelarie premiera Izraela i prezydenta Libanu nie skomentowały doniesień medialnych, informuje Reuters. Biuro premiera Pakistanu, Nawafa Salama, również nie potwierdziło, że ma dojść do spotkania Netanjahu i Aouna.

Jaki jest kontekst?

Konflikt w Libanie zaostrzył się po tym, jak wspierany przez Iran Hezbollah rozpoczął ostrzał Izraela 2 marca w reakcji na wojnę USA i Izraela z Iranem. Izrael odpowiedział ofensywą, zapowiadając przejęcie kontroli nad południowym Libanem do rzeki Litani (ok. 20–30 km od granicy).

Jednocześnie rząd Libanu pozostaje w konflikcie z Hezbollahem. Na początku marca Liban zakazał tej organizacji działalności militarnej.

Izrael i USA podkreślają, że zawieszenie broni między USA i Izraelem a Iranem nie obejmuje wojny Izraela z Libanem. Z kolei Iran i Pakistan — który pośredniczy w rozmowach pokojowych — twierdzą, że porozumienie powinno obejmować także zakończenie walk izraelsko-libańskich.

W tym czasie Izraelska armia kontynuuje operacje lądowe na południu Libanu, a Hezbollah nadal ostrzeliwuje północ Izraela.

Wojna rozpoczęta 28 lutego bombardowaniami Iranu przez USA i Izrael dotknęła cały region Zatoki Perskiej oraz pośrednio – przez wzrost cen ropy i obawy związane z dostawami np. nawozów – całą gospodarkę światową.

10:25 16-04-2026

Prawa autorskie: Bart StaszewskiBart Staszewski

„Żądamy realizacji wyroku TSUE!”. Będzie protest

„Minister Kierwiński oraz Berek robią wszystko, aby nie wykonać wyroku TSUE i nie przyznać nam praw wynikających z traktatów unijnych. Nie możemy stać bezczynnie” – mówi aktywista LGBT Bart Staszewski. 25 kwietnia, pod gmachem Kancelarii Premiera ma odbyć się protest w sprawie legalizacji w Polsce małżeństw par jednopłciowych zawieranych zagranicą

Co się wydarzyło?

„Ta sytuacja to dla społeczności sygnał, że na ostatniej prostej rząd postanowił zablokować transkrypcję zagranicznych aktów. A to oznacza, że nie można siedzieć cicho. Musimy protestować. To idealny moment aby pokazać, że jesteśmy i nie pozwolimy się tak traktować” – mówi OKO.press Bart Staszewski.

Aktywista LGBT organizuje protest. W sobotę, 25 kwietnia o godzinie 14, pod budynkiem kancelarii premiera na Alejach Ujazdowskich chce zebrać tych, którzy nie zgadzają się na dalsze ignorowanie przez rząd par jednopłciowych. Te, nie mogąc liczyć na równe prawa i elementarne poczucie bezpieczeństwa w Polsce, zdecydowały się na wzięcie ślubu zagranicą.

Decyzja o proteście zrodziła się bezpośrednio po tekście OKO.press. Napisaliśmy w nim, że MSWiA zamierza ograniczyć skutki wyroku Trybunału Sprawiedliwości wyłącznie do jednej pary, której wyrok dotyczył. „Orzeczenie NSA zapadło w sprawie indywidualnej na gruncie obowiązujących przepisów i w tej konkretnej sprawie ma charakter wiążący” – czytamy w mailu przesłanym przez Wydział Obsługi Mediów Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, które zapytaliśmy o to, jak zamierzają wdrożyć wyrok Sądu.

„Kierownik urzędu stanu cywilnego będzie musiał zatem, w tej konkretnej sprawie, przeanalizować i rozpatrzeć ją biorąc pod uwagę treść orzeczenia i jego uzasadnienie oraz obowiązujące przepisy prawa” – przekazał nam resort, podkreślając jednostkowy charakter tej sprawy. W MSWiA potwierdziliśmy, że resort Marcina Kierwińskiego próbuje zminimalizować skutki przełomowych wyroków dotyczących małżeństw jednopłciowych. I zamiast systemowej zmiany próbuje sprowadzić ją do jednostkowej sprawy, która nie będzie miała przełożenia na rzeczywistość innych, niewidzialnych dla polskiego prawa, małżeństw między osobami tej samej płci.

„Urzędy Stanu Cywilnego są otwarte na wykonywanie wyroku. Potrzebne są zmiany w systemie teleinformatycznym do obsługi aktów stanu cywilnego oraz zmiany w rozporządzeniu o wzorach tych aktów. Ministerstwo Cyfryzacji jest gotowe, aby wprowadzić zmiany, które pozwolą USC działać. Przygotowano rozporządzenie, które musi być podpisane przez Ministra Cyfryzacji Gawkowskiego, ale także przez… Ministra Kierwińskiego z MSWiA, który zasłania się koniecznością zmian na poziomie ustawy (co wymagałoby podpisu Prezydenta Nawrockiego, który z pewnością tego nie zrobi). To sabotaż. Działania rządu to ignorowanie europejskich i polskich sądów, to działanie przeciwko praworządności i obietnicom oraz hasła, z którymi koalicja 15 X wygrała wybory” – pisze w zaproszeniu na udział w sobotnim (25 kwietnia) proteście Bart Staszewski.

Jaki jest kontekst?

Jakub i Mateusz pobrali się w Berlinie – i po latach sądowej batalii mają w ręku wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który nakazuje Polsce transkrypcję ich aktu małżeństwa. Naczelny Sąd Administracyjny 20 marca potwierdził: trzeba dokonać wpisu małżeństwa do rejestru i uznać w Polsce ich małżeństwo.

Ich historia mogła dać podwaliny pod zmianę przepisów i umożliwienie tysiącom par godnego życia w kraju, w związku małżeńskim, które jest uznawane przez Polskę tak, jak w innych krajach Unii Europejskiej. To się jednak nie wydarzy, bo jak pisaliśmy w OKO.press, rząd Donalsa Tuska, z MSWiA na czele, nie chce wprowadzić zmian w przepisach drogą rozporządzenia, które opracowało Ministerstwo Cyfryzacji (Lewica). Przy Kancelarii Premiera powstała specjalna grupa pod przewodnictwa ministra Berka, której zadaniem jest maksymalne ograniczenie skutków tych wyroków tylko do jednej pary, która wygrała w TSUE i w NSA.

Tymczasem sądy dalej zgodnie orzekają – transkrypcji zagranicznych aktów małżeństwa w Polsce trzeba dokonywać. Jeszcze w marcu Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie nakazał urzędnikom stanu cywilnego transkrypcję aktu Daniela i Dawida, którzy również pobrali się w Niemczech. „Dla mężczyzn walka o uznanie w Polsce ma wymiar symboliczny – ze względu na niepełnosprawność jednego z nich potrzebują żyć w kraju, który uznaje wszystkie ich prawa, w tym szeroki pakiet zabezpieczenia społecznego” – pisał w OKO.press Anton Ambroziak.

15 kwietnia Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gorzowie nakazał przetłumaczenie niemieckiego aktu małżeństwa trzeciej pary jednopłciowej, Krzysztofa i Jakuba, oraz wpisanie go do polskich akt stanu cywilnego w ciągu 30 dni.

Adwokatka Anna Mazurczak w rozmowie z OKO.press tłumaczy, że wyrok TSUE jest dla rządu wiążący. „I nie dotyczy on jednej pary, tylko każdej pary jednopłciowej, która zawarła ślub w innym kraju UE i chce potwierdzić swoje prawa, korzystając ze swobody przepływu” – komentuje Mazurczak. „Jeśli rząd wykona wyrok NSA, pozwalając na stworzenie tylko jednego aktu małżeństwa pary jednopłciowej, będzie to de facto nierówne traktowanie obywateli w postępowaniu administracyjnym” – komentuje adwokatka.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

09:51 16-04-2026

Prawa autorskie: 06.03.2026 Warszawa , ul. Marszalkowska 107 , Central Point . Posel i wiceprezes PiS Mateusz Morawiecki podczas prezentacji raportu „ #PoweredbyPoland - kompleksowa strategia wyznaczajaca kierunki rozwoju gospodarczego , spolecznego i infrastrukturalnego naszego kraju ” . Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.pl06.03.2026 Warszawa ...

Morawiecki założył stowarzyszenie. PiS się burzy

Rozwój Plus – tak nazywa się stowarzyszenie, którego utworzenie ogłosił w środę Mateusz Morawiecki, wiceprezes PiS. W partii Jarosława Kaczyńskiego zdecydowanie nie wszyscy są z tego zadowoleni

Co się wydarzyło?

Mateusz Morawiecki ogłosił w środę 16 kwietnia wieczorem za pośrednictwem WP.pl utworzenie stowarzyszenia pod nazwą Rozwój Plus. W skład tej organizacji weszli przede wszystkim posłowie i działacze PiS związani z Morawieckim w ramach partyjnej frakcji określanej mianem „harcerzy” lub „M&M'sów”. Na liście są m.in. Michał Dworczyk, Waldemar Buda, Marcin Horała, Paweł Jabłoński, Piotr Müller, Olga Semeniuk-Patkowska, Mirosława Stachowiak-Różecka czy Krzysztof Szczucki.

Ten ruch Morawieckiego zdecydowanie nie spodobał się zarówno partyjnej centrali PiS, jak i bardziej twardoprawicowym frakcjom tej partii – ze zwolennikami Przemysława Czarnka i ziobrystami na czele.

Jeszcze we wtorek późnym wieczorem w siedzibie PiS na Nowogrodzkiej w Warszawie odbyło się pilne spotkanie władz partii z udziałem Morawieckiego. Jarosław Kaczyński i inni kluczowi politycy PiS próbowali na nim przekonać Morawieckiego, by wstrzymał się z uruchamianiem stowarzyszenia. Bez skutku.

Rzecznik PiS Rafał Bochenek mówił PAP po spotkaniu, że członkowie PiS „okazali zaniepokojonie” działaniami Morawieckiego.

„Zwłaszcza teraz, kiedy jedność jest szczególnie potrzebna. Udział w tym przedsięwzięciu nie służy dobru partii” – mówił Bochenek.

Jaki jest kontekst?

Frakcyjna wojna w PiS zaczęła się jeszcze w latach rządów Zjednoczonej Prawicy, stronnicy ówczesnego premiera Mateusza Morawieckiego rywalizowali w jej ramach przede wszystkim z politykami Suwerennej Polski kierowanej przez ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. Po utracie władzy przez PiS konflikt jeszcze narastał – zwolennicy twardoprawicowego kursu partii oskarżali Morawieckiego o przyczynienie się do wyborczej klęski. W ostatnich miesiącach prezes PiS Jarosław Kaczyński brał stronę twardogłowych, stopniowo marginalizując Morawieckiego i jego ludzi, a ostatecznie wyznaczając Przemysława Czarnka, jednego z głównych rywali byłego szefa rządu, na kandydata PiS na premiera w przyszłych wyborach parlamentarnych.

Przeczytaj także:

09:41 16-04-2026

Prawa autorskie: Fot. Państwowa Służba ds. Sytuacji NadzwyczajnychFot. Państwowa Służb...

Co najmniej 15 ofiar śmiertelnych i około stu rannych po ataku Rosji na Ukrainę

W nocy 16 kwietnia armia rosyjska przeprowadziła zmasowany atak na ukraińskie miasta. Do ostrzału wykorzystała ponad 700 typów broni, w tym 44 rakiety. W Odessie ogłoszono dzień żałoby, w mieście zginęło 8 osób.

Co się wydarzyło?

Siły Powietrzne Ukrainy poinformowały, że w ciągu doby wojsko rosyjskie przeprowadziło dwie fale ataków kombinowanych na terytorium Ukrainy. Oddziały ukraińskich Sił Powietrznych wykryły 703 cele powietrzne, w tym 44 rakiety różnych typów (19 balistycznych). Według prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego większość rakiet balistycznych była skierowana na Kijów.

Ukraińskim obrońcom udało się zestrzelić 31 rakiet oraz 636 bezzałogowych statków powietrznych różnych typów. Odnotowano uderzenia 12 rakiet i 20 bojowych dronów w 26 lokalizacjach, a także upadki zestrzelonych (odłamki) w 25 lokalizacjach.

„Najbardziej ucierpiały tej nocy Kijów, Odessa i Dniepr” – przekazał Ihor Kłymenko, minister spraw wewnętrznych Ukrainy.

Skutki rosyjskiego ataku

Kijów

W dzielnicy Podilskiej doszło do uderzenia w budynek niemieszkalny, odłamki spadły w kilku miejscach. W jednym z nich, w budynku mieszkalnym, wybuchł pożar na pierwszym piętrze. W innym wieżowcu uszkodzono okna. Odłamki rakiety uderzyły również w 16-piętrowy budynek mieszkalny na poziomie 6. piętra. Odłamki częściowo zniszczyły trzypiętrowy budynek mini-hotelu i uszkodziły sąsiednie domy.

Ratownicy wydobyli spod gruzów prywatnego domu dziecko i kobietę, przekazali ich lekarzom.

Uszkodzenia odnotowano również w Obolońskiej, Dnieprowskiej i Desniańskiej dzielnicach.

Według danych władz lokalnych w stolicy zginęły 4 osoby, w tym 12-letni chłopiec. Poszkodowanych zostało 45 osób, z czego 26 trafiło do szpitala.

Później kijowska prokuratura poinformowała, że liczba poszkodowanych wzrosła do 54. Dodała, że wśród poszkodowanych znalazło się trzech policjantów, czterech pracowników służby zdrowia oraz dwóch obcokrajowców. W sumie w Kijowie uszkodzonych zostało 17 budynków wielopiętrowych, 10 domów prywatnych, hotel, centrum biurowe, salon samochodowy oraz stacja benzynowa.

Odessa

Tej nocy Odessa doświadczyła kilku fal ataków rakietowych i dronowych. Uszkodzono obiekty infrastruktury portowej, krytycznej oraz mieszkaniowej. W szczególności w co najmniej trzech wieżowcach zniszczono ściany elewacyjne i przeszklenia; został uszkodzony akademik oraz sąsiednie budynki. W wyniku ostrzałów w niektórych obiektach wybuchły pożary. (Wszystkie już zostały ugaszone przez służby ratownicze).

W jednej z dzielnic Rosjanie uderzyli w wielopiętrowy budynek mieszkalny. W wyniku trafienia wybuchł pożar, odnotowano znaczne zniszczenia, a część mieszkań została całkowicie zniszczona. Jak informuje Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy, ratownicy pracowali w niezwykle trudnych warunkach, gasząc pożar i rozbierając zniszczone konstrukcje.

Wskutek ataku w Odessie zginęło osiem osób, 16 osób zostało rannych. Wśród nich są m.in. trzy kobiety w wieku od 20 do 56 lat oraz trzech młodych mężczyzn w wieku od 23 do 26 lat.

16 kwietnia ogłoszono w Odessie dniem żałoby.

Obwód dnipropetrowski

W obwodzie dnipropetrowskim zniszczenia są w 11 miejscach. W Dniprze płonęły budynki mieszkalne, budynek biurowy, garaże i samochody; pożar wybuchł również na terenie placówki edukacyjnej. W odwodzie dnipropetrowskim zginęły cztery osoby (w Dniprze – trzy kobiety, w rejonie nikopolskim – mężczyzna), 34 osoby zostały ranne.

Obwód charkowski

W Charkowie dwie osoby odniosły obrażenia. W jednej z dzielnic w wyniku upadku wrogiego drona na drogę uszkodzonych zostało kilka domów prywatnych, został przerwany gazociąg; płonęły samochody.

Przeczytaj także:

„Kolejna noc, która pokazuje, że Rosja nie zasługuje na żadne złagodzenie globalnej polityki ani zniesienie sankcji. Rosja stawia na wojnę i właśnie taka powinna być odpowiedź – trzeba z całych sił bronić życia i z całych sił dążyć do pokoju” – napisał rano prezydent Ukrainy. Podziękował partnerom za pomoc, podkreślając, że każdy przejaw wsparcia ma znaczenie dla ratowania ludzi.

„Nie może być mowy o żadnej normalizacji stosunków z taką Rosją. Nacisk na Rosję musi przynosić efekty. Ważne jest też, aby terminowo wywiązywać się z każdej obietnicy pomocy dla Ukrainy. Istnieje wiele zobowiązań politycznych partnerów, które zostały już ogłoszone, ale nie zostały jeszcze zrealizowane” – mówił Zełenski. Chodzi o rakiety dla Patriotów oraz innych systemów obrony przeciwlotniczej.