0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

07:39 26-04-2026

Prawa autorskie: "AFP PHOTO / @REALDONALDTRUMP - TRUTH SOCIAL " - HANDOUT - NO MARKETING NO ADVERTISING CAMPAIGNS - DISTRIBUTED AS A SERVICE TO CLIENTS"AFP PHOTO / @REALDO...

Zamach na Trumpa z nienawiści do chrześcijan

Podczas corocznej kolacji korespondentów, której gościem honorowym jest prezydent USA, doszło do próby zamachu. Jak się okazuje, celem był nie tylko Donald Trump. Napastnik po zatrzymaniu powiedział służbom, że "jego celem byli urzędnicy administracji Trumpa”. Na sali, poza Donaldem Trumpem, byli J.D. Vance, Marco Rubio i Pete Hegseth

Co się wydarzyło?

W nocy z soboty na niedzielę w Waszyngtonie w hotelu Hilton, w którym odbywała się tradycyjna coroczna kolacja dla korespondentów Białego Domu, w której uczestniczy amerykański prezydent, padły strzały.

W sali, w której odbywała się kolacja, usłyszano głośną eksplozję, agenci Secret Service podnieśli alarm, krzycząc, że słychać strzały, ewakuowali prezydenta Donalda Trumpa, a w sali zapanował chaos.

Prezydentowi ani nikomu z gości nic się nie stało, ranny został jeden z agentów Secret Service, do którego napastnik strzelił z bliskiej odległości, jednak uratowała go kamizelka kuloodporna, a jego stan określany jest jako dobry.

Napastnik to 31-letni Cole Tomas Allen, jak podają amerykańskie media. Uzbrojony był w strzelbę, pistolet i noże. Został on zatrzymany przez służby, którym powiedział, że jego celem nie był Donald Trump, ale urzędnicy jego administracji.

Na sali obecna była Melania Trump, wiceprezydent J.D. Vance, sekretarz stanu Marco Rubio i szef Pentagonu Pete Hegseth.

Po strzelaninę Donald Trump napisał na swojej platformie Truth Social:

„Co za wieczór w D.C. Secret Service i organy ścigania wykonały wspaniałą pracę. Zadziałali szybko i odważnie. Strzelec został złapany i zaproponowałem: NIECH SHOW TRWA, ale to będzie całkowicie kierowane przez organy ścigania. Wkrótce podejmą decyzję. Bez względu na tę decyzję, ten wieczór będzie zdecydowanie inny niż planowaliśmy i po prostu będziemy musieli to zrobić jeszcze raz. Prezydent DONALD J. TRUMP”

Mimo, że obecnie nie ma podstaw, by uważać, że zamach miał związek z wojną w Iranie prowadzoną przez Stany Zjednoczone, amerykański prezydent powiedział, że ten atak nie powstrzyma go przed wygraniem wojny w Iranie.

Donald Trump po zajściu był również pytany przez dziennikarzy, dlaczego wciąż dochodzi do prób ataków na jego życie.

„Studiowałem zamachy... Zawsze idą po ludzi o największym oddziaływaniu, jak Abraham Lincoln. Nie idą po tych, którzy niewiele robią. My zrobiliśmy wiele”

- odpowiedział Trump, cytowany przez „Clash Report”.

Jaki jest kontekst?

Zamachowcowi nie udało się zbliżyć do sali balowej, w której odbywała się uroczysta kolacja, a w której był amerykański prezydent. Napastnik próbował przedrzeć się przez kontrolę bezpieczeństwa i zaczął strzelać już w hotelowym lobby, tam też został zatrzymany przez agentów Secret Service, co trwało zaledwie kilkanaście sekund.

Agenci strzelali w jego kierunku, jednak sprawca nie został trafiony żadnym pociskiem. Mimo to został przewieziony do szpitala na rutynowe badania.

Jak podaje policja, Cole Tomas Allen był zameldowany w hotelu Washington Hilton, który na czas gali nie był zamknięty dla innych gości.

Amerykańskie media podają, że Allen pochodzi z Torrance w Kalifornii, to południowo-zachodnie przedmieścia Los Angeles. Jest nauczycielem i informatykiem, ukończył prestiżową uczelnię California Institute of Technology i pracował jako korepetytor.

Prokuratura z Kalifornii podała, że Cole Allen w poniedziałek usłyszy dwa zarzuty: użycia broni palnej podczas popełnienia przestępstwa oraz napaści na funkcjonariusza federalnego.

Hotel Hilton w Waszyngtonie, w którym odbywała się gala Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu i w którym doszło do zamachu, to ten sam hotel, w którym w 1981 r. przeprowadzono zamach na ówczesnego prezydenta Ronalda Reagana.

Próba zamachu na Donalda Trumpa i jego najważniejszych urzędników już stała się pożywką dla teorii spiskowych.

„Teorie te mówią, że to wszystko jest ukartowane, bo jak to niby jest możliwe, żeby napastnik pojawił się w pobliżu prezydenta? Z drugiej strony nie było żadnego zagrożenia, a w momencie, kiedy notowania Donalda Trumpa absolutnie szorują po dnie, taki sposób postrzegania jest wśród Amerykanów obecny”

- komentował w niedzielny poranek na antenie TOK FM dr Radosław Rybkowski z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych UJ.

Dodać należy, że coroczny bal korespondentów ma niezwykle swobodną formułę, czasem wręcz rozrywkową czy nawet kabaretową. Tymczasem Donald Trump nie lubi sytuacji, w których nie ma pełnej kontroli nad publicznością i nad sytuacją. Dotąd Donald Trump wręcz odmawiał udziału w kolacji z korespondentami Białego Domu, co zostało uznane za afront.

Tym bardziej zastanawiające jest dla wyznawców teorii spiskowych, że w tegorocznej kolacji prezydent nie tylko wziął udział po raz pierwszy, ale zapowiedział wcześniej, że będzie na niej obecny.

Przypomnijmy, że to nie pierwsza próba zamachu na Donalda Trumpa. 13 lipca 2024 roku, podczas wiecu wyborczego w Pensylwanii doszło do strzelaniny, podczas której zostało jedynie draśnięte kulą ucho przyszłego prezydenta. Wówczas jedna osoba zginęła, a dwie zostały ranne.

We wrześniu 2024 r. na polu golfowym na Florydzie mężczyzna celował do Donalda Trumpa z karabinu przez zarośla, jednak agent Secret Service w porę go dostrzegł i oddał strzał uprzedzający. Sprawca najpierw uciekł, ale później został ujęty.

Zaś we wrześniu 2025 r. w Waszyngtonie zatrzymano mężczyznę, który skierował wskaźnik laserowy w stronę helikoptera amerykańskiego prezydenta.

„Przyjazny federalny zabójca”, który nienawidzi chrześcijan

Aktualizacja, godz. 19.30

Śledczy badają listy i pisma, które Cole Tomas Allen zostawił w swoim pokoju hotelowym i wysłał do rodziny. Jak podaje telewizja CBS, powołując się na wysokiego rangą urzędnika, wynika z nich, że napastnik planował zamach. Jeden z członków rodziny Allena (prawdopodobnie brat, jak informuje Fox News), poinformował służby o planie ataku na urzędników administracji amerykańskiej.

Inny członek rodziny, przesłuchany już przez służby, zeznał, że Allen wygłaszał radykalne poglądy i stale mówił o planie zrobienia „czegoś”, aby naprawić problemy współczesnego świata. W mediach społecznościowych znaleziono wpisy Allena pełne antytrumpowskiej i antychrześcijańskiej retoryki.

Donald Trump w wywiadzie dla Fox News powiedział:

„Kiedy czyta się jego manifest, to widać, że nienawidzi chrześcijan, to jedno jest pewne. Nienawidzi chrześcijan, to była nienawiść. I myślę, że jego siostra, albo brat donieśli o tym, skarżyli się nawet organom ścigania. Więc był, był człowiekiem obciążonym problemami”.

„New York Post” pisze, że we wspomnianym manifeście Allen nazwał siebie „przyjaznym federalnym zabójcą” i stworzył listę celów strzelaniny, uszeregowaną od najwyższego do najniższego priorytetu. Na szczycie listy znaleźli się urzędnicy administracji Donalda Trumpa, z wyjątkiem dyrektora FBI, Kasha Patela.

Manifest, do którego treści dotarł „Post”, rozpoczyna się od przeprosin skierowanych do osób, które znały podejrzanego. Potem Allen pisze w nim tak:

„Jestem obywatelem Stanów Zjednoczonych Ameryki. To, co robią moi przedstawiciele, rzuca na mnie cień. Nie pozwolę dłużej pedofilowi, gwałcicielowi i zdrajcy obciążać moich rąk swoimi zbrodniami”.

Oraz:

"Nadstawianie drugiego policzka, gdy ktoś inny jest uciskany, nie jest zachowaniem chrześcijańskim; jest to współudział w zbrodniach uciskającego.”

Przeczytaj także: