Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W związku z tym, że Władimir Putin nie przyjechał do Turcji, negocjacje będą prowadzone na niższym poziomie. Według Zełenskiego w ten sposób Rosja po raz kolejny pokazała, że nie jest gotowa do zakończenia wojny.
15 maja 2025 prezydent Ukrainy przyleciał do Turcji, żeby wziąć udział w negocjacjach pokojowych z Rosją. W nocy z 10 na 11 maja podczas konferencji prasowej Putin zaproponował wznowienie 15 maja bezpośrednich rozmów z Ukrainą „bez żadnych warunków wstępnych” w Stambule. Zełenski się zgodził.
Do Turcji przybyła delegacja ukraińska reprezentowana na najwyższym szczeblu. Wraz z prezydentem przybyli minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha, szef Kancelarii Prezydenta Andrij Jermak, minister obrony Rustem Umerow, szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Andrij Hnatow, szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Wasyl Maluk oraz przedstawiciele wszystkich agencji wywiadowczych. „W celu podjęcia jakichkolwiek decyzji, które mogą doprowadzić do oczekiwanego sprawiedliwego pokoju” – wyjaśniał Zełenski.
Natomiast prezydent Rosji się nie stawił, wysłał delegację o niższym poziomie na czele z Władimirem Medinskim, swoim doradcą. (Medinski brał udział w rozmowach pokojowych w 2022 roku w Stambule, które zostały zakończone po odkryciu grobów masowych w Buczy).
Wołodymyr Zełenskij spotkał się w Ankarze z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoğanem, a potem porozmawiał z dziennikarzami.
Według Zełenskiego Rosja po raz kolejny pokazała, że nie jest gotowa do zakończenia wojny, okazując przy tym pogardę Turcji i Stanom Zjednoczonym. Zdaniem ukraińskiego prezydenta delegacja rosyjska składała się z osób, które nie mają mandatu do podejmowania jakichkolwiek decyzji.
„Oczekujemy jasnej i zdecydowanej odpowiedzi ze strony naszych partnerów” – mówił Zełenski.
Donald Trump, który jest z wizytą w Arabii Saudyjskiej i nie wykluczał, że może się pojawić w Stambule, jeśli przyleci Putin, tak zareagował na jego nieobecność:
„Dlaczego on [Putin] miałby jechać, jeśli mnie tam nie ma? Nie sądziłem, że Putin mógłby to zrobić, gdyby mnie tam nie było” – cytuje Trumpa Sky News.
Jednocześnie, „aby nie stracić kruchej szansy na negocjacje”, „a jednocześnie chcąc podjąć przynajmniej pierwsze kroki w kierunku deeskalacji, w kierunku zawieszenia broni” oraz z „z szacunku” dla prezydentów USA i Turcji, Zełenski zdecydował się wysłać do Stambułu ukraińską delegację, na której czele stanął minister obrony Rustem Umerow. Łącznie z ukraińskiej strony w proces negocjacji zaangażowanych będzie 12 osób.
Ukraina w Stambule będzie wymagać tylko jednego – 30-dniowego zawieszenia broni.
Według wstępnych informacji pośredniczyć w rozmowach ukraińsko-rosyjskich będą przedstawiciele Stanów Zjednoczonych oraz Turcji.
Jak podaje „Ukraińska Prawda”, podczas konferencji prasowej w Konsulacie Generalnym Federacji Rosyjskiej w Stambule szef rosyjskiej delegacji Medinski, powiedział, że jego zespół negocjacyjny ma „wszystkie niezbędne kompetencje i uprawnienia do prowadzenia negocjacji”. Strona rosyjska postrzega dzisiejsze rozmowy „jako kontynuację procesu pokojowego w Stambule, który niestety został przerwany przez stronę ukraińską trzy lata temu”. Wówczas Rosja wymagała de facto kapitulacji Ukrainy. Jak pisaliśmy wcześniej w OKO.press, sam fakt odwołania do Stambułu świadczy o tym, że Rosja nie zmieniła swoich celów.
Według Medinskiego rosyjska delegacja jest zainteresowana „znalezieniem możliwych rozwiązań i punktów kontaktowych” w celu „ustanowienia długoterminowego pokoju”, ale wcześniej konieczne jest „wyeliminowanie podstawowych przyczyn konfliktu”. Według ukraińskich komentatorów politycznych takimi przyczynami jest po pierwsze ukraińska państwowość i suwerenność, po drugie, rozszerzenie NATO – według Putina sojusz ma wrócić do stanu przed 1999 roku.
Według źródeł „Ukraińskiej Prawdy” negocjacje odbędą się jutro, 16 maja. Oprócz przedstawicieli Ukrainy i Rosji w Stambule mogą pojawić się sekretarz stanu USA Marco Rubio i wysłannik prezydenta USA Steve Witkoff.
Przeczytaj także: