Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
„PiS mówi o bezpieczeństwie, ale bezpieczeństwo według PiS-u to głównie zakup czołgów, broni. To ważne, bo wojna jest za polską granicą. Ale bezpieczeństwo, panie Kaczyński, to równie bezpieczeństwo socjalne, mieszkaniowe” – mówił podczas konferencji prasowej jeden z liderów Lewicy Włodzimierz Czarzasty. Deficyt mieszkań w Polsce ocenił na 1,5 mln: milion na rynku pierwotnym, pół miliona na wtórnym.
Przeczytaj także:
„Ludzie [red. – w Polsce] między 25-35 rokiem życia mieszkają z rodzicami w 60 proc.” – mówił Czarzasty. Polityk Lewicy trochę przesadził. Z najnowszych danych Eurostatu wynika, że wśród osób wieku 18-34 lat, gniazdowników, czyli młodych dorosłych, którzy mają problem z wyprowadzką od rodzin, jest dokładnie 51 proc. Co i tak oczywiście lokuje nas w europejskim ogonie. I jest idealnym podsumowaniem dotychczasowej polityki mieszkaniowej opartej na rozwiązaniach rynkowych.
Czarzasty stwierdził, że dopłaty do kredytów, które w lipcu wprowadził PiS (program pierwsze mieszkanie) na pewno przyczyniły się do dwóch zjawisk. „Wzrost cen mieszkań u deweloperów i wzrost obsługi kredytowej, bo banki nałożyły wysokie marże” – mówił współprzewodniczący Lewicy.
Faktycznie, najnowsze dane pokazują, że sama już zapowiedź dopłat do kredytów podniosła ceny na rynku, aż o 10,1 proc. rok do roku. Po wprowadzeniu programu jest tylko gorzej. Prognozy analityków z PKO BP pokazują, że do grudnia 2023 przeciętne ceny mieszkań w całym kraju wzrosną o drugie tyle.
„To nie jest dobra droga” – komentował Czarzasty. „Kredyt biorą ci, którzy mają zdolność. W Polsce 70 proc. ludzi nie ma zdolności kredytowej. A ci, którzy mają zdolność, zwykle mają mieszkania. Według KNF młody człowiek, żeby wziąć kredyt mieszkaniowy musi mieć 10 tys. zł na rękę, netto. Jeżeli ma dziecko, ta kwota sięga 12,5 tys. zł” – dodał.
„Dlatego mamy inny pomysł” – zadeklarował Czarzasty. Chodzi o pomysł budowy 300 tys. tanich mieszkań wynajem w ciągu 5 lat. Zwracał uwagę, że młodzi ludzie chcą mieć dziś zarówno mobilność, jak i bezpieczeństwo. „Mieszkanie może być wynajęte, byle kosztowało mało, było w dobrym standardzie; żeby ludzie mogli się wziąć za ręce, kochać, mieć dzieci i je normalnie wychowywać” – mówił Czarzasty.
Lewica, mimo trafnych diagnoz i pomysłów, które wychodzą poza rynkowe szaleństwo, wciąż ma problemy, by przebić się z własną opowieścią. Przyzwyczajenie do własności, a także brak zaufania do państwa spychają ich socjalne propozycje w sferę obietnic nie do zrealizowania. Coraz częściej politycy Lewicy zamiast mówić o „państwowym deweloperze”, czy „tanim najmie” odwołują się więc do doświadczeń ludzi.
Więcej o politycznym marketingu mieszkaniowym i krótkiej historii imposybilizmu pisaliśmy tutaj:
Przeczytaj także: