Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska
8 proc. PKB na ochronę zdrowia, 3 proc. na badania, darmowa antykoncepcja, w tym tabletka „po”, 5 tysięcy na rękę dla nauczyciela na start, koniec klauzuli sumienia. Lewica na swojej konwencji otworzyła worek z obietnicami wyborczymi.
Lewica na swojej sobotniej konwencji przypomniała swoje postulaty i mówiła o nowych obietnicach. Otwierające ją posłanki wspominały przede wszystkim o publicznych szkołach czy szpitalach. „Te wszystkie instytucje istnieją dzięki pracownikom, ich zaangażowaniu i pasji” – mówiła kandydatka Lewicy Dorota Olko. – „Lewica traktuje kwestię podwyżek dla budżetówki śmiertelnie poważnie. (...) Bo państwo to przede wszystkim ludzie, którzy to państwo tworzą.”
Lewica domaga się jak najszybszego podwyższenia wynagrodzeń dla pracowników budżetówki, przychylając się do postulatów protestujących pracowników sektora. Podwyżki powinni według nich wynieść 20 proc.
Przeczytaj także:
Na większe pieniądze powinni też liczyć nauczyciele: „Żeby już na start zarabiali około 5 tysięcy złotych brutto. Ludzie, którym powierzacie swoje pociechy, muszą być najlepszymi z najlepszych” – przekonywała Olko.
„To państwo PiS, w którym rządzący najpierw zniszczyli publiczną edukację, a potem szybciutko ewakuują swoje dzieci z publicznej szkoły. Wasze muszą zadowolić się szkołą Czarnka. Chcemy dobrej, publicznej szkoły dla każdego” – kontynuowała Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, obiecując nakarmienie każdego dziecka jednym bezpłatnym ciepłym posiłkiem dziennie w szkole.
„Czy chcecie szkoły z księdzem, który wmawia dzieciom, że lepiej jest umrzeć, niż zgrzeszyć?” – pytała retorycznie posłanka, zapowiadając, że Lewica zwiększy środki na etaty dla szkolnych psychologów.
Przeczytaj także:
W dalszej części Włodzimierz Czarzasty zwrócił się bezpośrednio do Mateusza Morawieckiego:
„Panie premierze, ze zdziwieniem ostatnio dowiedziałem się, że zdziwił się pan, że posiłki w szpitalach są marnej jakości, że w nieocieplanych blokach z wielkiej płyty jest zimno. Proszę sobie wyobrazić, że są w Polsce miejscowości, gdzie nie ma szpitala, nie ma ośrodka kultury, ośrodka zdrowia. Gdzie państwa jako instytucji nie ma. Jest za to przedstawiciel kleru” – zwracał uwagę Włodzimierz Czarzasty. Jak zaznaczył, to wzmacnia rolę kościoła, który wskazuje ludziom, jak mają żyć i na kogo głosować.
„13,7 mln ludzi w Polsce nie ma dostępu do pociągu i PKS-u. Dlaczego? Bo rząd zlikwidował 300 tysięcy połączeń autobusowych. W Bytowie jest wyremontowany przez miasto dworzec kolejowy, ale nie ma pociągów. (...) Wiem, że pan ma samochód, wysyła pan dzieci do prywatnych szkół, leczy się w prywatnych szpitalach. Nie każdego na to stać” – zwracał się do Mateusza Morawieckiego jeden z liderów Lewicy.
Przeczytaj także:
„Minimum 8 proc. PKB na ochronę zdrowia” – postulowała z kolei Joanna Scheuring-Wielgus. Posłanka mówiła również o zlikwidowaniu klauzuli sumienia, lekach na receptę za pięć złotych, darmowej antykoncepcji (w tym awaryjnej) oraz bezpiecznej, darmowej aborcji.
„Marzę o mieście, w którym dobrze się żyje, w którym jest dostęp do lekarza, do teatru” – mówił Biedroń, zaznaczając, że Lewica będzie walczyła o równomierny rozwój miast i miasteczek, w których „mieszka 12,5 mln ludzi w Polsce”.
Biedroń obiecał przeznaczenie 3 mld złotych na termomodernizację i inwestycje w fotowoltaikę. Zapowiedział też starania o przeniesienie niektórych instytucji państwowych poza Warszawę, by były bardziej dostępne dla mieszkańców mniejszych miejscowości.
Przeczytaj także:
„Przyszłość zależy od tego, czy damy młodym pokoleniem przestrzeń do rozwoju i uczenia się. Są takie przypadki: młoda zdolna studentka, która opuszcza wykłady, by stać w nocy za barem; młody naukowiec, który rzuca karierę, bo musi utrzymać rodzinę” – mówiła Daria Gosek-Popiołek podając kolejny konkret lewicy: „1000 złotych dla każdego studiującego. Prosta zasada. Uruchomimy też państwowy program budowy i remontów akademików” – zapowiadała Gosek-Popiołek.
„Musimy zainwestować w prawdziwe badania naukowe, nie takie, jakie chciałby przeprowadzać minister Czarnek: czy papież lubić pływać kajakiem, czy wolał chodzić po górach. Zwiększymy finansowanie Narodowego Centrum Nauki” – mówiła Gosek-Popiołek, obiecując podwyższenie środków na rozwój i naukę do 3 proc. PKB. Jak mówiła, Lewica będzie postulowała ściągnięcie produkcji nowych technologii, na przykład półprzewodników i leków, do Polski.