0:000:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Adam Stepien / Agencja Wyborcza.plFot. Adam Stepien / ...

Wybory 2023 na żywo. Duda o szkodliwych sojuszach, narodowcy o komunistach. Kaczyński o zawsze złych Niemcach

Wybory 2023

Po wyborach na żywo. Tutaj znajdziesz najważniejsze informacje. 11 listopada okazją do politycznych oświadczeń. Tusk o pojednaniu, Duda o tym, że trzeba uważać na sojusze, Kaczyński o niemieckiej partii Tuska

Google News

09:37 06-10-2023

Prawa autorskie: PSL mat. pras.PSL mat. pras.

Kosiniak-Kamysz o problemach służby zdrowia: „Przekroczyliśmy cienką czerwoną linię”

„Sytuacja jest dramatyczna. Ludzie umierają w kolejkach do lekarza. Umierają czekając na przyjęcie na SOR” – mówi lider PSL i podkreśla, że Trzecia Droga ma pomysł, jak rozwiązań te problemy. Oto program wyborczy Trzeciej Drogi w zakresie służby zdrowia

„Przekroczyliśmy cienką czerwoną linię w ochronie zdrowia (…). Lekarz więcej czasu poświęca na wypełnienie papierów nią na badanie pacjenta (…). „System ochrony zdrowia jest niewydolny” – mówił Kosiniak-Kamysz podczas spotkania z wyborcami w Krośnie na Podkarpaciu.

Dodał, że wie o czym mówi, bo „jako jedyny polityk poszedł na miesiąc do pracy jako wolontariusz na izbę przyjęć w trakcie największej fali COVID”.

Dyletanctwo PiS

Za przykład niewydolności ochrony zdrowia podał psychiatrię dziecięcą, gdzie w niektórych rejonach Polski na wizytę trzeba czekać nawet do 2030 roku.

Podkreślił, że wielkim problemem jest to, że na wielu specjalnościach wciąż nie są uwolnione miejsca specjalizacyjne dla młodych lekarzy, pomimo że wzrasta liczba studentów medycyny.

Dodał, że podejście obecnego rządu Zjednoczonej Prawicy charakteryzowało „dyletanctwo”.

„Wiedza nie ma znaczenia, umiejętności nie mają znaczenia, tylko wierność formacji rządzącej się liczy”. Podkreślił, że na listach Trzeciej Drogi, czyli wyborczej koalicji partii Polska 2050 Szymona Hołowni oraz PSL są „fachowcy i specjaliści”.

Program Wyborczy Trzeciej Drogi w zakresie ochrony zdrowia

Kosiniak-Kamysz wymienił postulaty Trzeciej Drogi w zakresie ochrony zdrowia.

  1. NFZ opłaci wizyty prywatne u lekarzy specjalistów, jeśli czas oczekiwania na wizytę w ramach publicznej ochrony zdrowia będzie dłuższy niż 60 dni.

„Jeżeli 60 dni nie dostaniesz się na wizytę do lekarza specjalisty finansowaną przez państwo, idziesz prywatnie, a NFZ pokryje koszty. To jest rewolucyjny pomysł. Bardzo długo pracowaliśmy nad tym, żeby znaleźć sposób, jak skrócić kolejki do lekarza w sposób, który da poczucie bezpieczeństwa” – podkreślił lider PSL

  1. Oddłużenie szpitali

„Trzeba oddłużyć szpitale, szczególnie szpitale powiatowe. Wielkim problemem są zamykające się oddziały, szczególnie ginekologiczno-położnicze (…) Prawie w każdym powiecie jest problem z zamkniętymi oddziałami z powodu braku lekarzy. Czy ktoś na tym w ogóle panuje?” – zastanawiał się Kosiniak-Kamysz.

  1. Finansowanie in vitro

„In vitro jest dla nas niezwykle ważne. Żyjemy w okrutnym państwie, które temu, kogo nie stać, nie pozwala na największe szczęście w życiu, czyli posiadanie dzieci. To ten rząd zniósł finansowanie in vitro z budżetu. To powinna być normalna procedura medyczna, dostępna bezpłatnie dla każdego, bo płacimy składkę zdrowotną" – podkreślił lider PSL.

Kosiniak-Kamysz dodał, że in vitro to „często jedyna skuteczna metoda leczenia niepłodności, która dotyczy dziś niemal 20 procent par w Polsce".

„Jak mamy poprawić dzietność, jeśli nie będziemy finansować dzisiaj jednej z najważniejszych procedur medycznych? Jestem twórcą ustawy o in vitro, więc mam prawo o tym mówić” – podkreślił.

  1. Europa musi produkować substancje czynne dla farmacji

„Sytuacja, która dzisiaj wymaga naprawy, to problemy w przemyśle farmaceutycznym, które ujawniły się w pandemii (…) Europa nie produkuje substancji czynnych niezbędnych do produkcji leków, oddaliśmy całą produkcję do Chin czy Indii. To nie jest bezpieczna Europa, to nie jest bezpieczna Polska. Dzisiaj trzeba to bezpieczeństwo zawalczyć" – powiedział.

Niezbędna odbudowa wspólnoty narodowej

Kosiniak-Kamysz podkreślił też inne, ważne postulaty Trzeciej Drogi: zwłaszcza odbudowę wspólnoty narodowej, uspokojenie narodowych kłótni oraz naprawę demokracji.

Zaapelował też do wyborców, by głosowali zgodnie ze swoimi poglądami i sumieniem.

„Platforma sama nie da rady. Potrzebne są głosy na inne formacje demokratyczne (…) Niech każdy głosuje zgodnie z swoimi wartościami. Dobrze, że po stronie demokratycznej jest wybór – są komitety, które mają bardziej lewicowy, czy lewicowo-liberalny program, jest bardziej centrowy komitet Trzeciej Drogi" – powiedział.

„Trzecia droga jest wyborem, który gwarantuje zmiany w Polsce, gwarantuje normalność i pojednanie, odbudowę wspólnoty. Bez wspólnoty narodowej nie będziemy się rozwijać, nie będziemy bezpieczni. To jest podstawowy element funkcjonowania państw i narodów” – podkreślił Władysław Kosiniak-Kamysz.

09:33 06-10-2023

Prawa autorskie: 03.10.2023 Szczecin , pl. Kosciuszki . Szymon Holownia ( l z kreska ) podczas briefingu prasowego partii Trzecia Droga ( Polska 2050 Szymona Holowni i Polskie Stronnictwo Ludowe ) w kampanii wyborczej . Fot. Cezary Aszkielowicz / Agencja Wyborcza.pl03.10.2023 Szczecin ...

Szymon Hołownia będzie na debacie TVP w imieniu Trzeciej Drogi

Hołownia idzie do TVP, a Kosiniak-Kamysz jedzie do Przysuchy, gdzie będzie tego dnia Jarosław Kaczyński „by czuł nasz oddech na plecach” – napisał lider ludowców

W poniedziałek 9 października w TVP odbędzie się debata przedwyborcza. Wezmą w niej udział Donald Tusk i Mateusz Morawiecki. Trzecią Drogę będzie reprezentował Szymon Hołownia.

„Ja w tym dniu będę nieopodal Przysuchy, by Jarosław Kaczyński czuł nasz oddech na plecach” – napisał na Twitterze Władysław Kosiniak-Kamysz. „Powodzenia Szymon, zło i hejt prawdą zwyciężymy”.

„Decyzja wynika z podziału obowiązkami” – mówi OKO.press osoba ze sztabu Trzeciej Drogi. „Chcemy wykorzystać to, że mamy dwójkę liderów. Pokazać się i tu, i tu”.

Kosiniak-Kamysz ma się spotkać z rozczarowanymi wyborcami Przysuchy. W ostatnich dniach zarówno PiS, jak i TVP coraz częściej atakują Trzecią Drogę.

Przeczytaj także:

Debata nie tylko dla widzów TVP

Jak pisaliśmy w OKO.press: „Udział Hołowni miałby uzasadnienie.

Jeśli Trzecia Droga chce się odróżnić od pozostałych jako nowa siła, nie byłoby dla niej wygodne powtórzenie personalnego zestawu z lat rządów PO i PSL.

Kosiniak-Kamysz mógłby zostać przez TVP sprowadzony do roli członka rządu Tuska”.

Od ludowców słyszeliśmy, że Kosiniak-Kamysz to więcej konkretów dla konserwatywnych wyborców. Jednak wraz z udziałem Donalda Tuska debata w TVP przestaje być wyłącznie wydarzeniem dla widzów TVP. Z pewnością przyciągnie oglądających z szerszego elektoratu niż zdeklarowani zwolennicy PiS i konserwatywni wyborcy. To również motywuje decyzję Trzeciej Drogi. W sztabie uważają też, że Hołownia dobrze wypadł w debacie prezydenckiej w 2020 roku.

Jaka jest strategia Trzeciej Drogi na debatę?

„Nie musimy wchodzić w konfrontacje. Dużo lepiej budować wizerunek partii, która patrzy do przodu” – mówi sztabowiec Trzeciej Drogi.

Kto z Lewicy?

Tylko Lewica nie ogłosiła jeszcze, kto ją będzie reprezentował w debacie. Lewica zapowiadała, że będzie to kobieta. W czasie spotkania organizacyjnego na temat debaty w TVP jeden z uczestników zapytał: „Czy będzie więcej Krzysztofów niż kobiet?”

Krzysztofów będzie dwóch – Bosak z Konfederacji i Maj z Bezpartyjnych Samorządowców. Kobiety nie ma na razie żadnej.

W sztabie dowiedzieliśmy się, że będzie to jedna z liderek kampanii: Magdalena Biejat, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk lub Joanna Scheuring-Wielgus.

08:23 06-10-2023

Prawa autorskie: Rada Unii Europejskiej mat. pras.Rada Unii Europejski...

Morawiecki: „Bruksela przy wsparciu partii Tuska realizuje plan przyjęcia nielegalnych imigrantów”

„Gdyby partia Tuska doszła do władzy w Polsce, nielegalni imigranci będą dystrybuowani pomiędzy poszczególnymi państwami. Polska stawia takiemu stanowisku zdecydowane weto” – mówił premier Mateusz Morawiecki przed spotkaniem szefów rządów państw członkowskich w Granadzie w piątek 6 października.

„Europa staje przed zasadniczym wyborem. Czy zgodzić się na masową, nielegalną migracje, czy nie” – mówił premier Mateusz Morawiecki tuż przed rozpoczęciem spotkania szefów rządów i państw członkowskich UE w Granadzie 6 października.

Premier stwierdził, że „wszyscy tutaj przyznają, że partia Tuska zgodziła się w ostatnich dniach na poparcie paktu migracyjnego, tzn. że Europa chce wdrażać te rozwiązania. Gdyby partia Tuska doszła do władzy w Polsce, nielegalni imigranci będą dystrybuowani pomiędzy poszczególnymi państwami. Polska stawia takiemu stanowisku zdecydowane weto” – zaznaczył.

Dodał, że „bardzo wielu premierów się z nim zgadza” w kwestii weta wobec proponowanych rozwiązań, ale „boją się dyktatu Berlina i Brukseli”. W tej kwestii premier mija się jednak z prawdą.

Większość w PE za paktem migracyjnym

Premier odniósł się w ten sposób do toczącej się w środę 4 października debaty w Parlamencie Europejskim. Podczas tej debaty stanowisko w sprawie procedowanej obecnie reformy polityki migracyjnej UE wyraziły wszystkie grupy polityczne w PE. OKO.press relacjonowało tą debatę tutaj.

Europejska Partia Ludowa, do której należy Platforma Obywatelska oraz PSL, opowiedziała się za szybkim wdrożeniem paktu migracyjnego. Podobnie jak zrzeszająca Nową Lewicę i SLD grupa Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów w PE oraz Odnowić Europę (Renew), do której należy europosłanka Polski 2050.

Główną siłą dążącą do wdrożenia reformy polityki migracyjnej UE jest też zrzeszona w tej samej grupie co PiS partia Bracia Włosi premier Włoch Giorgi Meloni.

Nie godząc się na wdrożenie paktu migracyjnego, PiS poróżnia się zatem ze swoim głównym sojusznikiem.

Przeciwko paktowi migracyjnemu w obecnym kształcie opowiedziały się tylko zrzeszająca skrajną prawicę grupa Tożsamość i Demokracja oraz skrajnie lewicowa Lewica. Powody dla których te partie oponują wobec paktu migracyjnego są jednak zupełnie inne: Tożsamość i Demokracja domaga się całkowitego ograniczenia migracji do UE, a Lewica większego poszanowania praw człowieka.

Jest wspólne stanowisko państw członkowskich

Ponadto w środę 4 października państwa członkowskie dogadały się też w sprawie ostatnich kwestii spornych dotyczących reformy polityki migracyjnej UE. Tym samym Rada UE sfinalizowała swoje stanowisko w sprawie paktu migracyjnego i proces legislacyjny może toczyć się dalej.

Jednymi państwami, które były przeciwko finalizacji tych prac, była Polska i Węgry. Pozostałe państwa członkowskie chcą wdrożenia paktu migracyjnego w obecnej formie.

Od głosu wstrzymała się tylko Austria, Czechy i Słowacja, które w ten sposób wyraziły swoje częściowe niezadowolenie z postanowień paktu, ale jednocześnie zgodziły się z wolą większości państw członkowskich.

Wbrew temu co twierdzi PiS, kwestia reformy polityki migracyjnej może być realizowana przy poparciu większości kwalifikowanej, czyli woli co najmniej 15 państw członkowskich reprezentujących co najmniej 65 procent ludności UE. Przyjęte w ten sposób prawo jest prawem unijnym i jako takie obowiązuje we wszystkich państwach członkowskich.

Niewdrożenie tak przyjętych przepisów to pogwałcenie obowiązków państwa członkowskiego i jako takie może skutkować sprawą przez Trybunałem Sprawiedliwości UE. Tymczasem PiS już zapowiada, że zamierza tych przepisów nie wdrażać.

Premier mija się z prawdą

Premier Morawiecki mija się więc z prawdą, kiedy mówi, że „bardzo wielu premierów się z nim zgadza” w kwestii weta wobec proponowanych rozwiązań, ale „boją się dyktatu Berlina i Brukseli”.

To nie dyktat Brukseli, a wspólna decyzja i wola 22 państw członkowskich, które chcą wdrożenia paktu migracyjnego.

W wypowiedzi przed rozpoczęciem spotkania w Granadzie Morawiecki podkreślił też, że rząd PiS nie zgadzał się na jakikolwiek mechanizm relokacji uchodźców już w latach 2015 – 2018, gdy pierwszy raz ten pomysł został zaproponowany.

„Pokazaliśmy to już nie raz w latach 2015-2018 (...). Doprowadziliśmy do tego, że w zapisach konkluzji Rady Europejskiej z czerwca 2018 roku pojawiła się jednoznaczna wskazówka: nie ma żadnej możliwości dystrybuowania nielegalnych imigrantów bez zgody państw członkowskich. Ale równo 5 lat później w czerwcu tego roku Bruksela ponownie, pod dyktando Berlina i we wsparciu partii Tuska, zaczęła realizować plan przyjmowania nielegalnych imigrantów, a na te kraje, które nie chcą przyjmować nielegalnych migrantów, chce nakładania drakońskich kar” – mówił.

Relokacja uchodźców to nie mechanizm przymusowy, lecz solidarnościowy. Jego celem jest wsparcie państw członkowskich najbardziej obciążonych presją migracyjną.

Według tego mechanizmu, w sytuacji nieradzenia sobie z terminowym rozpatrywaniem wniosków o azyl, państwa najbardziej obciążone migracją mogłyby się zwracać do innych państw z wnioskiem o przejęcie przez nich części imigrantów celem rozpatrzenia ich wniosków.

Osobom, które spełniają kryteria, byłby przyznawany status uchodźcy, a osoby, które takich kryteriów nie spełniają, byłyby odsyłane do krajów pochodzenia.

Polska nie godzi się na taki mechanizm w żadnej postaci.

„Powiedziałem to wczoraj kilku premierom. Dziś powiem to na sesji plenarnej. Polska zdecydowanie odrzuca to ze względów na bezpieczeństwo kraju (...) Chcemy spokoju, bezpieczeństwa i przewidywalności. Rząd PiS jest przewidywalny (...) Będziemy bronili prawa Polaków do bezpieczeństwa” – podkreślił premier.

Polski sprzeciw nic nie wniesie

Wbrew twierdzeniom premiera temat reformy polityki migracyjnej UE nie jest głównym tematem dzisiejszego spotkania szefów rządów państw członkowskich. Państwa członkowskie mają omawiać priorytety na kolejne pół roku funkcjonowania UE.

Kwestia reformy polityki migracyjnej jest na agendzie, ale polskie weto już tu nic nie wniesie. Decyzja o reformie polityki migracyjnej może być bowiem podjęta większoscią głosów – nie wymaga jednomyślności.

Więcej na temat reformy polityki migracyjnej UE przeczytasz tutaj:

Przeczytaj także:

06:46 06-10-2023

Piotr Müller: „Potrzebujemy referendum, by móc nie wykonywać przepisów UE”

Zaplanowane na dzień wyborów parlamentarnych referendum ogólnokrajowe służy temu, by rząd miał „legitymację społeczną do tego, aby nie wykonywać przepisów, które będą przyjęte przez UE” – przyznał rzecznik rządu Piotr Müller na antenie RMF FM.

Chodzi przede wszystkim o przepisy paktu migracyjnego, czyli negocjowanej obecnie na forum UE reformy polityki migracyjnej.

W wywiadzie na antenie RMF FM Piotr Müller mówił, że najważniejsze w kwestii zarządzania migracją jest „wzmocnienie wszystkich granic zewnętrznych UE” oraz „wsparcie finansowe dla krajów afrykańskich”.

„[To, co jest ważne], to przede wszystkim (...) wzmocnienie wszystkich granic zewnętrznych UE, w tym najważniejszej (...) południowej granicy Europy. [Niezbędne jest] wzmocnienie patroli morskich na Morzu Śródziemnym, bo w tej chwili to jest jedna z ważniejszych rzeczy, plus bardziej zaawansowane rozmowy oraz wsparcie finansowe dla krajów afrykańskich. Po to, aby już u swoich granic morskich pewnego rodzaju zabezpieczenia czy kontrole graniczne były mocniejsze niż teraz” – powiedział Piotr Müller.

Müller mówił też, że pakt migracyjny to „naruszenie nie tylko bezpieczeństwa Polski, ale całej Europy”. „Założenia paktu migracyjnego są złe dlatego, że mają jeden podstawowy błąd – zakładają przepis przymusowej relokacji” – mówił rzecznik rządu.

Müller był też pytany o to, kto z ramienia PiS weźmie udział w poniedziałkowej (9 października) debacie na antenie TVP. Ze strony Koalicji Obywatelskiej będzie to Donald Tusk.

„Co do naszego udziału w debacie, to niebawem będą przekazane stosowne komunikaty” – powiedział. Dodał jednak, że problemem w debacie z Donaldem Tuskiem jest to, że lider KO ma „poważne problemy z pamięcią”.

„Z Donaldem Tuskiem jest taki zasadniczy problem, że to jest człowiek, który – mam wrażenie – ma poważne problemy z pamięcią. W debacie z Tuskiem dochodzi od takich sytuacji, w których nagle się okazuje, że on chyba nie był premierem wcześniej, albo nie podejmował żadnych decyzji, że właściwie wcześniej go w polityce nie było. I to jest problem debaty z takim człowiekiem, bo on po prostu kłamie, jeżeli chodzi o kwestię realizacji swojej polityki z czasów premierostwa. Więc ciężko się dyskutuje z takimi osobami” – stwierdził rzecznik rządu.

06:19 06-10-2023

Holecka i Adamczyk zarabiają w TVP miliony

Onet dotarł do umów, które TVP zawarła z gwiazdami „Wiadomości”. Okazuje się, że zarówno Danuta Holecka, jak i chwilowo nieobecny na antenie Michał Adamczyk na współpracy z TVP zarobili już miliony.

Prowadzący wiadomości są zatrudnieni zarówno na umowę o pracę, za co pobierają wynagrodzenie miesięczne w wysokości do 10 tysięcy złotych, a poza tym część usług świadczą w ramach prowadzonej działalności gospodarczej. Te umowy B2B opiewają na kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie.

Np. Danuta Holecka ma kontrakt B2B na prowadzenie 9-11 wydań „Wiadomości” za 50 tysięcy złotych netto miesięcznie. Kontrakt został zawarty w lutym 2023 na 2,5 roku. Poprzednia umowa Holeckiej obejmowała okres od 1 sierpnia 2020 roku do 31 stycznia 2023 roku. Wówczas Holecka inkasowała miesięcznie 46 tys. zł netto, co łącznie dało 1,4 mln złotych.

„W umowie z firmą Holeckiej TVP zobowiązała się też do pokrywania wszystkich dodatkowych kosztów, związanych np. z jej wyjazdami podczas przygotowywania »Wiadomości«” – pisze Onet.

Michał Adamczyk od początku sierpnia 2020 roku do końca stycznia 2023 roku zarabiał 43 tys. zł netto miesięcznie za prowadzenie „Wiadomości” i programu „Bez retuszu” w TVP Info. Z umów, do których dotarł Onet wynika, że Adamczyk w TVP w ciągu ostatnich 2 lat zarobił niemal 2 miliony złotych. Jego obecny kontrakt opiewa na 47 tys. zł netto miesięcznie.

Adamczyk przebywa obecnie na urlopie w związku z głośną publikacją Onetu na temat mobbingu, którego Adamczyk miał się dopuszczać wobec współpracowników.