0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Żuchowicz...

Do skandalicznych i gorszących scen w siedzibie Prokuratury Krajowej przy ulicy Postępu w Warszawie doszło rano w środę 20 maja 2026 roku. Pod siedzibą najważniejszej prokuratury w Polsce zwolennicy Tomasza Sakiewicza – na zdjęciu u góry – związanego z prawicową Telewizją Republika i z „Gazetą Polską”, zorganizowali manifestację. Bo Sakiewicz został wezwany jako świadek na przesłuchanie ws. afery Funduszu Sprawiedliwości.

Prokuratura go wezwała w związku z doniesieniami mediów, że ludzie z TV Republiki mieli pomóc uciec Zbigniewowi Ziobro z Węgier do USA. Wyjechał tam na wizie dziennikarskiej, bo został komentatorem właśnie TV Republiki. W wyjazd Ziobry mieli być też zaangażowani politycy PiS Jacek Kurski, czy Adam Bielan. Mieli lobbować w USA.

Reuters ujawnił, że polecenie wydania wizy Ziobrze dał zastępca sekretarza stanu USA Christopher Landau, który uzasadniał, że to sprawa dotycząca bezpieczeństwa narodowego.

Ziobro do USA wyjechał 9 maja 2026 roku w dniu zaprzysiężenia nowego premiera Węgier Petera Magyara, który zapowiadał jego szybką deportację do Polski. Jak ujawniło radio ZET i potwierdziła to teraz prokuratura, Ziobro wyleciał do USA z lotniska w Mediolanie. A trzy dni później dołączyła do niego żona Patrycja Kotecka, która wyleciała z Wenecji.

Właśnie w sprawie zorganizowania ucieczki Ziobry do USA był przesłuchiwany Tomasz Sakiewicz. Sytuacja wymknęła się jednak spod kontroli. Rano do siedziby Prokuratury Krajowej wtargnęli posłowie PiS i pracownicy Telewizji Republika, która zrobiła kilkugodzinną relację na żywo z „wycieczki” po korytarzach tej ważnej instytucji państwowej. Przypomnijmy, że nie da się do Prokuratury Krajowej tak ot sobie wejść. Potrzebne jest wezwanie na przesłuchanie lub zgoda na spotkanie.

Przeczytaj także:

Posłowie PiS weszli do środka, machając legitymacjami poselskimi i powołując się na rzekomą kontrolę poselską. Wpuszczono ich. Za nimi wtargnęli pracownicy TV Republiki. Oni mieli po prostu przeskoczyć przez bramki wejściowe, które są otwierane kartą po wystawieniu przepustki. Choć za bramkami stoją strażnicy służby więziennej – od czasów Ziobry ochraniają siedzibę prokuratury – to nikt ich nie zatrzymał. Posłowie powoływali się na immunitet.

Chcieli wejść do gabinetu Prokuratora Krajowego Dariusza Korneluka, który znajduje się na wyższych piętrach. Ale im się to nie udało, bo zablokowano drzwi – w Prokuraturze Krajowej wszystkie główne drzwi są otwierane na karty magnetyczne. To ze względów bezpieczeństwa. Zablokowano też windę, by intruzi nie mogli swobodnie poruszać się po siedzibie i zaglądać do pokojów prokuratorów.

Ostatecznie wylądowali oni w gabinecie zastępcy Prokuratora Generalnego do spraw wojskowych Tomasza Janeczka, który nominację na to stanowisko dostał pod koniec władzy PiS. To były szef Prokuratury Regionalnej w Katowicach, która była jedną z zaufanych prokuratur Zbigniewa Ziobry. O tym, jak dokładnie wyglądał najazd posłów PiS i pracowników Republiki, piszemy dalej.

Prokurator Janeczek przyjął nieproszonych gości w swoim gabinecie i odpowiadał na pytania. Komentował m.in. przesłuchanie Sakiewicza; choć mu to śledztwo nie podlega ani on go nie prowadzi. Czym naraża się na dyscyplinarkę.

Ponadto przyjął w gabinecie ludzi, którzy wchodząc do siedziby prokuratury, złamali prawo. Bo można to kwalifikować jako wtargnięcie z artykułu 193 kodeksu karnego, czy próbę wpływania na czynności prokuratora. Wszak pracownicy Republiki szukali pokoju, w którym trwało przesłuchanie Sakiewicza.

Około południa, gdy skończyło się przesłuchanie Sakiewicza, wyszli oni z siedziby Prokuratury Krajowej. Ich zachowanie to warcholstwo. Ani legitymacji posła, ani dziennikarza nie można wykorzystywać do siłowego wchodzenia do żadnej instytucji i do łamania procedur.

Nie uprawnia też do tego rzekoma kontrola poselska. To jawne nadużycie uprawnień posła. Prokuratura nie miała obowiązku ich wpuścić. Bo na kontrolę poselską powinno się umawiać. A nie wchodzić na tzw. rympał.

Zadziwia brak reakcji Prokuratury Krajowej. Nikt nie interweniował, nikt ich nie zatrzymał. Z informacji OKO.press wynika, że podjęto decyzję, by nie reagować, żeby nie eskalować sytuacji. Choć można było zatrzymać posłów na tzw. gorącym uczynku popełniania przestępstwa. Na to pozwala artykuł 105 Konstytucji.

Tymczasem dopuszczono do podeptania autorytetu Prokuratury Krajowej. Cała Polska widziała, że używając siły i chamstwa, można po prostu przeskoczyć przez bramki wejściowe i wejść do siedziby ważnej instytucji polskiego państwa.

To działa demoralizująco. Ośmieszono nie tylko Prokuraturę Krajową, ale też państwo. Nie zapewniono również bezpieczeństwa prokuratorom. Zamiast tego dostali sygnał od posłów PiS i Republiki, że ci mogą zastraszać prokuratorów. Pozwolono też, by pokazywano wszystkim układ pomieszczeń w budynku, który powinien być jednym z najlepiej chronionych w Polsce. To złamanie zasad bezpieczeństwa.

Dlatego brak reakcji kompromituje Prokuraturę Krajową.

Teraz powinny się tam posypać dymisje, co najmniej szefa ochrony i administratora budynku. Wiedziano, że będzie demonstracja pod siedzibą i nie wzmocniono środków bezpieczeństwa. Powinno być też śledztwo ws. najazdu posłów PiS i pracowników TV Republiki. A prokurator Janeczek, który ich przyjął, powinien być co najmniej natychmiast zawieszony. To test dla kierownictwa Prokuratury Krajowej, które na razie go oblewa.

Prokurator Janeczek, jako jeden z nominatów Ziobry – prawie wszyscy zastępcy obecnego Prokuratora Generalnego Waldemara Żurka zostali powołani za czasów PiS – mógł być już dawno odwołany. Są opinie prawne, które na to pozwalają. Ale minister sprawiedliwości nie ma zielonego światła od premiera Donalda Tuska, który nie chce wchodzić w konflikt z prezydentem Karolem Nawrockim.

19.04.2024. Prokurator Krajowy Dariusz Korneluk podczas konferencji prasowej na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Łódzkiego
Prokurator Krajowy Dariusz Korneluk. Fot. Tomasz Stańczak/Agencja Wyborcza.pl.

Jak Republika robi sobie oglądalność

Najazd Telewizji Republika na Prokuraturę Krajową i jej „wycieczkę” po korytarzach „kryptodyktatury” oglądało na żywo tylko na YouTubie ponad 30 tys. osób. Jak mówili prowadzący program, oglądających w telewizji mogło być nawet milion.

Tomasz Sakiewicz został wezwany do prokuratury w charakterze świadka na godzinę 09:00. Odkąd otrzymał wezwanie, powtarzał, że jest to podstęp i prokurator będzie chciał mu postawić zarzuty.

TV Republika od ponad tygodnia mobilizowała widzów: zwoływała ich na demonstrację pod budynkiem Prokuratury Krajowej. Na antenie trwało odliczanie godzin i minut do rozpoczęcia przesłuchania, a Michał Rachoń zapowiedział, że jego poranny program będzie nadawany spod prokuratury.

Rano pod prokuraturą były spore grupy ludzi, a wśród nich politycy PiS, między innymi: Przemysław Czarnek, Antoni Macierewicz, Andrzej Śliwka, Mariusz Gosek, Janusz Kowalski. Był też Robert Bąkiewicz, który po godzinie 09:00 przejął dyrygowanie zgromadzeniem. Na pasku cały czas leci informacja, że powstało Stowarzyszenie Przyjaciół Republiki.

Telewizja Republika pod prokuraturą krajową, Miłosz Kłeczek, Michał Rachoń, Tomasz Sakiewicz, Przemysław Czarnek, Antoni Macierewicz, Jarosław Olechowski20 maja 2026
Manifestacja przed siedzibą Prokuratury Krajowej. Fot. Zrzut z Telewizji Republika.
View post on Twitter

Kilka minut po godzinie dziewiątej Tomasz Sakiewicz ruszył w stronę wejścia do prokuratury. Zgromadzeni skandowali: „Jesteśmy z tobą! Republika!”, a także „Będziesz siedział!” (chyba pod adresem Donalda Tuska). Idąc wzdłuż szpaleru ludzi, Sakiewicz ściska ręce, jak gwiazda pop. Odprowadzają go m.in. pracownicy TV Republiki Michał Rachoń, Miłosz Kłeczek oraz posłowie PiS Przemysław Czarnek i Antoni Macierewicz.

„Po drugiej stronie będę widział przestępców, którzy podają się za prokuratorów” – mówi Sakiewicz reporterowi TVP Info. Na pytanie, czy pomógł Ziobrze, odpowiada: „Niestety nie mamy samolotu”

Sakiewicz, reporterzy TV Republiki, posłowie i operatorzy z kamerami wchodzą do budynku około 09:14. W pierwszych wewnętrznych drzwiach ochrona nie chce przepuścić nikogo poza Sakiewiczem. Tłum skanduje: „Wpuścić posła!” Rachoń i Jarosław Olechowski (pracownik TV Republiki) cały czas transmitują wszystko telefonami komórkowymi.

Wejście do Prokuratury Krajowej. Fot. Zrzut z ekranu TV Republika.

Rachoń z uśmiechem przeciska się przez drzwi. Za nim Olechowski, Kłeczek, Adrian Stankowski (i kilka innych osób z TV Republiki) oraz politycy pokazujący legitymacje poselskie. Początkowo ochrona nie przepuszcza operatora Republiki.

„Prokuratura jest zamknięta?! Dlaczego?! Obywatel chce wejść do prokuratury!” – wrzeszczy Rachoń. I dalej: „Co tu się dzieje?! Obywatel państwa polskiego chce wejść do urzędu prokuratorskiego”.

Ochrona zamyka drzwi, tłumaczy, że za dużo osób chce wejść do środka. Poseł Andrzej Śliwka z PiS i Rachoń domagają się wpuszczenia wszystkich, którzy chcą wejść.

„Gdzie są klucze?! Klucze zgubiliście?!” – krzyczy Rachoń, szarpiąc drzwi. Rachoń: „Co jest? Wszyscy nawaleni, klucze zgubione!” Szarpie klamkę (od wewnątrz). Rachoń: „Halo! Nielegalna prokuratura zamknięta!”

W końcu o godzinie 09:19 człowiek z napisem „Służba więzienna” na plecach otwiera drzwi. „Super! Bardzo dziękujemy” – skanduje tłum.

Sakiewicz pod okienkiem biura przepustek udziela wywiadów (biuro znajduje się przed bramkami wejściowymi, które są otwierane kartą magnetyczną). Około godziny 09:26 Sakiewicz przechodzi przez bramkę do dalszej części budynku.

„Czy jest pan prokurator krajowy Barski dzisiaj?” – krzyczy Rachoń. Zwraca się do jednej z pracowniczek. Ktoś inny krzyczy: „Czy nielegalny prokurator [Dariusz Korneluk – red.] może zejść i się pokazać? Ma trochę odwagi? A kto jest prokuratorem krajowym? Może pani podać nazwisko prokuratora krajowego?”.

Pracownica biura przepustek: „Pan Korneluk”.

„To nie jest prokurator krajowy. To jest uzurpator. To jest straszny tchórz, nawet nie chce wyjść do posłów” – odpowiada posłanka PiS Agnieszka Wojciechowska van Heukelom.

Na zewnątrz skandowanie: „Nie bać Tuska!”.

Kłeczek opowiada widzom Republiki: „To jest wolna przestrzeń, instytucja publiczna. Zamknięto drzwi, fizycznie nas przepychano, musieliśmy forsować, żeby tutaj wejść, żeby odprowadzić prezesa [Sakiewicza – red.]. Prokurator nie miał odwagi, żeby zejść. Tchórze, zwykli tchórze”.

Na antenie stacji grzmią: „Dzisiaj Republika jest ekwiwalentem. Zbigniew Ziobro jest wrogiem publicznym numer jeden, zamiennikiem ma być Telewizja Republika, wzięli sobie na celownik Tomasza Sakiewicza”.

„Chyba jest trochę ofiarą Zbigniewa Ziobry” – śmieje się Rachoń.

Transmisja na żywo ze strefy dostępnej tylko dla prokuratorów i pracowników

Transmisja z budynku na kilka minut znika z relacji na You Tubie (którą ogląda około 30 tys. osób). O godzinie 09:50 znów widzimy Rachonia i resztę ekipy TV Republiki. „Operacja specjalna zamknięcia w windzie została przerwana” – informuje Rachoń. Obraz jest już nadawany z miejsca za bramkami wejściowymi, które siłowo sforsowali.

Transmisja na żywo z Prokuratury Krajowej. Fot. Zrzut z Telewizji Republika.

Ekipa Republiki decyduje, że użyje schodów.

Rachoń: „Kolejny program pod tytułem: Poznaj budynki użyteczności publicznej. Wycieczka po kryptodyktaturze”.

„Co to jest?” – Rachoń z Kłeczkiem otwierają jakieś drzwi. „Sala konferencyjna” – stwierdzają.

Pracownicy Republiki chodzą swobodnie po siedzibie Prokuratury Krajowej. Fot. Zrzut z Telewizji Republika.

„Tutaj nikogo nie ma”. Następnie odbijają się od jakichś drzwi, które są zamknięte na kartę. „Szukamy schodów do gabinetu prokuratora”.

Zaczepiają ochroniarza. Posłanka Agnieszka Wojciechowska van Heukelom: „Czy tu ktokolwiek pracuje? Jako podatnik, płacę podatki”.

Olechowski: „Jest środek tygodnia, środek dnia pracy, okazuje się, że nie ma nikogo, kto mógłby wprowadzić posłów na kontrolę poselską, do której mają prawo. To jest obowiązek. To nie jest przywilej, to jest obowiązek państwa, żeby wpuszczać posłów na kontrolę poselską”.

Zaczepiają kilka osób, przechodzących korytarzami: „Proszę pana, a pan jest prokuratorem?”.

Pracownicy TV Republika chodzą swobodnie po siedzibie Prokuratury Krajowej. Fot. Zrzut z Telewizji Republika.

Twierdzą, że to kolejna wymarła instytucja publiczna. Przypomnijmy: ogląda to 30 tys. osób w internecie i – według samej TV Republiki – milion w telewizji.

W końcu ogłaszają sukces: „Znaleźliśmy prokuratora w prokuraturze krajowej!”. Zaczepiają kobietę. „Ja sobie życzę z panią rozmawiać” – posłanka Agnieszka Wojciechowska van Heukelom. „Ale ja sobie nie życzę” – odpowiada kobieta.

Olechowski komentuje: „Są jacyś urzędnicy, prokuratorzy, którzy biegają po korytarzach. Dziesiąta, środek dnia pracy”. Jest 09:53.

Następnie próbują przejąć księgę wejść i wyjść, żeby sprawdzić, kto z prokuratorów jest w pracy.

Kłeczek: „To jest budynek widmo, świeci pustkami, prokuratorzy uciekają”. Opowiada, że część pracowników wyszła, kiedy zobaczyli kamery. „Jakby się czegoś obawiali. Czego się obawiają?”.

Około godz. 10:04 intruzi dotarli na piąte piętro schodami, „po drodze były odcięte windy”, opowiadają, że służba więzienna zamyka przed nimi drzwi kolejnych pomieszczeń.

Poseł Śliwka: „Chcemy się spotkać z tym przebierańcem prokuratorem Kornelukiem”.

Śliwka twierdzi, że mają prawo wejść do każdego budynku, ale służba ochrony nie pozwala im nigdzie wejść.

O godzinie 10:11 do ekipy TV Republika dołącza zastępca Prokuratora Generalnego Tomasz Janeczek.

„Jesteście państwo moimi gośćmi. Ja za państwa odpowiadam. Ja przejmuję odpowiedzialność za państwa. Później państwa wyprowadzę stąd” – ogłasza Janeczek.

Zastępca Prokuratora Generalnego Tomasz Janeczek – stoi w środku – przyjął nieproszonych gości. Fot. Zrzut z Telewizji Republika.

Janeczek prowadzi ekipę Republiki, a Olechowski żartuje: „Kolejny odcinek Miłosz Kłeczek w ruchu” (to jeden z programów Republiki, goście wraz z Kłeczkiem ćwiczą różne dyscypliny sportowe, np. Karol Nawrocki – boks, Paulina Matysiak – kajaki).

„Dzisiaj mamy taką aktywność fizyczną, że biegamy po schodach” – żartuje Kłeczek.

„Z zastępcą prokuratora krajowego biegniemy na trzecie piętro po schodach, bo windy zostały wyłączone przez uzurpatorów”.

Janeczek mówi, że nie wie, gdzie jest przesłuchiwany Sakiewicz. „Proszę zobaczyć, jaki to jest obszerny budynek, mogą być przesłuchiwani wszędzie świadkowie” – mówi Janeczek.

Na prośbę Kłeczka prokurator Janeczek opowiada o topografii budynku: „Jest dość duży, podzielony na części A, B i C”.

W końcu ekipa Republiki dociera do gabinetu Janeczka. Na ścianie ekran telewizyjny, na którym trwa transmisja TV Republiki. „Wszystko się wyjaśniło, dlaczego drzwi są pozamykane. Oni oglądają Republikę!” – raduje się Kłeczek.

W towarzystwie Janeczka spędzają około 50 minut. Po godz. 11:05 Sakiewicz wychodzi z budynku prokuratury i ogłasza, że nie postawiono mu zarzutów.

Na zdjęciu Agata Szczęśniak
Agata Szczęśniak

Dziennikarka polityczna OKO.press. Współzałożycielka i wieloletnia wicenaczelna Krytyki Politycznej. Pracowała w „Gazecie Wyborczej”. Socjolożka, studiowała też filozofię i stosunki międzynarodowe. W radiu TOK FM prowadzi audycję „Jest temat!“, a w OKO.press podcast „Program Polityczny”.

Na zdjęciu Mariusz Jałoszewski
Mariusz Jałoszewski

Absolwent Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego. Od 2000 r. dziennikarz „Gazety Stołecznej” w „Gazecie Wyborczej”. Od 2006 r. dziennikarz m.in. „Rzeczpospolitej”, „Polska The Times” i „Gazety Wyborczej”. Pisze o prawie, sądach i prokuraturze.

Komentarze