Z nowego badania wynika, że napływ migrantów zarobkowych z Ukrainy osłabił poparcie dla partii konserwatywnych w wyborach do Sejmu w 2015 i 2019 roku, a w 2023 roku – dla skrajnej prawicy. Choć może to brzmieć zaskakująco, ustalenia badaczy opierają się na solidnych podstawach
Wiele badań wskazuje, że większa ekspozycja na imigrantów może zwiększać poparcie dla partii prawicowych oraz, szerzej, dla polityki antyimigracyjnej. Dobrym przykładem jest Wielka Brytania i napływ imigrantów z Europy Środkowo-Wschodniej (EŚW). Wyraźnie nasilił się on po przystąpieniu państw naszego regionu do Unii Europejskiej w 2004 roku. Szereg analiz wskazuje, że napływ mieszkańców EŚW wzmocnił w Wielkiej Brytanii postawy i ruchy prawicowe.
Badanie Petera Tammesa z 2017 roku pokazuje, że im więcej imigrantów przybyło do danego okręgu w latach 2004–2011, tym większy był w nim odsetek osób, które w referendum w 2016 roku zagłosowały za opuszczeniem Unii Europejskiej. Do podobnych wniosków doszli autorzy pracy zatytułowanej „Odzyskać kontrolę? Badanie roli imigracji w głosowaniu za Brexitem w 2016 roku”. Z kolei z analizy Eleny Pupazy i Joachima Wehnera z 2023 roku wynika, że napływ imigrantów w latach 2004–2012 zwiększał poparcie dla prawicowych i antyimigracyjnych partii w wyborach lokalnych w Londynie.
Istnieją jednak również badania prowadzące do przeciwnych wniosków.
Na przykład ekonomista Jakub Lonsky z Uniwersytetu Edynburskiego wykazał, że większa ekspozycja na imigrantów w Finlandii zmniejszała poparcie dla skrajnej prawicy. Do podobnych ustaleń doszli w 2023 roku Paul Vertier, Max Viskanic i Matteo Gamalerio, analizując wpływ obecności uchodźców na preferencje wyborcze we Francji.
Na podstawie dotychczasowej literatury i wydarzeń z ostatnich lat można było przypuszczać, że Polska, która w minionej dekadzie odnotowała znaczący napływ zarówno migrantów zarobkowych, jak i uchodźców z Ukrainy, podąży raczej ścieżką Wielkiej Brytanii niż Francji czy Finlandii.
Po pierwsze, do Polski przybywali głównie migranci ze średnim wykształceniem, a badania wskazują, że napływ osób o takim poziomie wykształcenia szczególnie sprzyja wzrostowi poparcia dla prawicy.
Po drugie, w tym samym okresie wzrosło w Polsce poparcie dla skrajnej prawicy. W wyborach w 2019 roku Konfederacja zdobyła 6,8 proc. głosów i wprowadziła do Sejmu 11 posłów. Cztery lata później otrzymała 7,2 proc. głosów, zwiększając swoją reprezentację do 18 mandatów. W wyborach prezydenckich w 2025 roku Sławomir Mentzen i Grzegorz Braun zdobyli razem 21,1 proc. głosów.
Na pytanie, czy napływ ukraińskich migrantów rzeczywiście wzmocnił poparcie dla prawicy, postanowili odpowiedzieć Dariia Mykhailyshyna i David Zuchowski w artykule naukowym „Wstrząsy migracyjne a wybory: przypadek migracji Ukraińców do Polski”. Badacze sprawdzili, jak napływ ukraińskich migrantów zarobkowych wpłynął na wyniki wyborów parlamentarnych w latach 2015, 2019 i 2023 oraz jak przyjazd uchodźców z Ukrainy oddziaływał na wyniki wyborów w 2023 roku.
Warto zaznaczyć, że nie jest to łatwe zadanie. Gdybyśmy po prostu sprawdzili, jak zmieniał się udział Ukraińców w populacji, a następnie zestawili tę liczbę ze zmianą poparcia dla prawicy, otrzymalibyśmy wyniki, na których trudno byłoby polegać. Problem polega na tym, że imigranci sami wybierają miejsce zamieszkania.
Załóżmy na przykład, że w prężnie rozwijających się gospodarczo regionach rośnie poparcie dla partii liberalnych. Jeżeli imigranci chętniej osiedlają się właśnie w takich powiatach, zaobserwujemy tam zależność między napływem imigrantów z Ukrainy a spadkiem poparcia dla partii konserwatywnych. Nie musi to jednak oznaczać, że obecność imigrantów doprowadziła do tego spadku. Cech, które mogą jednocześnie wpływać na skalę imigracji i preferencje wyborcze mieszkańców, jest bowiem bardzo wiele.
Z tego powodu ekonomiści zdecydowali się wykorzystać metodę zmiennych instrumentalnych. W tym przypadku wykorzystuje się zmiany w udziale Ukraińców w populacji w poszczególnych gminach, które wynikają z zewnętrznych czynników, a więc nie są bezpośrednio związane z lokalnymi warunkami mogącymi jednocześnie wpływać na badane zjawisko. W pracy wykorzystano trzy takie zmienne.
Po pierwsze, wykorzystano odległość od powiatów, do których przymusowo przesiedlano Ukraińców w ramach akcji „Wisła”. Ponieważ jej celem było rozbicie struktur UPA i OUN, ludność ukraińską z południowo-wschodniej części Polski przesiedlano na zachód i północ kraju, nie kierując się sytuacją gospodarczą miejsc docelowych. W wyniku akcji powstały tam społeczności ukraińskie, które nawet po wielu dekadach mogły wpływać na wybór miejsca osiedlenia się przez kolejnych migrantów z Ukrainy.
Drugim instrumentem była odległość danego powiatu od granicy z Ukrainą. Logika stojąca za jego wyborem jest stosunkowo prosta: choćby ze względu na możliwość łatwiejszego utrzymywania kontaktów rodzinnych osiedlenie się bliżej granicy może być dla migrantów bardziej atrakcyjne. Jednocześnie sama odległość od granicy nie powinna bezpośrednio wpływać na preferencje wyborcze mieszkańców powiatu ani na sytuację ekonomiczną panującą w nim.
Ostatnim i najbardziej nieoczywistym instrumentem była odległość od miast, w których rozgrywano mecze Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej w 2012 roku. Turniej ten był organizowany wspólnie przez Polskę i Ukrainę. Przygotowania do turnieju przyczyniły się do poprawy połączeń transportowych między tymi miastami a Ukrainą. Powstały nowe sieci kontaktów a polskie miasta stały się bardziej rozpoznawalne wśród Ukraińców. Jednocześnie wybór miast gospodarzy zależał przede wszystkim od dostępności lub możliwości wybudowania infrastruktury niezbędnej do organizacji dużych wydarzeń sportowych. Czyli nie od czynników, które mogłyby bezpośrednio kształtować późniejsze wyniki wyborów.
Wyniki uzyskane za pomocą opisanej metody wskazują, że napływ migrantów zarobkowych z Ukrainy osłabił poparcie dla prawicy w Polsce.
Zarówno w wyborach parlamentarnych w 2015, jak i w 2019 roku wzrost udziału ukraińskich pracowników w lokalnej ludności w wieku produkcyjnym o 1 pkt proc. prowadził do spadku odsetka głosów oddanych na partie konserwatywne o około 0,3 pkt proc.
W wyborach w 2023 roku efekt ten zanikł w przypadku partii konserwatywnych. Można to tłumaczyć tym, że zarówno PiS, jak i PO zajmowały wówczas stosunkowo przychylne stanowisko wobec migrantów z Ukrainy. Jednocześnie w przypadku Konfederacji, jedynej partii otwarcie prezentującej antyukraińskie stanowisko, wzrost udziału Ukraińców o 1 pkt proc. prowadził do spadku poparcia o około 0,2 pkt proc. Wyniki dotyczące uchodźców z Ukrainy są natomiast znacznie mniej jednoznaczne – oszacowane efekty na ogół nie różnią się statystycznie istotnie od zera.
Dlaczego migracja z Ukrainy szkodziła partiom prawicowym?
Badacze upatrują przyczyn tego zjawiska w korzystnym wpływie migrantów zarobkowych na lokalne rynki pracy. Wiele wskazuje na to, że ukraińscy pracownicy byli komplementarni wobec polskich, czyli uzupełniali ich pracę, zamiast ich zastępować.
Migranci z Ukrainy często wykonywali stosunkowo proste prace, co zwiększało zapotrzebowanie pracodawców na pracowników z większym doświadczeniem i wyższymi kwalifikacjami. Z dotychczasowych badań prowadzonych w GRAPE nad wpływem imigracji z Ukrainy na sytuację pracowników Biedronki – których wyniki nie są jeszcze publicznie dostępne – wynika, że tam, gdzie napływało więcej Ukraińców, Polacy częściej awansowali na wyższe stanowiska w sklepach.
Sugestywnych wyników dostarcza również badanie Davida Zuchowskiego z 2025 roku. Wynika z niego, że im więcej ukraińskich migrantów zarobkowych napłynęło do danego regionu, tym mocniej spadał odpływ miejscowej ludności. Autor tłumaczy to rozszerzeniem lokalnych rynków pracy i związanym z nim wzrostem liczby dostępnych możliwości zatrudnienia.
Wyniki badania są zaskakujące, ale opierają się na solidnych podstawach. Autorzy przeprowadzają wiele testów, aby sprawdzić, czy rezultaty nie wynikają z konkretnych założeń lub szczególnych cech danych. Mimo to warto zachować pewną ostrożność w ekstrapolowaniu rezultatów. Możliwe, że w ostatnich latach sytuacja zaczęła się zmieniać, co sugeruje nasilenie się nastrojów antyukraińskich.
Jednakże, aby ocenić, czy zmienił się polityczny wpływ migracji z Ukrainy, trzeba poczekać na kolejne wybory, nowe dane i dalsze badania. Ich wyniki ponownie mogą okazać się zaskakujące.
Dziennikarz w Obserwatorze Gospodarczym. Ekonomista zarażony miłością do tej nauki przez Ha-Joon Chang. To on pokazał, że ekonomia to nie są nudne obliczenia, a nauka o życiu społecznym.
Dziennikarz w Obserwatorze Gospodarczym. Ekonomista zarażony miłością do tej nauki przez Ha-Joon Chang. To on pokazał, że ekonomia to nie są nudne obliczenia, a nauka o życiu społecznym.
Komentarze