0:00
05 lutego 2022

Nasz przyjaciel Santiago. Po co Morawieckiemu lider hiszpańskiej partii Vox?

Jakim cudem Abascal, prawicowy radykał, wróg imigracji i LGBT, obrońca mężczyzn przed oskarżeniami o przemoc domową, został politykiem nr 3 w Hiszpanii? Czemu zachwyca się nim Rachoń i TVP? Po co lider Vox PiS-owi? Przenikliwa analiza Piotra Zagórskiego z hiszpańskiej i polskiej perspektywy

Wydrukuj

"Wygląda na to, że »nasz przyjaciel Santiago Abascal« ramię w ramię z premierem Morawieckim i prezesem Kaczyńskim już wkroczył na taką ścieżkę" - pisze z Madrytu Piotr Zagórski, socjolog i politolog z Centrum Studiów nad Demokracją na Uniwersytecie SWPS. Jaką ścieżkę? Dowiecie się Państwo z analizy, której punktem wyjścia jest madrycki szczyt "sił patriotycznych".

W weekend 29-30 stycznia 2022 w Madrycie pod hasłem „Obronić Europę” odbył się szczyt „sił patriotycznych”, czyli tak naprawdę międzynarodówki radykalnej prawicy europejskiej. Na zaproszenie Santiago Abascala – lidera hiszpańskiej partii Vox – pofatygowali się m.in. Marine Le Pen z Francji, Viktor Orbán z Węgier oraz premier Mateusz Morawiecki (o spotkaniu pisał w OKO.press Witold Głowacki).

Choć PiS okrzyknął szczyt kolejnym sukcesem na drodze do Europy ojczyzn i pokazania jedności wobec agresywnej polityki Rosji, w rzeczywistości spotkanie przyczyniło się raczej do uwypuklenia podziałów pomiędzy tymi partiami. To nie przypadek, że Marine Le Pen nie podpisała deklaracji, którą chwalił się PiS, co więcej upubliczniła "deklarację szczytu" bez zdania potępiającego Putina (co zauważył w OKO.press Piotr Pacewicz). Również Viktor Orbán unikał w Madrycie krytycznych wypowiedzi wobec Rosji, a trzy dni później spotkał się z Putinem w Moskwie.

Premier Polski znalazł się w ogniu krytyki za ten wyjazd. W sytuacji jawnego zagrożenia ze strony Rosji, spotkanie z przedstawicielami partii prowadzących politykę czasem ambiwalentną wobec Moskwy, a czasem jawnie prorosyjską, musiało się spotkać ze sprzeciwem partii opozycyjnych. Donald Tusk ostrzegał: „jeśli premier Morawiecki, prezes Kaczyński będą całemu światu pokazywać, że ich wolą jest zbliżyć Polskę do antyukraińskich sił europejskich, to będzie to miało dramatyczne skutki dla Polski”.

Dlaczego więc Morawiecki, świadomy przecież niezręczności takiego "szczytu" w czasie eskalacji napięcia na granicy rosyjsko-ukraińskiej, zdecydował się na wyjazd do Madrytu? Przed czym chce chronić Europę międzynarodówka skrajnej prawicy? Kim jest Santiago Abascal i dlaczego PiS-owi tak blisko do partii Vox?

Konserwatyści, radykałowie i „tchórzliwa prawicka”

Spotkanie w Madrycie to kolejny zjazd radykalnej prawicy po grudniowym (2021) spotkaniu w Warszawie (relacjonowała je w OKO.press Agata Szczęśniak). Nazywanie go "szczytem partii konserwatywnych" (politycy PiS, TVP) to nieprawda.

To był szczyt radykalnej prawicy. Partii konserwatywnych tam nie było.

Dlaczego więc skrajna prawica uważa się dziś za konserwatystów, za prawdziwą chadecję? Santiago Abascal w roli „Gościa Wiadomości” TVP 29 stycznia 2022 tłumaczył, że europejska chrześcijańska demokracja się gdzieś zagubiła, porzuciła swoją tożsamość i wartości, i dlatego odmawia udziału w "wojnie kulturowej". Wywód lidera Vox to pojęciowy bełkot przypominający mowę skrajnych polityków PiS.

Europejska prawica, nazywana przez Absacala derechita cobarde (dosł. tchórzliwa prawicka), dołączyła jego zdaniem do „frontu lewicowo-socjalistycznego, używającego metod komunistycznych”.

Wielu liderów partii skrajnie prawicowych powtarza te frazesy o zawładnięciu Europy przez siły euro-komunistyczne, choć największą siłą w instytucjach UE od lat jest chadecka, konserwatywna Europejska Partia Ludowa (EPL). Dyskurs Abascala zahacza o tzw. Wielką Koalicję w Parlamencie Europejskim między EPL i postępowymi Socjalistami i Demokratami (S&D).

Jednym z politologicznych wyjaśnień wzrostu poparcia dla skrajnych partii, również radykalnej populistycznej prawicy jest właśnie konwergencja (tj. coraz większa zbieżność) pomiędzy polityką prowadzoną przez tradycyjną prawicę i lewicę.

Przeciwko temu mainstreamowi europejskiej polityki występuje z jednej strony radykalna lewica, a z drugiej radykalna prawica.

Lewica, czyli partie takie jak hiszpańskie Podemos, czy grecka Syriza, wyrosła głównie na krytyce jednolitej polityki gospodarczej partii mainstreamowych, widocznej szczególnie w czasach austerity (zaciskania pasa), jakie nastąpiły po kryzysie gospodarczym w 2008 roku. Radykalna prawica - np. na madryckim szczycie - odwołuje się głównie do kwestii kulturowych, aborcji, praw LGBT, czy suwerenności narodowej.

Pojawienie się radykałów z lewej i prawej sprawia, że rośnie polaryzacja zarówno polityczna, jak i społeczna, co stanowi wyzwanie, a także zagrożenie dla dzisiejszych demokracji.

Abascal zawsze ma przy sobie rewolwer

W szeregi konserwatywnej Partii Ludowej (Partido Popular, PP, członka EPL), którą dziś nazywa "tchórzliwą prawicką", Santiago Abascal wstępuje już jako 18-latek. Do Alianza Popular (poprzedniczki PP wyrosłej z wierchuszki rządów frankistowskich) należał też jego ojciec.

Lider VOX pochodzi z Kraju Basków. Jego rodzina miała być na celowniku terrorystów z ETA.

Sam Abascal chwali się, że zawsze ma przy sobie rewolwer Smith & Wesson (taki jaki miał Clint Eastwood w filmie „Brudny Harry”).

ETA co prawda już od wielu lat nie istnieje, a Hiszpania należy do najbezpieczniejszych krajów na świecie, ale lider VOX mówi, że rewolwer wciąż nosi, by chronić swoje dzieci.

45-letni dziś Abascal, od 1999 roku pnie się po szczeblach kariery politycznej - od lokalnych komitetów partyjnych, przez lidera baskijskiej młodzieżówki Partii Ludowej, do mandatu deputowanego w Parlamencie Kraju Basków w latach 2004-2009. Rok później, po sprzeczkach wewnątrzpartyjnych, przenosi się do Madrytu. Partia Ludowa, pomimo wielu skandali korupcyjnych, rządzi regionem madryckim nieprzerwanie od 1995 roku.

Abascal, dzięki przyjaźni z Esperanzą Aguirre, prezydentką regionu, najpierw zostaje szefem Madryckiej Agencji Ochrony Danych – publicznej instytucji rozwiązanej w 2012 po dwóch latach dyrektorowania przyszłego lidera Vox. Potem przenosi się do Fundacji Mecenatu i Patronatu Społecznego, w której poza nim jako dyrektorem pracuje tylko jedna osoba, a jej działalności nie widać.

Dyrektor Abascal zarabia tam jednak 83 tys. euro rocznie publicznych pieniędzy. Fundacja zaprzestaje działalności 17 grudnia 2013 roku. W tym samym dniu powstaje partia Vox.

Hiszpania - zachwianie duopolu

Oficjalnie Abascal odchodzi z PP z powodu różnic w poglądach. Nie podoba mu się łagodny centro-prawicowy kurs obrany przez Mariano Rajoya (premiera Hiszpanii w latach 2011-2018), nie dość ostra wedle Abascala postawa Partii Ludowej wobec więźniów ETA oraz brak reakcji Rajoya na korupcję trawiącą partię. Z badań politologów wiemy, że czynnikiem najczęściej wpływającym na powstanie nowych partii jest korupcja.

Wskazywana w sondażach jako największy obok bezrobocia problem Hiszpanii, często jest tematem nr 1, na przykład wtedy, gdy Mariano Rajoy w książce Una España mejor (Lepsza Hiszpania) zdobył się na szczere wyznanie, że korupcja była piętą achillesową jego ugrupowania. O czym - choćby po śledztwach El País - opinia publiczna wie od dawna. Właśnie "wojna z korupcją" staje się paliwem wielkich zmian w polityce hiszpańskiej.

Od 1982 roku Hiszpania miała de facto system dwupartyjny, w którym na przemian rządziły krajem (z satelitami w postaci partii regionalnych) Partia Ludowa i socjaliści z PSOE [Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza, najstarsza partia w Hiszpanii, zdelegalizowana w czasach Franco]. Od kilku lat hiszpańska polityka staję się bardziej różnorodna po pojawieniu się na scenie w 2014 roku lewicowego Podemos i centrowego Ciudadanos. Również Abascal i Vox wychwytują wszechobecne zmęczenie rządami dwóch partii dotkniętych korupcją, spotęgowane przez kryzys gospodarczy dławiący Hiszpanię od 2008 roku.

Zarówno dla Podemos jak i Ciudadanos, punktem zwrotnym są wybory do Parlamentu Europejskiego w 2014. Vox musi czekać aż do regionalnych wyborów w Andaluzji w grudniu 2018. Dlaczego tak długo? Przecież kilka lat wcześniej Europa przeżywa kryzys migracyjny, który znacznie podbija słupki antyimigranckich partii radykalnie prawicowych w innych krajach?

Odpowiedzi na to pytanie należy szukać w Katalonii.

Vox wypływa na obronie jedności narodu przeciw katalońskim secesjonistom

Bo to kataloński proces niepodległościowy jest najważniejszym czynnikiem wyjaśniającym sukces Vox, a nie temat migracji, tak ważny w przypadku partii podobnych do Vox, jak niemieckie AfD czy francuskie Zjednoczenie Narodowe.

W październiku 2017 w Katalonii odbywa się nielegalne referendum i ogłoszona zostaje jednostronna deklaracja niepodległości. Rząd Rajoya reaguje wysłaniem tysięcy policjantów, by nie pozwolili na głosowanie w referendum, a później rozwiązuje rząd regionalny i przejmuje władzę w autonomii.

Jednak dla radykalnej części prawicy te działania rządu PP w Madrycie są niewystarczające. Vox zdobywa popularność głównie dzięki udziałowi jako oskarżyciel w procesie liderów rządu katalońskiego, skazanych na wiele lat więzienia za podżeganie do buntu (wypuszczonych na wolność latem zeszłego roku).

Ten proces zapewnia Vox dostęp do mediów i umożliwia pokazanie się społeczeństwu jako jedyna partia tak naprawdę broniąca jedności Hiszpanii.

Przekaz ten oczywiście jest skrzywiony, gdyż zarówno PP, PSOE, jak i inne partie stoją na straży konstytucji i sprzeciwiają się secesji Katalonii. W imię obrony jedności narodu Vox posuwa się jednak o parę kroków dalej krytykując hiszpańską strukturę władzy, oddającą sporo autonomii w ręce regionów.

Vox chce centralizacji władzy w Madrycie.

Do energicznego powiewania flagą Hiszpanii, Vox dorzuca dobrze znany w Polsce dyskurs ksenofobiczny, antyfeministyczny, antyaborcyjny oraz krytykę „zepsutych” mediów.

Radykał z chadecką przeszłością unika łatki ekstremisty

We wspomnianej rozmowie w „Gościu Wiadomości”, Abascal biadoli wspólnie z gospodarzem Michałem Rachoniem nad problemem z „socjalistycznymi mediami” w całej Europie. Tak jak większość partii radykalnie prawicowych Vox chętnie sięga do populistycznego repertuaru dzielącego społeczeństwa na dobry lud i złe elity. Ale przyznać trzeba, że populizm nie jest najważniejszą cechą tej partii – podobnie zresztą jak w przypadku PiS.

Nie sposób przecenić znaczenia wcześniejszej przynależności Abascala do Partii Ludowej, podobnie zresztą jak chadeckiej przeszłości Viktora Orbána. W obu przypadkach zwiększa to szanse powodzenia ich radykalnie prawicowych partii, pozwala bowiem uniknąć piętna bycia skrajnym outsiderem.

Vox zdobył szersze poparcie właśnie dzięki temu, że jako odłamowi PP, udało mu się pozbyć etykietki ekstremisty, szczególnie gdy dyskurs ksenofobiczny zastąpił częściej popieraną w Hiszpanii obroną jedności narodowej przed secesją Katalonii.

W ten sposób udało się Abascalowi zamienić 60 tys. głosów (0,23 proc.) w wyborach w 2015 na ponad 3,6 miliona (15 proc.) w 2019 i stać się trzecią siłą w parlamencie oraz decydującym graczem w wielu regionach.

Vox przejął sporą część wyborców PP, szczególnie po wotum nieufności dla premiera Rajoya i utracie władzy na rzecz PSOE w 2018 roku. Wśród wyborców Vox przeważają mężczyźni, osoby ze średnim wykształceniem, nie zarabiający wcale najgorzej. Od wyborców PP różnią się tym, że są młodsi, bardziej radykalni, nastawieni przeciw imigracji oraz przywiązują większą wagę do kwestii Katalonii przy wyborze, na którą partię oddać swój głos.

Największe poparcie Vox zdobywa w Andaluzji oraz centralnych regionach półwyspu, choć w wyborach 2019 udało mu się zdobyć dwa mandaty nawet w Katalonii. Co ciekawe, niektóre badania wskazują, że Vox lepiej idzie na terenach intensywnej uprawy rolniczej (głównie z powodu zatrudnianych tam obcokrajowców) oraz hodowli bydła, co zapewne związane jest z dużym zainteresowaniem, jakim cieszą się byki i korrida wśród wyznawców tej partii.

Przed czym międzynarodówka skrajnej prawicy chce bronić Europy?

Po madryckim szczycie, dziennik „El Mundo” nawoływał Abascala i Vox, by wreszcie określili swój niejasny stosunek do ewentualnej agresji Rosji na Ukrainę oraz, ogólniej, do integracji europejskiej. W końcu motywem przewodnim spotkania miała być „obrona Europy”.

Przed czym?

Z relacji uczestników i podpisanej deklaracji wynika, że raczej nie przed zagrożeniami zewnętrznymi, takimi jak agresywna polityka Rosji, ale przed "zagrożeniami wewnętrznymi", które spędzają sen z powiek międzynarodówki skrajnej prawicy.

Imigracja, suwerenność państw narodowych i sprzeciw wobec pomysłów na stworzenie Europy jako „super-państwa”, które miałoby w mniemaniu uczestników naruszać tożsamość i suwerenność państw narodowych. Inaczej mówiąc, wygląda na to, że eurosceptycyzm, tak silnie łączący skrajnie prawicowe partie i ich wyborców na Wschodzie Europy, jak już to opisywałem dla OKO.press, wędruje również na Zachód kontynentu.

Dlaczego europejski mainstream, także Europejska Partia Ludowa uważa, że partie, które wzięły udział w spotkaniu w Madrycie są eurofobiczne, eurosceptyczne? – pyta w TVP Abascala z charakterystycznym dla siebie uśmieszkiem Rachoń. Ten odpowiada wymijająco o jakiś elitach lewicowych, socjalistycznych i gładko przechodzi do tematu obrony mężczyzn przed fałszywymi oskarżeniami o przemoc domową (czyli przemoc wobec kobiet, choć Abascal i Vox nie chcą tego tak nazywać).

Na razie Vox unika jasnego sprzeciwu wobec integracji europejskiej, woli mówić o rodzinie i tradycyjnych wartościach.

Choć zapewne blisko liderom tej partii do populistycznego wyzwania rzuconego elitom w Brukseli przez premiera Morawieckiego po wyjściu ze spotkania w Madrycie. "Bardzo dobrze, że mogliśmy być dzisiaj wśród naszych przyjaciół i przekonać się, że jest inne myślenie o Europie, a nie tylko o Europie, jako o scentralizowanej strukturze zarządzanej gdzieś z dalekiej Brukseli bez względu na to, co tak naprawdę myślą obywatele".

Liderzy zebrani w Madrycie – zgodnie z obranym kursem na obronę państw narodowych ponad wszystko – skrytykowali wspólne działania dyplomacji europejskiej wobec zagrożenia ze strony Rosji, broniąc zarazem niezależnego prawa do głosu każdego z państw z osobna.

Ale, jak trafnie zauważyło w redakcyjnym komentarzu „El Mundo”, nie da się jednocześnie bronić nadrzędności państw narodowych i biadolić nad słabością unijnej dyplomacji w obliczu kryzysu rosyjskiego. Albo - albo.

Abascal jako sojusznik w wojnie Polski (i Węgier) z Brukselą

Andrew Higgins przenikliwie ujął ten problem w korespondencji „New York Times’a”: "Polska to kraj o długiej i traumatycznej historii rosyjskiej agresji. Jest paradoksem, że przyłącza się do zgromadzenia partii skupionych na atakowaniu Unii Europejskiej w czasie kryzysu na swojej wschodniej granicy. Pokazuje to, jak bardzo partia rządząca w Polsce postrzega Brukselę jako zagrożenie".

I tu dochodzimy do sedna sprawy. W wizycie premiera Morawieckiego w Madrycie tak naprawdę chodziło o poparcie Abascala dla dalszego niszczenia praworządności w Polsce.

Wedle lidera Vox, Europy trzeba bronić przed „globalistycznymi elitami z Brukseli”, które chcą „narzucić państwom narodowym konkretną ideologię – "lewacką”, używając do tego „szantażu budżetem europejskim” i grożąc rządom, które w prawowity sposób sprawują władzę w państwach narodowych.

Jak stwierdza madrycka deklaracja, trzeba przeciwstawić się "rosnącemu zagrożeniu przekształcenia Unii w ideologicznie federalistyczne superpaństwo; korporację, która nie bierze pod uwagę tożsamości narodowej i suwerenności, a zatem demokracji, pluralizmu i interesów obywateli narodów tworzących Unię”.

Na Twitterze Abascal napisał o „skandalicznych groźbach” wobec polskiego rządu płynących z Brukseli.

Sojusznika w tej sprawie premier Morawiecki nie znajdzie ani w partii socjalistów premiera Pedro Sáncheza, ani w głównej sile opozycyjnej – Partii Ludowej. Dlatego Morawiecki, poza przedstawicielami Polonii i polskiego biznesu, spotkał się w Madrycie jedynie z Abasacalem i sojusznikami z międzynarodówki skrajnej prawicy.

To znamienne, że mówiąc o powodach wyrzucenia Fideszu Orbána z Europejskiej Partii Ludowej, Abascal twierdzi, że poszło o obronę suwerenności, granic, rodziny, również przed lobby LGBT, ale ani słowem nie wspomina o praworządności. Nawet konserwatywny dziennik ABC wytyka Abascalowi, że Morawiecki i Orbán to „złe towarzystwo” dla Vox z powodu niedemokratycznych posunięć Budapesztu i Warszawy, które wedle gazety kroczą ścieżką autorytaryzmu i dążą do dezintegracji wspólnoty europejskiej.

Wygląda jednak na to, że „nasz przyjaciel Santiago” na taką ścieżkę ramię w ramię z premierem Morawieckim i prezesem Kaczyńskim już wkroczył.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne