0:00
Prawa autorskie: Marek Podmokly / Agencja GazetaMarek Podmokly / Age...
26 maja 2020

Naukowcy: specustawa o suszy ograniczy kontrolę nad szkodliwymi inwestycjami

Rząd od ponad miesiąca zapowiada specustawę "przeciwsuszową", która ma poprawić bilans wodny Polski. Naukowcy ostrzegają: jednym z głównych skutków jej wprowadzenia będzie ograniczenie możliwości odwoławczych, które pozwalają niezależnym ekspertom i NGO na kontrolę takich inwestycji

Wydrukuj

20 kwietnia 2020 na stronie internetowej Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej pojawiła się informacja, że powstał projekt specustawy mającej usprawnić walkę z suszą. Jednak miesiąc później, 20 maja, minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski mówił, że specustawa jest dopiero przygotowywana.

Na razie nieznane są jej szczegóły a projektu nie ma jeszcze na stronie Rządowego Procesu Legislacyjnego. Wiadomo, że pracują nad nią cztery resorty: żeglugi, rolnictwa, środowiska oraz klimatu.

Na jej podstawie, w perspektywie trzech lat, mają zostać podjęte działania o łącznej wartości blisko 155 mln zł (jeszcze w tym roku - 60 mln). Jakie? Minister Gróbarczyk wskazywał na udrażnianie cieków wodnych i modernizację małych urządzeń wodnych. Minister Ardanowski mówił o abolicji niezgłoszonych do rejestru głębokich studni.

Specustawa ma przyspieszyć i usprawnić działania rządu przeciw suszy.

A te działania określają dwa dokumenty: „Założenia do Programu przeciwdziałania niedoborowi wody na lata 2021-2027 z perspektywą do roku 2030” z września 2019 roku i Plan Przeciwdziałania Skutkom Suszy (PPSS). Do tych propozycji już w ubiegłym roku krytycznie odnosiły się organizacje przyrodnicze i ekologiczne zrzeszone w Koalicji Ratujmy Rzeki.

NGO: specustawa to brak kontroli

Do zapowiadanej specustawy w ostatnich dniach zastrzeżenia zgłosiły we wspólnym stanowisku Polskie Towarzystwo Hydrobiologiczne (PTH) i ruch Nauka dla Przyrody (NdP).

"Jednym z głównych i oczywistych skutków wprowadzenia tej specustawy w życie, jest ograniczenie możliwości odwoławczych, pozwalających niezależnym ekspertom i organizacjom pozarządowym na kontrolę takich inwestycji" - napisały organizacje.

Zdaniem sygnatariuszy, budzi to niepokój o skutki działań przeciwsuszowych a także "o efektywność wykorzystania publicznych środków". Tym bardziej że główny dokument, na którym te działania się opierają - wspomniany wyżej Plan Przeciwdziałania Skutkom Suszy - jest zdaniem naukowców niespójny.

"Apelujemy [...] o wstrzymanie prac nad specustawą regulującą działania mające ograniczać suszę. Wprowadzanie tak drastycznych rozwiązań prawnych nie zastąpi rozsądnych, skutecznych i opartych na najnowszych osiągnięciach nauki działań praktycznych" - czytamy w stanowisku.

Nie ma zbiorników "od wszystkiego"

Słowa krytyki ze strony PTH i NdP padają głównie pod adresem Planu Przeciwdziałania Skutkom Suszy. O ile z zadowoleniem odnotowują, że plan wskazuje na konieczność odbudowy naturalnej retencji i kładzie nacisk na racjonalne wykorzystanie zasobów wodnych - "w tym zmianę podejścia do gospodarowania wodą w rolnictwie" - to wskazują też na inne zakładane przezeń działania, które stoją w zdecydowanym konflikcie z takim sposobem myślenia.

W pierwszej kolejności krytykują zawarte w PPSS myślenie o sztucznych zbiornikach retencyjnych jako wielozadaniowych - jednocześnie gromadzących wodę, zaspokajających potrzeby gospodarcze, energetyczne, żeglugowe, rekreacyjne oraz służących ochronie przeciwpowodziowej. Takie zbiorniki chce budować rząd.

"Z Raportu Światowej Komisji d.s. Zapór jasno wynika, że realizacja przez zbiornik zaporowy kilku funkcji jest niemożliwa. Każda z nich wymaga innego reżimu piętrzenia i de facto innej konstrukcji czaszy zbiornika i elementu spiętrzającego" - piszą organizacje.

Musimy odejść od węgla

PTH i NdP zwróciły również uwagę na to, że choć PPSS mówi o potrzebie promowania naturalnej retencji a retencjonowanie wody przez sztuczne zbiorniki należy traktować jako działanie ostateczne, to jednak na 68 inwestycji wymienionych w załączniku do dokumentu aż 61 mówi o budowie bądź renowacji zbiorników, których rola nie jest podporządkowana retencji.

"Nie są to więc w praktyce inwestycje rzeczywiście chroniące przed suszą, a środki na nie przeznaczone są wydatkowane niezgodnie z przeznaczeniem".

Organizacje wskazują również, że w PPSS brak jest odniesienia do występującego w Polsce drenażu wody przez kopalnie.

"Problem najostrzej widoczny jest w przypadku kopalń odkrywkowych węgla brunatnego" - czytamy w stanowisku.

PTH i NdP podkreślają, że odkrywki obniżają poziom wód gruntowych, powodują zanik wód powierzchniowych, zmniejszają zdolności retencyjne krajobrazu, a w konsekwencji wywołują dotkliwą suszę rolniczą. Dlatego "czas najwyższy zrewidować plany budowy kolejnych kopalń i stopniowo rezygnować z energetyki opartej na węglu brunatnym".

Co robić?

Organizacje nie poprzestają na krytyce i same proponują kierunku działań przeciwsuszowych, m.in.:

  • gospodarka leśna na obszarach górskich powinna zostać podporządkowana całkowicie retencji wody, a nie pozyskaniu drewna;
  • należy renaturyzować obszary sprzyjające naturalnej retencji, np. tereny podmokłe, tereny zalewowe rzek i same rzeki, śródpolne zadrzewienia i drobne zbiorniki;
  • zrezygnować z budowy zbiorników zaporowych na rzecz polderów zalewowych;
  • odejść od wykorzystywania w gospodarce węgla brunatnego;
  • promować/dofinansowywać ponowne wykorzystanie wody deszczowej i szarej wody w miastach oraz zatrzymywanie wody w dzięki umożliwieniu jej wsiąkania w glebę i gromadzenia się w zbiornikach wodnych.

"Zgłaszamy swoją gotowość do udziału we wszelkich pracach związanych z przeciwdziałaniami skutkom suszy" - deklarują organizacje.

Udostępnij:

Robert Jurszo

Dziennikarz i publicysta. W OKO.press pisze o ochronie przyrody, łowiectwie, prawach zwierząt, smogu i klimacie oraz dokonaniach komisji smoleńskiej. Stały współpracownik miesięcznika „Dzikie Życie”.

Komentarze

Komentarze będą wkrótce dostępne