Prawicowy internet zaniemówił ze zgrozy, kiedy piosenkarka Natalia Przybysz przyznała się publicznie do usunięcia ciąży. Potem wylała się z niego fala hejtu, pogardy i moralizatorstwa. Po drodze manipulowano słowami piosenkarki. Pokazujemy, w jaki sposób

W „Wysokich Obcasach”, dodatku do „Gazety Wyborczej”, piosenkarka Natalia Przybysz opowiedziała o tym, jak usunęła ciążę. Mówiła m.in.

Ja naprawdę nie chciałam tego dziecka. Nie widziałam się znów w pieleszach domowych, w pieluchach. Mój narzeczony jest wspaniałym ojcem i cudownie zajmuje się naszymi dziećmi, ale nie chciałam mu już tego dokładać. Ja bardzo często wyjeżdżam, taką mam pracę, koncertuję, często nie ma mnie w domu. Z dwójką dzieci nie jest łatwo, ale jest cudownie i chciałam, żeby tak pozostało. Te dzieci, które mam, też potrzebują uwagi, czegoś więcej niż tylko jedzenia i bycia transportowanym z miejsca na miejsce.

Piosenkarka wspomniała także, że razem z partnerem „nie chciała wracać do pieluch” ani „szukać większego mieszkania teraz”. Opisała także sam zabieg na Słowacji:

To dobrze zorganizowana sytuacja, która daje poczucie bezpieczeństwa. Kładzie się do łóżka. Przychodzi anestezjolog, ona podaje rękę, zasypia. Po pięciu minutach budzi się na sali, pod kołdrą, jej chłopak jest koło niej. Wszystko trwało pięć minut. Pięć minut.

Po tym coming-oucie wspierające zakaz przerywania ciąży media zajęły się pouczaniem Natalii Przybysz – oraz wszystkich kobiet, które w poniedziałek 24 października chciały manifestować w obronie prawa do usuwania ciąży. Oto, jak zabrały się do sprawy media prawicy:

Metoda pierwsza. Lud jest oburzony

W internecie można znaleźć dowolną opinię na każdy temat. Każda osoba i każdy pogląd ma zapamiętałych wrogów. Z upodobaniem jednak redaktorzy portalu wPolityce czy Niezależna.pl wybierali szczególnie agresywne wypowiedzi anonimowych internautów na Twitterze, którzy pisali, że Przybysz zachowała się egoistycznie, że oni sami wychowali się z siedmiorgiem rodzeństwa w małym mieszkaniu i nikomu do głowy aborcja by nie przyszła, a poza tym – że trzeba się było zabezpieczać. Kropkę nad „i” postawił felietonista Krzysztof Feusette, wzywając przy okazji do bojkotu piosenkarki:

Tylko czy cokolwiek zrozumie z reakcji 99 procent internautów na jej aborcyjny lansik i brak elementarnej wrażliwości? W imię dobra jej dzieci, apeluję: jeśli przeprosi, dajmy jej spokój. I tak swoje wycierpi. Jeśli nie – każdy, kto wybierze się na koncert Natalii Przybysz lub kupi jej płytę, może się uważać za wspólnika jej narracji. Ta zaś jest tak haniebna, ohydna i nieludzka, że praktycznie niezmywalna.



Metoda druga. To tylko reklama

Feusette sugeruje również, że Natalii Przybysz w ogóle nie chodziło ani o dziecko, ani o całą sprawę prawa do przerywania ciąży. Po prostu chciała zareklamować swoją płytę. Zachowała się więc w taki sam sposób, jak celebrytki dające się fotografować topless paparazzim:

Wokalistka zaprosiła opinię publiczną do swojej alkowy, a ta korzysta, skoro ma za darmo. Są głosy, że chciała w ten morderczy sposób zareklamować własną płytę, są i takie, które twierdzą, że ma nierówno pod sufitem, bo przyznawać się publicznie, iż po zabiciu własnego dziecka poczuło się ulgę, to trzeba być nie tylko zimną, ale i wyjątkowo tępą.

Zauważmy, że nie ma tutaj mowy o żadnym sporze wokół przerywania ciąży: on w ogóle nie istnieje. Nie wiadomo, że ludzie racjonalni mają różne opinie w tej kwestii. Jest tylko „zabicie własnego dziecka”.



Metoda trzecia. Aborcja to egoizm

Ten argument pojawia się w felietonie dziennikarki Mai Narbutt na portalu wPolityce.

Urodzenie dziecka byłoby kłopotem, który powodowałby dyskomfort. W przeciwieństwie do aborcji, określanej jako „dobrze zorganizowana sytuacja, która daje poczucie bezpieczeństwa. (…) Lekkość, z jaką piosenkarka opowiada o aborcji, poraża. To odpychająca mieszanka cynizmu, który udaje naturalność, bezmyślności zakamuflowanej jako spontaniczność.

Byłoby zbyt łatwo znęcać się nad nieporadnością językową ostatniej frazy („bezmyślność zakamuflowana jako spontaniczność”). Jedna z technik retorycznych mediów niezłomnych polega na wrzucaniu do jednego zdania wielu słów, które autorom się źle kojarzą, bez zwracania uwagi na to, czy w ogóle mają razem sens (za chwilę zobaczymy kolejny przykład w felietonie Jacka Karnowskiego). W tym miejscu Narbutt twierdzi jednak tyle, że Przybysz przerwała ciążę z powodów, które nie wydają jej się prawicowej dziennikarce wystarczająco ważne. Pomija to, co dlaczego Przybysz mówi o swoim doświadczeniu głośno:

Możliwe, że kiedyś jeszcze zdecyduję się na dziecko. Ale przecież to nie musi być dziecko, które urodzę sama, nie wszystko przecież musi się wydarzyć w moim łonie. Nie wiem. Mam prawo się zastanowić. Wybrać.

Przybysz stawia sprawę bardzo jasno: decyzja o urodzeniu dziecka (lub nie) to sprawa jej autonomii i suwerennej decyzji. Nie sposób znaleźć w ogóle w mediach prawicowych śladu polemiki z tym argumentem. Zastępuje go potępianie „łatwego życia” „celebrytki”.



Metoda czwarta: lewica to naziści, którzy chcą mordować staruszków

Ideologiczną wykładnię wywiadu z Natalią Przybysz podał czytelnikom Jacek Karnowski (znów na portalu wPolityce.pl).

Świat wartości, który znaczna część Polaków zaimportowała za pośrednictwem lewicowo-liberalnych mediów i uznała za swój, nieuchronnie do tego prowadzi. Aborcja eugeniczna, aborcja na życzenie, eutanazja chorych i starych. Liberalny postęp, który żwawo pędzi nazistowskimi torami. Ludzie mili dla kotów, koni i bobrów, okrutni dla bliźnich, także tych najbliższych. Przy okazji niebywale agresywni wobec świata chrześcijańskiego. Bo mówi, że trzeba i można inaczej, bo istnieje, bo głosi Ewangelię. Czasem cicho, bo zastraszony, ale jednak głosi.

Odnotujmy na początku nieporadne zdanie o postępie, który pędzi nazistowskimi torami – które, rozumiane dosłownie, jest po prostu bełkotem. Naziści prowadzili – przynajmniej u siebie – politykę pronatalistyczną. Eugenika była czym innym niż usuwanie płodów z wadami genetycznymi – była świadomą hodowlą „lepszego” biologicznie człowieka.

Karnowski używa bardzo powszechnej w mediach prawicowych ekstrapolacji: jeśli przyzwolimy na przerywanie ciąży, za moment dojdzie do masowej eutanazji staruszków. Nie wiadomo, jak na to wpadł.

Na świecie jest wiele krajów, w których aborcja jest dopuszczalna na życzenie, i w których ludzie starsi żyją dłużej, zdrowiej i bardziej dostatnio niż w Polsce.

Wreszcie Karnowski oskarża zwolenników przerywania ciąży o to, że są „niebywale agresywni wokół świata chrześcijańskiego”. Nie bardzo wiadomo, na czym ta agresja ma polegać. Nikt przecież nie proponuje, aby wierzący katolicy mieli obowiązek dokonywania aborcji. Przeciwnie, liberalne państwo szanuje wyznawanie przez nich wartości oraz wybory. Każda wierząca kobieta może zdecydować się na donoszenie płodu z wadą genetyczną.



Druga manipulacja Karnowskiego polega na tym, że

ustawia w sytuacji uciśnionych wierzącą większość, której nikt nie próbuje niczego narzucać.

Paradoks tej sytuacji polega na tym, że zarówno Kościół, jak i władze RP (parlament, prezydent, prezes) są skłonne do spełnienia postulatów prawicy i dalszego ograniczenia możliwości legalnego przerywania ciąży. To nie zmienia faktu, że to prawica czuje się zawsze atakowana, krzywdzona i walcząca z przeważającymi siłami wroga.

Zostań w domu. Myj ręce. Dbaj o innych.
OKO.press pilnuje zdrowia Polek i Polaków.

Historyk i socjolog, profesor na Uniwersytecie SWPS, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. "Szkalował" Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017). W OKO.press pisze o polityce i historii.


Masz cynk?